Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

Gostek, Gandalf Szary, Jonasz i 5 Gości przegląda ten wątek.

Autor Wątek: Statusy byłych śj ... POMO, PIMO, PIMI, POMI, PIMQ ... :):):):) ...........  (Przeczytany 124 razy)

Offline Estera

   KIM POZOSTAJESZ BĘDĄC FIZYCZNIE ALBO TYLKO MENTALNIE POZA ORG?
 

   Na wątku  … ABC … powstała pewna ciekawa dyskusja.
   https://sjwp.pl/index.php?topic=9163.msg266404#msg266404

   Nie jest żadną tajemnicą, że sporo byłych śj ma różne statusy.
   Jedni są wykluczeni, inni sami odchodzą, jeszcze inni pozostają, ale mentalnie ich tam nie ma.
   Jedni pozostają wierzący po odejściu, inni nie chcą mieć cokolwiek wspólnego z jakąkolwiek religią.
   Z moich obserwacji wynika, że ...
   Najwięcej obrywa się tym, co pozostają w statusie PIMO.
   Jakby dopuszczali się nie wiadomo jakiego przestępstwa.

   Osobiście uważam, że to jest sprawa bardzo osobista każdego, kto kim obecnie jest.
   I to nie powinno podlegać jakiejkolwiek ocenie czy krytyce osób postronnych.
   Każdego sytuacja jest tak bardzo indywidualna i osobiście nie oceniam tego, kto jaką podjął decyzję.
   Ale zauważa się, że osoby, które oficjalnie stamtąd odeszły, mają najczęściej jakieś  … „ale” …  do tych PIMO.
   Najczęściej są to pretensje i oskarżenia, o zajmowanie takiej "ukrytej" pozycji.
   Bardzo często nie wnikając w powody takiej decyzji.
   Na tym forum też są osoby o różnym statusie.
   Proponuję rozmowę na argumenty.
   Co Wy o tym myślicie?
Kim będziesz beze mnie? Zapytał strach. Będę wolna!
PAŚCIE TRZODĘ BOŻĄ - tajny kodeks karny Świadków Jehowy tylko dla starszych.


Online Gremczak

Jeśli chodzi o mnie.
Żadnej deklaracji nie podpisywałem, że jestem członkiem tej partii religijnej.
Żadnego podanie nie pisałem o przyjęcie mnie.
Gdy topili mnie, nie było też żadnej mowy o tym ,iż staję się ŚJ.
Dlatego też żadnego pisemka nie będę do nich adresować, że nie chcę już być ŚJ.
Można powiedzieć ,że byłem jako wolny słuchacz.


Online Stanisław Klocek

  KIM POZOSTAJESZ BĘDĄC FIZYCZNIE ALBO TYLKO MENTALNIE POZA ORG?
(...)  Proponuję rozmowę na argumenty. Co Wy o tym myślicie?
To dobra propozycja, ale jak dla mnie najbardziej interesująco byłoby przez wideo na żywo, które nie są animowe, a dają zwiększoną wiarygodność. Dla PIMO z pewnych względów zagwarantować wyjątkową animowość. Forumowa dyskusja mogłaby być wstępem inspirującym. Są też inne trudności jak np.; względy techniczne, lęk przed  trollami, że się skompromituje pod jakimś względem itp. Trafną wypowiedzią takiej dyskusji jest:
....Żadnej deklaracji nie podpisywałem, że jestem członkiem tej partii religijnej.
Żadnego podanie nie pisałem o przyjęcie mnie. ...
Tylko teraz, aby się ktoś znalazł, ktoby pociągnął tą myśl ujawniając się.


Offline Estera

Cytuj
W moim artykule o historii polskich exśJ (patrz link w stopce) napisałem:
Różne są powody anonimowości niektórych byłych, czy nadal aktualnych Świadków Jehowy.
Powszechnie znany jest ostracyzm stosowany w tej organizacji i z tego powodu niektórzy z nich nadal muszą ‘udawać’ bycie Świadkiem Jehowy.
Związane jest to ze wspólnym zamieszkiwaniem z gorliwymi Świadkami Jehowy, życiem rodzinnym,
pracą w firmie rodzinnej lub prowadzonej przez kogoś z organizacji, kręgami towarzyskimi.
Niektórzy z nich po prostu nie chcą być przesłuchiwani przez „zborowy komitet sądowniczy” (od roku 2024 to „komitet starszych”).
Dlatego niektóre osoby latami prowadzą jakby ‘podwójne życie’, oczekując na stosowną chwilę na definitywne opuszczenie organizacji.
   Tutaj Roszada słusznie zauważa powody, dla których ktoś decyduje się by pozostać PIMO.
   Czytając komentarze pod różnymi nagraniami ex-ów, niektórzy otwarcie przyznają, że po prostu nie chcą narażać się na ostracyzm.
   Ktoś, kto budował całe swoje życie obracając się tylko w kręgu świadków, stał się wręcz od nich uzależniony.
   Niektórzy, związani pracą u nich czekają np., na emeryturę, żeby nie pozbawić się nagle środków do życia.
   A jeśli mieszkają, wynajmując mieszkanie, dachu nad głową.
   Jeszcze inni zwyczajnie po prostu nie chcą stracić kontaktów z najbliższą rodziną.
   Bo są też świadomi tego, że oficjalne odejście od nich wiąże się z przemeblowaniem całego życia.



To dobra propozycja, ale jak dla mnie najbardziej interesująco byłoby przez wideo na żywo, które nie są animowe, a dają zwiększoną wiarygodność.
Dla PIMO z pewnych względów zagwarantować wyjątkową animowość.
   Niektórzy decydują się na takie nagrania, bez pokazywania twarzy ze zmienionym głosem.
   Sama miałam takie propozycje, ale z nich nie skorzystałam.
   Szpiedzy nadarzyńscy mogliby łatwo ustalić czyjąś tożsamość po samych wydarzeniach z życia takiej osoby.
   Tym bardziej, jeśli to byłyby bardzo nietypowe zdarzenia charakterystyczne dla nielicznych osób.
   Jeśli ktoś nie chce być zdekonspirowany, nie zdecyduje się na taki krok.
Kim będziesz beze mnie? Zapytał strach. Będę wolna!
PAŚCIE TRZODĘ BOŻĄ - tajny kodeks karny Świadków Jehowy tylko dla starszych.


Online Gremczak

Tylko teraz, aby się ktoś znalazł, kto by pociągnął tą myśl ujawniając się.

W moim przypadku starszaki wiedzą o tym co wcześniej napisałem.
Nie tylko starszaki inni też.
Zadałem im pytania i do dziś czekam na odpowiedź.
Powiedziałem też że czekam z niecierpliwością.
Jednocześnie maja świadomość ,że każda rozmowa jest nagrywana.
Nawet z obwodowym.


Offline Estera

Cytuj
To trzeba mieć stalowe nerwy i próżny charakter, by siedzieć tak dla beki i mieć wywalone na wszystko, co tam się dzieje.
Bynajmniej, dla mnie wiara i duchowość były zbyt cenne, by położyć te rzeczy na scenie cyrku, jaki tam się odbywa...
   Gostek :)
   Są tacy, że potrafią tam mimo wszystko wysiedzieć i wytrzymać ten cyrk.
   Często robią to dla swojej rodziny.

   Też na początku swoich odkryć o tej sekcie myślałam, że będę jeździła na zebrania i próbowała wybudzać ludzi ze zboru.
   Niestety, życie mnie bardzo szybko zweryfikowało.
   Po wybudzeniu, dałam radę być na dwóch czy trzech zebraniach i kawałku zgromadzenia obwodowego.
   Moja psychika się buntowała, na ostanim zebraniu z pięć razy chciałam wyjść słuchając tych kłamliwych "prawd".
   Podjęłam decyzję, że się już tam nie pojawię, bo szkoda nerwów i przede wszystkim czasu.
   I tak to trwa do dziś.


W moim przypadku starszaki wiedzą o tym co wcześniej napisałem.
Nie tylko starszaki inni też.
Zadałem im pytania i do dziś czekam na odpowiedź.
Powiedziałem też że czekam z niecierpliwością.
Jednocześnie maja świadomość ,że każda rozmowa jest nagrywana.
Nawet z obwodowym.
   Gremczaku :)
   To pochwal się, jak to udało Ci się zrobić?
   Może Twój pomysł się komuś przyda do wykorzystania w praktyce.
   Bo jak rozumiem, znają Twoje odstępcze poglądy ale Cię nie wykluczyli!
   Dobre.
« Ostatnia zmiana: Dzisiaj o 19:36 wysłana przez Estera »
Kim będziesz beze mnie? Zapytał strach. Będę wolna!
PAŚCIE TRZODĘ BOŻĄ - tajny kodeks karny Świadków Jehowy tylko dla starszych.


Offline Roszada

Znałem osobę-ŚJ, która była jedyną córką starszego zboru.
Mieli domek i chcąc go odziedziczyć po rodzinie, musiała udawać latami i chodzić na zebrania.
Pracowała na kierowniczym stanowisku, paliła potajemnie papierosy i miała męża ze świata, który palił.
Rodzice mieszkali na dole, a ona na piętrze.

Wiedziała doskonale, znając ojca, że on by nie dość że wyrzucił ją z domku, to na dodatek spadek by zapisał Nadarzynowi.
Kontakt mi się urwał. Była to osoba z naszego forum, ale w pierwszych latach jego istnienia.


Online Gremczak

U mnie jak się pytali dlaczego na zebrania nie chodzę to powiedziałem im, że stosuję się do biblii.
Zachęciłem ich aby odczytali werset o złym towarzystwie.
Tacy są na zebraniu.
Mogę wam z rękawa sypnąć kto takim jest.


Offline Estera

   Co Ci na to odpowiedzieli?
   Nie byli zdziwieni?
Kim będziesz beze mnie? Zapytał strach. Będę wolna!
PAŚCIE TRZODĘ BOŻĄ - tajny kodeks karny Świadków Jehowy tylko dla starszych.


Online Gremczak

   Co Ci na to odpowiedzieli?
   Nie byli zdziwieni?
Nie wiem czy to było zdziwienie.
Na pewno zakłopotanie.
Chcieli przemilczeć.
Zmienić temat.
Zachęcałem ich by się do tego odnieśli.
Oni próbowali swoje.
Zaproponowałem im aby zapoznali się z takim terminem; przesunięcie bramki-socjotechniki manipulacyjne.
Przecież masz smartfona.
Odszukał.
Coś tam czyta ,czyta.
Oświadcza ,że musi się zapoznać z tym tematem.
Na tym rozmowa się skończyła.
Ja na konie tylko poinformowałem ,że nasza rozmowa była nagrywana.



Offline Estera

Cytuj
Ja również uważam że to strata czasu i żal mi tych lat młodości, gdzie stałem przy drzwiach i próbowałem przekonywać do utopii.
Najgorsze uczucie, gdy trafia do umysłu, że było to po nic.
   Gandalfie Szary  :)
   Powiem Ci, jakie ja mam podejście do swojego bycia tam u nich.
   Nie wszystko tam było stratą czasu i czymś, co należy ogarniać żalem.
   Chodziliśmy do ludzi głosić z serca, bo naprawdę wierzyliśmy, że to najprawdziwsza prawda, ze mną tak właśnie było.
   A tu po wielu latach gorliwego głoszenia, okazuje się, że to zwykła ściema ten raj na ziemi, życie bez chorób i bliski koniec świata :'( :'(
   Oczywiście, to pierwsze emocjonalne uderzenie po odkryciu, że to kłamstwo było straszne.
   I ten okres żałoby musiał nastąpić, a z nim wściekłość, złość, nienawiść, podarte zaufanie, poczucie, że się zostało oszukanym.
   I że z taką oszukańczą ideologią szło się do ludzi i przekonywało, że to jedyna droga do zbawienia.

   Ale było tam też sporo pozytywów.

   Jeden z nich to chociażby to, że ludzie tam pozbywali się swoich najgorszych nałogów.
   TSSK uczyła ich kontaktu z ludźmi, czytania, pisania nawet i wyciągania logicznych wniosków.
   Uczyła obycia, kultury, higieny życia, dbania o swoje mienie, otoczenie, schludny ubiór, grzecznego prowadzenia rozmów.
   W moim zborze było sporo takich meneli, co wyszli na prostą i do dziś tam jeszcze tkwią póki co i raczej nie zbierają się do wyjścia.
   I dla nich, to może lepiej, żeby stamtąd nie wychodzili, bo mogliby wrócić na swoje "menelskie", nałogowe ścieżki.
   Nasz pobyt tam, też w jakiś sposób ukształtował nas samych.
   Bo jak ktoś tam był 10, 15, 20, 30 lat, a niektórzy całe swoje życie, to to co się tam działo nas wychowywało.
   Jak dziś umiera ktoś, kto przyjął chrzest w 1975 roku, to przeżył w tej kłamliwej nadziei ponad pół wieku.
   I umarł nawet nieświadomy, że to tylko ideologia, która nie jest prawdą.
Kim będziesz beze mnie? Zapytał strach. Będę wolna!
PAŚCIE TRZODĘ BOŻĄ - tajny kodeks karny Świadków Jehowy tylko dla starszych.


Online Gremczak

Tez tak uważam.
Gdyby w religiach nie było coś pozytywnego to nikt by się na to nie nabrał.
Tam też jest zakamuflowane zło i podłość.


Offline Nadaszyniak

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 6 629
  • Polubień: 9052
  • Psychomanipulacja owieczek # wielkiej wieży(Ww)
Jak w każdej religii są plusy i minusy


Online Gandalf Szary

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 3 007
  • Polubień: 5463
  • Najbardziej boję się fanatyków.
   Gandalfie Szary  :)
 
   Ale było tam też sporo pozytywów.

   Jeden z nich to chociażby to, że ludzie tam pozbywali się swoich najgorszych nałogów.
   TSSK uczyła ich kontaktu z ludźmi, czytania, pisania nawet i wyciągania logicznych wniosków.
   Uczyła obycia, kultury, higieny życia, dbania o swoje mienie, otoczenie, schludny ubiór, grzecznego prowadzenia rozmów.
   W moim zborze było sporo takich meneli, co wyszli na prostą i do dziś tam jeszcze tkwią póki co i raczej nie zbierają się do wyjścia.
   I dla nich, to może lepiej, żeby stamtąd nie wychodzili, bo mogliby wrócić na swoje "menelskie", nałogowe ścieżki.
   Nasz pobyt tam, też w jakiś sposób ukształtował nas samych.
   Bo jak ktoś tam był 10, 15, 20, 30 lat, a niektórzy całe swoje życie, to to co się tam działo nas wychowywało.
   Jak dziś umiera ktoś, kto przyjął chrzest w 1975 roku, to przeżył w tej kłamliwej nadziei ponad pół wieku.
   I umarł nawet nieświadomy, że to tylko ideologia, która nie jest prawdą.
[/b]

To prawda. Ja również pamiętam dobre momenty z życia organizacyjnego. Akurat jak wchodziłem do organizacji to byłem młodziutkim chłopaczkiem. Tam spotkałem rówieśników, byłem w ekipie pionierów, nawiązywały się przyjaźnie, spędzaliśmy dużo czasu ze sobą, napędzani działalnością społeczną?? To było fajne(dałem znak zapytania, bo dziś nie wiem jak to ocenić). Z drugiej strony, to co napisałem. Jak pomyśle, że cały mój wysiłek był psu na budę i że to było po nic, to nie mogę się otrząsnąć i żal mi tego czasu i zmarnowanego wysiłku.
Jest jeszcze jeden aspekt sprawy, który mnie dręczy. Byłem całkiem niezły w głoszeniu. Choć z perspektywy, było to dla mnie niekomfortowe zajęcie, to jak sięgnę pamięcią byłem wygadany. Generalnie dobry byłem, rzadko wychodziłem przegrany z rozmowy. Otóż w jednej rozmowie posunąłem się za daleko i zniszczyłem argumentacją jedną osobę. W rezultacie rozmowy ta osoba popłakała się na moich oczach. Gdy tak zareagowała wówczas dotarło do mnie, że wyrządziłem jej krzywdę. Więc teraz próbuje jakoś sobie to wytłumaczyć, ale nie mogę sobie tego darować. Żeby to jeszcze prawda była, ale nie była.   
« Ostatnia zmiana: Dzisiaj o 22:20 wysłana przez Gandalf Szary »
„Nikt nie jest tak bardzo zniewolony jak ktoś, kto czuje się wolnym, podczas gdy w rzeczywistości nim nie jest”.

Johann Wolfgang Gothe,


Offline Estera

Cytuj
Witaj Estero
Największym wyzwaniem dla Strażnicy nie są dziś ci, którzy trzasnęli drzwiami, lecz ci, którzy zostali, tracąc jednocześnie wiarę w nieomylność „Ciała Kierowniczego”.
Armia osób PIMO to ludzie, którzy opanowali do perfekcji sztukę kamuflażu.
Ich obecność na zebraniach to czysta logistyka – ochrona relacji rodzinnych, unikanie bolesnego zerwania więzi, dbanie o spokój najbliższych.
Jednak ich serca i portfele są już dawno gdzie indziej.(...)(pogrubienie moje)
Osoba PIMO, choć świadoma prawdy, wciąż musi oglądać się za ramię.
Każde spotkanie z rodziną jest polem minowym, każdy telefon od starszego zboru wywołuje skok adrenaliny,
a każda chwila szczerości z kimś „ze świata” jest obarczona lękiem przed dekonspiracją.
To nie jest spokój – to jedynie dobrze zamaskowana partyzantka.
   Nadaszyniaku :)
   To co napisałeś w cytowanym fragmencie jest bardzo prawdziwe.
   Aczkolwiek nie każdy PIMO jest aż pod taką kontrolą, jak tu zauważyłeś.
   I napewno dla strażnicy większym wyzwaniem są osoby PIMO obecne w zborach niż te, które oficjalnie z niego odeszły.
   Czego dowodem może też być to, że w samym biurze głównym w Warwick są tacy ukryci agenci :-* :-*
   Trudniej jest im odciąć kontakt pozostałych śj, od takiego zakamuflowanego człowieka.
   A zawsze to jest jakieś pole do manewru, żeby przemycać różne prawdy o tej organizacji.

   Świadomość, czym jest ta organizacja nie powoduje już bezmyślnego podporządkowania się CK.
   Starsi, próbujący wyszukać osoby PIMO, pierwsze pytanie jakie zadają, to to czy ufasz niewolnikowi i CK, którym się on posługuje?
   Ale w tym przypadku wystarczy powołać się na to, że sami o sobie napisali, że są omylni i nienatchnieni i kończy się temat.
   A być dobrze zamaskowanym partyzantem też daje dobre efekty.
   Ale najlepsze z tego wszystkiego jest to, że taki PIMO serce i portfel dla strażnicy ma zamknięty.
   Też często stosowaną praktyką osób PIMO jest to, że jeśli ktoś taki musi z różnych względów chodzić na zebrania.
   To nie zajmuje się zebraniem, ale czyta jakieś książki czy gra w jakieś gierki.
   To, co wrażliwszym pomaga jakoś przetrwać te wszystkie bzdety.



Generalnie dobry byłem, rzadko wychodziłem przegrany z rozmowy.
Otóż w jednej rozmowie posunąłem się za daleko i zniszczyłem argumentacją jedną osobę.
W rezultacie rozmowy ta osoba popłakała się na moich oczach. Gdy tak zareagowała wówczas dotarło do mnie, że wyrządziłem jej krzywdę.
Więc teraz próbuje jakoś sobie to wytłumaczyć, ale nie mogę sobie tego darować. Żeby to jeszcze prawda była, ale nie była.   
   Gandalfie Szary :)
   To jeśli nie możesz sobie tego darować, to może spróbuj tak.
   Jeśli ta osoba żyje, to znajdź ją i ją przeproś.
   Może to da Ci jakiś spokój ducha.
   ;D ;D
« Ostatnia zmiana: Dzisiaj o 22:45 wysłana przez Estera »
Kim będziesz beze mnie? Zapytał strach. Będę wolna!
PAŚCIE TRZODĘ BOŻĄ - tajny kodeks karny Świadków Jehowy tylko dla starszych.