Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

Ostatnie wiadomości

Strony: 1 [2] 3 4 ... 10
11
Znałem osobę-ŚJ, która była jedyną córką starszego zboru.
Mieli domek i chcąc go odziedziczyć po rodzinie, musiała udawać latami i chodzić na zebrania.
Pracowała na kierowniczym stanowisku, paliła potajemnie papierosy i miała męża ze świata, który palił.
Rodzice mieszkali na dole, a ona na piętrze.

Wiedziała doskonale, znając ojca, że on by nie dość że wyrzucił ją z domku, to na dodatek spadek by zapisał Nadarzynowi.
Kontakt mi się urwał. Była to osoba z naszego forum, ale w pierwszych latach jego istnienia.
12
Cytuj
To trzeba mieć stalowe nerwy i próżny charakter, by siedzieć tak dla beki i mieć wywalone na wszystko, co tam się dzieje.
Bynajmniej, dla mnie wiara i duchowość były zbyt cenne, by położyć te rzeczy na scenie cyrku, jaki tam się odbywa...
   Gostek :)
   Są tacy, że potrafią tam mimo wszystko wysiedzieć i wytrzymać ten cyrk.
   Często robią to dla swojej rodziny.

   Też na początku swoich odkryć o tej sekcie myślałam, że będę jeździła na zebrania i próbowała wybudzać ludzi ze zboru.
   Niestety, życie mnie bardzo szybko zweryfikowało.
   Po wybudzeniu, dałam radę być na dwóch czy trzech zebraniach i kawałku zgromadzenia obwodowego.
   Moja psychika się buntowała, na ostanim zebraniu z pięć razy chciałam wyjść słuchając tych kłamliwych "prawd".
   Podjęłam decyzję, że się już tam nie pojawię, bo szkoda nerwów i przede wszystkim czasu.
   I tak to trwa do dziś.


W moim przypadku starszaki wiedzą o tym co wcześniej napisałem.
Nie tylko starszaki inni też.
Zadałem im pytania i do dziś czekam na odpowiedź.
Powiedziałem też że czekam z niecierpliwością.
Jednocześnie maja świadomość ,że każda rozmowa jest nagrywana.
Nawet z obwodowym.
   Gremczaku :)
   To pochwal się, jak to udało Ci się zrobić?
   Może Twój pomysł się komuś przyda do wykorzystania w praktyce.
   Bo jak rozumiem, znają Twoje odstępcze poglądy ale Cię nie wykluczyli!
   Dobre.
13
Tylko teraz, aby się ktoś znalazł, kto by pociągnął tą myśl ujawniając się.

W moim przypadku starszaki wiedzą o tym co wcześniej napisałem.
Nie tylko starszaki inni też.
Zadałem im pytania i do dziś czekam na odpowiedź.
Powiedziałem też że czekam z niecierpliwością.
Jednocześnie maja świadomość ,że każda rozmowa jest nagrywana.
Nawet z obwodowym.
14
BIBLIA - DYSKUSJE..... / Odp: Co to jest Królestwo Boże?
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Stanisław Klocek dnia Wczoraj o 19:03 »
Psalm 103:19 – „Pan utwierdził swój tron na niebie, a Jego królestwo panuje nad wszystkim.”
Psalm 145:13 – „Królestwo Twoje trwa na wieki…”
Psalm 47:8–9 – „Bóg króluje nad narodami…”
To jest język totalnej władzy.
Masz racje. Te biblijne mżonki o totalitarnej władzy udzielily się m.in. Hitlerowi, Stalinowi, Mao Zedonga itp dyktatorom. Powszechne tortury i ludobujstwo jest odpowiednikiem spotengowanego biblijnego piekła. Przeciwne propagandzie bezradności 1 Tym 2:4 "który chce, by wszyscy ludzie byli zbawieni". No cóż, chce/chcieli wszyscy dobrze włącznie z Bogiem, ale z powodu swej bezsilności zbawienia, wieczne tortury "miłosiernego".
15
Cytuj
W moim artykule o historii polskich exśJ (patrz link w stopce) napisałem:
Różne są powody anonimowości niektórych byłych, czy nadal aktualnych Świadków Jehowy.
Powszechnie znany jest ostracyzm stosowany w tej organizacji i z tego powodu niektórzy z nich nadal muszą ‘udawać’ bycie Świadkiem Jehowy.
Związane jest to ze wspólnym zamieszkiwaniem z gorliwymi Świadkami Jehowy, życiem rodzinnym,
pracą w firmie rodzinnej lub prowadzonej przez kogoś z organizacji, kręgami towarzyskimi.
Niektórzy z nich po prostu nie chcą być przesłuchiwani przez „zborowy komitet sądowniczy” (od roku 2024 to „komitet starszych”).
Dlatego niektóre osoby latami prowadzą jakby ‘podwójne życie’, oczekując na stosowną chwilę na definitywne opuszczenie organizacji.
   Tutaj Roszada słusznie zauważa powody, dla których ktoś decyduje się by pozostać PIMO.
   Czytając komentarze pod różnymi nagraniami ex-ów, niektórzy otwarcie przyznają, że po prostu nie chcą narażać się na ostracyzm.
   Ktoś, kto budował całe swoje życie obracając się tylko w kręgu świadków, stał się wręcz od nich uzależniony.
   Niektórzy, związani pracą u nich czekają np., na emeryturę, żeby nie pozbawić się nagle środków do życia.
   A jeśli mieszkają, wynajmując mieszkanie, dachu nad głową.
   Jeszcze inni zwyczajnie po prostu nie chcą stracić kontaktów z najbliższą rodziną.
   Bo są też świadomi tego, że oficjalne odejście od nich wiąże się z przemeblowaniem całego życia.



To dobra propozycja, ale jak dla mnie najbardziej interesująco byłoby przez wideo na żywo, które nie są animowe, a dają zwiększoną wiarygodność.
Dla PIMO z pewnych względów zagwarantować wyjątkową animowość.
   Niektórzy decydują się na takie nagrania, bez pokazywania twarzy ze zmienionym głosem.
   Sama miałam takie propozycje, ale z nich nie skorzystałam.
   Szpiedzy nadarzyńscy mogliby łatwo ustalić czyjąś tożsamość po samych wydarzeniach z życia takiej osoby.
   Tym bardziej, jeśli to byłyby bardzo nietypowe zdarzenia charakterystyczne dla nielicznych osób.
   Jeśli ktoś nie chce być zdekonspirowany, nie zdecyduje się na taki krok.
16
  KIM POZOSTAJESZ BĘDĄC FIZYCZNIE ALBO TYLKO MENTALNIE POZA ORG?
(...)  Proponuję rozmowę na argumenty. Co Wy o tym myślicie?
To dobra propozycja, ale jak dla mnie najbardziej interesująco byłoby przez wideo na żywo, które nie są animowe, a dają zwiększoną wiarygodność. Dla PIMO z pewnych względów zagwarantować wyjątkową animowość. Forumowa dyskusja mogłaby być wstępem inspirującym. Są też inne trudności jak np.; względy techniczne, lęk przed  trollami, że się skompromituje pod jakimś względem itp. Trafną wypowiedzią takiej dyskusji jest:
....Żadnej deklaracji nie podpisywałem, że jestem członkiem tej partii religijnej.
Żadnego podanie nie pisałem o przyjęcie mnie. ...
Tylko teraz, aby się ktoś znalazł, ktoby pociągnął tą myśl ujawniając się.
17
Jeśli chodzi o mnie.
Żadnej deklaracji nie podpisywałem, że jestem członkiem tej partii religijnej.
Żadnego podanie nie pisałem o przyjęcie mnie.
Gdy topili mnie, nie było też żadnej mowy o tym ,iż staję się ŚJ.
Dlatego też żadnego pisemka nie będę do nich adresować, że nie chcę już być ŚJ.
Można powiedzieć ,że byłem jako wolny słuchacz.
18
BIBLIA - DYSKUSJE..... / Odp: Co to jest Królestwo Boże?
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Gremczak dnia Wczoraj o 17:56 »
Psalm 103:19 – „Pan utwierdził swój tron na niebie, a Jego królestwo panuje nad wszystkim.”
Ewangelia Mateusza 4:17 – „Bliskie jest Królestwo Niebieskie.”
Gdy jeszcze nie było nieba ,gdzie się znajdował tron boży?
Pewnie nie było też królestwa.
Królestwa niebieskiego.
19
   KIM POZOSTAJESZ BĘDĄC FIZYCZNIE ALBO TYLKO MENTALNIE POZA ORG?
 

   Na wątku  … ABC … powstała pewna ciekawa dyskusja.
   https://sjwp.pl/index.php?topic=9163.msg266404#msg266404

   Nie jest żadną tajemnicą, że sporo byłych śj ma różne statusy.
   Jedni są wykluczeni, inni sami odchodzą, jeszcze inni pozostają, ale mentalnie ich tam nie ma.
   Jedni pozostają wierzący po odejściu, inni nie chcą mieć cokolwiek wspólnego z jakąkolwiek religią.
   Z moich obserwacji wynika, że ...
   Najwięcej obrywa się tym, co pozostają w statusie PIMO.
   Jakby dopuszczali się nie wiadomo jakiego przestępstwa.

   Osobiście uważam, że to jest sprawa bardzo osobista każdego, kto kim obecnie jest.
   I to nie powinno podlegać jakiejkolwiek ocenie czy krytyce osób postronnych.
   Każdego sytuacja jest tak bardzo indywidualna i osobiście nie oceniam tego, kto jaką podjął decyzję.
   Ale zauważa się, że osoby, które oficjalnie stamtąd odeszły, mają najczęściej jakieś  … „ale” …  do tych PIMO.
   Najczęściej są to pretensje i oskarżenia, o zajmowanie takiej "ukrytej" pozycji.
   Bardzo często nie wnikając w powody takiej decyzji.
   Na tym forum też są osoby o różnym statusie.
   Proponuję rozmowę na argumenty.
   Co Wy o tym myślicie?
20
BIBLIA - DYSKUSJE..... / Co to jest Królestwo Boże?
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Andrzejek dnia Wczoraj o 15:32 »
Psalm 103:19 – „Pan utwierdził swój tron na niebie, a Jego królestwo panuje nad wszystkim.”
Psalm 145:13 – „Królestwo Twoje trwa na wieki…”
Psalm 47:8–9 – „Bóg króluje nad narodami…”

To jest język totalnej władzy. Nie opis świata, tylko jego zawłaszczenie w formie deklaracji. Bo jeśli przyjąć te słowa dosłownie, to rzeczywistość nie ma już autonomii — została z góry „przepisana” jako podporządkowana boskiej władzy, niezależnie od faktów.

Daniel: wielka wizja, zerowa weryfikacja
Księga Daniela 7:13–14 przedstawia „wieczne królestwo”, które ma objąć wszystkie narody.
Brzmi monumentalnie — dopóki nie zderzy się tego z historią. Historia nie zna żadnego takiego królestwa. Zna natomiast nieustanny cykl przemocy, ekspansji i upadku imperiów, które wszystkie, bez wyjątku, okazały się skończone.
I tu pojawia się problem zasadniczy: proroctwo, które nie spełnia się w historii, przestaje być zapowiedzią, a zaczyna być interpretacyjną mgłą, którą można przesuwać dowolnie, żeby nigdy nie została obalona.

Nabuchodonozor: obietnica, która „czeka” od 2500 lat
Księga Daniela 2:44 mówi o królestwie, które „nigdy nie ulegnie zagładzie”.
Tymczasem „czas tych królów” minął dawno temu. I nic się nie wydarzyło. Żadnego globalnego, nieprzemijającego królestwa. Żadnej historycznej realizacji. Tylko kolejne reinterpretacje, które przesuwają znaczenie w przyszłość, jakby historia miała obowiązek w końcu się dopasować.
To klasyczny mechanizm: proroctwo, które nie spełnia się wtedy, kiedy powinno, zostaje uznane za „jeszcze nie teraz”.
Jezus: przesunięcie z historii do nieuchwytności

Jezus Chrystus
Ewangelia Marka 1:15 – „Przybliżyło się Królestwo Boże.”
Ewangelia Mateusza 4:17 – „Bliskie jest Królestwo Niebieskie.”
Ewangelia Łukasza 17:20–21 – „Królestwo Boże jest pośród was / w was.”

I tu następuje zasadniczy zwrot: obietnica, która miała mieć wymiar historyczny i eschatologiczny, zostaje rozmyta w pojęcie trudne do uchwycenia.
W Grece koine entos hymōn można tłumaczyć różnie — i właśnie ta niejednoznaczność staje się kluczowym narzędziem. Bo jeśli królestwo jest „w was” — nie da się go zweryfikować. Jeśli jest „pośród was” — nie da się go zlokalizować.
Efekt jest ten sam: coś, co miało nadejść, przestaje być sprawdzalne.

W Nowym Testamencie Królestwo Boże traci jakiekolwiek cechy rzeczywistości historycznej. Nie ma granic, instytucji ani czasu realizacji. Nie można go wskazać, zmierzyć ani obalić. I to jest jego największa „siła” jako konstruktu: nie dlatego, że istnieje, ale dlatego, że został tak zdefiniowany, aby nigdy nie dało się powiedzieć, że nie istnieje. W praktyce nie mamy więc do czynienia z opisem świata, lecz z narracją, która działa dokładnie wtedy, kiedy nie musi konfrontować się z rzeczywistością.
Strony: 1 [2] 3 4 ... 10