Ostatnio miałem "przyjemność" udać się na takie przygotowania do kongresu jako kierowca.
Widziałem ludzi ostro nakręconych na kongres, którzy już ćwiczą przytulanie (bo miłości się trzeba nauczyć hehe).
Ważniejsze, że słyszałem o sporym niedoborze ludzi - ponoć dopiero jest połowa chętnych. A zarazem chcą rzekomo częściej robić kongresy w Polsce (ot raptem po 6 latach teraz). Jak bardzo źle jest z tymi ochotnikami? Ludzie mocno wkorzenieni w org własnych rodziców emerytów naganiają.
Ogólnie jaki to piękny festiwal hipokryzji:)