Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 2 Gości przegląda ten wątek.

Autor Wątek: Czy morralny kodeks Jezusa ma sens?  (Przeczytany 180 razy)

Offline Andrzejek

Czy morralny kodeks Jezusa ma sens?
« dnia: Wczoraj o 07:27 »
CZY KODEKS MORALNY  JEZUSA MA SENS?
1. Jeżeli ktoś cię uderzy, nadstaw swe ciało na więcej ciosów - w końcu nieprzyjaciel się zmęczy i odpuści. W przypadku najazdu nieprzyjaciela nie walcz, tylko bez protestów poddaj się jego żądaniom (Mt 26:52 i 5:39)
2. Złodziejowi, który nie zdążył cię do cna okraść oddaj cały swój majątek. Zawsze miej na uwadze, że może się on znajdować w znacznie gorszej sytuacji materialnej niż ty (Mt 5:40)
3. Zawsze spełniaj prośby bliźniego, szczególnie jeżeli chodzi o darowizny i pożyczki. Z pełną ufnością szeroko otwieraj swoją sakiewkę i nie martw się o zwrot pieniędzy, bo nawet jeśli ich nie odzyskasz, pociesz się tym, że Jezus żył w ubóstwie – staraj się go naśladować (Mt 5:42)
4. Kochaj swojego nieprzyjaciela jak najbliższych – jak ojca i matkę. Nawet jeśli jego wrogość wobec ciebie nie wynika z twojej winy, spróbuj go przeprosić za to, że poczuł się przez ciebie dotknięty  (Mt 5:44)
6. Zawsze przebaczaj swojemu nieprzyjacielowi i to nie po trzykroć, ale 77 razy. A gdy okaże się że to jest za mało i twój adwersarz dalej nie czuje się komfortowo to nie żałuj mu następnej porcji przebaczeń. (Mt 18:21)
7. Nigdy nie bądź nigdy silny w duchu - wygaś swoją odporność psychiczną, łatwo się poddawaj, nie walcz z trudnościami i przeciwnościami. Bądź cały czas ubogi w duchu ! (Mt 5:3)
8. Ogranicz swoją wesołość i poczucie humoru. Smutek bardziej przystoi pobożności, a prawdziwa radość czeka dopiero w Niebie (Mt 5:4)
9. Jeżeli nie daj Boże chcesz łypnąć pożądliwie na kobietę, pamiętaj żeby zerknąć na nią tylko jednym okiem, bo przecież w końcu będziesz je musiał sobie wyłupić (Mt 5:28-29)
10. Pamiętaj, że jeśli chcesz swoją rękę uwikłać w przestępstwo, np. sięgnąć nią pod spódnicę dziewicy czy po czyjąś sakiewkę, niech będzie to chociaż ta kończyna której nie używasz częściej, bo w końcu będziesz zmuszony ją sobie amputować (Mt 5:30).
11. Nie goń za bogactwem. To ułuda. Wzoruj się na Jezusie, który nie miał stałego miejsca zamieszkania. Zamiast gromadzić dobra materialne, poświęć się studiowaniu Pisma i głoszeniu nauk (Mk 10:25)
Te wzniosłe zasady znalazły odzwierciedlenie w praktyce Kościoła katolickiego. Jego przywódcy – papieże, namiestnicy Boga na ziemi świecili przykładem ubóstwa i bezinteresowności. Majątek? Władza? Przepych? Nic z tych rzeczy. Przecież bogacz nie ma szans na zbawienie, więc temat był z góry zamknięty.
Podobnie nieskazitelna była moralność. Ani jedno pożądliwe spojrzenie na niewiastę, ani jedno odstępstwo. Wszyscy – od najwyższych hierarchów po szeregowych kapłanów – trzymali się tych zasad z żelazną konsekwencją.
Równie pokojowa była historia instytucji. Żadnych wojen, żadnego nawracania siłą, żadnego uczynku „dla dobra duszy” okupionego cudzą krwią. Wyłącznie łagodność, dialog i przykład.

Ciekaw jestem zdania kolegów na te tematy


Offline Storczyk

Odp: Czy morralny kodeks Jezusa ma sens?
« Odpowiedź #1 dnia: Wczoraj o 11:27 »
Ten kodeks to najwyższy level.
Ma sens niestety niewiele osób go zna.
Gdyby uczyli go w szkole wpajano od dziecka .
To życie byłoby bajką .


Offline Światus

Odp: Czy morralny kodeks Jezusa ma sens?
« Odpowiedź #2 dnia: Wczoraj o 20:54 »
Skoro kodeks Jezusa jest bez sensu, to rozumiem, że według Ciebie miłość ma sens tylko wtedy, gdy jest opłacalna? Czyli kochasz, dopóki ktoś Cię nie uderzy? To nie miłość, to transakcja handlowa.

Jeśli Jezus robi to, co może robić tylko absolutna Miłość, to staje się Bogiem w działaniu, a nie tylko w teorii. Twoje wyśmiewanie Jego kodeksu to po prostu dowód na to, że nie rozumiesz definicji Boga.

W Biblii napisano, że Bóg jest miłością (1 Jana 4:16). Skoro wyśmiewasz kodeks Jezusa – to nadstawianie policzka, wybaczanie 77 razy i brak pogoni za majątkiem – to wyśmiewasz bezwarunkową miłość.

Czy gdybym zastosował Twoje rady (oko za oko, brak przebaczenia, walka o swoje), to okazałbym miłość bliźniego? To byłoby postępowanie wbrew Bogu, a nie zgodnie z Jego wolą. A tak Jezus nie mógł postąpić.

PS. Twój sarkastyczny spis treści pominął punkt 5. Czyżby Twoje AI uznało, że ten punkt Twojej »analizy« jest zbyt nieracjonalny8-)
Czy warto zrywać relacje z powodu omylnej Strażnicy?


Offline Nadaszyniak

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 6 609
  • Polubień: 9036
  • Psychomanipulacja owieczek # wielkiej wieży(Ww)
Odp: Czy morralny kodeks Jezusa ma sens?
« Odpowiedź #3 dnia: Wczoraj o 21:40 »
Jeżeli osoba uznaje, wierzy w PS, powinna kierować się ''Zasadą Miłości'' zacytuję: „Wszystko, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie! Albowiem na tym polega Prawo i Prorocy” (Mt 7, 12). Nawet osoba niewierząca w ten chrześcijański kanon, stwierdzi - taka postawa względem drugiej osoby JEST NIEODZOWNA. Andrzejku, Andrzejku wyszedłeś  ''przed orkiestrę'' opierając się na algorytmach.


Offline Stanisław Klocek

Odp: Czy morralny kodeks Jezusa ma sens?
« Odpowiedź #4 dnia: Wczoraj o 21:54 »
Niestety, ale wymienione rady "owego kodeksu" są do kitu. Tego nie powinno uczyć się gdziekolwiek. Dlaczego? Dlatego, że jest to pożywka i ochrona dla wszelkiej maści przestępców. Jest to nie wychowawcze. Ten kodeks zachęca przestępców do dalszej grabieży i wyrządzania innych krzywd, a pokrzywdzonym zaleca dawać się krzywdzić jeszcze bardziej. Czy to tak trudno zrozumieć?
« Ostatnia zmiana: Wczoraj o 22:28 wysłana przez Stanisław Klocek »


Offline Gremczak

Odp: Czy morralny kodeks Jezusa ma sens?
« Odpowiedź #5 dnia: Wczoraj o 22:35 »
Skoro kodeks Jezusa jest bez sensu, to rozumiem, że według Ciebie miłość ma sens tylko wtedy, gdy jest opłacalna? Czyli kochasz, dopóki ktoś Cię nie uderzy? To nie miłość, to transakcja handlowa.

To tak troszkę wymyślnie napisałeś
Miłość na sens gdy ktoś cię miłuje.



Jeśli Jezus robi to, co może robić tylko absolutna Miłość, to staje się Bogiem w działaniu, a nie tylko w teorii. Twoje wyśmiewanie Jego kodeksu to po prostu dowód na to, że nie rozumiesz definicji Boga.

W Biblii napisano, że Bóg jest miłością (1 Jana 4:16). Skoro wyśmiewasz kodeks Jezusa – to nadstawianie policzka, wybaczanie 77 razy i brak pogoni za majątkiem – to wyśmiewasz bezwarunkową miłość.

Czy gdybym zastosował Twoje rady (oko za oko, brak przebaczenia, walka o swoje), to okazałbym miłość bliźniego? To byłoby postępowanie wbrew Bogu, a nie zgodnie z Jego wolą. A tak Jezus nie mógł postąpić.


W biblio mamy dużo przykładów,które przeczą ,że bóg jest miłościa.
Gdyby człowiek tak postępował na pewno nie przysporzyło by mu chwały.

Kodeks wymieniony?
Nie zgadzam się z nim.
« Ostatnia zmiana: Wczoraj o 22:37 wysłana przez Gremczak »


Offline Andrzejek

Odp: Czy morralny kodeks Jezusa ma sens?
« Odpowiedź #6 dnia: Dzisiaj o 08:13 »
Powyższe rozważania stanowią polemiczną odpowiedź na interpretację przedstawioną przez kolegę Światusa, który – odwołując się do mojego artykułu pt. „Czy moralny kodeks Jezusa ma sens” – przypisał mi szereg tez, niemających oparcia ani w jego treści, ani w przyjętej przeze mnie metodzie analizy.

W pierwszej kolejności należy stanowczo odrzucić przypisywaną mi tezę, jakobym uznawał, że miłość posiada wartość wyłącznie wówczas, gdy jest opłacalna. Twierdzenie to stanowi przykład nieuprawnionej ekstrapolacji, pozostającej bez związku z przedstawioną argumentacją. Mój wywód ogranicza się do analizy wypowiedzi Jezusa i nie obejmuje formułowania ogólnej teorii motywacji ludzkich. Przypisanie mi takiego stanowiska należy zatem uznać nie tylko za błędne, lecz również za metodologicznie nieuprawnione.

Podobnie nietrafny jest zarzut dotyczący rzekomo „mechanicznego” charakteru mojej interpretacji tekstów biblijnych. Jeżeli przez „algorytmiczność” rozumie się konsekwentne, logiczne i nieselektywne odczytywanie treści, to krytyka ta w istocie podważa samą możliwość racjonalnej egzegezy. Wypada przypomnieć, że w kluczowych dla moralnych norm fragmentach przekaz biblijny operuje językiem klarownym i strukturalnie uporządkowanym, czego najbardziej oczywistym przykładem jest Dekalog. W tym sensie analiza logiczna nie stanowi deformacji sensu tekstu, lecz przeciwnie – warunek jego adekwatnego odczytania.

Odnosząc się do kwestii formalnej, przyznaję, że w pierwotnej wersji tekstu wystąpił błąd w numeracji. Korekta ta nie wpływa jednak na meritum argumentacji; przeciwnie, po jej uwzględnieniu struktura analizowanych przykazań Jezusa ujawnia wewnętrzną spójność, którą można zasadnie określić mianem „dekalogu Jezusa”.

W dalszej części polemiki przywołany zostaje fragment 1 J 4,16 jako dowód na bezwarunkowy charakter miłości Boga wobec człowieka. O ile można zgodzić się z tezą, iż akt stworzenia bywa interpretowany jako wyraz dobroci Boga, o tyle utożsamienie tej relacji z absolutną bezwarunkowością nie znajduje potwierdzenia w analizie całości narracji biblijnej. Przeciwnie, liczne jej fragmenty – w tym opis potopu – wskazują, że miłość ta współwystępuje z mechanizmami sądu, selekcji i eliminacji. Próba pogodzenia tych elementów z tezą o bezwarunkowości wymagałaby znacznie bardziej finezyjnych argumentacji, niż ta przedstawiona przez mojego adwersarza.

Zasadniczy punkt sporu dotyczy jednak postulatu bezwarunkowej miłości jako uniwersalnej normy regulującej relacje społeczne. Należy wyraźnie rozróżnić dwa poziomy analizy: etyczny i instytucjonalny. Na poziomie indywidualnym idea ta może funkcjonować jako postulat moralny, choć i w tym zakresie wymaga doprecyzowania. Natomiast jej bezpośrednia implementacja na poziomie organizacji życia społecznego prowadzi do poważnych konsekwencji systemowych. Skrajna interpretacja tej zasady podważa sens istnienia norm sankcyjnych oraz instytucji odpowiedzialnych za ich egzekwowanie, takich jak system karny czy organy ścigania. W efekcie sprzyja to powstawaniu asymetrii, w której jednostki naruszające normy uzyskują strukturalną przewagę nad tymi, które je respektują.

Na koniec należy odnieść się do kolejnego błędnego przypisania, jakoby mój wywód implikował poparcie dla zasady odwetu („oko za oko”), odrzucenie przebaczenia czy afirmację walki o partykularne interesy. Tego rodzaju interpretacje nie znajdują żadnego uzasadnienia w analizowanym tekście i stanowią przykład nadinterpretacji. Warto przy tym zauważyć, że tzw. prawo talionu (łac. lex talionis), funkcjonujące w starożytnych systemach prawnych (i Biblii), nie było narzędziem legitymizacji zemsty, lecz mechanizmem jej ograniczania poprzez wprowadzenie zasady proporcjonalności kary. Jego funkcją było zapobieganie eskalacji przemocy, a nie jej sankcjonowanie.

Podsumowując, przedstawiona przez mojego adwersarza krytyka opiera się w znacznej mierze na błędnych założeniach interpretacyjnych, nieuprawnionych przypisywaniach oraz braku rozróżnienia między poziomem normatywnym a instytucjonalnym. W konsekwencji nie stanowi ona adekwatnej odpowiedzi na rzeczywistą treść mojego stanowiska.
« Ostatnia zmiana: Dzisiaj o 08:15 wysłana przez Andrzejek »