Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Autor Wątek: Odeszliście ze zboru i co proponujecie w zamian?  (Przeczytany 129125 razy)

Offline PoProstuJa

Odeszliście ze zboru i co proponujecie w zamian?
« dnia: 06 Listopad, 2015, 01:29 »
Witam Forumowiczów

Trafiłam na tę stronę przez przypadek, szukając materiałów ze strony jw.org.
(Choć myślę, że to jednak nie aż taki przypadek, tylko celowe działanie osób, które założyły tę stronę mającą swoją nazwą udawać oficjalną stronę ŚJ).

Jestem Świadkiem Jehowy i mam pytanie do tych osób, które odeszły ze zboru: co proponujecie w zamian?

Poczytałam kilka wątków na forum i mam ogólny ogląd tego co się na tej stronie dzieje. Mogę Wam napisać o swoim pierwszym wrażeniu - może kogoś zainteresują spostrzeżenia "świeżynki"?

Otóż spostrzeżenie mam takie, że forum to zrzesza ludzi, którzy raczej (powiedzmy w 95%) są przeciwnikami ŚJ. Jeżeli ktoś napisze post w stylu: "przestałem być ŚJ, porzuciłem tę sektę" itp., to jest tu witany jako "swój" wraz z gratulacjami, że porzucił to "bagno" czyli zbór ŚJ.
I już by się wydawało, że tu będzie taka sielanka i grupa wsparcia dla tych "wyzwolonych" od zboru... ale nie! Okazuje się, że pomiędzy "wyzwolonymi" toczą się regularne bitwy słowne i jatki. A przecież powinniście się wspierać i tworzyć zjednoczoną rodzinę!

Ale czy to możliwe żeby doszło tu do prawdziwego zjednoczenia? Chyba nie... bo jak widzę, to sporo osób deklaruje, że są ateistami, agnostykami albo wolnymi chrześcijanami nigdzie nie zrzeszonymi. Jedyne zatem co Was tu łączy, to niechęć/nienawiść do wspólnego wroga czyli ŚJ.

No i powiedzmy, że wejdzie tu jakaś "zagubiona dusza" - nastolatek, zniechęcony ŚJ i chce zobaczyć co mu zaproponujecie w zamian za odejście ze zboru. I co zobaczy? Zobaczy, że NIC mu nie zaproponujecie. No bo sorry... jeżeli ktoś tu pisze, że po przeczytaniu szeregu mądrych ksiąg doszedł do wniosku, że apostoł Paweł był odstępcą (czy kimś w tym stylu) i że Jezus to też nie bardzo mu się widzi... To o czym tu dyskutować?

A teraz może napiszę parę słów o sobie. Jestem ŚJ od kilkunastu lat i nigdy tej decyzji nie żałowałam. Nie byłam wychowywana w tej religii, a rodzina była przeciwna mojemu przystąpieniu do ŚJ.
Zauważyłam, że sporo dzieci wychowywanych w prawdzie buntuje się w nastolęctwie i odchodzi od zboru, bo uważa, że coś straciły z życia. Ja nigdy takiego problemu nie miałam, bo nigdy nie uważałam, że cokolwiek tracę zostając ŚJ. Gdybym uważała, że coś tracę, to bym do tej religii nie przystąpiła - proste. Gdybym TERAZ uważała, że będąc z niej coś (bardzo istotnego) tracę, to bym od niej odstąpiła - i to bez żadnych dylematów, bo nikt z mojej rodziny nie jest Świadkiem.

Nigdy nikomu nie pozwoliłam wejść sobie na głowę, mam twardy charakter. Chciałam iść na studia i poszłam. I nic nikomu do tego! Tylko jeden brat starszy mi powiedział, że zauważył, że ludzie po studiach siedzą później tak cicho na zebraniach i się nie udzielają. Wysłuchałam go grzecznie i mimo jego luźnej uwagi poszłam na studia. Nikt mi tego nie zabronił, a ja byłam szczęśliwa, bo poszłam na kierunek, który zawsze mnie pasjonował.

Jest tylko jeden minus mojego wykształcenia - sporo ludzi ma przy mnie poczucie niższości. Ale takie poczucie niższości mieli też koledzy/koleżanki z klasy w podstawówce i liceum, bo zawsze miałam najlepsze oceny. Tak więc jestem przyzwyczajona do tego, że inni mogą mieć przy mnie kompleksy, choć zrozumiałam to dopiero teraz (kiedyś bardzo mnie zabolało, gdy moja najlepsza koleżanka z ławki bardzo ucieszyła się, gdy dostałam gorszą ocenę od niej ze sprawdzianu). Nie wywyższam sie, nie epatuję "wiedzą", a i tak ludzie kompleksy mają.
Kiedyś myślałam, że to ze mną jest coś nie tak i bardzo mnie to smuciło, ale na szczęście już chyba zrozumiałam ten cały mechanizm.

Padają tu zarzuty, że Świadkowie pokazują siebie tylko w cukierkowym świetle. To ja napiszę o sobie w szarym i rzeczywistym.
Po pierwsze nie wiem co to jest prawdziwe szczęście. Nigdy go nie zaznałam w dzieciństwie. Namiastkę szczęścia mam przy boku męża. Ale daleko mi do wiecznie podskakującej z radości osoby. Jest wiele dni w których mam prawie że stany depresyjne, czuję się beznadziejnie. I wcale tego przed nikim nie ukrywam. Ale są też super dni. Zależy od wielu, wielu rzeczy, pogody, pory roku...

Po drugie - nie jestem w idealnym małżeństwie. Codziennie się sprzeczam albo kłócę z mężem. Plus jest taki, że w ciągu 1-2 godziny dochodzi między nami do ugody.

Po trzecie - nie jestem fanatyczką i nigdy nie byłam. Unikam fanatyków - także tych w zborze. Jak to wygląda w praktyce: nie chodzę głosić do ludzi w dni świąteczne, zwłaszcza w boże narodzenie, nowy rok itp.
Nie odpowiadam na zebraniach odczytując fragment ze Strażnicy. Po prostu mówię o swoich przemyśleniach, o tym co gdzieś przeczytałam, usłyszalam. Jak nie ma pola do kreatywnych odpowiedzi, to po prostu się nie zgłaszam.
Nie jestem fanatycznym przeciwnikiem osób wykluczonych. Moje motto brzmi: traktuj te osoby tak, żeby chciały wrócić!
Co prawda nie spotykam się z nimi, ale też nie omijam szerokim łukiem na ulicy. Nie mówię im dzien dobry, ale patrzę na nich i uśmiecham się do nich (no chyba, że jest to osoba, która mnie nie lubi - to wtedy na uśmiech ochoty nie mam). Mam wykluczonego sąsiada - jak on coś potrzebuje, to mu pomogę, drzwi otworzę itd.
Spotkałam kiedyś wykluczonego kolegę z dawnej pracy i nawet z nim porozmawiałam, bo byłam bardzo ciekawa dlaczego odszedł od organizacji. Na koniec miło się z nim pożegnałam i życzyłam powodzenia.
Aha, mam jeszcze jedną wykluczoną osobę z dalszej rodziny - czasem z nią rozmawiam przez telefon, czasem pogadam na mieście, choć jakichśtam schadzek nie urządzamy :)

Ponadto jako niefanatyk nie rozmawiam z innymi tylko o Biblii :) O religii w szkole/pracy rozmawiałam tylko z osobami, które zadały mi takie konkretne pytanie typu: "W co wierzysz; dlaczego nie obchodzisz tych świąt" itd.

Ponadto jako niefanatyk mam dość specyficzne spojrzenie na pionierów - zwłaszcza tych co nie dojedzą, nie dośpią byle iśc do służby... Zawsze wtedy takiemu mówie: człowieku, twój organizm nie jest ze stali! Zajedziesz się takim trybem życia! Zdrowie przede wszystkim, a wtedy będziesz miał siłę i na głoszenie i na inne sprawy".

No i też jako niefanatyk rozumiem to, że nie każdego uszczęśliwia bycie w zborze. Wtedy mówię mu wprost: co się będziesz tu męczył/a - odejdź od zboru i tyle. Po co masz żyć takim fikcyjnym życiem? Powtarzałam tak nawet jednej osobie z rodziny i ona w końcu odeszła od zboru, a ja szczerze mówiąc odetchnęłam z ulgą, bo ta osoba akurat zatruwała mi wcześniej życie :)

Zresztą co do fanatyków - prędzej czy później albo się wypalają albo odchodzą ze zboru... dlatego się ich boję i unikam.

I jeszcze na koniec co do moich obserwacji - myślę, że największy problem ze swoją tożsamością w zborze mogą mieć faktycznie osoby, które były wychowywane przez fanatycznych rodziców ŚJ. I wtedy się nie dziwię, że ktoś porzuca zbór, bo ta religia kojarzy mu się z rodzicami. Ale jednocześnie ubolewam nad tym, że kojarzy mu się głównie z rodzicami... bo gdyby miał szansę tak poznawać nauki biblijne w zdrowym rodzinnym środowisku, to może inaczej by spoglądał na wiele spraw... Może, bo to nigdy nie wiadomo...
Ja miałam to "szczęście", że podejmowałam samodzielnie decyzję o chrzcie bez jakiejśtam otoczki emocjonalnej typu przeżycia religijne z dzieciństwa (rodzice katolicy, średnio praktykujący). I chyba mam to szczęście, że jestem baba z mocnym charakterem i nie dam sobą manipulować przez nikogo. Grzecznie wysłucham, ale swoje zdanie powiem i to bez ogródek.
I może dlatego z tym podejściem nie czuję się pokrzywdzona przez organizację ŚJ (może inni co mają słabszy charakter dali sobie wejść na głowę innym?)

Ale się rozpisałam...
To życzę wszystkim "wyzwolonym" powodzenia i szczęścia na drodze którą obrali

 Miło mi będzie, gdy spotkam się z Waszej strony z rzeczowymi ale miłymi komentarzami, a jeśli będą niemiłe (czego również się spodziewam), to jeszcze bardziej się utwierdzę w przekonaniu, że mało kto znajdzie tu takie wsparcie jakiego potrzebuje











Offline Przebudzony

Odp: Odeszliście ze zboru i co proponujecie w zamian?
« Odpowiedź #1 dnia: 06 Listopad, 2015, 02:22 »
Również jestem osobą stosunkowo świeżą na tym forum, niemniej postaram się w miarę możliwości odpowiedzieć ze swej strony na część postawionych przez Ciebie pytań :)
"Co proponujecie/esz w zamian ?" mogło równie dobrze paść z ust apostołów, gdy Jezus zaproponował im pójście za  nim. Wszak nie każdemu Żydowi łatwo byłoby opuścić czysty, wspaniały kult praktykowany w potężnej, starożytnej świątyni pełnej kapłanów i przepychu, udając się w nieznaną przyszłość za świeżo poznaną osobą. Apostołowie dokonali jednak tego wyboru i jak Nowy Testament pokazuje - był to najlepsze co mogło ich w ziemskim życiu spotkać. Oczywiście późniejszy zbór musiał z powodów czysto praktycznych przybrać pewną strukturę organizacyjną (jak chociażby urzędy starszych czy diakonów, spotkania po domach), niemniej to nie Organizacja sama w sobie była celem ich dzialalności chrześcijańskiej, lecz wysiłki w celu krzewienia Ewangelii i ogłaszania Dobrej Nowiny o Chrystusie Jezusie, ich Panu i Zbawicielu.
Jak z pewnością wiesz, chrześcijaństwo jest obecnie podzielone na wiele odłamów, wiele z nich legitymuje się odmiennymi od reszty dogmatami, u wielu z nich można także dostrzec otwartą wrogość wobec innych grup (czego niechlubnym przykładem są również niestety Świadkowie Jehowy, pokątnie nazywając takich "światusami", zaś oficjalnie ładując ich do wora "Religii Fałszywej - Babilonu Wielkiego"). Chrześcijańskości nie da się jednak zamknąć w określonym budynku, lub Organizacji. To coś, co przenika człowieka do szpiku kości, nadaje sens jego życiu, motywuje go do działania ku chwale Chrystusa i naszego Ojca. Bycie członkiem danej grupy chrześcijańskiej, nie czyni nas z marszu prawdziwymi naśladowcami Chrystusa, podobnie jak nienależenie do żadnej organizacji, nie blokuje nam możliwości bycia wartościowymi dziećmi Bożymi. Jeżeli zaś dyscyplina narzucana nam przez grupę (jak to ma niestety miejsce w Towarzystwie Strażnica) nakazuje nam postępować w określony sposób, nie ćwiczy to naszych władz poznawczych, ani naszego chrześcijańskiego sumienia.
Wiele jest spraw zarówno z historii Organizacji Świadków Jehowy, jak i kwestii czysto doktrynalnych, których poznanie wpływa na sposób postrzegania Towarzystwa Strażnica przez przeciętną "drugą owcę". Odkąd tylko zacząłem badać Biblię i publikacje Organizacji, zawsze bolała mnie lekkość, z jaką odebrano nam Przymierze z naszym Bogiem, ustanawiając "Pamiątkę" świętem jedynie dla wybrańców. Później dowiedziałem się o zabraniu mi Chrystusa Jezusa jako pośrednika moich modlitw (co również zarezerwowano dla grupy tzw. pomazańców). Naturalną koleją rzeczy jest, iż człowiek musi pogodzić się z utratą bliskich, zdrowia, później także życia. Nie do pomyślenia jest jednak możliwość odebrania człowiekowi Boga i więzi z jego Synem, a w miejsce tej więzi ustanowienie złotego cielca w postaci Organizacji - zmiennej i zimnej. Definiującej i podporządkowującej sobie każdy aspekt naszego życia. Oceniającej stan duchowy poszczególnych członków przez pryzmat ilości godzin wyrobionych w służbie oraz liczbie zaliczonych zebrań i zbiórek w miesiącu. To nie jest chrześcijańskość - to jest korporacjonizm.
To forum, jak każda społeczność ludzka, pełna jest różnego rodzaju ludzi. To prawda, że występują tu osoby o diametralnie różnych poglądach na wiele spraw (sam przeglądałem to forum jako gość przez dłuższy okres czasu). Myślę jednak (i wypowiem się tutaj za część tych osób, niech mnie skarcą jeżeli jestem samozwańczy), iż lwia część tutaj obecnych szczerze wierzy w to, że istnieje Bóg w niebiosach, zaś Chrystus Jezus jest Jego Synem i naszym Zbawicielem. Wszak to jedno zdanie w zasadzie obejmuje całą istotę życia chrześcijańskiego i naszej przyszłej nadziei. Możemy nie zgadzać się w mniejszych bądź większych kwestiach natury doktrynalnej. Ale sens i nadzieja płynąca z Pisma Świętego żyje w naszych sercach nie mniej żarliwie, niż miłość do Organizacji widoczna w sercach Świadków Jehowy.
W kwestii zaś zarzutu iż, 95% obecnych tutaj to przeciwnicy Świadków Jehowy...czy rozmawianie o rzeczach, których nie usłyszy się na Sali Królestwa można nazwać wrogością ? Powiedziałbym raczej, iż to dodatkowy kanał informacyjny dla każdego, kto chciałby dowiedzieć się o Organizacji więcej, niż jest w stanie przeczytać z literatury drukowanej przez Towarzystwo. Sędzia, który słucha zeznania tylko jednej strony, z pewnością nie zasługuje na miano dobrego sędziego ;)
Mam nadzieję siostro, że wyjaśniłem Ci kilka nurtujących Cię spraw. Inni z pewnością zrobią to lepiej i dokładniej. Niezależnie od Twoich poglądów i stosunku do nas, niech Bóg Ci błogosławi. 

 
« Ostatnia zmiana: 06 Listopad, 2015, 02:26 wysłana przez Przebudzony »


Offline M

Odp: Odeszliście ze zboru i co proponujecie w zamian?
« Odpowiedź #2 dnia: 06 Listopad, 2015, 02:38 »
Witaj na naszym forum, bardzo się cieszymy, że do nas przypadkiem trafiłaś :). Tak się rozpisałaś, to ja też się rozpiszę.

Mam nadzieję, że nikt Cię tutaj niemiło nie potraktuje, choć oczywiście za wszystkich nie ręczę. Jest to forum otwarte i spotkasz tu nie tylko byłych Świadków Jehowy, ale również obecnych (choć wątpiących), a nawet osoby, które Świadkami Jehowy nigdy nie byli, ale interesują się tą tematyką. Jedną z podstawowych rzeczy co do których chyba wszyscy się zgadzamy jest fakt, że "jedność" zaprowadzana siłą jest niezdrowa i nieracjonalna. Dlatego też dochodzi czasem wśród nas do różnicy zdań, czy nawet mniejszych bądź sprzeczek większych - bo jesteśmy inni. Ale koniec końców staramy się szanować zdanie drugich, mimo iż może być odmienne od naszego (choć zgodnie z powyższym - to też nie musi być regułą ;)). Z drugiej strony musisz uczciwie przyznać, że w zborach ŚJ też bywa różnie i też czasem dochodzi do różnic zdań czy nawet większych konfliktów. Wydaje mi się zatem że nie odbiegamy tu bardzo od normy :).

Rozumiem, że patrząc z zewnątrz możesz nas postrzegać jako "przeciwników ŚJ" i pewnie coś w tym jest. Jednak zdecydowana większość z nas nie powiedziałaby o sobie - "jestem przeciwnikiem Świadków Jehowy". Prędzej: "jestem przeciwnikiem organizacji" (a część w ogóle nie nazwała by siebie "przeciwnikami"), organizacji która trzyma ludzi w karbach posługując się manipulacjami czy wręcz jawnymi fałszerstwami. Od razu jednak uprzedzę Twoją odpowiedź mówiąc, że prawdopodobnie się z tym nie zgodzisz i jest to naturalne. Jeszcze 2 lata temu sam bym się oburzył gdybym takie rzeczy czytał :). Dopiero z czasem, gdy postanowiłem, że sprawdzę dokładnie swoje wierzenia nabrałem odwagi by w ogóle przyznać, że organizacja może się mylić lub wprowadzać ludzi w błąd. I gdy w końcu zdecydowałem się wnikliwie zbadać poszczególne nauki i wierzenia, to okazało się, że wiele z nich nie ma podstaw biblijnych i tak znalazłem się tu gdzie jestem :).

Przede wszystkim chciałbym Ci pogratulować odwagi i samodzielnego myślenia! Niewielu Świadków Jehowy odważyłoby się zarejestrować na tej stronie, bo wszczepia im się strach przed "odstępcami". A odstępcą jak wiadomo jest każdy, kto nie zgadza się z wykładnią Pisma Świętego podawaną przez "niewolnika". Po drugie gratuluję samodzielnego, krytycznego myślenia i zadbania o własną przyszłość poprzez pójście na studia, choć organizacja jest temu przeciwna. Po trzecie cieszy Twój wstręt do fanatyzmu, bo jak to mówią "nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu" ;). Tylko mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę z tego, że według wytycznych Towarzystwa za kontakt z osobami wykluczonymi grozi Tobie wykluczenie?

Ponieważ jesteś tak odważna to mam dla Ciebie propozycję: przeprowadź wnikliwe studium na temat czy organizacja Świadków Jehowy faktycznie jest organizacją od Boga, tą jedyną, prawdziwą. Takie studium może się dla Ciebie skończyć wyłącznie dobrze, bo jeśli jesteś w prawdzie to przecież prawda obroni się sama, a Ty wyjdziesz z tego z silniejszą wiarą. A jeśli się okaże, że jesteś w błędzie, to też plus dla Ciebie, bo wtedy będziesz mogła zacząć szukać prawdy. Jest tylko jeden haczyk - musisz pozwolić sobie na czerpanie wiedzy nie tylko z publikacji Towarzystwa Strażnica (choć moim zdaniem w nich samych, jak i też w samej Biblii można znaleźć wystarczająco argumentów by podjąć dobrą decyzję). Oczywiście organizacja przestrzega przed materiałami "odstępców", ale te materiały to często zbiory cytatów, informacji ze świata i danych statystycznych, których prawdziwość możesz łatwo zweryfikować. Jest wiele tematów, nad którymi warto się pochylić. Jeśli chcesz podjąć wyzwanie to daj znać, a wymienię Ci kilka z tych, które na mnie osobiście zrobiły duże wrażenie.

No i na koniec odpowiem jeszcze na pytanie, które postawiłaś w tytule wątku: co proponujemy w zamian? Na to pytanie każdy z nas odpowie pewnie inaczej, ale ja powiem tak - proponujemy wolność. I nie chodzi tu o wolność typu "róbta co chceta", ale taką zgodną z Galatów 5:13: "Wy, bracia, rzecz jasna zostaliście powołani do wolności; tylko nie używajcie tej wolności jako bodźca dla ciała". Ponieważ nie byłaś Świadkiem Jehowy od urodzenia to nie muszę Ci tłumaczyć co możesz robić nie będąc w zborze. Ale w takim razie przekornie zapytam - co daje Ci organizacja, czego nie masz sama w sobie lub nie jesteś w stanie osiągnąć? Żyć w zgodzie z biblijnymi standardami lub moralnością możesz nie przynależąc do żadnej religijnej organizacji. Dodatkowo nie będąc z żadną taką organizacją związaną uwalniasz się z całej sieci reguł i wytycznych, które dana organizacja na człowieka na kłada. Świadkowie Jehowy z biegiem lat nawymyślali tych regułek baardzo dużo (polecam lekturę książki Paście trzodę Bożą wydanej przez Świadków Jehowy). Wiele z nich tylko na pierwszy rzut oka ma pokrycie w Biblii, jednak przy bliższym zbadaniu upada niczym domek z kart. Od Świadka Jehowy wymagane jest całkowite posłuszeństwo organizacji i jej regułom. Wychodząc z niej człowiek czuje ulgę, bo nie czuje się już oceniany przez drugich, opuszcza go poczucie winy na które cierpi wielu Świadków z powodu "nie robienia wystarczająco dużo". Z drugiej strony po wyjściu wcale nie musisz pozbawiać się wiary w Boga czy zasad moralnych, których się nauczyłaś. Podsumowując: odrzucasz rzeczy negatywne, a zostawiasz sobie te dobre - same korzyści :).

PS. W trakcie gdy pisałem ten post, swoją odpowiedź wysłał Przebudzony. Dodam więc tylko, że zgadzam się z przedmówcą w tym co napisał :).
« Ostatnia zmiana: 06 Listopad, 2015, 03:37 wysłana przez M »


Offline fantom

Odp: Odeszliście ze zboru i co proponujecie w zamian?
« Odpowiedź #3 dnia: 06 Listopad, 2015, 08:42 »
Witaj

Wydaje mi sie,że wpadłaś tutaj aby upewnic się,że jesteś po tej właściwej stronie,bo u nas są kłótnie i nie mamy nic do zaoferowania po wyjściu z organizacji.
 Przytoczę cytat: ''Lepiej być samotnym w Bogu,niż tkwić w błędzie pośród tlumów.
lepiej być odrzuconym przez ludzi za mówienie prawdy,niż uznanym za trwanie w kłamstwie.
''
 Jeszcze niedawno broniłem jako wykluczony wiekszość nauk towarzystwa.Nowe światla,ktore nie są moim zdaniem i wielu innych osób oparte na biblii spowodowały odrzucenie tego wyznania jako jedynego wybranego u Boga.
 Ja i wiekszośc z nas tutaj szanujemy wszystkich glosicieli,żal nam jest ich i dlatego tego typu fora maja pomóc tym osobom zacząć mysleć samodzielnie,a nie pod dyktando CK.
 Jestem przeciwnikiem CK,ale nie pałam nienawiścią.
 Samo to,że jesteś tu z nami jest zagrożeniem dla Twoich poglądów.Czy jestes na tyle silna duchowo?Czy wpadłaś tu tylko po to ,aby wytknąć to,że nic nie możemy dac w zamian?
 Nic nie napisalaś czy zgadzasz się ze zmieniającymi światlami.Nie robi to Tobie różnicy?czy rzeczywiście Twoje osobiste zrozumienie bibli pokrywa sie z tym czego naucza CK?Czy analizowałas nauki CK?czy raczej przyjmujesz je w ciemno,bo to jest przeciez kanał łączności?
 Są tu osoby,ktore odeszły od organizacji i przez to ich wiara sie wzmocniła.
 Jest tu wiele ciekawych wątków.Trochę czasu zajmie Tobie zapoznanie się z nimi.Powiem krótko:wiekszość osób po zapoznaniu po uważnym czytaniu o historii,doktrynach słabnie duchowo i po czasie opuszcza organizację.
 Tu jest jak w MATRIXIE,dostaniesz pigułkę i jesteś po drugiej stronie.Odkryjesz,że żylaś w zmanipulowanym świecie.
 Jeszcze jedno:czy nigdy przez tyle lat nie trafiłaś na żadne fora?wCZEŚNIEJ NIE SZUKAŁAS MATERIAŁÓW z jw..org?


« Ostatnia zmiana: 06 Listopad, 2015, 10:18 wysłana przez M »
''Brak sprzeciwu wobec błędu jest jego zatwierdzeniem, a niebronienie prawdy oznacza jej tłumienie''
 Ignoruję: Tusia,tomek_s


Offline Safari

Odp: Odeszliście ze zboru i co proponujecie w zamian?
« Odpowiedź #4 dnia: 06 Listopad, 2015, 09:22 »
Czesc Poprostuja.

Skąd takie przekonanie u Ciebie, ze powinna panować wśród nas jedność i ze powinniśmy zaproponować cos w zamian?

Moge odpowiedzieć tylko za siebie: Lubię różnorodność wśród exow, spojrzenie innych osób na dana kwestie (odmienne od mojego) uczy mnie tolerancji, poszerza moje horyzonty, czasem irytuje a postów niektórych osób nie czytam.😊

Co do proponowania czegos w zamian, co to Twoim zdaniem miałoby być? Każdy sam znajduje swoją drogę. I nie jest to latwe. Moim zdaniem natomiast warte wysiłku. Poznać siebie i zdecydować kim chce być i co pragnę robić.

Nie jestem przeciwnikiem SJ i nie nienawidzę ich. Kocham moja rodzinę, która jest SJ - odrzucam natomiast system przekonań który nakazuje im stosować wobec mnie ostracyzm. Tu nie mam pobłażania - system przekonań promowany przez Watchtawer rozbija rodziny. Wiem z doświadczenia.

Poprostuja. Jesli chcesz byc SJ - badz nim. To Twoje prawo by wybrac to, co wg Ciebie jest dla Ciebie najlepsze.

JA CHCIAŁABYM MIEC TAKIE SAMO PRAWO - ODEJŚĆ BEZ KONSEKWENCJI BYCIA ODRZUCONYM PRZEZ RODZINĘ. WTS tego prawa odmawia tym, co odeszli - jednocześnie żądając wolności wyznania i tolerancji dla swoich wyznawców od innych.
« Ostatnia zmiana: 06 Listopad, 2015, 09:30 wysłana przez Safari »
"Faith, if it is ever right about anything, is right by accident" S.Harris


Offline fantom

Odp: Odeszliście ze zboru i co proponujecie w zamian?
« Odpowiedź #5 dnia: 06 Listopad, 2015, 10:15 »
@PoProstuJa
 jak masz czas to może zacznij od tego https://www.youtube.com/watch?v=J5JYQ5sNX4Y
 
 Ja nie zgadzam sie z nauka o pokoleniu,z tym,że Jezus jest pośrednikiem tylko dla 144000,że NT tak naprawdę został spisany dla 144000,że ludem Bożym jest tylko 144000 a 2 owce dopiero staną się nim po armagedonie,że prawo do nazywania się Świadkami Jehowy dotyczy przede wszystkim grono namaszczonych duchem.2 owce tylko mają wspierać dzieci Boże(144000).
 Jeżeli NT został spisany dla 140000 to ja rozumiem,że 2 owce nie mają nakazu głoszenia,tylko jedynie to grono namaszczone duchem.Zatem nie powinna byc wywierana presja na 2 owcach żeby głosili,tylko kto czuje taką potrzebę.
''Brak sprzeciwu wobec błędu jest jego zatwierdzeniem, a niebronienie prawdy oznacza jej tłumienie''
 Ignoruję: Tusia,tomek_s


Offline morwa

Odp: Odeszliście ze zboru i co proponujecie w zamian?
« Odpowiedź #6 dnia: 06 Listopad, 2015, 11:33 »
Witaj droga siostro.. :)
Jak widzisz...wbrew pozorom na tym forum nie są tylko osoby, które nie mają Tobie nic do zaoferowania...
Jestem byłym SJ,po 30 latach bytności w organizacji postanowiliśmy wraz z mężem ją opuścić...
Proces odchodzenia trwał parę lat...
Ostatecznie decyzja ta zapadła po wnikliwym zbadaniu historii SJ,chociaż wcześniej już były wątpliwości natury doktrynalnej,które gasiliśmy w zarodku wiadomo dlaczego...
Obecnie pozostajemy ludźmi wierzącymi sympatyzujemy nadal z niektórymi naukami SJ,ale nasze credo rozszerzyliśmy i dokonaliśmy w nim pewnych korekt...
Co mam do zaoferowania i do czego możemy Cię zachęcać...
Po pierwsze...
Trwaj przy Bogu, ale  również nie odmawiaj czci i uwielbienia dla naszego Pana i Zbawiciela Jezusa Chrystusa,oraz
 sprawdź czy ma to uzasadnienie biblijne...

Po wtóre:
Sprawdź swoją religię zwłaszcza jej historię...
Do tego zachęcają przecież wszyscy SJ swoich zainteresowanych zwłaszcza katolików,a jak już z zainteresowanego "zrobi " się brat,bądź siostra to takie badanie nie jest już wskazane, w ręcz zabronione....
Czy to nie dziwne? Nie zastanawia?

I po trzecie...
Po odejściu zawsze można znaleźć miejsce gdzie w harmonii z własnym sumieniem można wielbić Boga oraz JEGO Syna Jezusa Chrystusa...
To wybór osobisty i nie można nic nikomu narzucać...
Pozdrawiam :)


Offline PoProstuJa

Odp: Odeszliście ze zboru i co proponujecie w zamian?
« Odpowiedź #7 dnia: 06 Listopad, 2015, 12:03 »
[quote
Żyć w zgodzie z biblijnymi standardami lub moralnością możesz nie przynależąc do żadnej religijnej organizacji. Dodatkowo nie będąc z żadną taką organizacją związaną uwalniasz się z całej sieci reguł i wytycznych, które dana organizacja na człowieka nakłada.
 

Kiedy śledzimy dzieje ludu Bożego na przestrzeni wieków, to widzimy, że zawsze był to lud zorganizowany. To nie były pojedyncze elektrony, które miały swoje poglądy, ale to był wręcz cały naród. Oczywiście Izraelici zostali w końcu odrzuceni przez Boga, właśnie dlatego, że ustanowione przez niego "reguły i wytyczne" im się nie podobały i tych wytycznych nie przestrzegali.
Pierwsi chrześcijanie też nie byli bezładną masą, ale zorganizowanymi zborami. No ale po apostołach wkradło się odstępstwo i kwitnie do dziś.

Zatem odstępstwo i odejście od ludu Bożego jest stare jak świat i mnie wcale nie dziwi. Sam Jezus od razu powiedział, że po nim przyjdą tacy co będą innym łechtać uszy byleby tylko odciągnąć ich od prawdziwej wiary.

Czytam tu, że poczytaliście o jakichś naukach, z którymi się nie zgadzacie (nie mam pojęcia z jakiego powodu?) i w związku z tym odrzucacie całość.
Ale jak będziecie się zagłębiać w jakiekolwiek inne nauki - powiedzmy szeroko pojętego chrześcijaństwa - to nigdy nie dojdzie do takiego momentu, że zgodzicie się ze wszystkimi. Z jednym wyjątkiem - zgodzicie się wtedy, gdy wymyślicie swój osobisty system wierzeń... co wiele osób już tu czyni.
Tak jak można dziś zamówić pizzę z dowolnymi składnikami, tak niektórzy z Was układają swoje wierzenia, albo całkiem odrzucają wiarę.

Miałam kiedyś okazję przez jakiś czas pisać maile z Adwentystą. Byłam bardzo ciekawa w co on wierzy. I mi te wierzenia opisywał, ale jednocześnie nadmienił, że co prawda odłam Adwentystów do którego on należy wierzy w Trójcę, ale on sobie sam Biblię studiuje i w Trójcę nie wierzy. Nie przyznawał się jednak do tego swoim pastorom, ale szukał "współwyznawców" na forach internetowych.

Z ciekawości poczytałam trochę o Adwentystach i ze zdumieniem odkryłam, że jest ich aż 6 odłamów, z czego każdy odłam ma inne wierzenia w zależności od regionu (np. pastorzy ze wschodniej Polski mają nieco inne poglądy od tych z centralnej i zachodniej). I to są odłamy o bardzo skrajnych różnicach - jedni mówią, że istnieje Trójca, a drudzy się z tym zgadzają. Jedni świętują sobotę, a inni niedzielę itd. itp.
I tutaj piszę o samych Adwentystach, a ile jeszcze jest takich odłamów różnych religii protestanckich? Chyba z dziesiątki tysięcy. I co najlepsze każdy udowadnia swoje wierzenia Biblią! Ten Adwentysta też mi próbował udowodnić różnymi wersetami, że powinniśmy np. obchodzić dzisiaj Sabat, bo Jezus tak nakazał.

A Świadkowie Jehowy mają coś, czego powinny im zazdrościć wszystkie religie - jedność w poglądach. Jednakowa literatura biblijna na całym świecie - to ewenement którego nie ma żadna inna religia.

Co do zborów Świadków - zbory są różne i ludzie w nich są różni. Sama miałam taką sytuację, że trafiliśmy do "betonowego zboru", gdzie ludzie byli sztywni jak manekiny. Ale tam taki sztywny był starszy zboru i inni poszli za nim w ślad. Żeby całkiem się nie zniechęcić po prostu zmieniliśmy zbór.
W księdze Objawienia czytamy o tym, że będzie robiona inspekcja zborów przez Jezusa i mało który zostanie ocenę wzorową bez żadnych zastrzeżeń - wręcz przeciwnie, dużo z nich będzie łajanych za takie czy i inne przewinienia. Ale choć te zbory są i będą niedoskonałe, to nie zostały odrzucone przez Jezusa.

Zatem stwierdzenie "wierzmy w co chcemy, bo reguły nas niewolą" nie jest jakimś odkryciem :D Ludzie z Egiptu, Sodomy i Gomory, Izraela też mieli takie poglądy. I niestety prędzej czy później kończyło się to zagładą tych ludzi.
Niestety reguł musimy przestrzegać i tyle - jak nie religijnych to choćby państwowych (prawo, podatki itd.).
Świat w którym nie trzeba przestrzegać żadnych reguł nie istnieje! A jeśli by istniał, to szybko by przestał, bo wszyscy by się nawzajem pozabijali (pierwszy zaczął Kain).

No więc dziś mamy szwedzki stół - religii do wyboru, do koloru. Dziś możesz być Adwentystą, jutro Luteraninem, pojutrze niezrzeszonym. Jeśli Wam to pasuje, to nic nie stoi na przeszkodzie.
Jeśli Jednak wierzycie w Jehowę, to musicie wierzyć także w to, że istnieje Szatan. Odrzucenie reguł Jehowy jest automatycznie wybraniem reguł Szatana - a on chętnie takich niezdecydowanych zaprasza do siebie.

Tylko jeszcze jedna rzecz mnie nurtuje - jeżeli wielu z Was nie jest już Świadkami, to dlaczego jesteście związani ze stroną o Świadkach? To tak jakby wziąć rozwód z mężem, ale później śledzić go z ukrycia i obserwować jego życie. Po co - pytam się?
Chcecie ostrzegać, nawracać innych? Czyli misja ewangelizacji jednak jest silna :) Jest tak silna, że nawet ateiści są na stronie związanej ze ŚJ.
Jak chcecie się odciąć od Świadków, to wyłączcie komputer i zacznijcie żyć swoim życiem, a nie wylewać swoje żale na forum. Jakbyście tacy prawdziwie byli wyzwoleni, to byście nie szukali wsparcia wśród innych co porzucili zbór, bo mielibyście to w nosie.

I na koniec mam jedną prośbę...
Wczoraj czytałam wątek założony przez nastolatkę, która jest Świadkiem, ale bardzo narzeka na swoich (jej zdaniem) fanatycznych rodziców i przestała chodzić na zebrania. Oczywiście wszyscy tu obecni jej przyklasnęli i serdecznie witali.
Ale dalej dziewczyna pisze, że pali papierosy i już wszyscy zamilkli - nikt się nie poczuwa do tego żeby jej uświadomić, że palenie papierosów w jej wieku to najzwyczajniej wyrządzanie sobie krzywdy! A jeszcze ktoś tam zaczął pisać, że zaczął sobie jakieś dopalacze brać jak odszedł ze zboru.

No ludzie - primum non nocere! Miejcie swoje poglądy, ale nie mieszajcie w głowach nastolatkom! Dziewczyna pali, może później zacznie ćpać czy pić, a Wy jej będziecie przyklaskiwać?!


Offline Noc_spokojna

Odp: Odeszliście ze zboru i co proponujecie w zamian?
« Odpowiedź #8 dnia: 06 Listopad, 2015, 12:04 »
Witam Forumowiczów
Witaj!  ;D ;D ;D

Cytuj
Trafiłam na tę stronę przez przypadek, szukając materiałów ze strony jw.org.
No to miałaś szczęście! Tu znajdziesz więcej, i przynajmniej obiektywnie  ;D.

Cytuj
Jestem Świadkiem Jehowy
Kiedyś znajomego, który powiedział - "jestem Świadkiem Jehowy", zapytałam - jeszcze? Przy okazji - Robercik, pozdrawiam  ;).

Cytuj
Poczytałam kilka wątków na forum
Tylko się nie zniechęcaj! :D

Cytuj
Otóż spostrzeżenie mam takie, że forum to zrzesza ludzi, którzy raczej (powiedzmy w 95%) są przeciwnikami ŚJ.

Musisz "pogłębić swoje zrozumienie" w tej kwestii, bo i "skorygować" obecne. To forum nie zrzesza przeciwników SJ, a jedynie pokazuje prawdę o WTS-ie :)

Cytuj
Jeżeli ktoś napisze post w stylu: "przestałem być ŚJ, porzuciłem tę sektę"
No właśnie patrz wyżej.

 
Cytuj
I już by się wydawało, że tu będzie taka sielanka i grupa wsparcia dla tych "wyzwolonych" od zboru... ale nie! Okazuje się, że pomiędzy "wyzwolonymi" toczą się regularne bitwy słowne i jatki. A przecież powinniście się wspierać i tworzyć zjednoczoną rodzinę!

Gdyby było tak słodko-pierdząco jak przed zebraniem pod Salą Królestwa, to od razu można by było podejrzewać, że coś jest nie tak.


Cytuj
No i powiedzmy, że wejdzie tu jakaś "zagubiona dusza" - nastolatek, zniechęcony ŚJ i chce zobaczyć co mu zaproponujecie w zamian za odejście ze zboru.

Tu się nie proponuje niczego w zamian. Jedyne co się proponuje, to samodzielne myślenie i wolny wybór. Nic na siłę.


Cytuj
A teraz może napiszę parę słów o sobie. Jestem ŚJ od kilkunastu lat i nigdy tej decyzji nie żałowałam.
I daj Ci Jehowo, żebyś nigdy nie żałowała. Każdy powinien być tam, gdzie czuje się szczęśliwy i spełniony.


Cytuj
Zauważyłam, że sporo dzieci wychowywanych w prawdzie buntuje się w nastolęctwie i odchodzi od zboru, bo uważa, że coś straciły z życia. Ja nigdy takiego problemu nie miałam, bo nigdy nie uważałam, że cokolwiek tracę zostając ŚJ.

Trochę to uprościłaś. Nie będąc wychowana w rodzinie SJ, nie wiesz co straciły dzieci w niej wychowane, a co zyskały. Nigdy się tego do końca nie dowiemy, jeśli nie byłyśmy w tej sytuacji, choćbyśmy przeczytały i wysłuchały tysiące świadectw.

Cytuj
Jest tylko jeden minus mojego wykształcenia - sporo ludzi ma przy mnie poczucie niższości. Ale takie poczucie niższości mieli też koledzy/koleżanki z klasy w podstawówce i liceum, bo zawsze miałam najlepsze oceny. Tak więc jestem przyzwyczajona do tego, że inni mogą mieć przy mnie kompleksy, choć zrozumiałam to dopiero teraz (kiedyś bardzo mnie zabolało, gdy moja najlepsza koleżanka z ławki bardzo ucieszyła się, gdy dostałam gorszą ocenę od niej ze sprawdzianu). Nie wywyższam sie, nie epatuję "wiedzą", a i tak ludzie kompleksy mają.

W jakimś streasznie zakompleksionym środowisku się obracasz, albo od zawsze miałaś zaburzone postrzeganie otoczenia, związane z poczuciem własnej wartości.

Cytuj
Kiedyś myślałam, że to ze mną jest coś nie tak i bardzo mnie to smuciło, ale na szczęście już chyba zrozumiałam ten cały mechanizm.

Patrz wyżej.



Cytuj
Spotkałam kiedyś wykluczonego kolegę z dawnej pracy i nawet z nim porozmawiałam, bo byłam bardzo ciekawa


A jednak słusznie mówią, że ciekawość to pierwszy stopień do... śmierci w Armagedonie (?).  ;D ;D

Cytuj
co się będziesz tu męczył/a - odejdź od zboru i tyle. Po co masz żyć takim fikcyjnym życiem? Powtarzałam tak nawet jednej osobie z rodziny i ona w końcu odeszła od zboru, a ja szczerze mówiąc odetchnęłam z ulgą, bo ta osoba akurat zatruwała mi wcześniej życie :)
Cieszysz się, ze ktoś teraz zginie w Armagedonie, nie będzie się cieszył życiem w raju na ziemi, bo zatruwał ci doczesne życie? Nieładnie.


Cytuj
Miło mi będzie, gdy spotkam się z Waszej strony z rzeczowymi ale miłymi komentarzami, a jeśli będą niemiłe (czego również się spodziewam), to jeszcze bardziej się utwierdzę w przekonaniu, że mało kto znajdzie tu takie wsparcie jakiego potrzebuje

A jakiego wsparcia potrzebujesz?

Pozdrawiam cieplutko

Dosia
« Ostatnia zmiana: 06 Listopad, 2015, 12:08 wysłana przez Noc_spokojna »
Nie jestem małostkowa, nikogo nie ignoruję, tak przyziemne demonstracje są mi obce ;D


Offline Tadeusz

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 1 335
  • Polubień: 2651
  • Ktokolwiek bowiem ma, temu będzie dane...
Odp: Odeszliście ze zboru i co proponujecie w zamian?
« Odpowiedź #9 dnia: 06 Listopad, 2015, 12:23 »
A Świadkowie Jehowy mają coś, czego powinny im zazdrościć wszystkie religie - jedność w poglądach. Jednakowa literatura biblijna na całym świecie - to ewenement którego nie ma żadna inna religia.

No tutaj już Ciebie poniosło. ŚJ mają jednakową literaturę, to prawda (choć nie do końca, co było wielokrotnie udowadniane na tym forum, że wydania anglojęzyczne różnią się od innych) ale NIE MAJĄ jedności poglądów, co sama udowodniłaś swoim podejściem choćby do wykształcenia. Nie ma więc czym się szczycić.

Po drugie nie oceniaj pobudek ex-ŚJ ani ich drogi po wyjściu z organizacji. To czy potrzebują się wygadać wśród ludzi o podobnych przeżyciach, to nic złego, a wręcz przeciwnie.

Po trzecie, Jezus zapowiedział odstępstwo od zasad, nie organizacji. I przypomnij sobie, jaką organizację założył Jezus? A może były to po prostu grupy wsparcia, podobne do tego forum? Jezus powiedział, gdzie dwóch lub trzech, w imię moje się zgromadza, tam Ja jestem pośród nich. Dlaczego więc organizacja potępia spotkania braci celem studiowania biblii? Konieczny jest nadzór starszych, że Jezus nie wystarcza?

Co do reszty twierdzeń pozwolisz, że trochę później? :)
Ktokolwiek bowiem ma, temu będzie dane i będzie miał w nadmiarze; ktokolwiek zaś nie ma, temu również to, co ma, zostanie odebrane.


Offline Tadeusz

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 1 335
  • Polubień: 2651
  • Ktokolwiek bowiem ma, temu będzie dane...
Odp: Odeszliście ze zboru i co proponujecie w zamian?
« Odpowiedź #10 dnia: 06 Listopad, 2015, 12:24 »
No ludzie - primum non nocere! Miejcie swoje poglądy, ale nie mieszajcie w głowach nastolatkom! Dziewczyna pali, może później zacznie ćpać czy pić, a Wy jej będziecie przyklaskiwać?!

Z tym się z Tobą zgadzam w 100% :)
Ktokolwiek bowiem ma, temu będzie dane i będzie miał w nadmiarze; ktokolwiek zaś nie ma, temu również to, co ma, zostanie odebrane.


Offline gedeon

Odp: Odeszliście ze zboru i co proponujecie w zamian?
« Odpowiedź #11 dnia: 06 Listopad, 2015, 12:25 »
PoProstuJa, witaj na forum. Piszesz sporo i ciekawie. Widzisz ja jestem starym "dinozaurem" spędziłem w tej organizacji 60 lat i to tak naprawdę nic nie znaczy. Nigdy nie powiedziałem że SJ to źli ludzie, należy wyraźnie rozdzielić osoby i organizację czyli system który nimi kieruje. Co do nauk to nie będę sie wypowiadał są tu na forum w dziale Roszady dowody na to jak zmieniały sie światełka oraz jakich kłamstw na ich poparcie użyto. To zła organizacja która używa psychomanipulacji do zniewolenia swoich wyznawców, organizacja ta sieje destrukcję i ostracyzm. Czy zatem warto szukać Boga, to jest pytanie na które każdy musi sobie sam odpowiedzieć. Dlatego przyjęliśmy zasadę aby tu na forum nie agitować do żadnego ugrupowania. Co do formy wychowawczej, to zgadzam się z Tobą w zupełności, przed nałogami należy ostrzegać i pewnie to robimy.


Offline M

Odp: Odeszliście ze zboru i co proponujecie w zamian?
« Odpowiedź #12 dnia: 06 Listopad, 2015, 12:28 »
Kiedy śledzimy dzieje ludu Bożego na przestrzeni wieków, to widzimy, że zawsze był to lud zorganizowany.

Zdanie wyjęte żywcem ze Strażnicy i niestety - mocno mylące. Przede wszystkim musimy zdefiniować organizację :). Dzisiaj jest to twór organizacyjny regulujący życie i wierzenia milionów ludzi na całej ziemi, skupiający środki finansowe, budujący nieruchomości, drukujący literaturę. Czy tego typu organizacja istniała kiedykolwiek w historii dziejów ludu Bożego? Prześledźmy zatem te dzieje:

- Abel, Noe, Abraham - nie widzę nigdzie jakiejkolwiek organizacji
- dzieci Abrahama, Jakub i jego synowie - patriarchiat, brak jakiegokolwiek zcentralizowanego systemu
- Mojżesz i początki naródu Izraelskiego - mamy przewodnictwo proroka, który bez wątpienia ma boskie posłannictwo (dokonuje cudów, przynosi tablice z przykazaniami z kipiącej dymem i ogniem góry, itp.).
- naród Izraelski po wybudowaniu świątyni w Jerozolimie - jedyny moment w którym faktycznie istniał jakikolwiek system i regulacja wierzeń i zachowań. Warto jednak zauważyć w tym momencie że właśnie na tym etapie naród ten często popadał w niełaskę gdy jego przywódcy jak i reszta ludu odchodzili od prawa Bożego.
- Jezus i Jego uczniowie - brak jakiegokolwiek sformalizowanego systemu wierzeń. Całe prawo zastępują "dwa największe przykazania".
- Zbory po śmierci Jezusa nie są zorganizowane na wzór dzisiejszej organizacji. Spotykają się w małych grupkach ("gdzie spotyka się dwóch lub trzech w imię moje..."). Mają dużą dozę autonomii. Wskazują na to chociażby rozbieżności w kwestii obrzezania. Sam Paweł nie cisnął tej kwestii na siłę i nawet nakazał Tymoteuszowi się obrzezać "dla świętego spokoju".
- po śmierci ostatniego apostoła weszło jak mówisz "wielkie odstępstwo". Od tej pory chociaż, jak sam "niewolnik" przyznaje zawsze na ziemii istniały jakieś szczere jednostki, to jednak ci ludzie zaliczający się do ludu Bożego nie mieli żadnej organizacji.

Gdzie są zatem te odpowiedniki dzisiejszej organizacji Świadków Jehowy?

Czytam tu, że poczytaliście o jakichś naukach, z którymi się nie zgadzacie (nie mam pojęcia z jakiego powodu?) i w związku z tym odrzucacie całość.

Nie chodzi o "jakieś nauki", ale o fundamenty wiary. Uwierz mi, gdyby chodziło jakieś mało znaczące rzeczy to nie wywracał bym sobie życia do góry nogami, obracając przeciw sobie swoich bliskich którzy nie rozumieją (bo nawet nie próbowali zrozumieć) mojej decyzji. To wynik bardzo wnikliwego studium, setek godzin czytania i wnikania w elementarne rzeczy w które wierzyłem - kwestię imienia Bożego, głoszenia, "świętości" krwi, dwóch nadziei na życie, podwójnych standardów w wielu kwestiach. Ale również wynik wnikliwego przebadania historii religii w której byłem, a którą jak się okazało znałem bardzo słabo, bo wiele jej niechlubnych epizodów nie umieszcza się już w nowych publikacjach.

Aha, i co do tej jedności którą Świadkowie tak się szczycą, to jest to wielka iluzja. W ostatnich latach w organizacji było tyle zmian doktrynalnych że wielu Świadkom trudno za nimi nadążyć. Potrafisz na przykład tak z głowy, bez wchodzenia na jw.org wytłumaczyć najnowsze zrozumienie "tego pokolenia" z ewangelii wg Mateusza? I czy zgadzasz się z tym wyjaśnieniem całkowicie? Bo jeszcze będąc w zborze znałem mnóstwo osób, które się z tym nie zgadzały.
« Ostatnia zmiana: 06 Listopad, 2015, 12:52 wysłana przez M »


Offline Dietrich

Odp: Odeszliście ze zboru i co proponujecie w zamian?
« Odpowiedź #13 dnia: 06 Listopad, 2015, 12:32 »
Warto przy tym zauważyć, że sam "niewolnik wierny i roztropny" również miał / ma problemy ze zdefiniowaniem swojej tożsamości...
« Ostatnia zmiana: 06 Listopad, 2015, 12:35 wysłana przez Dietrich »


Offline PoProstuJa

Odp: Odeszliście ze zboru i co proponujecie w zamian?
« Odpowiedź #14 dnia: 06 Listopad, 2015, 13:07 »
- Abel, Noe, Abraham - nie widzę nigdzie jakiejkolwiek organizacji
- dzieci Abrahama, Jakub i jego synowie - patriarchiat, brak jakiegokolwiek zcentralizowanego systemu
- Mojżesz i początki naródu Izraelskiego - mamy przewodnictwo proroka, który bez wątpienia ma boskie posłannictwo (dokonuje cudów, przynosi tablice z przykazaniami z kipiącej dymem i ogniem góry, itp.).

No tak - jest jeden wyjątek od tego zorganizowanego ludu - to sytuacja w której z daną jednostką rozmawiał sam Bóg Jehowa. Ale wynikiem tych rozmów zawsze było proroctwo, że zostanie utworzone potomstwo, naród czczący Jehowę.

Jeżeli na tym forum są jakieś jednostki, które osobiście (przez aniołów) rozmawiają z Bogiem, to mogą się uważać za protoplastów kolejnego wyznania religijnego - tego właściwego wyznania, z najnowszym światłem :)

A co do historii - byłem Świadkiem 30, 60 lat... Czy mnie to dziwi, zaskakuje? Nie! A najlepszym przykładem na to, że kryzys wiary może mieć każdy, jest najmądrzejszy na świecie Salomon, który zaczął się kłaniać różnym bóstwom na starość.
I jestem przekonana na 100%, że każdy kto tu przyszedł z kryzysem wiary miałby taki sam kryzys gdyby był w jakiejkolwiek innej religii - czy to w katolicyzmie, odłamach protestanckich czy w buddyzmie.
Ludzie po prostu się zmieniają, zmieniają się ich poglądy, reguły zaczynają ich dusić, chcą być wolni.
Ale gdzie ta wolność? Moim zdaniem to ułuda wolności.