Droga Takajaja,
nie myśl, że o Tobie zapomniałem. Nic z tych rzeczy. Wspominałem, że jestem stały i niezmienny jak wzorzec metra z Sevres.
Nie pytasz, co u mnie, ale i tak Ci napiszę. Jest źle i coraz gorzej.
Chyba 100 lat czekam na Twój list lub choćby na puste koperty. Za każdym razem pytam listonosza, czy ma coś dla mnie. Gazetka z Kauflandu i rachunek za prąd, to nie jest to, czego sie spodziewałem...
Od kilku dni jestem cieniem samego siebie. Całe dnie nic nie jem bo myślę o Tobie. Potem całe noce nie śpię, bo myślę o jedzeniu
Moi przyjaciele mówią mi; Bracie, co ci jest? I co ja mam im odpowiedzieć? Że jesteś tą jedną na milion, przeznaczeniem zapisanym w gwiazdach?
Różne myśli krążyły mi po głowie. Miłość cierpliwa jest, ale trzy noce płakałem z deszczem, bojąc się tego, że sto lat być może minie, nim spotkam Cię znów. Płaczę, tak płaczę! I nie wstydzę się tego. Zużyłem chyba wagon chusteczek higienicznych, zanim wpadłem na pomysł, by płakać w pampersa.
Napisz proszę chociaż krótki list, o tym co u Ciebie, jak się masz Kochanie, przyślij mi jasny portret Twój. A ja dla Ciebie ukradę wszystkie kwiaty Holandii, odzyskam księżyc, który ukradli bliźniacy i zawieszę na swoim miejscu, byśmy mogli podziwiać jak nocą gwiazdy spadają.
Jeśli nie stać Cię na znaczek,
to gołębia pocztowego
wyślij proszę jutro z rana.
Ja odbiorę list od niego.
Moja Słodka, Ukochana,
Ja podobnie również zrobię.
Wyślę w drogę wnet bociana,
By Ci prezent zaniósł w dziobie...

PS. Pośpiesz się, proszę, albowiem czekam z zapartym tchem
