Drogi Gandalfie Szary,
Pozwól, że odpowiem Ci po kolei. Pytanie „Jak powstała Biblia” można – moim zdaniem – rozpatrywać na dwóch płaszczyznach:
I – „od łyczka do rzemyczka”, czyli analizując, jak na przestrzeni wieków zmieniała się treść Pisma Objawionego,
II – badając, jak kształtował się jej skład, czyli zestaw ksiąg wchodzących w jej kanon.
Całkowicie zgadzam się z Twoimi wnioskami dotyczącymi biblijnych autorów. Wspomniałeś także, że bezkrytycznie przedstawiam swoje poglądy na podstawie Pisma Świętego.
Pragnę Cię jednak zapewnić, że tak nie jest. To, co nazywasz moimi naukami, to jedynie wnioski wynikające z analizy cytatów biblijnych.
Staram się odczytywać je w sposób możliwie prosty i bezpośredni, bez nadbudowy teologicznej czy spekulacji dotyczących intencji autorów, których nie ma już wśród żyjących. Uważam, że przypisywanie im konkretnych zamiarów często bywa bezpodstawne.
Nie znajduję się również w tak uprzywilejowanej sytuacji jak Watykan, który – jak się czasem ironicznie mówi – ma „gorącą linię” z Bogiem, pozwalającą na bieżąco rozstrzygać wszelkie wątpliwości. Dzięki temu jego przedstawiciele mogą formułować dogmaty jako wypowiedzi w imieniu Najwyższego.
Moje wypowiedzi bywają czasem zabarwione ironią i wyobraźnią – niekiedy na poziomie tej, którą można dostrzec w niektórych fragmentach Pisma. Ma to jednak na celu przede wszystkim zachęcenie moich rozmówców do podjęcia rzeczowej dyskusji nad poruszanymi zagadnieniami. Niestety, większość z nich unika wejścia w meritum sprawy.
Chciałbym również podkreślić, że nigdy nie przekręcam słów Pisma. Cytuję je zgodnie z oryginałem, a polskie tłumaczenia regularnie weryfikuję pod kątem ich zgodności z tekstami hebrajskimi, greckimi lub aramejskimi. Podobnie jak Ty bardzo cenię prof. Majewskiego i często sięgam do jego wypowiedzi.
Pozdrawiam Cię serdecznie Andrzejek