Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Autor Wątek: Czy mierniki organizacyjne są gwarancją udanego/trwałego małżeństwa?  (Przeczytany 3338 razy)

Online HARNAŚ

Odp: Czy mierniki organizacyjne są gwarancją udanego/trwałego małżeństwa?
« Odpowiedź #15 dnia: 16 Sierpień, 2018, 09:46 »
To skoro ma się to odbyć na zasadzie fikcji to po co w ogóle zdradzać ? Nie lepiej powiedzieć , że doszło do zdrady a oboje wiedzą , że nic się nie wydarzyło?
Co do dalszej Twojej podpowiedzi to nie do końca tak jest , gdyż na szkoleniach mieliśmy jasno przekazane , że jeżeli ktoś nie uszanował małżeństwa i z premedytacja założył nową rodzinę to okres przyłączenia musi być adekwatnie długi o roku nie może być mowy a najlepiej aby przyłączenie nastąpiło po ponownym związku osoby niewinnej. Zatem życia Organizacja nie ułatwia kochanieńki :)


Offline Trinity

Odp: Czy mierniki organizacyjne są gwarancją udanego/trwałego małżeństwa?
« Odpowiedź #16 dnia: 16 Sierpień, 2018, 10:06 »
bo tak zostało nam wtłoczone do umysłu że jak się ożenisz w panu to masz gwarancje
szukają takie desperatki byleby był brat później ślub a potem dramat
bo nic ich nie łączy. i jeszcze jak mają Boga w sercu to jest ok bo stosują się do zasad itp
gorzej jak odezwie się natura i taki braciszek wyrwie jakiegoś lachocha i zostawia "świętą" rodzinę.
czasem mężuś marnotrawny wraca żona mu "wybacza" i zaczyna się farsa a po latach już tak sie nienawidzą że mają ochote sie pozabijać.

b dużo mam takich w otoczeniu
jedna para moich znajomych to nawet była w trójkącie
on sobie przygruchał młódkę zaczeła u nich w biurze pracować
żona ich nakryła ale nic nie zrobiła żadnej awantury powiedziała tylko
tak róbcie żeby was bracia nie zdybali
(rób co chcesz bylebyś był ze mną i z dziećmi)
nawet na kongres jechali razem mąż z młódką w jednym aucie
żona z dziećmi w drugim

w końcu młódka pokazała charakter i mężuś musiał się określić

bracia starsi?
bracia się nie wtrącają bo żona nie sypie a z mężem i jego dziewczyną nie mają kontaktu
a tak na marginesie to ten mąż rok temu napisał mi sms
" Trinity widzimy się na kongresie?!"
żachnełam się na jego świętojebliwość bo jeszcze nie znałam jego wybryków
sam stosuje jakiś odwrócony dekalog a mnie pogania na kongres


Offline Gandalf Szary

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 1 091
  • Polubień: 1700
  • Najbardziej boję się fanatyków.
Odp: Czy mierniki organizacyjne są gwarancją udanego/trwałego małżeństwa?
« Odpowiedź #17 dnia: 16 Sierpień, 2018, 10:55 »
To skoro ma się to odbyć na zasadzie fikcji to po co w ogóle zdradzać ? Nie lepiej powiedzieć , że doszło do zdrady a oboje wiedzą , że nic się nie wydarzyło?
Co do dalszej Twojej podpowiedzi to nie do końca tak jest , gdyż na szkoleniach mieliśmy jasno przekazane , że jeżeli ktoś nie uszanował małżeństwa i z premedytacja założył nową rodzinę to okres przyłączenia musi być adekwatnie długi o roku nie może być mowy a najlepiej aby przyłączenie nastąpiło po ponownym związku osoby niewinnej. Zatem życia Organizacja nie ułatwia kochanieńki :)
[/b][/size]

Pod warunkiem, że obydwie strony pójdą na taki układ. Ale jak jeden drugiemu chce pod górkę zrobić to nici z jakichkolwiek układów. Dlatego jeden ze współmałżonków najczęściej się poświęca.
Co do tego okresu wykluczenia to zapewne masz rację. Nie byłem starszym więc o nałożonych karach nie będę polemizował. Napisałem tak obserwując, oczywiście mniej więcej ile takie osoby są poza zborem. 
Napiszę jeszcze tylko tyle, że w moim zborze i w moim otoczeniu było bardzo dużo rozwodów. Żaden z nich nie odbył się w pokojowej atmosferze. Właśnie obecnie na wokandzie jest taka sytuacja, gdzie stosunkowo młode małżeństwo (on na przywileju) się rozpada. Brat w ostateczności musiał z domu się wyprowadzić bo była żona podczas sprawy rozwodowej (mieszkali pod jednym dachem) zaczęła oskarżać go o znęcanie się. Aby podejrzeń nie było facet się wyprowadził z mieszkania.
Harnasiu masz racje że to fikcja, ale życie pisze różne scenariusze.


Offline lukier

Odp: Czy mierniki organizacyjne są gwarancją udanego/trwałego małżeństwa?
« Odpowiedź #18 dnia: 16 Sierpień, 2018, 11:02 »
bo tak zostało nam wtłoczone do umysłu że jak się ożenisz w panu to masz gwarancje
szukają takie desperatki byleby był brat później ślub a potem dramat
bo nic ich nie łączy. i jeszcze jak mają Boga w sercu to jest ok bo stosują się do zasad itp
gorzej jak odezwie się natura i taki braciszek wyrwie jakiegoś lachocha i zostawia "świętą" rodzinę.
czasem mężuś marnotrawny wraca żona mu "wybacza" i zaczyna się farsa a po latach już tak sie nienawidzą że mają ochote sie pozabijać.

b dużo mam takich w otoczeniu
jedna para moich znajomych to nawet była w trójkącie
on sobie przygruchał młódkę zaczeła u nich w biurze pracować
żona ich nakryła ale nic nie zrobiła żadnej awantury powiedziała tylko
tak róbcie żeby was bracia nie zdybali
(rób co chcesz bylebyś był ze mną i z dziećmi)
nawet na kongres jechali razem mąż z młódką w jednym aucie
żona z dziećmi w drugim

w końcu młódka pokazała charakter i mężuś musiał się określić

bracia starsi?
bracia się nie wtrącają bo żona nie sypie a z mężem i jego dziewczyną nie mają kontaktu
a tak na marginesie to ten mąż rok temu napisał mi sms
" Trinity widzimy się na kongresie?!"
żachnełam się na jego świętojebliwość bo jeszcze nie znałam jego wybryków
sam stosuje jakiś odwrócony dekalog a mnie pogania na kongres

No tak, od żony nie odejdzie bo mierniki organizacyjnie, dokładnie o taki przykład chodziło.

Tak jak pisali tu Harnaś i Gandalf cena odejścia od żony to mega skomplikowanie sobie życia, więc lepiej zostać mimo wszystko. Kobiety o tym wiedzą i wykorzystują ten fakt moim zdaniem. Tylko czy to ma sens? Świadomość, że facet jest z Tobą niekoniecznie dlatego że kocha Ciebie, ale organizację i nie chce utrudniać sobie życia?

Rozwód to bardzo trudny temat, a w wydaniu organizacji to już jakiś koszmar, więc lepiej trwać w małżeństwie...
« Ostatnia zmiana: 16 Sierpień, 2018, 11:03 wysłana przez lurker »


Offline Gandalf Szary

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 1 091
  • Polubień: 1700
  • Najbardziej boję się fanatyków.
Odp: Czy mierniki organizacyjne są gwarancją udanego/trwałego małżeństwa?
« Odpowiedź #19 dnia: 16 Sierpień, 2018, 11:12 »
No tak, od żony nie odejdzie bo mierniki organizacyjnie, dokładnie o taki przykład chodziło.

Tak jak pisali tu Harnaś i Gandalf cena odejścia od żony to mega skomplikowanie sobie życia, więc lepiej zostać mimo wszystko. Kobiety o tym wiedzą i wykorzystują ten fakt moim zdaniem. Tylko czy to ma sens? Świadomość, że facet jest z Tobą niekoniecznie dlatego że kocha Ciebie, ale organizację i nie chce utrudniać sobie życia?

Rozwód to bardzo trudny temat, a w wydaniu organizacji to już jakiś koszmar, więc lepiej trwać w małżeństwie...
[/b][/size]
Jeżeli chodzi o skomplikowanie sobie życia. Znam przypadek gdy małżeństwo zostało zawarte w wyniku szantażu emocjonalnego. On zakochany po uszy, a ona niezdecydowana. Do akcji wkroczył jego ociec(wieloletni starszy). Pod jej adresem zaczęły padać oskarżenia, że flirciara, a w zborze tak nie można, a że skoro chodzili ze sobą to jak to teraz nie che wyjść za mąż, to po co mu głowę zawracała. Dziewczę się ugięło i obecnie jest jego żoną, ale żyją jakby nie byli małżeństwem. On sam chodzi na zebrania (jest starszym) bo żony przy jego boku nie ma. Ona pionierka, ale do służby z mężem nie idzie. I takie to oto są małżeństwa, przynajmniej u mnie w mieście.       


Offline lukier

Odp: Czy mierniki organizacyjne są gwarancją udanego/trwałego małżeństwa?
« Odpowiedź #20 dnia: 16 Sierpień, 2018, 11:16 »
Biedna dziewczyna...też znam takie przypadki tylko bardziej w drugą stronę to szło, on niezdecydowany, ale pod naciskiem starszych nagle doznał 'olśnienia' i się oświadczył. Ale też z drugiej strony nie deprymuję zupełnie małżeństw z rozsądku, życie czasem pokazuje, że potrafią być one po czasie bardziej trwałe niż te z niby wielkiej miłości...


Offline Gandalf Szary

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 1 091
  • Polubień: 1700
  • Najbardziej boję się fanatyków.
Odp: Czy mierniki organizacyjne są gwarancją udanego/trwałego małżeństwa?
« Odpowiedź #21 dnia: 16 Sierpień, 2018, 11:23 »
Biedna dziewczyna...też znam takie przypadki tylko bardziej w drugą stronę to szło, on niezdecydowany, ale pod naciskiem starszych nagle doznał 'olśnienia' i się oświadczył. Ale też z drugiej strony nie deprymuję zupełnie małżeństw z rozsądku, życie czasem pokazuje, że potrafią być one po czasie bardziej trwałe niż te z niby wielkiej miłości...
[/b][/size]

W tym wypadku to nie wiem czy to było z rozsądku. Chyba raczej ze strachu przed konsekwencjami. Od tej dziewczyny wiem, że była strasznie zakochana w innym. Ten drugi wiedział o tym i nawet gdzieś razem wyjechali. O tym wyjeździe dowiedział się ten pierwszy. Z tego powodu  między innymi wszedł do akcji jego tatuś i gość dopiął swego. Można powiedzieć dzięki tatusiowi.
Nie wiem czy w świecie coś takiego jest możliwe.
« Ostatnia zmiana: 16 Sierpień, 2018, 11:26 wysłana przez Gandalf Szary »


Offline Dietrich

Odp: Czy mierniki organizacyjne są gwarancją udanego/trwałego małżeństwa?
« Odpowiedź #22 dnia: 16 Sierpień, 2018, 12:03 »


W tym wypadku to nie wiem czy to było z rozsądku. Chyba raczej ze strachu przed konsekwencjami. Od tej dziewczyny wiem, że była strasznie zakochana w innym. Ten drugi wiedział o tym i nawet gdzieś razem wyjechali. O tym wyjeździe dowiedział się ten pierwszy. Z tego powodu  między innymi wszedł do akcji jego tatuś i gość dopiął swego. Można powiedzieć dzięki tatusiowi.
Nie wiem czy w świecie coś takiego jest możliwe.

Ten pierwszy to musiał być straszna (_;_), żeby aż tatuś mocą swojego autorytetu doprowadził do małżeństwa 'po Bożemu'. Pół biedy jeśli to rodzony ojciec. Znam sytuacje, kiedy to za wybór małżonka wzięły się starsze ciotki klotki, które ze strasznicą w ręku (bo przecież pisze, że można zasięgnąć rady starszych wiekiem sióstr) próbowały albo swatać albo odstręczać.
Całe szczęście, że coraz więcej młodych ceni swoją prywatność i nawet jeśli dopiero zaczynają się ze sobą spotykać, nie dają od razu "na zapowiedzi" starszym. 
W moim zborze, do którego przyszedłem na początku lat 90-tych, każdy młody był pod szczególnym nadzorem. Oczywiście stawało się to jasne dopiero po chrzcie. Jeśli chodzi o mnie, to moja od ponad dwudziestu lat żona również określana była przez świętojebliwych braci jako osoba słaba duchowo, bo z rodziny podzielonej. A ja, jako młody sługa pomocniczy, powinienem się hajtnąć z pionierką.  ;) 


Offline Gandalf Szary

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 1 091
  • Polubień: 1700
  • Najbardziej boję się fanatyków.
Odp: Czy mierniki organizacyjne są gwarancją udanego/trwałego małżeństwa?
« Odpowiedź #23 dnia: 16 Sierpień, 2018, 12:31 »
Ten pierwszy to musiał być straszna (_;_), żeby aż tatuś mocą swojego autorytetu doprowadził do małżeństwa 'po Bożemu'. Pół biedy jeśli to rodzony ojciec. Znam sytuacje, kiedy to za wybór małżonka wzięły się starsze ciotki klotki, które ze strasznicą w ręku (bo przecież pisze, że można zasięgnąć rady starszych wiekiem sióstr) próbowały albo swatać albo odstręczać.
Całe szczęście, że coraz więcej młodych ceni swoją prywatność i nawet jeśli dopiero zaczynają się ze sobą spotykać, nie dają od razu "na zapowiedzi" starszym. 
W moim zborze, do którego przyszedłem na początku lat 90-tych, każdy młody był pod szczególnym nadzorem. Oczywiście stawało się to jasne dopiero po chrzcie. Jeśli chodzi o mnie, to moja od ponad dwudziestu lat żona również określana była przez świętojebliwych braci jako osoba słaba duchowo, bo z rodziny podzielonej. A ja, jako młody sługa pomocniczy, powinienem się hajtnąć z pionierką.  ;)
[/b][/size]
Prawdę rzekłeś.
Pisałem już w jakimś wątku o presji wywieranej na mających się ku sobie. Ledwo się zainteresujesz płcią przeciwną, a już masz na karku starszych. U mnie w zborze był taki wykład, gdzie braciszek z mównicy grzmiał, że jak chcesz kogoś poznać  - dowiedzieć się to do starszych masz się udać. Oni ci powiedzą czy warto się tą osobą interesować czy nie. Pytanie brzmi :jak się poznać przed ślubem? Czy chodzenie razem do służby gdzie czas i uwagę poświęcasz na głoszeniu jest wystarczające aby poznać tą drugą osobę. Myślę, że to też jest jednym z czynników utrudniających właściwy wybór partnera małżeńskiego. 

Co do pierwszego - to tak rodzony tatuś.
« Ostatnia zmiana: 16 Sierpień, 2018, 12:33 wysłana przez Gandalf Szary »


Offline Dietrich

Odp: Czy mierniki organizacyjne są gwarancją udanego/trwałego małżeństwa?
« Odpowiedź #24 dnia: 16 Sierpień, 2018, 12:49 »


 U mnie w zborze był taki wykład, gdzie braciszek z mównicy grzmiał, że jak chcesz kogoś poznać  - dowiedzieć się to do starszych masz się udać. Oni ci powiedzą czy warto się tą osobą interesować czy nie.


W moim przypadku zainterweniowała przyszła teściowa. Kiedy po raz kolejny któryś ze starszych zaczął coś na temat jej córki, nie wytrzymała:
- A co cię Stasiek tak tyłek mojej córki interesuje? Ja jej ufam. Nie wystarcza wam to?
- A bo wiesz siostro, bracia w zborze mówią..
- Co mówią? Mają jakieś powody? Ty od tego jesteś starszym, żeby zamknąć usta plotkarzom. Nie masz nic ciekawszego do roboty?


Online HARNAŚ

Odp: Czy mierniki organizacyjne są gwarancją udanego/trwałego małżeństwa?
« Odpowiedź #25 dnia: 16 Sierpień, 2018, 14:09 »
U mnie w zborze była pionierka lat ok 55 , której rok wcześniej zmarł mąż. W porządku zresztą gość w odróżnieniu od tego trzepaka. W każdym bądź razie w Poznaniu na kongresie usiadła koło brata , który cztery miesiące później został jej mężem . Bracia namawiali , żeby sie nie spieszyła i przemyślała jeszcze sprawę .
- H. zmarł , Jehowa dał mi drugiego męża , posadził mnie koło niego / pionierka a w przeznaczenie wierzy/
 Po ślubie wyjechała do niego do miejscowości Góra , nawet nie wiem gdzie to jest ale jeśli ktoś z tamtych regionów to czyta niech da znać , doprecyzujemy szczegóły z drugiego źródła. W każdym bądź razie pionierka po niecałych dwóch miesiącach porzuciła małżonka wmawiając nam tutaj , że okazało się , że to nie był brat :-\ :-\  a na ścianach miał jak to określiła ,  bałwany ;D ;D
Gdyby ktoś kojarzył odezwijcie się  :) Ona ma na imię Barbara , wyjechała gdzieś na ścianę wschodnią Polski głosić spragnionym


Offline Sebastian

Odp: Czy mierniki organizacyjne są gwarancją udanego/trwałego małżeństwa?
« Odpowiedź #26 dnia: 16 Sierpień, 2018, 14:35 »
Po ślubie wyjechała do niego do miejscowości Góra , nawet nie wiem gdzie to jest ale jeśli ktoś z tamtych regionów to czyta niech da znać
Jeśli nie chodzi ani o Zieloną Górę ani o "czerwoną" (tzn. Jelenią Górę), to wyjaśniam że jednowyrazową nazwę Góra nosi miasteczko powiatowe w województwie dolnośląskim.


Offline zaocznie wywalony

Odp: Czy mierniki organizacyjne są gwarancją udanego/trwałego małżeństwa?
« Odpowiedź #27 dnia: 16 Sierpień, 2018, 14:45 »
Znam dwa przypadki z mojego byłego zboru, gdy doszło do rozwodu "biblijnego" bez wykluczenia kogokolwiek.
Jest bardzo prosta metoda: jedna osoba z nieudanego małżeństwa (w obu znanych mi przypadkach była to żona) "dopuszcza" się zdrady, sama zgłasza się do starszych, "zaprzestaje", "żałuje", okazuje skruchę, zostaje jedynie"napomniana i ograniczona".
Współmałżonek "zdradzony" nie wybacza - i mamy rozwód "biblijny" bez wykluczenia.
W obu znanych mi przypadkach było to tak grubymi nićmi szyte, że szok, ale przeszło, bo było korzystne dla wszystkich.
Za to w innym znanym mi przypadku, gdy maltretowana żona rozwiodła się z pijakiem nie pomagającym nawet w utrzymaniu dzieci, zaciągającym gdzie się tylko udało kredyty, który i tak wyprowadził się do mamusi - starsi napomnieli kobietę, że rozwód jest nie ważny, jednocześnie stwierdzili że "on nadal jest 'głową' twoją i rodziny, i musisz mu być posłuszna".


Offline Sebastian

Odp: Czy mierniki organizacyjne są gwarancją udanego/trwałego małżeństwa?
« Odpowiedź #28 dnia: 16 Sierpień, 2018, 16:36 »
skoro żona mogła zdradzić żałować okazać skruchę i nie zostać wykluczona (a mąż jej "nie przebaczył" i oboje wolni) to równie dobrze można (jak wskazuje Harnaś) powiedzieć że doszło do zdrady i żałować okazać skruchę i nie zostać wykluczoną...

chociaż z drugiej strony żadnej kobiecie nie powierzyłbym takiej misji. Nakłamie taka wg scenariusza i uzyska rozwód biblijny a potem ruszy ją sumienie i wyzna staszyźnie że ta zdrada to była lipa. I cały patent na ubiblijnienie niebiblijnego rozwodu szlag trafi...


Offline Nemo

  • El Kapitan
  • Wiadomości: 4 119
  • Polubień: 9595
  • Często pod wiatr. Ale zawsze własnym kursem.
Odp: Czy mierniki organizacyjne są gwarancją udanego/trwałego małżeństwa?
« Odpowiedź #29 dnia: 16 Sierpień, 2018, 16:51 »
czy tych dwoje cokolwiek jeszcze łączy poza wspólnym nazwiskiem?
Najczęściej kredyt hipoteczny.  ;) Niby żart, ale często tak jest.
Niemądrym jest być zbyt pewnym własnej wiedzy. Zdrowo jest pamiętać, że najsilniejszy może osłabnąć, a najmądrzejszy się mylić.
Mahatma Gandhi