Witam wszystkich.
Moja matka jest jehowa, zdominowali ją całkowicie, długo by opowiadać, jest całkowicie otoczona jehowymi, słucha się wszystkich światłych świateł i w ogóle ma nieźle zryty przez organizację beret. Jak byłem mały mówiła mi, że nie da mi jeść jeśli się nie będę słuchał organizacji. Nigdy mnie nie ochrzczono, bo szybko zmądrzałem i nie babrałem się zbytnio w to wszystko. Wprawdzie z tym mądrzeniem było krzywo, bo zostałem katolikiem czyli z deszczu pod rynnę. Następnie otarłem się o prawosławie. Potem jakoś życie mnie zaprowadziło do buddyzmu, jestem buddystą po dzień dzisiejszy i uznaję za jedyną w miarę znośną odmianę tego opium dla mas zwanego religiami, pzdr wszystkich.