20
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Andrzejek dnia Dzisiaj o 07:15 »
Dalszy ciąg mojej odpowiedzi Światusowi
Twoje cytaty:
1. Epatujesz liczbami ofiar, a nawet nie starasz się poszukać możliwego dobra, które wyniknęło z tego zła. Po pierwsze nie masz pewności, że zło nie obróciło się w dobro. To nie czasy biblijne, gdzie śmierć Uriasza jest "wstępem" do urodzenia się Salomona, a ostatecznie - Jezusa.
Po drugie nie możesz mieć pewności, że jedno zło nie zapobiegło jeszcze większemu złu.
2. Ciekawostka historyczno-moralna:
Jak należy ocenić Odsiecz Wiedeńską? Sobieski w 1683 roku postąpił dobrze czy źle, pomagając Austrii obronić się przed Turkami?
DOBRZE - bo pomógł.
A może jednak ŹLE - bo w 1772 roku Austria wzięła udział w I rozbiorze Polski?
Trudno powiedzieć, ale jedno jest pewne. Skoro DOBRO potrafi obrócić się w ZŁO, to w drugą stronę działa to identycznie.
Moja odpowiedź.
Każdy przypadek należy rozpatrywać indywidualnie, a ja ci dałem jedynie kilka przykładów.
Starałem się jak mogłem poszukać jakiegoś dobra w śmierci około 20 milionów ludzi w czasie I wojny światowej, ale niestety jej nie znalazłem. Myślałem że spowoduje ona jakieś refleksje u ludzi, że wojna jest czymś złem i należy jej unikać. Ale nie. Było wprost przeciwnie, o czym świadczy wybuch II wojny światowej.
Szukałem również korzyści jakie przyniosła ludziom ostatnia światowa wojna i nie znalazłem. Chciałbym żebyś mi jakoś pomógł jeszcze zrozumieć, kto i jakie dobro wyciągnął z Wypraw Krzyżowych, bo po za śmiercią kilkuset tysięcy zabitych nie wyzwoliły one na długo Grobu Pańskiego.
Twoje wprowadzenie Odsieczy Wiedeńskiej całkowicie zmienia temat rozważając czy to było dobre czy może złe, z historycznej perspektywy.
Odsiecz Wiedeńska (1683):
Dla Turków: katastrofa, czyli „zło”. Przegrali, stracili wpływy w Europie Środkowej.
Dla Polaków: korzyść w krótkim okresie, „dobro”, bo Polska zatrzymała ekspansję Imperium Osmańskiego i zyskała prestiż.
Dla Polski (później): w długiej perspektywie niekoniecznie „dobro”, bo w XVIII wieku stała się częścią planu jej rozbioru.
Z tego wynika, że ocena wydarzenia jest względna i zależy wyłącznie od perspektywy czasowej i narodowej. Nie ma absolutnego dobra czy zła – tylko względne konsekwencje.
Wprowadzasz także swoją prawdę: skoro dobro potrafi obrodzić się w zło, to i w drugą stronę działa identycznie. Nie wiem tylko jak to wydedukowałeś, ale spróbuję to zanalizować.
Założenie 1: Dobro może się obrócić w zło.
To jest Twoja obserwacja i odnosi się do przemiany pozytywnego w negatywne.
Analogia: To można zestawić z przysłowiem „smaruj gówno miodem, a ono wciąż smrodem”. Innymi słowy: pewne negatywne cechy (smród) pozostają negatywne mimo prób ich „upiększenia” (miodem).
Pytanie krytyczne: Czy negatywne rzeczy (smród) mogą stać się pozytywne (miodem)? To kwestionuje automatyczne założenie, że przemiana zła w dobro działa tak samo jak dobro w zło.
Logiczne ułożenie: Jeśli dobro → zło jest możliwe, to niekoniecznie zło → dobro jest możliwe w tym samym sensie.
Dobro jest podatne na zepsucie, ale zło niekoniecznie jest podatne na przemianę w dobro.
Twój Wniosek: Dobro może zamienić się w zło (tak jak miód niekiedy nie chroni przed zepsuciem). Jednak to, że coś jest złe (smród), nie oznacza automatycznie, że może stać się dobre (miodem). Proces przemiany w obu kierunkach nie jest symetryczny.
Natomiast mój wniosek końcowy można krótko zdefiniować, jeżeli się tylko wsłuchamy w słowa Pisma Świętego:
Iz 45:7 - Ja tworzę światłość i stwarzam ciemność. Czynię pokój i stwarzam nieszczęście. Ja, PAN, czynię to wszystko,
oraz Rz 5:20 - A prawo wkroczyło po to, aby obfitował grzech. Lecz gdzie grzech się rozmnożył, tam łaska tym bardziej obfitowała;
Te dwa przekazy nas uczą że każde dobro i zło zaistniałe na tym ziemskim łez padole jest spowodowane przez Boga, oraz że jedyną korzyścią wypływającą ze zła jest powódź łaski, która jest wprost proporcjonalna do ilości zła - czyli im większy grzech tym większa łaska, czym więcej grzeszymy, tym więcej otrzymamy od Najwyższego jego beneficjów.
Natomiast patrząc z innej perspektywy można śmiało wysnuć wniosek, że każde „ZŁO” zwierząt czy ludzi odpowiada ich kod genetyczny stworzony przez Boga, i dlatego On nigdy nie rozpatrywał zagadnienia co dobrego można uzyskać ze złego postępowania. Po prostu traktował zło jako naturalną kolej rzeczy.
Amen