Najbardziej szokująca w tym wszystkim jest postawa rodziców, o ile oczywiście założymy, że wszystko co w tej produkcji zostało powiedziane to prawda.
Wychodzi na to, że można bez żadnych dowodów nakręcić film o dowolnej nieżyjącej osobie, a oskarżenia dwóch osób o wiarygodności mocno wątpliwej uznać za dowody.
Nazywanie tego filmu "dokumentem" jest co najmniej nadużyciem. To po prostu część strategii procesowej - majątek MJ zaczął wreszcie na siebie zarabiać po spłaceniu wszystkich zaległości, czyli przede wszystkim jest to skok na kasę.
Dzięki Matus za tę wypowiedź.
Pokazuje ona, że ofiarom pedofilów po prostu się nie wierzy!
Znaczy wróć... jeśli pedofilem jest stary dziad włóczęga, to się go potępia, wsadza do paki, a dzieciom współczuje.
Jeśli pedofilem jest artysta multimilioner uwielbiany przez tłumy, wtedy to jemu się współczuje, że jest niewinnie oskarżany, a jego ofiary się wyśmiewa i opluwa.
Czytałem niedawno artykuł na ten temat. Owszem Jackson był pedofilem, zaburzony był, że nie wiadomo czy do końca zdawał sobie sprawę czy to co robi jest wstrętne. Ale w jaki sposób ocenić postępowanie rodziców chłopców molestowanych przez niego? Czy pozostawianie dziecka sam na sam z obcym facetem przez długie godziny jest normalne? Czy chęć znajomości z osobą sławną nie przysłoniła im zdrowego rozsądku.
Jackson nie zdawał sobie sprawy z tego co robi...? A jednocześnie zastraszał dzieci, że jak powiedzą komuś o ich tajemnicy, to oboje pójdą do więzienia i będą siedzieć w nim do końca życia.
Pokojówka Jacksona udzieliła wywiadu w którym stwierdziła, że milczała przez długie lata o tym co widziała, bo usłyszała groźby (nie wiem czy bezpośrednio od Jacksona), że jak komuś powie, to jej rodzina zostanie zabita.
Nie sądzę, aby to świadczyło, że Jackson był nieświadomy. Zresztą wystarczy zobaczyć film - tam widać jaką miał strategię.
Co do przebywania z Jacksonem. Te dzieci nie przebywały z nim wyłącznie długich godzin, ale CAŁE DNIE, tygodnie, miesiące!
Jackson zapraszał dzieci do swojej posiadłości razem z rodzinami. Rodzice spali w innych pokojach, a dzieci w pokoju Michaela! Spał tam z nimi codziennie!
Niestety nie jestem w stanie zrozumieć sposobu myślenia rodziców. Twierdzą, że traktowali Michaela jak syna.
Zastanawia mnie co takiego szczególnego stało się, że sprawa ta wypływa po ok. 10 latach od śmierci "króla popu"? Czy "czterdziestoletnie" dziś chłopy dopiero teraz zorientowały się, że byli molestowani? 10 lat temu nie mieli tej świadomości? A może są jakieś inne przyczyny? Może ta sprawa w rzeczywistości ma inną twarz? 
Wyjaśnienie jest w filmie.
Ci faceci (oskarżający Michaela) najlepiej się trzymali jako dzieci - wtedy, kiedy byli molestowani przez Michaela, mieli jest uwagę, towarzystwo, zainteresowanie i prezenty.
Ich życie (i emocje) zaczęło się sypać później - gdy zaczęli dorastać, gdy zakładali własne rodziny. Obaj wpadli w coś w rodzaju depresji. Przez całe życie nosili w sobie tajemnicę. To ich niszczyło i zżerało od środka. Jeden z bohaterów, Wade, przyznał się swojej rodzinie do molestowania dopiero jak był dorosłym, żonatym facetem mającym dziecko. Wcześniej nie mówił nikomu - ani rodzicom, ani rodzeństwu, ani własnej żonie.
Bycie ofiarą molestowania to ciężar, którego zapewne nie zrozumie osoba, która nie musiała go dźwigać przez całe życie.
Myślenie, że ci faceci robią to dla pieniędzy jest naiwne. Przecież oni narobili sobie mnóstwo wrogów swoim wyznaniem, bo fani Jacksona są na nich wściekli.
Najlepiej posłuchać ich osobiście na filmie niż sugerować się tylko jego opisem.