Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Autor Wątek: Studniówka – kwestia sumienia, czy złamanie zasad?  (Przeczytany 2205 razy)

Offline Kleryk

  • Głosiciel
  • Wiadomości: 256
  • Polubień: 1009
  • Aby zacząć myśleć musisz przestać brać 'Prozium'
Chciałbym podzielić się z Wami moimi przeżyciami związanymi z pójściem na Studniówkę.

PODJĘCIE DECYZJI

W szkole wszyscy wiedzieli, że jestem Świadkiem Jehowy. Należałem do lepszych uczniów w klasie, byłem aktywny na lekcjach, lubiany przez nauczycieli i kolegów.
Nie widziałem nic złego w tym aby pójść na studniówkę, która odbywała się w naszej szkole. Mieli być na niej obecni nauczyciele oraz kilku rodziców. Nasza klasa był zgrana, wszyscy trzymaliśmy się razem, dlatego to, że pójdę na studniówkę było dla mnie oczywiste.

Nie kryłem się, ze swoją decyzją i zbór o niej wiedział. (w przeszłości niektóre osoby ze zboru chodziły na studniówki i nie robiono z tego kwestii)
Przeczytałem wcześniej artykuł z serii Młodzi ludzie pytają: "Czy mam pójść na studniówkę?"
Artykuł przedstawiał studniówki jako hulanki i pijatyki po których zachodzi się w ciąże.

Odpowiedziałem sobie na pytania postawione w artykule:
Cytuj
Zastanów się: Kto przyjdzie na zabawę? Kto zajmie się sprawowaniem nadzoru? Czy jest przewidziany alkohol? Jaka będzie muzyka? Co się zwykle dzieje na takich spotkaniach? Czy w przeszłości wynikały jakieś problemy? Jeżeli tam pójdziesz, to co pomyślą inni, a zwłaszcza twoi współwyznawcy? Czy niektórzy się nie zgorszą?
g93 8.3 12-14

W Ameryce studniówki możne wyglądają tak jak opisują bracia ale u nas w szkole wygląda to inaczej. Na zabawie są uczniowie szkoły, nadzór sprawują nauczyciele i rodzice, alkoholu oficjalnie nie ma, zespół weselny, oprócz tańców są przedstawienia, nie było w przeszłości żadnych problemów, inni się nie zgorszą.

REAKCJA

Informacja o tym, że wybieram się na studniówkę jakoś dotarła do Nadzorcy Obwodu, który wziął mnie na dywanik i powiedział, że nie mogę pójść na studniówkę i nie pójdę.
Powiedziałem mu, że mogę i pójdę, i poszedłem.

Studniówka zgodnie z oczekiwaniami była spokojniejsza niż nie jedno wesele SJ, bez bójek, pijaństwa z dobrym programem i muzyką.

KONSEKWENCJE

Straciłem wszystkie przywileje (miałem ich kilka), sprawa obiła się o Nadarzyn a rodzice mieli problemy. Okazało się, że pójście na studniówkę to nie jest sprawa sumienia, tylko złamanie zasady dobrego towarzystwa. Na nic zdały się moje tłumaczenia i próby rozmowy na temat artykułu itd, jakbym gadał do ściany.
Było, minęło, a ja dalej angażowałem się duchowo, bo przecież chciałem w przyszłości zostać Nadzorca Obwodu :)

NIE ŻAŁUJE

Gdy kilka miesięcy później miałem zostać Sługa Pomocniczym, (zmienił się NO) starsi ze zboru męczyli mnie pytaniami, co ja teraz sadzę o studniówkach i czy teraz bym poszedł?
Odpowiedziałem im zgodnie z prawdą,  uważam, że jest to sprawa osobista i nie wiem co bym teraz zrobił, bo teraz nie jestem w takiej sytuacji, a gdybać nie zamierzam.

W późniejszych latach gdy byłem starszym usługującym na potrzebach, jak ktoś z młodych miał dylemat czy iść na studniówkę, to mówiłem żeby nic nie robił wbrew sobie. Jeśli chce iść, to niech idzie, ja byłem i nie żałuje.


A jak w Waszych zborach zapatrywano się na studniówki?
"Kłamstwo powtarzane 1000 razy staje się prawdą."
Josef Goebbels


Online Xevres

Odp: Studniówka – kwestia sumienia, czy złamanie zasad?
« Odpowiedź #1 dnia: 02 Maj, 2019, 19:30 »
Chciałbym podzielić się z Wami moimi przeżyciami związanymi z pójściem na Studniówkę.

PODJĘCIE DECYZJI

W szkole wszyscy wiedzieli, że jestem Świadkiem Jehowy. Należałem do lepszych uczniów w klasie, byłem aktywny na lekcjach, lubiany przez nauczycieli i kolegów.
Nie widziałem nic złego w tym aby pójść na studniówkę, która odbywała się w naszej szkole. Mieli być na niej obecni nauczyciele oraz kilku rodziców. Nasza klasa był zgrana, wszyscy trzymaliśmy się razem, dlatego to, że pójdę na studniówkę było dla mnie oczywiste.

Nie kryłem się, ze swoją decyzją i zbór o niej wiedział. (w przeszłości niektóre osoby ze zboru chodziły na studniówki i nie robiono z tego kwestii)
Przeczytałem wcześniej artykuł z serii Młodzi ludzie pytają: "Czy mam pójść na studniówkę?"
Artykuł przedstawiał studniówki jako hulanki i pijatyki po których zachodzi się w ciąże.

Odpowiedziałem sobie na pytania postawione w artykule:
g93 8.3 12-14

W Ameryce studniówki możne wyglądają tak jak opisują bracia ale u nas w szkole wygląda to inaczej. Na zabawie są uczniowie szkoły, nadzór sprawują nauczyciele i rodzice, alkoholu oficjalnie nie ma, zespół weselny, oprócz tańców są przedstawienia, nie było w przeszłości żadnych problemów, inni się nie zgorszą.

REAKCJA

Informacja o tym, że wybieram się na studniówkę jakoś dotarła do Nadzorcy Obwodu, który wziął mnie na dywanik i powiedział, że nie mogę pójść na studniówkę i nie pójdę.
Powiedziałem mu, że mogę i pójdę, i poszedłem.

Studniówka zgodnie z oczekiwaniami była spokojniejsza niż nie jedno wesele SJ, bez bójek, pijaństwa z dobrym programem i muzyką.

KONSEKWENCJE

Straciłem wszystkie przywileje (miałem ich kilka), sprawa obiła się o Nadarzyn a rodzice mieli problemy. Okazało się, że pójście na studniówkę to nie jest sprawa sumienia, tylko złamanie zasady dobrego towarzystwa. Na nic zdały się moje tłumaczenia i próby rozmowy na temat artykułu itd, jakbym gadał do ściany.
Było, minęło, a ja dalej angażowałem się duchowo, bo przecież chciałem w przyszłości zostać Nadzorca Obwodu :)

NIE ŻAŁUJE

Gdy kilka miesięcy później miałem zostać Sługa Pomocniczym, (zmienił się NO) starsi ze zboru męczyli mnie pytaniami, co ja teraz sadzę o studniówkach i czy teraz bym poszedł?
Odpowiedziałem im zgodnie z prawdą,  uważam, że jest to sprawa osobista i nie wiem co bym teraz zrobił, bo teraz nie jestem w takiej sytuacji, a gdybać nie zamierzam.

W późniejszych latach gdy byłem starszym usługującym na potrzebach, jak ktoś z młodych miał dylemat czy iść na studniówkę, to mówiłem żeby nic nie robił wbrew sobie. Jeśli chce iść, to niech idzie, ja byłem i nie żałuje.


A jak w Waszych zborach zapatrywano się na studniówki?

Ja nie byłem bo byłem świeżutko po zamianowaniu i starsi i NO jasno powiedzieli z czym to się równa. Natomiast czy wtedy chciałem iść? Wątpie. Byłem dzieckiem korporacji, które zostało zaprogramowane aby działać zgodnie ze wskazówkami, moi rodzice choć nie betony to kochali, kochają i zawsze będą kochać Boga i Biblie. Wtedy myśleli, ze korpo to jedyna słuszna droga wiec tak mnie uczyli. Czy żałuje? Raczej nie. To czego napewno mnie nauczono w orgu i uważam to za pozytyw to potrafić mieć inne zdanie niż wszyscy i nie szukać akceptacji na sile. Dziś uważam to za ogromny plus w życiu i myśle, ze dzięki temu jestem tam gdzie jestem.

Nigdy nie udzielałem rad w kwestii studniówki usługując w zborze. Cześć młodych szła na studniówki a cześć nie i tyle. Nie robiono z tego ogromnych kwestii choć dwóch młodych miało u nas komitety po studniówce, jeden za seks z koleżanka a drugi za pijaństwo. Jednak większość chwaliła studniówki i były raczej pozytywnie opisywane.

Podobno jeden z braci miał już po moim odejściu komitet za seks po studniówce tylko on ma 34 lata i studniówkę miał 15 lat temu. Aaaa i komitet był bez podawania ogłoszenia w zborze. Oczywiście żony starszych ploteczki roznoszą i nawet do odstępcy dotarły. Hehe.
wolnym jest się dopiero wtedy gdy można wszędzie i zawsze być sobą


Offline Pi 3,14

Odp: Studniówka – kwestia sumienia, czy złamanie zasad?
« Odpowiedź #2 dnia: 02 Maj, 2019, 19:46 »
Ha, chodziłem do wieczorowki i nasza szkoła nie organizowała studniówek ale w klasie maturalnej byłem SP przywilej niestety straciłem gdy postanowiłem iść na studia  :) dawno to było ale pamiętam, że w tym okresie byłem bardzo zaangażowany w organizacji.. Wielka kariera upadła wraz z moją chęcią kształcenia się..  :P może to i dobrze :D


Offline Dianne

Odp: Studniówka – kwestia sumienia, czy złamanie zasad?
« Odpowiedź #3 dnia: 02 Maj, 2019, 20:02 »
U nas w szkole rodzice musieli podpisać zgodę na studniówkę, moi się nie zgodzili.

Na studniówkę poszłam, jako osoba towarzysząca kumpla z równoległej klasy :D
Biegała dziewczynka po polu minowym i machała rączkami na pięć kilometrów.


Offline Ruda woda

Odp: Studniówka – kwestia sumienia, czy złamanie zasad?
« Odpowiedź #4 dnia: 02 Maj, 2019, 20:08 »
Byłam.
Oficjalnie miałam zakaz od ojca, mama była obojętna. była rozmowa przed ze starszakami
Po kryjomu poszłam uszyć sukienkę
Czarną, długą z rozporkiem, w której podobno wyglądałam szałowo
Zwiałam z domu przez okno ok godz. 18 mówiąc, że źle się czuję i idę spać
Koleżanki uczesały mnie i umalowały
Wróciłam - tą samą drogą ok 2 w nocy
Na szczęście dom był duży, więc można było się jakoś przemknąć. rodzice jak mówiłam, że mają mi nie przeszkadzać - nie przeszkadzali
Bawiłam się super

Moje sumienie mówiło mi - róbta co chceta, no to zrobiłam  ;D

"Nigdy nie próbuj upodobnić kogoś do siebie. Ty wiesz - i Bóg wie to również - że jeden taki egzemplarz jak ty zupełnie wystarczy"  Ralph Waldo Emerson


Offline Gandalf Szary

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 1 425
  • Polubień: 2287
  • Najbardziej boję się fanatyków.
Odp: Studniówka – kwestia sumienia, czy złamanie zasad?
« Odpowiedź #5 dnia: 02 Maj, 2019, 20:12 »
Ja na studniówce nie byłem, bo moja klasa trochę do bani była. I jakoś się nie złożyło, ale nie przypominam sobie aby w moim zborze robiono z tego kwestię. Może dlatego, że w zborze osoby kończące szkołę średnią były mocno zaangażowane w spawy organizacyjne, wielu na przywilejach i nie miały czasu na takie imprezy, a może co niektórzy ukryli fakt uczestnictwa w studniówce. W każdym razie nie słyszałem o jakiś problemach w tym temacie.
Też uważam, że jest to kwestia sumienia!!
,,Jesteś tak daleko ode mnie, czasami jednak blisko tak"


Offline ewa11

Odp: Studniówka – kwestia sumienia, czy złamanie zasad?
« Odpowiedź #6 dnia: 02 Maj, 2019, 20:18 »
Co zbór to obyczaj. Znałam siostrę, co na studniówkę poszła, z bratem (nie z rodzonym, tylko z innym SJ ze zboru) jako osobą towarzyszącą i nic z tego powodu się nie stało. On był wtedy SP i przywileju nie stracił.


Offline Storczyk

Odp: Studniówka – kwestia sumienia, czy złamanie zasad?
« Odpowiedź #7 dnia: 02 Maj, 2019, 20:47 »
Pamietam  różnice w podejsciu do tej sprawy ,ktoś kto jest od urodzenia idzie na studniówkę i tyle sumienie mu pozwala.Natomiast osoby ,ktore wchodzą,w wieku nastoletnim sumienie im nie pozwala.


Offline Bugareszt

  • Głosiciel
  • Wiadomości: 309
  • Polubień: 365
  • Nigdy nie byłem świadkiem, jestem ateistą
Odp: Studniówka – kwestia sumienia, czy złamanie zasad?
« Odpowiedź #8 dnia: 02 Maj, 2019, 21:36 »
Chciałbym podzielić się z Wami moimi przeżyciami związanymi z pójściem na Studniówkę.

PODJĘCIE DECYZJI

W szkole wszyscy wiedzieli, że jestem Świadkiem Jehowy. Należałem do lepszych uczniów w klasie, byłem aktywny na lekcjach, lubiany przez nauczycieli i kolegów.
Nie widziałem nic złego w tym aby pójść na studniówkę, która odbywała się w naszej szkole. Mieli być na niej obecni nauczyciele oraz kilku rodziców. Nasza klasa był zgrana, wszyscy trzymaliśmy się razem, dlatego to, że pójdę na studniówkę było dla mnie oczywiste.

Nie kryłem się, ze swoją decyzją i zbór o niej wiedział. (w przeszłości niektóre osoby ze zboru chodziły na studniówki i nie robiono z tego kwestii)
Przeczytałem wcześniej artykuł z serii Młodzi ludzie pytają: "Czy mam pójść na studniówkę?"
Artykuł przedstawiał studniówki jako hulanki i pijatyki po których zachodzi się w ciąże.

Odpowiedziałem sobie na pytania postawione w artykule:
g93 8.3 12-14

W Ameryce studniówki możne wyglądają tak jak opisują bracia ale u nas w szkole wygląda to inaczej. Na zabawie są uczniowie szkoły, nadzór sprawują nauczyciele i rodzice, alkoholu oficjalnie nie ma, zespół weselny, oprócz tańców są przedstawienia, nie było w przeszłości żadnych problemów, inni się nie zgorszą.

REAKCJA

Informacja o tym, że wybieram się na studniówkę jakoś dotarła do Nadzorcy Obwodu, który wziął mnie na dywanik i powiedział, że nie mogę pójść na studniówkę i nie pójdę.
Powiedziałem mu, że mogę i pójdę, i poszedłem.

Studniówka zgodnie z oczekiwaniami była spokojniejsza niż nie jedno wesele SJ, bez bójek, pijaństwa z dobrym programem i muzyką.

KONSEKWENCJE

Straciłem wszystkie przywileje (miałem ich kilka), sprawa obiła się o Nadarzyn a rodzice mieli problemy. Okazało się, że pójście na studniówkę to nie jest sprawa sumienia, tylko złamanie zasady dobrego towarzystwa. Na nic zdały się moje tłumaczenia i próby rozmowy na temat artykułu itd, jakbym gadał do ściany.
Było, minęło, a ja dalej angażowałem się duchowo, bo przecież chciałem w przyszłości zostać Nadzorca Obwodu :)

NIE ŻAŁUJE

Gdy kilka miesięcy później miałem zostać Sługa Pomocniczym, (zmienił się NO) starsi ze zboru męczyli mnie pytaniami, co ja teraz sadzę o studniówkach i czy teraz bym poszedł?
Odpowiedziałem im zgodnie z prawdą,  uważam, że jest to sprawa osobista i nie wiem co bym teraz zrobił, bo teraz nie jestem w takiej sytuacji, a gdybać nie zamierzam.

W późniejszych latach gdy byłem starszym usługującym na potrzebach, jak ktoś z młodych miał dylemat czy iść na studniówkę, to mówiłem żeby nic nie robił wbrew sobie. Jeśli chce iść, to niech idzie, ja byłem i nie żałuje.


A jak w Waszych zborach zapatrywano się na studniówki?
W którym to było roku ?


Offline Mefiboszet

Odp: Studniówka – kwestia sumienia, czy złamanie zasad?
« Odpowiedź #9 dnia: 02 Maj, 2019, 21:37 »
A ja nie byłem i żałuje. Ojciec starszy i nie było opcji


Offline Niezapominajka

Odp: Studniówka – kwestia sumienia, czy złamanie zasad?
« Odpowiedź #10 dnia: 02 Maj, 2019, 21:54 »
Czytając was widzę ile straciliście z życia, szalonych lat młodości.
Ja zaliczyłam studniówkę, wszystkie możliwe dyskoteki w okolicy.
 Jarocin co roku obowiązkowo, spotkania z artystami po koncercie, zabawa do białego rana z artystami ze sceny
z pankami, hipisami, młodymi dziennikarzami, studentami, istne szaleństwo.
No i to co kochałam najbardziej - autostopem po całej Polsce. Mieliśmy jechać stopem po Europie, ale nie wypaliło.
Naprawdę jest co wspominać :)
Nie wszystkie burze w Twoim życiu są po to by komplikować ci plany, niektóre mają oczyścić Twoją ścieżkę z tego co zbędne.


Offline Storczyk

Odp: Studniówka – kwestia sumienia, czy złamanie zasad?
« Odpowiedź #11 dnia: 02 Maj, 2019, 22:07 »
Ci którzy wchodzili do organizacji w wieku nastoletnim i byli troche gorliwi to Ci od urodzenia tam będący niezapraszali na imprezy i domowki.Bo cyrki sie dzialy i bali sie ,ze świeży podkabluje.Ja niemoge  jak to możliwe ,ze człowiek taki zaslepiony i tego nie połączył.Ze tam cos nie tak .Teraz z perspektywy jak puzle sie układają .Co wyprawialy dzieciaki starszych(a czlowiek jak odludek ani na impre do świadków ani do swiatowych znajomych).Niezapominajka ,niektórzy mieli i dalej tez maja w org barwne i podwójne życie   .I szampan u starszych przykladnych wystrzelil w selwestra  na białe okrycia....


Offline Niezapominajka

Odp: Studniówka – kwestia sumienia, czy złamanie zasad?
« Odpowiedź #12 dnia: 02 Maj, 2019, 22:10 »
Storczyk :)
Ja byłam pionierką, ale synowi pozwalałam chodzić  gdzie chciał.
Dziecko pragnie być z dziećmi, z rówieśnikami, a to że tam stoi jakieś kolorowe drzewko nie obchodziło nas to.
Nie wszystkie burze w Twoim życiu są po to by komplikować ci plany, niektóre mają oczyścić Twoją ścieżkę z tego co zbędne.


Offline Storczyk

Odp: Studniówka – kwestia sumienia, czy złamanie zasad?
« Odpowiedź #13 dnia: 02 Maj, 2019, 22:22 »
Niezapominajka i super ze jestes taka wyluzowana w stosunku do syna.Jeednak mi sie kloci dzis w głowie.Jak przykladny starszy 3 dzieci ,wyglasza piekne monologi jak to piękne zasady itd a 3 dzieci na wylocie ..Nastepny starszy to samo i swoboda mowy tez jest..To bylo właśnie w tym czasie co sama z druga siostra sprawdzalysmy teksty piosenek czy czasem Rick Astley nie ma zdeprawowamych tekstów piosenki.I jak z tego orga wyjsc normalnym!😉


Offline Niezapominajka

Odp: Studniówka – kwestia sumienia, czy złamanie zasad?
« Odpowiedź #14 dnia: 02 Maj, 2019, 22:29 »
Storczyk :)
To wy takie święte byłyście? Ja nie.
Lubię muzykę, lubię piosenki i nie sprawdzałam czy tam w tekście jest coś nie tak.
Nie zgorszyliby mnie starsi gdyby byli luzaccy, ale … gdy siostry prosiły o pomoc (mąż pił i bił), nie było żadnego.
Za to latali po zborze i zwracali uwagę " za długa, za krótka spódnica"
Nie wszystkie burze w Twoim życiu są po to by komplikować ci plany, niektóre mają oczyścić Twoją ścieżkę z tego co zbędne.