Świadkowie Jehowy - forum dyskusyjne

BYLI... OBECNI... => NASZE HISTORIE => Wątek zaczęty przez: Lame Dog w 21 Marzec, 2018, 17:05

Tytuł: Jak NIE zostałem świadkiem...
Wiadomość wysłana przez: Lame Dog w 21 Marzec, 2018, 17:05
Witam wszystkich. Mija już prawie miesiąc od mojego zarejestrowania na forum. Pomyślałem więc, że warto napisać coś wreszcie o sobie.
Wychowałem się w rodzinie świadków jako najmłodszy z trójki rodzeństwa. Od dziecka byłem zabierany na wszystkie zebrania, głoszenie od domu do domu i zgromadzenia. Rodzice wszczepiali mi bezustannie, że śj to lud Boży, jedyny wybrany przez niego i dlatego jesteśmy wyjątkowi. Powoli dorastałem, ale wciąż byłem przekonany o tym, że tylko świadkowie są prawdziwą religią na ziemi. Nie miałem powodu, żeby sądzić, że jest inaczej. Oczywiście widziałem różne, nazwijmy to "dziwne" sytuacje w zborze, ale zawsze znaleźć można było usprawiedliwienie tych działań...
Do chrztu mnie jednak nie ciągnęło... Rodzina, "przyjaciele" i starsi z mojego zboru naciskali jednak coraz bardziej i wreszcie w wieku ok 25 lat postanowiłem "przerobić" pytania do chrztu. Podczas wizyty ostatniego starszaka, która miała kończyć całą procedurę, postanowiłem zapytać go o dwie kwestie, które wtedy mnie nieco nurtowały... Prosiłem tylko, żeby wytłumaczył mi to w sposób zrozumiały dla niego i dla mnie, ale na podstawie Biblii, a nie publikacji towarzystwa. Było ciężko  ;D Rezultat naszej konwersacji był taki: Lame Dog nie nadajesz się na świadka, masz jeszcze za dużo wątpliwości  :-\ ;D
Nie zostałem więc dopuszczony do chrztu, ale Adamie jestem Ci za to wdzięczny... ;)
Po tych perypetiach moje wątpliwości już tylko wzrosły. Rodzina nie za bardzo wiedziała o co mi chodzi. Skąd te pytania, zwątpienie i zastrzeżenia... Powoli dochodziłem do tego, że coś w tym wszystkim nie gra.. Może uznacie to za nieco sztampowe, ale takie było to moje występowanie z org-a... Mało spektakularne  :)
Trwało to kilka lat, aż zgłosiłem w zborze, że nie chcę być już głosicielem (i tak byłem nim tylko na papierze). Tak skończyła się moja przygoda z tą organizacją... To co dziś wiem temat tej sekto - korporacji, byłoby wtedy dla mnie chyba nie do ogarnięcia... Najgorzej jest z rodziną, bo i tak traktują mnie jak odstępcę, ale mimo wszystko życzę im, aby któregoś dnia poznali całą prawdę.
Pozdrawiam forumowiczów i gości :)
Tytuł: Odp: Jak NIE zostałem świadkiem...
Wiadomość wysłana przez: Tazła w 21 Marzec, 2018, 18:22
  Ładnie, ładnie buntownik z wyboru.  ;D

 A tak poważnie, wątpliwości, pytania to nas Wszystkich wspólny mianownik.
A rodzina ? Cóż, czasem ludzie z którymi nie mamy więzów krwi, są nam bliżsi.
Jednak to już ich wybór, a nie nasz. A ja czym jestem starsza, tym jestem mniej sentymentalna.  :D

PS. Dziś byłam u fryzjera i weszła zapytać się o obcięcie moja bratowa, ani słowem się do mnie nie odezwała. A mnie to nawet nie wzruszyło.
Tytuł: Odp: Jak NIE zostałem świadkiem...
Wiadomość wysłana przez: Lame Dog w 21 Marzec, 2018, 19:02
.
A rodzina ? Cóż, czasem ludzie z którymi nie mamy więzów krwi, są nam bliżsi.
 
I własnie Tazła między innymi z tego powodu jestem na tym forum  :D
Tytuł: Odp: Jak NIE zostałem świadkiem...
Wiadomość wysłana przez: dezet70 w 21 Marzec, 2018, 19:03
Witaj i ciesz  się, że  nie  dałeś się  wykapać na  kongresie . I  wisisz  flaszke temu strasznemu za to, że  Cię nie  zamknął w  orgu  ;D
Tytuł: Odp: Jak NIE zostałem świadkiem...
Wiadomość wysłana przez: Villa Ella w 21 Marzec, 2018, 19:25
Też się nie wykąpałam, chociaż naciski były. Wiem jak to jest, gdy ci, którym zależało na twoim chrzcie, całkiem jasno dają do zrozumienia, że zawiodłeś na całej linii. I też długo, długo wierzyłam że jest to jedyna prawdziwa... A tylko ze mną jest coś nie tak.
Tak na 100%,to przejrzałam na oczy tak, niecałe dwa lata temu, kiedy odkryłam odstępcze strony w necie. Tak to działa, kiedy od urodzenia urabiany jesteś na modłę orgu.
Tytuł: Odp: Jak NIE zostałem świadkiem...
Wiadomość wysłana przez: Roszada w 21 Marzec, 2018, 19:28
Przeważnie wszyscy chwalą się, kiedy się ochrzcili, a Ty odwrotnie. :)
Tytuł: Odp: Jak NIE zostałem świadkiem...
Wiadomość wysłana przez: Lame Dog w 21 Marzec, 2018, 19:32
Przeważnie wszyscy chwalą się, kiedy się ochrzcili, a Ty odwrotnie. :)
Zawsze byłem taki "na przekór"  :)
Tytuł: Odp: Jak NIE zostałem świadkiem...
Wiadomość wysłana przez: Rajski Ptak w 21 Marzec, 2018, 19:36
Lame Dog, witaj oficjalnie na forum! Twoja historia jest ciekawa, a wniosek nasuwa mi się taki: używałeś i używasz głowy. A to już wystarczyło, żeby ominęło Cię wejście do tej sekto-korporacji. Ciesze się, że jesteś z nami! :)  :) :)
Tytuł: Odp: Jak NIE zostałem świadkiem...
Wiadomość wysłana przez: Lame Dog w 21 Marzec, 2018, 19:42
Wiem jak to jest, gdy ci, którym zależało na twoim chrzcie, całkiem jasno dają do zrozumienia, że zawiodłeś na całej linii. 
Dokładnie tak jest, ale czasem trzeba się postawić, nawet rodzinie.
Tytuł: Odp: Jak NIE zostałem świadkiem...
Wiadomość wysłana przez: Villa Ella w 21 Marzec, 2018, 20:36
A nalepsze jest to, jak wszystkie moje dotychczasowe przenajświętsze orgowe koleżanki, wyczekiwały, kiedy to się stoczę w otchłań rozpusty. A tu nic... I w czasach, gdy one spacerowały z wózkami (taki był urodzaj wtedy na wcześniaki, przychodzące na świat po 6-7 miesiącach od ślubu...), ja chodziłam na sacerek z pieskiem...
Tytuł: Odp: Jak NIE zostałem świadkiem...
Wiadomość wysłana przez: Salome w 21 Marzec, 2018, 22:05
Swoją drogą jak czytam dziś, że kogoś nie dopuścili do chrztu, to się nadziwić nie mogę, co to  za chory system.
Jak ludzie mogą wyrokować w takich sprawach jak chrzest? zadawać kontrolne pytania jak na egzaminie? testować czyjąś wiarę jak szkolną wiedzę?

Nigdy mi to nie pasowało, a teraz to się za to wstydzę, że byłam wyznawcą religii, która blokuje ludziom przystęp do Pana Jezusa.

Witaj oficjalnie na forum !!! Pozdrawiam!  :)
Tytuł: Odp: Jak NIE zostałem świadkiem...
Wiadomość wysłana przez: Bożydar w 21 Marzec, 2018, 22:15
Zawsze byłem taki "na przekór"  :)
Ty niegrzeczny tygrysku ty. :D
Poszczęściło Ci się z tym uniknięciem wykąpania. ;)
Tytuł: Odp: Jak NIE zostałem świadkiem...
Wiadomość wysłana przez: Lame Dog w 21 Marzec, 2018, 22:20
Swoją drogą jak czytam dziś, że kogoś nie dopuścili do chrztu, to się nadziwić nie mogę, co to  za chory system.
Tak Salome, to jest chore.
Oby ta choroba okazała się autoimmunologiczna i zjadła tą sektę od środka.
Pozdrawiam również  :)
Tytuł: Odp: Jak NIE zostałem świadkiem...
Wiadomość wysłana przez: HARNAŚ w 22 Marzec, 2018, 06:18
Brawo Ty. Nie przejmuj się Jezus podjął decyzję o chrzcie jeszcze później  ;D a i tak nie dałby rady odpowiedzieć na pytania do chrztu ;)
Tytuł: Odp: Jak NIE zostałem świadkiem...
Wiadomość wysłana przez: WIDZĘ MROKI w 22 Marzec, 2018, 10:04
Witam wszystkich. Mija już prawie miesiąc od mojego zarejestrowania na forum. Pomyślałem więc, że warto napisać coś wreszcie o sobie.
Wychowałem się w rodzinie świadków jako najmłodszy z trójki rodzeństwa. Od dziecka byłem zabierany na wszystkie zebrania, głoszenie od domu do domu i zgromadzenia. Rodzice wszczepiali mi bezustannie, że śj to lud Boży, jedyny wybrany przez niego i dlatego jesteśmy wyjątkowi. Powoli dorastałem, ale wciąż byłem przekonany o tym, że tylko świadkowie są prawdziwą religią na ziemi. Nie miałem powodu, żeby sądzić, że jest inaczej. Oczywiście widziałem różne, nazwijmy to "dziwne" sytuacje w zborze, ale zawsze znaleźć można było usprawiedliwienie tych działań...
Do chrztu mnie jednak nie ciągnęło... Rodzina, "przyjaciele" i starsi z mojego zboru naciskali jednak coraz bardziej i wreszcie w wieku ok 25 lat postanowiłem "przerobić" pytania do chrztu. Podczas wizyty ostatniego starszaka, która miała kończyć całą procedurę, postanowiłem zapytać go o dwie kwestie, które wtedy mnie nieco nurtowały... Prosiłem tylko, żeby wytłumaczył mi to w sposób zrozumiały dla niego i dla mnie, ale na podstawie Biblii, a nie publikacji towarzystwa. Było ciężko  ;D Rezultat naszej konwersacji był taki: Lame Dog nie nadajesz się na świadka, masz jeszcze za dużo wątpliwości  :-\ ;D
Nie zostałem więc dopuszczony do chrztu, ale Adamie jestem Ci za to wdzięczny... ;)
Po tych perypetiach moje wątpliwości już tylko wzrosły. Rodzina nie za bardzo wiedziała o co mi chodzi. Skąd te pytania, zwątpienie i zastrzeżenia... Powoli dochodziłem do tego, że coś w tym wszystkim nie gra.. Może uznacie to za nieco sztampowe, ale takie było to moje występowanie z org-a... Mało spektakularne  :)
Trwało to kilka lat, aż zgłosiłem w zborze, że nie chcę być już głosicielem (i tak byłem nim tylko na papierze). Tak skończyła się moja przygoda z tą organizacją... To co dziś wiem temat tej sekto - korporacji, byłoby wtedy dla mnie chyba nie do ogarnięcia... Najgorzej jest z rodziną, bo i tak traktują mnie jak odstępcę, ale mimo wszystko życzę im, aby któregoś dnia poznali całą prawdę.
Pozdrawiam forumowiczów i gości :)
pogrubienie dodałem

Nade wszystko witaj wśród swoich, piszę za siebie, :) W swej historii piszesz o dwóch kwestiach na które straszny zamykający sprawę, w oparciu, li tylko i wyłącznie w oparciu o Biblię nie umiał Ci odpowiedzieć. W czym rzecz, nie chodzi o mnie, mam w temacie orga zdanie wyrobione, i to zasadniczo mocne, ale są tu "zaglądacze" inni młodzi, a nóż zobaczą, przeczytają i stwierdzą, "to tak samo jak ja, też te wątpliwości, i to przekierowanie rozmowy, W OPARCIU TYLKO O BIBLIĘ, BRAWO".
 
Tytuł: Odp: Jak NIE zostałem świadkiem...
Wiadomość wysłana przez: Lame Dog w 22 Marzec, 2018, 18:34
są tu "zaglądacze" inni młodzi, a nóż zobaczą, przeczytają i stwierdzą, "to tak samo jak ja, też te wątpliwości, i to przekierowanie rozmowy, W OPARCIU TYLKO O BIBLIĘ, BRAWO".
 
Dokładnie o to mi chodziło WIDZĘ MROKI.
Z tego też powodu na końcu mojej historii GOŚCI pozdrowiłem osobno...   ;)
Dziękuje wszystkim za tak ciepłe przyjęcie mnie do grona "odstępców"  ;D
Tytuł: Odp: Jak NIE zostałem świadkiem...
Wiadomość wysłana przez: ogórek kiszony w 22 Marzec, 2018, 22:33
Brawo Ty. Nie przejmuj się Jezus podjął decyzję o chrzcie jeszcze później  ;D a i tak nie dałby rady odpowiedzieć na pytania do chrztu ;)
Padłem. Dobre!
Tytuł: Odp: Jak NIE zostałem świadkiem...
Wiadomość wysłana przez: Lechita w 23 Marzec, 2018, 13:04
Witaj Lame Dog!

Jak to dobrze, że nie zdałeś tego egzaminu na "prawo wjazdu" do strażnicowego raju  ;)

Za to certyfikowanym odstępcą możesz być ( i już jesteś ) i to bez egzaminów ;D

Miłego i pożytecznego pobytu na forum.

Serdecznie pozdrawiam - Lechita :)
Tytuł: Odp: Jak NIE zostałem świadkiem...
Wiadomość wysłana przez: Nadaszyniak w 01 Maj, 2018, 21:44
Witaj - LAME DOG

Galopuję ze spóźnionym powitaniem. Jesteś w Naszych szeregach z orężem przeciw (Ww) 

przed laty ktoś  mi powiedział takie słowa, pozwolę sobie teraz zacytować :
''Mądrym i bogatym jest ten, kto posiada wiele; bogatszym jest ten, kto zabiega o mądrość i bogactwo, najbogatszym – kto ma doświadczenie i rozeznanie ''  :) :) :)
Tytuł: Odp: Jak NIE zostałem świadkiem...
Wiadomość wysłana przez: HARNAŚ w 02 Maj, 2018, 08:38
 A ja tam cenie mimo wszystko twardą walutę ;)
Tytuł: Odp: Jak NIE zostałem świadkiem...
Wiadomość wysłana przez: TakaJakWy w 10 Lipiec, 2018, 06:47
Swoją drogą jak czytam dziś, że kogoś nie dopuścili do chrztu, to się nadziwić nie mogę, co to  za chory system.
Jak ludzie mogą wyrokować w takich sprawach jak chrzest? zadawać kontrolne pytania jak na egzaminie? testować czyjąś wiarę jak szkolną wiedzę?

Nigdy mi to nie pasowało, a teraz to się za to wstydzę, że byłam wyznawcą religii, która blokuje ludziom przystęp do Pana Jezusa.

Witaj oficjalnie na forum !!! Pozdrawiam!  :)
Ja pamiętam jak na moich pytaniach wałkowaliśmy temat Ciała Kierowniczego i pomazańców... a potem światło się zmieniło ;D