Świadkowie Jehowy - forum dyskusyjne
DYSKUSJE DOKTRYNALNE => BIBLIA - DYSKUSJE..... => Wątek zaczęty przez: Gostek w 16 Sierpień, 2026, 10:07
-
Czy Bóg chroni swój lud I czy w ogóle można mu zaufać.?
Zawsze mnie to pytanie nurtowała. Zauważyłem, że czy się modliłem o coś czy też nie efekt był zawsze ten sam. Nigdy nie widziałem palca Bożego w jakiejkolwiek sprawie, wynikające z modlitwy.
Byłem nieraz na pogrzebach młodych kobiet, które to osierociły bardzo małe dzieci i się wtenczas zastanawiałem, czy ja na miejscu Boga byłbym podobnie niewzruszony....?
Dzisiaj ponownie te pytania cisną mi się do głowy, kiedy to na pierwszych stronach przeczytałem. o wypadku polskiego busa na Węgrzech jadącego z Medjugorie.
Przed paroma latami było podobnie. A przecież zapewne będący tam pasażerowie modlili się wcześniej z całego serca o pomyślność i szczęśliwą drogę powrotną.
Słyszałem o podobnych wypadkach braci jadących z albo na Kongresy organizowane ku chwale Jehowy. Chyba nawet kiedyś taka wzmianka była albo w Strażnicy albo w Przebudźcie się.
Napiszcie proszę jak Wy to widzicie i jakie macie w związku z tym (modlitwami) doświadczenia.? 🤔
https://businessinsider.com.pl/biznes/wypadek-polskiego-autokaru-na-wegrzech-wlasciciel-firmy-zabral-glos/7bwv0k9
-
Uważam ochrona przez Boga istnieje, można przyrównać:
Kiedy grasz na gitarze w pierwszych dniach twoje utwory nie satysfakcjonują, takie pobrzękiwanie, zdajesz sobie sprawę, stwierdzasz to nie dla mnie - gitarę odrzucasz, ale kiedy systematycznie grasz zauważasz, że utwory brzmią miło dla ucha są melodyjne.
Albo czytasz wiele postów, czy odpowiadasz na każdy, lub piszesz oczekujesz odpowiedzi, która nie nadchodzi? - niespodziewanie po upływie czasu zauważyłeś reakcję innych na ten post (odpisali)
Tak samo jest z modlitwą ( nie wiem czy te przykłady są adekwatne, ale coś sugerują) - pozdrawiam
-
Pamiętam też jak setki razy jak bracia powtarzali o "sile modlitwy" która to miała czynić cuda... 😵💫
Miała sprawiać ochronę...
Będąc świadkiem zawsze miałem wątpliwości, jeśli chodzi o modlitwy.
Chociaż te świdkowskie były inne od tych, których mnie uczono za młodu. Były takie bardziej oryginalne, bardziej prywatne. Nie były ogólnikowe, jak te katolickie.
Jednak żadnej mocy sprawczej w nich wg. mnie nie było.
Dzisiaj Prezydent powiedział, że będzie modlić się za ofiary tego wypadku. Ciekawe jakich słów w tych modlitwach użyje i jakie one odniosą skutki odnośnie samych ofiar.?
-
Przed wiekami miałem super pomysł:zbory na całym świecie ,jednego dnia(najlepiej niedziela,zebranie,modlitwa końcowa)proszą Boga w jednej ogólnoświatowej modlitwie o coś oczywistego,o coś ,co nie pozostawia wątpliwości ,co jest proste i jednoznaczne.Np.o uwolnienie wszystkich Świadków Jehowy z więzień(tych którzy odbywają karę za wiarę a nie zabójców).Można prosić też o inne rzeczy.Modlitwa wszystkich Swiadków powinna być chyba wysłuchana ,albowiem wielką ma moc modlitwa wierzącego.Albo i nie.
-
Pamiętam też jak setki razy jak bracia powtarzali o "sile modlitwy" która to miała czynić cuda... 😵💫
Miała sprawiać ochronę...
Będąc świadkiem zawsze miałem wątpliwości, jeśli chodzi o modlitwy.
Chociaż te świdkowskie były inne od tych, których mnie uczono za młodu. Były takie bardziej oryginalne, bardziej prywatne. Nie były ogólnikowe, jak te katolickie.
Jednak żadnej mocy sprawczej w nich wg. mnie nie było.
Dzisiaj Prezydent powiedział, że będzie modlić się za ofiary tego wypadku. Ciekawe jakich słów w tych modlitwach użyje i jakie one odniosą skutki odnośnie samych ofiar.?
[/size]
Ja modliłem się codziennie oraz dodatkowo, gdy doświadczały mnie poważne problemy. Z perspektywy czasu mogę napisać, że nie były wysłuchiwane. Sytuację, które mnie spotykały rozwiązywały się bez ingerencji istot wyższych. Dziś nie modlę się o nic i o nic nie proszę i nie widzę żadnej różnicy w moim życiu. Jeżeli istnieje Bóg to jest głuchy na nasze modlitwy.
-
Zauważyłem, że nigdy modlitwy o "wielkie" prośby nie zostały wysłuchane (pokój na świecie, poprawa zdrowia dla rodziny etc.), zaś "małe" prośby tak.
Wychodzę z założenia, że modlitwa to wyjątkowa rzecz. Czytając Biblię widzę, że Paweł upraszał Pana (Jezusa, nie Jehowę, choć zebrania całe życie tłumaczyły inaczej) i też nie dostał czego chciał.
Dostał jednak moc. Moc Chrystusa.
Wnioski dla mnie takie: modlić się do Boga jak uczył Jezus - pozwala to na nabranie dystansu do samego siebie, okazywanie pokory itp
Proszenie Pana Jezusa - zgodne z Jana 14:14 - On doda sił, niekoniecznie rozwiązując problem.
Teraz po latach bycia PIMO i słuchania modlitw ŚJ dochodzę do wniosku, że one nie mogły działać i jeśli Bóg część z nich spełnił, to tylko dlatego że jest naprawdę wielce miłosierny.
Jak ma spełnić modlitwę gdy:
1. Słyszy Jehowa odmienione przez wszystkie przypadki 15 razy, a to nie jest Jego imię
2. Słyszy by dziękować za Niewolnika/ Ciało Kierownicze, a Jezus jedynie jest wspomniany w "w imię Jezusa Amen"
3. Słyszy tak wiele próśb, a tak mało podziękowań. A jeśli są podziękowania to za organizację, której nie wybrał, fałszywą nadzieję na przyszłość, a nie za dzieła które uczynił
4. Modlący się nie postępują w sposób, którego uczył Jezus - bliżej im do faryzeuszy z ich listą ludzkich przepisów niż do naszego Pana
-
Zauważyłem, że nigdy modlitwy o "wielkie" prośby nie zostały wysłuchane (pokój na świecie, poprawa zdrowia dla rodziny etc.), zaś "małe" prośby tak.
Wychodzę z założenia, że modlitwa to wyjątkowa rzecz. Czytając Biblię widzę, że Paweł upraszał Pana (Jezusa, nie Jehowę, choć zebrania całe życie tłumaczyły inaczej) i też nie dostał czego chciał.
Dostał jednak moc. Moc Chrystusa.
Wnioski dla mnie takie: modlić się do Boga jak uczył Jezus - pozwala to na nabranie dystansu do samego siebie, okazywanie pokory itp
Proszenie Pana Jezusa - zgodne z Jana 14:14 - On doda sił, niekoniecznie rozwiązując problem.
Teraz po latach bycia PIMO i słuchania modlitw ŚJ dochodzę do wniosku, że one nie mogły działać i jeśli Bóg część z nich spełnił, to tylko dlatego że jest naprawdę wielce miłosierny.
Jak ma spełnić modlitwę gdy:
1. Słyszy Jehowa odmienione przez wszystkie przypadki 15 razy, a to nie jest Jego imię
2. Słyszy by dziękować za Niewolnika/ Ciało Kierownicze, a Jezus jedynie jest wspomniany w "w imię Jezusa Amen"
3. Słyszy tak wiele próśb, a tak mało podziękowań. A jeśli są podziękowania to za organizację, której nie wybrał, fałszywą nadzieję na przyszłość, a nie za dzieła które uczynił
4. Modlący się nie postępują w sposób, którego uczył Jezus - bliżej im do faryzeuszy z ich listą ludzkich przepisów niż do naszego Pana
[/b][/size]
A co z osobistymi modlitwami? Ile ludzi wierzących w Boga i Jego Syna zanosi prośby do niego, w różnych sytuacjach życiowych, od dziękczynień do próśb. Zostają wysłuchane? Jak według Ciebie ocenić czy Bóg je wysłuchał?
-
@GandalfSzary
Na pewno modlitwy są wysłuchane. Tylko nie wiem czy są też na nie odpowiedzi.
To jest rzecz, której się nie da w żaden sposób potwierdzić ani zaprzeczyć...
Na pewno jeśli odpowiada, to w zupełnie inny sposób. Patrz wspomniany Paweł: dostał siły, a nie uzdrowienie. Ironia, że sam leczył innych...
-
@GandalfSzary
Na pewno modlitwy są wysłuchane. Tylko nie wiem czy są też na nie odpowiedzi.
To jest rzecz, której się nie da w żaden sposób potwierdzić ani zaprzeczyć...
Na pewno jeśli odpowiada, to w zupełnie inny sposób. Patrz wspomniany Paweł: dostał siły, a nie uzdrowienie. Ironia, że sam leczył innych...
[/b]
Cichybobie, ja wiem jakie są sprawozdania NT w sprawie wysłuchiwania modlitw. Pytam się o twoje prywatne doświadczenia, czy miałeś taki przypadek i w jaki sposób można było to zweryfikować. Ja przez 30 lat się modliłem prywatnie i na zebraniach i nie przypominam sobie ani jednego przypadku wysłuchania prośby, zwłaszcza tej prywatnej. Czy to nie jest jak z Bogiem na zasadzie wiary, że skoro jest to na pewno wysłuchuje??
-
Cichybobie, ja wiem jakie są sprawozdania NT w sprawie wysłuchiwania modlitw. Pytam się o twoje prywatne doświadczenia, czy miałeś taki przypadek i w jaki sposób można było to zweryfikować. Ja przez 30 lat się modliłem prywatnie i na zebraniach i nie przypominam sobie ani jednego przypadku wysłuchania prośby, zwłaszcza tej prywatnej. Czy to nie jest jak z Bogiem na zasadzie wiary, że skoro jest to na pewno wysłuchuje??
Nigdy nie doświadczyłem takiego jednoznacznego znaku. Chciałbym. Chyba na tym polega istota wiary. Wierzymy, a nie widzimy...
-
Nigdy nie doświadczyłem takiego jednoznacznego znaku. Chciałbym. Chyba na tym polega istota wiary. Wierzymy, a nie widzimy...
[/b]
No tak.
Dzisiaj uważam, że modlitwa działała u mnie jak wizyta u psychoanalityka, który wysłuchuje, ale nie ingeruje w sprawy. Pozwalała na wyrzucenie z siebie problemu i rozważenie na głos różnych opcji, pozwalała spojrzeć pozytywnie na sprawę. Modlitwa wzmacniała psychicznie, dodawała odwagi, zwłaszcza gdy byłem przekonany o istnieniu kogoś mocniejszego z nieograniczonymi możliwościami, który stoi po mojej stronie.
Tak to dzisiaj postrzegam.
-
W 2007r był wypadek polskiego autokaru z pielgrzymami we Francji. Zginęło 26 osób. Teraz tragiczny wypadek na Węgrzech też z pielgrzymami. Oba wypadki to nic innego jak błąd człowieka. Jest to przede wszystkim tragedia ludzka. A skąd te autokary wracały to czysty przypadek. Równie dobrze mogłyby wieźć ludzi z meczu, albo z koncertu rockowego. Nie ma sensu wplatać do tej tragedii jakiegoś tam rzekomego boga i jego prawdopodobnego zaniedbania. Trzeba po prostu współczuć ludziom, bo dla bliskich ofiar to straszna tragedia.
-
Zależy który bóg. Na przykład Krom nie chroni nikogo i w ogóle modlenie się do niego to strata czasu bo nigdy nie słucha. Natomiast ceni dzielność u wojowników i jeśli zginiesz w walce to przyjmie cię do Valhalli a jeśli stchórzysz to cię stamtąd wyrzuci.
Z drugiej strony musiała mu się spodobać modlitwa Arnolda Schwarzeneggera gdyż mu pomógł w nierównej walce. Więc wygląda to tak jakby czasem dla najlepszych wymiataczy jednak robił wyjątki i otaczał ich ochroną.
-
No tak.
Dzisiaj uważam, że modlitwa działała u mnie jak wizyta u psychoanalityka, który wysłuchuje, ale nie ingeruje w sprawy. Pozwalała na wyrzucenie z siebie problemu i rozważenie na głos różnych opcji, pozwalała spojrzeć pozytywnie na sprawę. Modlitwa wzmacniała psychicznie, dodawała odwagi, zwłaszcza gdy byłem przekonany o istnieniu kogoś mocniejszego z nieograniczonymi możliwościami, który stoi po mojej stronie.
Tak to dzisiaj postrzegam.
I to jest chyba jedyny pozytywny wpływ modlitwy na ludzką psychikę. Niektórym dodaję ona sił i dzięki niej, mogą przetrwać nawet wielke prześladowania. Może być jak plaster miodu na serce.
Jednak, to czy ktoś przez zanoszenie modlitw wyzdrowiał czy nie, jest absolutnie nie do sprawdzenia.
-
Usłyszałem w komentarzu w audycji radiowej takie zdanie:
Te osoby, co uratowały się w autokarze wypowiedzieli komentarz '' Maria nas uratowała i dziękujemy za życie''
Ja zapytam: Co z tymi osobami, którzy zginęli ??!.
Uważam, ludzka naiwność nie ma granic.
-
Podejmę ten temat,
Nie.
Bóg nie wysłuchuje wszystkich modlitw, a nawet nie może .
Wynika to z kwestii poddania próbie wszystkich ludzi, nawet Jezusa
Więc, czy warto i trzeba się modlić ?- Tak zdecydowanie
Tylko o co?
O życie- nie działa ( Jezus też musiał umrzeć)
O zdrowie - nie ten czas
O dusze zmarłych- nie ma takich
itd
Ale istnieją przecież wypadki uratowania życia lub zdrowia niektórych ludzi (Dawid, trzej hebrajczycy w piecu, Daniel, itd) ale tu jest jedna kwestia - ci ludzie (czasem przypadkiem) byli potrzebni Bogu do zrealizowania pewnych Jego zamierzeń.
I tutaj jest odpowiedź - modlitwa o to by znaleźć się w zamierzeniu Boga, by znać zamierzenie i wolę, zrozumienie Jego działań itd. ,takie modlitwy mają sens.
Ale nawet jak robimy wszystko jak należy, nie możemy mieć pewności że Bóg uratuje teraz nasze życie . Przykład Hioba i jego dzieci .
Od czasów Jezusa prawdziwi chrześcijanie (tzw. pomazańcy) wręcz mają świadomość konieczności oddania życia i to pośród prób i prześladowań.
Może przykład - rozumiemy oddanie życia za np. ojczyznę , na wojnie itp. a nie rozumiemy że takie poświęcenie winniśmy okazywać właśnie Bogu Jehowie . Bóg nie może ingerować w wydarzenia na świecie - bo to nie jego świat (szatan przy kuszeniu oświadczył że on jest panem i władcą). I dopóki nie skończy się jego czas Bóg nie będzie i nawet nie może ingerować ( z drobnymi wyjątkami).
-
Usłyszałem w komentarzu w audycji radiowej takie zdanie:
Te osoby, co uratowały się w autokarze wypowiedzieli komentarz '' Maria nas uratowała i dziękujemy za życie''
Ja zapytam: Co z tymi osobami, którzy zginęli ??!.
Uważam, ludzka naiwność nie ma granic.
To jest twierdzenie wręcz ignoranckie w stosunku do tych, co w tym wypadku stracili życie. Oznacza, że Maria czuwała tylko nad niektórymi pasażerami autobusu.
Reszta to albo zatwardziali grzesznicy albo katoliccy Pimo. 😉
-
Podejmę ten temat,
Nie.
Bóg nie wysłuchuje wszystkich modlitw, a nawet nie może .
Nie może, bo Robbo tak mówi? Ponoć jest nieograniczony w swoich możliwościach i nie obowiązuje go żadne prawo. To On jest źródłem prawa.
Wynika to z kwestii poddania próbie wszystkich ludzi, nawet Jezusa
Więc, czy warto i trzeba się modlić ?- Tak zdecydowanie
Tylko o co?
I to jest dobre pytanie!!
O życie- nie działa ( Jezus też musiał umrzeć)
O zdrowie - nie ten czas
O dusze zmarłych- nie ma takich
itd
Skoro nie odpowiada na żywotne kwestie, które interesują ludzi to po co w ogóle się modlić??
Ale istnieją przecież wypadki uratowania życia lub zdrowia niektórych ludzi (Dawid, trzej hebrajczycy w piecu, Daniel, itd) ale tu jest jedna kwestia - ci ludzie (czasem przypadkiem) byli potrzebni Bogu do zrealizowania pewnych Jego zamierzeń.
I tutaj jest odpowiedź - modlitwa o to by znaleźć się w zamierzeniu Boga, by znać zamierzenie i wolę, zrozumienie Jego działań itd. ,takie modlitwy mają sens.
Czyli wysłuchał kilka osób na przestrzeni kilkuset wieków, bo byli mu potrzebni. Reszta się nie liczy i można ich zlekcewarzyć. Więc po co się modlić, skoro liczba wysłuchanych jest skończona??
Ale nawet jak robimy wszystko jak należy, nie możemy mieć pewności że Bóg uratuje teraz nasze życie . Przykład Hioba i jego dzieci .
Od czasów Jezusa prawdziwi chrześcijanie (tzw. pomazańcy) wręcz mają świadomość konieczności oddania życia i to pośród prób i prześladowań.
Naprawdę?? W dzisiejszych czasach chrześcijanie oddają życie, są prześladowani? Żyjemy w czasach najbardziej humanitarnych ze wszystkich czasów jakie pamięta ludzkość. Nawet życie psa jest cenione i grozi kara za znęcanie się nad nim.
Może przykład - rozumiemy oddanie życia za np. ojczyznę , na wojnie itp. a nie rozumiemy że takie poświęcenie winniśmy okazywać właśnie Bogu Jehowie . Bóg nie może ingerować w wydarzenia na świecie - bo to nie jego świat (szatan przy kuszeniu oświadczył że on jest panem i władcą). I dopóki nie skończy się jego czas Bóg nie będzie i nawet nie może ingerować ( z drobnymi wyjątkami).
[/b][/size]
Pierwsza rzecz, jak możesz pisać że to nie jego świat skoro On je zapoczątkował dają życie ludzkości. Dwa, skoro się nie odzywa to jak mamy zgadnąć jaka jest jego wola. Po trzecie jest wszechmocny więc może wszystko, pisałem już o tym.
-
[/b][/size]
Pierwsza rzecz, jak możesz pisać że to nie jego świat skoro On je zapoczątkował dają życie ludzkości. Dwa, skoro się nie odzywa to jak mamy zgadnąć jaka jest jego wola. Po trzecie jest wszechmocny więc może wszystko, pisałem już o tym.
Bóg który tworzył świat i wszystko co na nim, pozwala się znaleźć .Dz17:24,27
Jeżeli założyć że w swojej wszechmocy jest w stanie cofnąć wszystkie skutki całej historii świata szatana.
Jak sam mówi w Biblii - nie będzie się wspominać dawnych lat.Izajasza 65:17
Ale teraz - zgodził się żeby ludzie robili co chcą ( właściwie bez Jego ingerencji) Rodz3:22 ,(Hioba1,2 rozdz)
Z tego też wersetu wiemy że nie tak miało być
Może powiesz że to znowu Biblia. Ale w Dz 17rozdz wskazuje że tak naprawdę to co widzimy skłania nas do Biblii, jak do instrukcji życia. Przyszłego ale zawsze życia
Ale każdy ma wybór
-
Jeżeli założyć że w swojej wszechmocy jest w stanie cofnąć wszystkie skutki całej historii świata szatana.
Zakładasz ,że taki jest.
To tylko założenie nie fakt.
Jak sam mówi w Biblii -
To już jest manipulacja.
To nie on mówi w biblii.
Tak mowi jakiś człowiek który tak napisał.
-
Wszyscy tłumaczą PŚ po swojemu i nagle okazuje się, że jest tak jak mówi interpretator PŚ. Jest to absolutna prawda, nieprzekraczalna, za którą mordowano ludzi, prowadzono wojny, palono na stosie. Ludzie swoje życie poświęcali i co ? Na sam koniec ta prawda próby czasu nie wytrzymuje. Robbo to są twoje pobożne życzenia, a PŚ na którą tak się powołujesz niczego nie wyjaśnia. A do meritum, jak na razie nie ma sprawdzonej informacji o wysłuchiwaniu modlitw.
-
Słyszałem już o spełnionych modlitwach wśród Muzułmanów. Ale najbardziej przekonani do siły modlitwy są Buddyści i Hindusi.
Najmniej wiary w temacie modlitw mają zapewne Protestanci.
Wynika z tego, że "prawdziwy Bóg" ma międzywyznaniową twarz.
Można się do niego w każdym zakątku ziemi zwrócić i oczekiwać na jego działanie.
-
Bóg nie może ingerować w wydarzenia na świecie - bo to nie jego świat (szatan przy kuszeniu oświadczył że on jest panem i władcą). I dopóki nie skończy się jego czas Bóg nie będzie i nawet nie może ingerować ( z drobnymi wyjątkami).
Ty czytasz czasami co wypisujesz? Jakie to wyjątki? Ukaranie onanisty, czy załatwienie pracy jakiemuś śJ który jest w dołku finansowym? Bo o takich przypadkach w wykonaniu boga słyszałem nie raz jak byłem śJ. Tylko dlaczego ten bóg np. pozwala pedofilowi w tym czasie jak załatwia jakiemuś ŚJ dobrze płatny etat krzywdzić dziecko? Ja bym zareagował natychmiast widząc taki proceder. Czyli wychodzi na to, że w małym palcu mam więcej przyzwoitości niż ten cały Twój bóg.
-
Zakładasz ,że taki jest.
To tylko założenie nie fakt.
To już jest manipulacja.
To nie on mówi w biblii.
Tak mowi jakiś człowiek który tak napisał.
To tylko pkt widzenia
Napisałem -"Jeżeli założyć że w swojej wszechmocy jest w stanie cofnąć wszystkie skutki całej historii świata szatana"
Wg mnie jest w stanie wszystko odwrócić - bo jak sami mówicie wszystko stworzył.
Co to jest fakt ?
Np. czy Moskwa lub Ankara to fakt?
A przecież mało kto widział te miasta - czyli odpowiednia ilość informacji sprawia że coś uznajemy za fakt .
I nawet jeśli ktoś tam był i jest tego pewny, to inni muszą mu (im) po prostu uwierzyć że tak jest .
Do czego zmierzam ?
Chyba czas na naukę i poznawanie Boga JHWH bo plotki i wymysły nie doprowadzą do prawdy
-
Nie wziąłeś pod uwagę że jest coś takiego jak ślepa wiara lub zespół delbrucka.
-
Nie wziąłeś pod uwagę że jest coś takiego jak ślepa wiara lub zespół delbrucka.
Ślepa wiara jest wtedy gdy wierzymy w coś bez żadnych podstaw i wiedzy np Trójca, życie pozagrobowe itp.
Ἔστιν δὲ πίστις ἐλπιζομένων ὑπόστασις, πραγμάτων ἔλεγχος οὐ βλεπομένων. Hebr11:1
Kluczowe są dwa słowa:
ὑπόστασις (hypostasis) — „podstawa”, „fundament”, „pewność”, czasem „rzeczywista podstawa / istota”
ἔλεγχος (elenchos) — „dowód”, „przekonujące wykazanie”, „przekonanie wynikające z dowodu” czyli dosłownie :
„Wiara jest zaś podstawą rzeczy oczekiwanych, dowodem rzeczy niewidzianych.”
Ważne: grecki tekst nie mówi po prostu, że wiara to „wierzenie bez dowodów”. Wręcz przeciwnie, ἔλεγχος może oznaczać coś, co wykazuje, dowodzi albo daje przekonanie co do rzeczy niewidzialnych.
Chyba czas na naukę i poznawanie Boga JHWH bo plotki i wymysły nie doprowadzą do prawdy
-
Więc podaj kilka dowodów.
-
Więc podaj kilka dowodów.
To bowiem, co o Bogu można poznać, jawne jest wśród nich, gdyż Bóg im to ujawnił. 20 Albowiem od stworzenia świata niewidzialne Jego przymioty - wiekuista Jego potęga oraz bóstwo - stają się widzialne dla umysłu przez Jego dzieła, tak że nie mogą się wymówić od winy. Rzym1:19,20
(...) bo sam daje wszystkim życie i oddech, i wszystko.
aby szukali Boga, czy nie znajdą Go niejako po omacku. Bo w rzeczywistości jest On niedaleko od każdego z nas. Dz17:25,27
Jeżeli Bóg by chciał cały świat przekonać co do swojej własności mógłby to zrobić w ciągu kilku minut .
Wystarczy żeby przestał dostarczać wszystkiemu powietrze - nagle wszyscy staliby się wierzący
A jeśli chodzi o dowody to trzeba zacząć od cudownego stworzenia wszystkiego przez Boga - a potem zadać sobie pytanie Kto to? i Po co to ? i szukać odpowiedzi
Mogę pomóc
-
To tylko pkt widzenia
Napisałem -"Jeżeli założyć że w swojej wszechmocy jest w stanie cofnąć wszystkie skutki całej historii świata szatana"
Wg mnie jest w stanie wszystko odwrócić - bo jak sami mówicie wszystko stworzył.
Co to jest fakt ?
Np. czy Moskwa lub Ankara to fakt?
A przecież mało kto widział te miasta - czyli odpowiednia ilość informacji sprawia że coś uznajemy za fakt .
I nawet jeśli ktoś tam był i jest tego pewny, to inni muszą mu (im) po prostu uwierzyć że tak jest .
Do czego zmierzam ?
Chyba czas na naukę i poznawanie Boga JHWH bo plotki i wymysły nie doprowadzą do prawdy
[/b][/size]
Miałem się nie odzywać, ale to jest hit sezonu. Pytanie: ,, Czy Moskwa lub Ankara to fakt?" Następne pytanie: ,,to inni muszą mu (im) po prostu uwierzyć że tak jest ."
Drogi Robbo Ankara, Moskwa istnieje na mapach świata, posiada miejski geoportal, w którym można obejrzeć ulicę, budynki, infrastrukturę techniczną. Żyją tam ludzie, zwiedzają turyści, dostarczana jest żywność. Jeżeli tylko chcesz nawet dziś możesz pójść i kupić bilet na pociąg czy samolot, wynająć samochód i pojechać do tych miast itp. Miasta te posiadają administrację samorządową, Prezydenta, Mera itp. To wszystko jest do zweryfikowania przez osoby, które nigdy nie były w tych miastach.
Kolejne stwierdzenie : ,,Chyba czas na naukę i poznawanie Boga JHWH bo plotki i wymysły nie doprowadzą do prawdy". Zestawienie Ankary i Moskwy, których istnienie jest weryfikowalne z udowodnieniem istnienia Boga i prawdy o nim, to ja nie rozumiem tej argumentacji. Na jakiej podstawie, jakie dowody naukowe chcesz przedstawić?? Pytam z ciekawości!!
-
To bowiem, co o Bogu można poznać, jawne jest wśród nich, gdyż Bóg im to ujawnił. 20 Albowiem od stworzenia świata niewidzialne Jego przymioty - wiekuista Jego potęga oraz bóstwo - stają się widzialne dla umysłu przez Jego dzieła, tak że nie mogą się wymówić od winy. Rzym1:19,20
(...) bo sam daje wszystkim życie i oddech, i wszystko.
aby szukali Boga, czy nie znajdą Go niejako po omacku. Bo w rzeczywistości jest On niedaleko od każdego z nas. Dz17:25,27
Jeżeli Bóg by chciał cały świat przekonać co do swojej własności mógłby to zrobić w ciągu kilku minut .
Wystarczy żeby przestał dostarczać wszystkiemu powietrze - nagle wszyscy staliby się wierzący
A jeśli chodzi o dowody to trzeba zacząć od cudownego stworzenia wszystkiego przez Boga - a potem zadać sobie pytanie Kto to? i Po co to ? i szukać odpowiedzi
Mogę pomóc
Ale to tylko wyobrażenie jakiegoś człowieka.
Ja bym to powiązał z zespołem delbrucka.
Nadal jest to tylko ślepa wiara.
-
Miałem się nie odzywać, ale to jest hit sezonu. Pytanie: ,, Czy Moskwa lub Ankara to fakt?" Następne pytanie: ,,to inni muszą mu (im) po prostu uwierzyć że tak jest ."
Drogi Robbo Ankara, Moskwa istnieje na mapach świata, (...) Zestawienie Ankary i Moskwy, których istnienie jest weryfikowalne z udowodnieniem istnienia Boga i prawdy o nim, to ja nie rozumiem tej argumentacji. Na jakiej podstawie, jakie dowody naukowe chcesz przedstawić?? Pytam z ciekawości!!
Jeżeli nie byłeś w Moskwie to tylko wierzysz że ona istnieje na miarę pewności.
Ale jeżeli chcesz mieć 100% pewności to musisz tam pojechać, kupić bilet, zdobyć wizę itp .
Czyli musisz podjąć nie byle jakie starania
Tak samo jest z Bogiem JHWH - bez wysiłku tylko wierzysz innym że go nie ma , że nie działa, nie komunikuje itd
Zapewniam Cię że starania aby mieć pewność że istnieje Moskwa (np żeby kogoś przekonać kto Tobie wierzy ) jest dużo mniej warte od starań by poznać zamierzenia i działania Boga
-
Jeżeli nie byłeś w Moskwie to tylko wierzysz że ona istnieje na miarę pewności.
Ale jeżeli chcesz mieć 100% pewności to musisz tam pojechać, kupić bilet, zdobyć wizę itp .
Czyli musisz podjąć nie byle jakie starania
Tak samo jest z Bogiem JHWH - bez wysiłku tylko wierzysz innym że go nie ma , że nie działa, nie komunikuje itd
Zapewniam Cię że starania aby mieć pewność że istnieje Moskwa (np żeby kogoś przekonać kto Tobie wierzy ) jest dużo mniej warte od starań by poznać zamierzenia i działania Boga
[/b][/size]
No dobra, to inaczej.
Do Moskwy mogę pojechać? Mogę. Mogę zobaczyć i dotknąć murów kremla? Mogę. Mogę porozmawiać z moskwianami? Mogę. A z Bogiem? Mogę Go zobaczyć? Nie. Mogę z nim porozmawiać? Nie. Mogę Go dobrze poznać? W mojej ocenie nie. Mogę poznać jak ma właściwie na imię ? Nie.
To co oferujesz to wiara, a nie przekonanie na podstawie dowodów.
-
No dobra, to inaczej.
Do Moskwy mogę pojechać? Mogę. Mogę zobaczyć i dotknąć murów kremla? Mogę. Mogę porozmawiać z moskwianami? Mogę. A z Bogiem? Mogę Go zobaczyć? Nie. Mogę z nim porozmawiać? Nie. Mogę Go dobrze poznać? W mojej ocenie nie. Mogę poznać jak ma właściwie na imię ? Nie.
To co oferujesz to wiara, a nie przekonanie na podstawie dowodów.
No tak
Czyli prawdziwy dowód , w tym wypadku Moskwa) jest właściwie tylko dla wybrańców
Ale jak spytasz, kogokolwiek na świecie to są pewni że Moskwa istnieje.
Wszyscy wierzą na podstawie informacji a wybrańcy dostępują dowodów namacalnych.
Od Jezusa wybrańcy mają możliwość uzyskania dowodów namacalnych ( tak jak Szczepan i Paweł w Dziejach apostolskich )
-
No tak
Czyli prawdziwy dowód , w tym wypadku Moskwa) jest właściwie tylko dla wybrańców
Ale jak spytasz, kogokolwiek na świecie to są pewni że Moskwa istnieje.
Wszyscy wierzą na podstawie informacji a wybrańcy dostępują dowodów namacalnych.
Od Jezusa wybrańcy mają możliwość uzyskania dowodów namacalnych ( tak jak Szczepan i Paweł w Dziejach apostolskich )
[/b][/i]
Jakich??
-
cyt.''Od Jezusa wybrańcy mają możliwość uzyskania dowodów namacalnych ( tak jak Szczepan i Paweł w Dziejach apostolskich )''
to absurd, niektóry z przekonaniem wierzą, żyjemy w XXI w.
-
No tak
Czyli prawdziwy dowód , w tym wypadku Moskwa) jest właściwie tylko dla wybrańców
Ale jak spytasz, kogokolwiek na świecie to są pewni że Moskwa istnieje.
Wszyscy wierzą na podstawie informacji a wybrańcy dostępują dowodów namacalnych.
Od Jezusa wybrańcy mają możliwość uzyskania dowodów namacalnych ( tak jak Szczepan i Paweł w Dziejach apostolskich )
Ale przykład Moskwy nadal jest całkowicie chybiony, ponieważ zakłada możliwość fizycznego doświadczenia Moskwy w wielu aspektach i wprowadzanie jakichkolwiek "wybrańców" do tego przykładu jest absurdalne, ponieważ nawet dziś - a może nawet dziś szczególnie - gdybyś chciał, wpuścili by cię ot tak i nie byłoby to doświadczenie dla ludzi o grubym portfelu...
Używanie tego typu przykładów jest przeciw skuteczne i piszę to jako człowiek wierzący. Moskwa nie jest na wiarę, a Bóg jest na wiarę. Nie każdemu jest dane go doświadczyć ale nie wydaje mi się, by jakikolwiek przykład ze świata fizycznego był w stanie odpowiednio oddać naturę tego doświadczenia. Nie ma sensu podawać chybionych przykładów.
-
ROB w Moskiwe to mieszka i tak nas tu siedzi i wku****
Tych bredni komentowac nie bede, bo szkoda zycia, ale przez to ze dano nie bylem na forum odniose sie do postu tytulowego. Zasada jest prosta:
Jesli cos sie udalo - przpisujemy to Bogu
Jesli cos sie nie udalo - Bog tak chcial, czas i nieprzewidziane zdarzenia.
Jesli co nie idzie w danej religii - atak szatana
I to na tyle...
-
[/b][/i]
Jakich??
No , to już znowu krwestia zaufania do Boga o Biblii
Niestety , dla niektórych nie do uwierzenia a dla niektórych pewność Bożych obietnic
-
No , to już znowu krwestia zaufania do Boga o Biblii
Niestety , dla niektórych nie do uwierzenia a dla niektórych pewność Bożych obietnic
Można było przypuszczać, że ta dyskusja tak się zakończy. Jak się sypia konkretne pytania, to wtedy wychodzisz tyłem z dyskusji zrzucając winę na adwersarza. Nie znasz mnie, nie wiesz w co wierze lub niewierze i co wiem, a próbujesz mnie zaszufladkować. Zadałem Ci proste pytanie i podałem proste argumenty. Merytorycznie nie odniosłeś się do nich.
-
Można było przypuszczać, że ta dyskusja tak się zakończy. Jak się sypia konkretne pytania, to wtedy wychodzisz tyłem z dyskusji zrzucając winę na adwersarza. Nie znasz mnie, nie wiesz w co wierze lub niewierze i co wiem, a próbujesz mnie zaszufladkować. Zadałem Ci proste pytanie i podałem proste argumenty. Merytorycznie nie odniosłeś się do nich.
Przeciez on sie zaprzecza. Najpierw pisze ze niektorzy moga otrzymac dowody namacalne, ale proszony o ich przytoczenie to pisze, ze trzeba uwierzyc :) No chyba ze dowodem jest "bo tak jest napisane w Bibliii" i chodzi mu o przytoczone historie z Dziejow to ja wtedy wymientkam...
-
Przeciez on sie zaprzecza. Najpierw pisze ze niektorzy moga otrzymac dowody namacalne, ale proszony o ich przytoczenie to pisze, ze trzeba uwierzyc :) No chyba ze dowodem jest "bo tak jest napisane w Bibliii" i chodzi mu o przytoczone historie z Dziejow to ja wtedy wymientkam...
Widzę to, ale chciałem dać szansę jemu i sobie na jakąś konstruktywna rozmowę. Odnoszę wrażenie, że ROB660 stworzony jest do monologów, a w przypadku krytyki zaczyna się gubić. Niektore argumenty pozostały bez odpowiedzi Trudno się dziwić, PŚ jest trudne do obrony.
-
Widzę to, ale chciałem dać szansę jemu i sobie na jakąś konstruktywna rozmowę. Odnoszę wrażenie, że ROB660 stworzony jest do monologów, a w przypadku krytyki zaczyna się gubić. Niektore argumenty pozostały bez odpowiedzi Trudno się dziwić, PŚ jest trudne do obrony.
Podziwiam cierpliwosc, Twoje proby rozmowy z nim obserwuje od kilkunastu watkow:)
-
Jak dla mnie pytanie podstawowe, czy istnieje Bóg i o jaki lud chodzi -skoro wszyscy tworzymy ludzkość?
-
Jak dla mnie pytanie podstawowe, czy istnieje Bóg i o jaki lud chodzi -skoro wszyscy tworzymy ludzkość?
Hm, chyba się tego nie da jednoznacznie stwierdzić.. Bo większość ludzi wierzy w swojego Boga. A spora część z nich uważa, że on się o nich troszczy.
Robo tu może dać swój osobisty przykład, a jednak tego nie czyni. Uważa, że wystarczy tylko w to zapewnienie wierzyć. 😉
-
Hm, chyba się tego nie da jednoznacznie stwierdzić.. Bo większość ludzi wierzy w swojego Boga. A spora część z nich uważa, że on się o nich troszczy.
Robo tu może dać swój osobisty przykład, a jednak tego nie czyni. Uważa, że wystarczy tylko w to zapewnienie wierzyć. 😉
To twierdzenie podnoszą wszystkie wyznania. Pytanie tylko w jaki sposób?? Świadkowie Jehowy twierdzą, że troska Boga dla ludzkości uwidoczni się po armagedonie, gdy usunie wszelkie skutki buntu szatana i ludzi. Znamy te nauki. Ta nauka jest nieweryfikowalna i dotyczy nieokreślonej przyszłości. Niemniej w życiu codziennym jakoś nie widać ręki Boga. Coś co potwierdziłoby nie tylko jego istnienie, ale też było dowodem, że interesuje się ludźmi. Oczywiście można wierzyć i na podstawie wiary być przekonanym. Wiara nie potrzebuje namacalnych dowodów. I chyba to jest klu sprawy, która nie podlega dyskusji. Bo jak dyskutować o swojej wierze??
-
Podziwiam cierpliwosc, Twoje proby rozmowy z nim obserwuje od kilkunastu watkow:)
Też to zauważyłem. Wg mnie, rozmowa z użytkownikiem ROB660 przypomina grę z gołębiem w szachy. Gołąb przewróci wszystkie figury na szachownicy, potem na nią napaskudzi i zadowolony że wygrał odleci. Potem znowu wyląduje na innej szachownicy i proces się powtarza.
-
Świadkowie Jehowy twierdzą, że troska Boga dla ludzkości uwidoczni się po armagedonie, gdy usunie wszelkie skutki buntu szatana i ludzi. Znamy te nauki. Ta nauka jest nieweryfikowalna i dotyczy nieokreślonej przyszłości. Niemniej w życiu codziennym jakoś nie widać ręki Boga. Coś co potwierdziłoby nie tylko jego istnienie, ale też było dowodem, że interesuje się ludźmi. Oczywiście można wierzyć i na podstawie wiary być przekonanym. Wiara nie potrzebuje namacalnych dowodów. I chyba to jest klu sprawy, która nie podlega dyskusji. Bo jak dyskutować o swojej wierze??
Nie ma nic złego w tym, że ludzie dają wiarę czemuś nieweryfikowalnemu i dotyczącego bliżej nieokreślonej przyszłości. Problemy zaczynają się, gdy dzieje się to w zorganizowanej religii, gdzie aż prosi się o nadużycia związane z powyższymi.
-
Nie ma nic złego w tym, że ludzie dają wiarę czemuś nieweryfikowalnemu i dotyczącego bliżej nieokreślonej przyszłości. Problemy zaczynają się, gdy dzieje się to w zorganizowanej religii, gdzie aż prosi się o nadużycia związane z powyższymi.
[/b][/size]
To prawda i zgadzam się z tobą. Napisze tylko, że dziś nie wyszedłbym do służby, aby przekonywać ludzi do swoich przekonań (patrz głoszenie w organizacji). Dlatego napisałem, że wiara nie podlega dyskusji.
-
Dziś też nie wyszedłbym do służby, tylko że to ocena mocno skrzywiona latami wychodzenia do służby. Musiałbym raczej powiedzieć, że dziś nie zainicjował bym rozmowy o mojej wierze, żeby kogoś do niej przekonać. Ale znów, to nie znaczy, że nie zacząłbym rozmowy o Bogu, czy o wierze jako takiej, bo to mi się zdarza jak mam nastrój, ale nigdy nie robię tego w celu "niesienia prawdy", "przekonania kogoś" czy czegoś podobnego, a raczej z chęci rozmowy o czymś innym niż rzeczy powszednie.
Mógłbym też porozmawiać z kimś o wierze w taki sposób, w jaki u ciebie nie podlega ona dyskusji, tylko czuję, że do tego nie dojdzie, bo albo trafię na takiego ROB660, albo na niby otwartego na dyskusję ale przedstawiciela jakiegoś konkretnego wyznania, a wtedy - jak wiadomo - to dupa a nie rozmowa. Jest jeszcze trzecia prawdopodobna opcja, czyli rozmowa z kimś kto naprawdę ma otwarty umysł, ale zero wiedzy biblijnej czy historycznej i wtedy to też nie ma sensu, bo to jak próba grania w szachy z kimś, kto zamiast zasad "czuje ich emocje". Powodzenia.
-
Dziś też nie wyszedłbym do służby, tylko że to ocena mocno skrzywiona latami wychodzenia do służby. Musiałbym raczej powiedzieć, że dziś nie zainicjował bym rozmowy o mojej wierze, żeby kogoś do niej przekonać. Ale znów, to nie znaczy, że nie zacząłbym rozmowy o Bogu, czy o wierze jako takiej, bo to mi się zdarza jak mam nastrój, ale nigdy nie robię tego w celu "niesienia prawdy", "przekonania kogoś" czy czegoś podobnego, a raczej z chęci rozmowy o czymś innym niż rzeczy powszednie.
Mógłbym też porozmawiać z kimś o wierze w taki sposób, w jaki u ciebie nie podlega ona dyskusji, tylko czuję, że do tego nie dojdzie, bo albo trafię na takiego ROB660, albo na niby otwartego na dyskusję ale przedstawiciela jakiegoś konkretnego wyznania, a wtedy - jak wiadomo - to dupa a nie rozmowa. Jest jeszcze trzecia prawdopodobna opcja, czyli rozmowa z kimś kto naprawdę ma otwarty umysł, ale zero wiedzy biblijnej czy historycznej i wtedy to też nie ma sensu, bo to jak próba grania w szachy z kimś, kto zamiast zasad "czuje ich emocje". Powodzenia.
[/b][/size]
Ja również nie wykluczam możliwość rozmowy na temat wiary. Mogę porozmawiać na zasadzie wymiany poglądów, czy też poszerzenia wiedzy na temat PŚ, ale bez przekonywania osób do swojego punktu widzenia. Obecnie nie szukam okazji do rozmów i nie z każdym taką dyskusję podejmuję. Czując się oszukany nie jestem w stanie przekonywać do swoich racji innych ludzi, bo niby co miałbym im zaproponować?? Jeżeli miałoby jednak dojść do takiej rozmowy, to z zachowaniem pełnego szacunkiem do poglądów drugiej osoby, bez narzucania swoich przekonań. Raczej na zasadzie wymiany poglądów i tylko tyle, a nie tak jak to robiłem w służbie polowej. W życiu prywatnym nie chwalę się swoją znajomością PŚ, choć dziś nie wiem co jest w niej prawdą, a co literackim dziełem i jak to intepretować.