W moim artykule o historii polskich exśJ (patrz link w stopce) napisałem:
Różne są powody anonimowości niektórych byłych, czy nadal aktualnych Świadków Jehowy.
Powszechnie znany jest ostracyzm stosowany w tej organizacji i z tego powodu niektórzy z nich nadal muszą ‘udawać’ bycie Świadkiem Jehowy.
Związane jest to ze wspólnym zamieszkiwaniem z gorliwymi Świadkami Jehowy, życiem rodzinnym,
pracą w firmie rodzinnej lub prowadzonej przez kogoś z organizacji, kręgami towarzyskimi.
Niektórzy z nich po prostu nie chcą być przesłuchiwani przez „zborowy komitet sądowniczy” (od roku 2024 to „komitet starszych”).
Dlatego niektóre osoby latami prowadzą jakby ‘podwójne życie’, oczekując na stosowną chwilę na definitywne opuszczenie organizacji.
Tutaj Roszada słusznie zauważa powody, dla których ktoś decyduje się by pozostać PIMO.
Czytając komentarze pod różnymi nagraniami ex-ów, niektórzy otwarcie przyznają, że po prostu nie chcą narażać się na ostracyzm.
Ktoś, kto budował całe swoje życie obracając się tylko w kręgu świadków, stał się wręcz od nich uzależniony.
Niektórzy, związani pracą u nich czekają np., na emeryturę, żeby nie pozbawić się nagle środków do życia.
A jeśli mieszkają, wynajmując mieszkanie, dachu nad głową.
Jeszcze inni zwyczajnie po prostu nie chcą stracić kontaktów z najbliższą rodziną.
Bo są też świadomi tego, że oficjalne odejście od nich wiąże się z przemeblowaniem całego życia.
To dobra propozycja, ale jak dla mnie najbardziej interesująco byłoby przez wideo na żywo, które nie są animowe, a dają zwiększoną wiarygodność.
Dla PIMO z pewnych względów zagwarantować wyjątkową animowość.
Niektórzy decydują się na takie nagrania, bez pokazywania twarzy ze zmienionym głosem.
Sama miałam takie propozycje, ale z nich nie skorzystałam.
Szpiedzy nadarzyńscy mogliby łatwo ustalić czyjąś tożsamość po samych wydarzeniach z życia takiej osoby.
Tym bardziej, jeśli to byłyby bardzo nietypowe zdarzenia charakterystyczne dla nielicznych osób.
Jeśli ktoś nie chce być zdekonspirowany, nie zdecyduje się na taki krok.