Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

alexa i 1 Gość przegląda ten wątek.

Autor Wątek: Jak Harnaś jaskinię zbójców opuścił  (Przeczytany 79926 razy)

Offline bruce lee

  • Nieochrzczony głosiciel
  • Wiadomości: 76
  • Polubień: 223
  • "Deska nie oddaje ciosów".
Odp: Jak Harnaś jaskinię zbójców opuścił
« Odpowiedź #15 dnia: 12 Luty, 2017, 11:57 »
Dzięk Harnaś.Myślę,że coś wykorzystam.Pozdrawiam.
"Zawsze bądź sobą, wyrażaj siebie, miej wiarę w siebie,nie poszukuj ludzi sukcesu po to aby stać się kopia ich osobowości".


Offline zaocznie wywalony

Odp: Jak Harnaś jaskinię zbójców opuścił
« Odpowiedź #16 dnia: 12 Luty, 2017, 13:43 »
To tylko kwestia czasu...
..... może zrobią jakieś egzaminy sprawdzające wiarę dziecka w niewolnika i będzie komplet ;)
Nie oficjalne co prawda, ale takie "egzaminy" już wielu nawiedzonych "braci" przeprowadza, np przy okazji odwiedzin w domu u rodziców z małymi dziećmi, czy "spotkań towarzyskich".
Kilka razy podpadłem nawiedzonemu starszemu, gdy mu w dość delikatny ale stanowczy sposób powiedziałem że nie życzę sobie takiego sprawdzania i egzaminowania mojego dziecka.
 ;)


Offline gangas

Odp: Jak Harnaś jaskinię zbójców opuścił
« Odpowiedź #17 dnia: 12 Luty, 2017, 14:09 »
Masz rację tylko mówiąc starszym i nie tylko nim o umowie chciałem ich pobudzić do myślenia . Znam procesy myślowe starszych bo sam też nim niedawno byłem . Przeszedłem pakiet szkoleń w tym ten pięciodniowy,który tak na prawdę zamiast mnie przygotować do jeszcze lepszego usługiwania wlał dużą dawkę wątpliwości ;D Uważam ,że przykład jest lepszy niż wykład dlatego w ten sposób  niby to zabawny ,badałem z kim mogę otwarcie rozmawiać a kto od razu ma krytyczne do mojego myślenia nastawienie.


HARNAŚ ja absolutnie nie mam do Ciebie krytycznego nastawienia. Może jeszcze jesteś przewrażliwiony po pobycie, ale wierz mi nie jest tak. Odejdzie z czasem, popiszesz z nami  i pewnie nieraz będziesz miał inne zdanie - i bardzo dobrze. To forum, to faktycznie terapia, jak kilka osób stwierdziło. ALE co ważne!! możesz mieć swoje poglądy i odnieść się do poglądów innych osób.
 Nieraz toczymy małe wojenki ale ale wszystko pod kontrolą i oto chodzi. To chyba o wiele lepsza terapia niż leżanka, chociaż nie sprawdzałem :D :D :D
Jutro to dziś tyle że jutro.


Offline Dorkas

  • Pionier
  • Wiadomości: 753
  • Polubień: 2675
  • Pierwszy krok wędrówki jest zawsze najdłuższy.
Odp: Jak Harnaś jaskinię zbójców opuścił
« Odpowiedź #18 dnia: 12 Luty, 2017, 14:24 »
ALE co ważne!! możesz mieć swoje poglądy i odnieść się do poglądów innych osób.

Ale tak serio?
Dziś wiem więcej niż wczoraj


Offline Salome

Odp: Jak Harnaś jaskinię zbójców opuścił
« Odpowiedź #19 dnia: 12 Luty, 2017, 14:49 »
Najwyżej Twój post wyleci na cmentarz albo zostaniesz posądzony o ewangelizowanie.... ;)
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippmann


Offline HARNAŚ

Odp: Jak Harnaś jaskinię zbójców opuścił
« Odpowiedź #20 dnia: 12 Luty, 2017, 16:57 »
Urodziłem się w Szczecinie w dzielnicy typowo stoczniowej w epoce wczesnego Gierka. Nie pamiętam aby rodzice byli szczególnie religijni zanim zostali świadkami ale tata pochodził z rodziny mocno katolickiej z centrum Polski.Mam co prawda jakieś przebłyski pobytu w kościele ale raczej tylko tyle ,że było dużo ludzi i co chwilę wstawali. Moja pierwsza obecność na Pamiątce też nie była przeżyciem mistycznym. Było to w prywatnym mieszkaniu u małżeństwa ,które studiowało z moimi rodzicami. On stał za stołem coś tam mówił czego jako pięcioletnie dziecko i tak nie rozumiałem. Pamiętam za to jak z rąk do rąk podawano talerzyk. Gdy dotarł do mnie i zobaczyłem na nim jakiś placek myślałem , że to dla mnie tak się starali i chciałem spróbować ;D Na początku nie czułem ,że jesteśmy jacyś inni. Wydawało mi się , że wszyscy gdzieś chodzą na zebrania tym bardziej że ,nasi sąsiedzi z tej samej kamienicy też chodzili z dwiema dziewczynkami na te same zebrania. Docierało do mnie ,że mam teraz więcej wujków i cioci.Na zebrania mieliśmy dosyć daleko. Tata w zimę stulecia mocował na sankach górę od wózka , siostra w środku ja z tyłu. Fajnie było zwłaszcza gdy się z sanek spadło :) Mama nie pozwalała bo mówiła , jak to się mówi , że nie wolno się brudzić :) Pamiętam , że mama kolorowała sobie często strażnice moimi kredkami . Obrazki raju były wtedy bardziej realne .Zawsze miała zmysł artystyczny i robiła extra wpisy z rysunkami do pamiętników . Na studium jeździłem z córkami sąsiadów do starszej siostry . Czytaliśmy książkę od raju do raju . Zwyczajna bez barwnych obrazków,dużo treści. Po studium uczyła nas psalmów albo innych fragmentów Biblii na pamięć. Dzięki temu do dziś pamiętam psalm 23 ,ładny zresztą ;) Kiedyś wykorzystałem to po zebraniu na ośrodku pionierskim w Kamiennej Górze. Każde dziecko musiało się nauczyć jakiegoś fragmentu i wyrecytować ku uciesze dorosłych.  Nie musząc się go uczyć  mogłem rozgrywać w myślach spokojnie mecze piłki nożnej bo tylko to mnie tak naprawdę wtedy interesowało. To ,że żyjemy inaczej od innych , zrozumiałem gdy dostaliśmy nowe mieszkanie i trafiliśmy do nowego zboru.


Offline gangas

Odp: Jak Harnaś jaskinię zbójców opuścił
« Odpowiedź #21 dnia: 12 Luty, 2017, 23:37 »
ALE co ważne!! możesz mieć swoje poglądy i odnieść się do poglądów innych osób.

Ale tak serio?


Nie, żartowałem ;D ;D ;D ;D droga Dorkas
Jutro to dziś tyle że jutro.


Offline HARNAŚ

Odp: Jak Harnaś jaskinię zbójców opuścił
« Odpowiedź #22 dnia: 13 Luty, 2017, 12:35 »
Nowe mieszkanie, nowy zbór, nowa szkoła. Osiedle, na którym dostaliśmy mieszkanie to typowa zabudowa z wielkiej płyty z wieżowcami i blokami czteropiętrowymi.Nic pięknego ani zachwycającego ale ciągle mam sentyment do tego miejsca i lubię jak jestem w Szczecinie przejechać się po okolicy. Załącza mi się taki szwendacz podróżnika ;D  Było to osiedle dla rodzin stoczniowców i wojskowych. W tamtym czasie gdy stocznia strajkowała wielu braci nie mogło wrócić do domu . Co zrozumiałe były braki mężczyzn na zebraniach a w takich sytuacjach to siostry musiały przeprowadzić spotkanie . Pamiętam jak moja mama zakładała chustkę na głowę i służyła modlitwą.Nie rozumiem tego do dziś za co niby ci aniołowie mieliby się obrażać :-\ 
W naszym ośrodku była  siostra ,której mąż był wysoko postawionym wojskowym. Odpowiedzialny był za wejście wojska do strajkujących stoczniowców. To trochę kłopotliwa sytuacja gdy żony spotykają się na zebraniu a ich mężowie stoją po drugich stronach barykady. Mój  tata był wtedy starszym zboru i w domu zawsze mieliśmy zapas literatury zborowej pochowanej w pawlaczach. Z racji znajomości z mężem tej siostry nigdy nie mieliśmy rewizji mieszkania i konfiskaty publikacji.
Gdy osoby dorosłe decydują się zmienić religię jest to ich świadomy wybór z wszelkimi konsekwencjami. Nieco inaczej jest z ich dziećmi . Dzieci są tam przeszczepione z automatu czy tego chcą czy nie.Nikt się ich nie pyta czy chcą chodzić na zebrania, po prostu rodzice są odpowiedzialni za dzieci i wdrażają je w to od małego.To nie był mój wybór tylko rodziców. Nigdy jednak nie buntowałem się z tego powodu ,że muszę chodzić na zebrania czy do służby bo byłem raczej posłusznym dzieckiem. Z czasem studium i regularna obecność na zebraniach sprawiły ,że pokochałem Boga i bardzo ceniłem sobie Biblię. Chciałem swoim życiem pokazywać lojalność względem Boga i jego zasad ale nie było to wcale łatwe.
Miałem dysonans z jednej strony byłem aktywnym członkiem zboru , w ferie i wakacje pionierowałem a z drugiej ciągnęło mnie do sportu. Grałem w piłkę ,byłem kapitanem reprezentacji szkoły , ustalałem skład a wszystko to w tajemnicy ,żeby się czasem nie wydało bo przecież Biblia wyraźnie mówi że ćwiczenie cielesne na niewiele się zda.
Na przestrzeni kilku tygodni graliśmy w rozgrywkach o puchar prezydenta Szczecina i doszliśmy do finału. Zostałem królem strzelców. Niby powinienem się cieszyć ale radość wciąż mąciła myśl ,że zasmucam Boga.Oddałem puchar do szkoły bo w domu i tak nie było się czym chwalić :'(
 Dostałem propozycję gry w Pogoni. Naszym trenerem był Wawrowski słynny srebrny medalista z Montrealu  i naciskał moją mamę aby pozwolili mi grać w klubie. Organizował ponoć reprezentację województwa . Kompletnie nie rozumiał co ma wiara do grania w piłkę. Tata zrobił mi specjalne studium z tej okazji abym to sam doszedł do wniosku , że to nie właściwy kierunek.Wiecie to coś takiego jak : uzasadnij jaki jest najładniejszy kolor i dlaczego jest to niebieski?  ;D Ostatecznie zrezygnowałem ale jakiś niedosyt pozostał mi do dziś. :'(
Źle wspominam  wyjścia na zebrania choć dzisiaj z perspektywy czasu wydaje mi się to śmieszne i błahe ale wtedy przechodziłem katusze >:( . Zanim wyszedłem z domu musiałem wykonać pewne zabiegi. Bardzo wstydziłem się chodzić w garniturku.Kiedyś dzieciaki naśmiewały się z takiego stroju. Zatem zanim wyszedłem musiałem obczaić przez okno czy na podwórku czasem nie ma kolegów. Mama mnie poganiała i wołała : co tak latasz z okna do okna jak kot z pęcherzem? Czasami musiałem szybko przebiec za róg budynku aby nie narazić się na śmieszność . Gdy wracałem z zebrania to ściągałem marynarkę i krawat udając przed rodzicami ,że to niby tak mi gorąco ;D Tak na prawdę chodziło o uniknięcie kpin. ;D
Bywały takie dni w szkole, że z poddenerwowania skręcał mi się żołądek i nie chodziło o klasówki bo uczniem raczej byłem takim piątkowo-czwórkowym ;). Każda uroczystość szkolna wywoływała u mnie lęki dwa razy. Po pierwsze odmówić nauczycielom wygłoszenia jakieś mowy czy wiersza z okazji akademii. Udział w szkole teokratycznej z reguły dawał przewagę nad rówieśnikami w sposobie wypowiadania się czy w płynnym  czytaniu. Po drugie samo zachowanie podczas apeli. Przecież do hymnu  trzeba było stanąć na baczność. Wrytą w umysł miałem scenę trzech Hebrajczyków, którzy mimo presji nie oddali pokłonu posągowi. Zawsze musiałem trochę udawać przed nauczycielami , że niby stoję na baczność ale dla Boga , że niby tak nie do końca , może nie będzie się smucił gdy na mnie patrzy :-\
Podobnie źle się czułem podczas urodzin kogoś z klasy. Raz,że nie brałem nigdy cukierków gdy ktoś z tej okazji częstował przed lekcją a dwa ,że nigdy ja nie częstowałem bo przecież my urodzin nie obchodzimy :'( Czułem się okropnie i nie dlatego ,że mi tych słodyczy w domu brakowało , tylko ten straszny wstyd przed klasą . Kiedyś wziąłem takiego cukierka. Czułem się podle ,że poszedłem na kompromis w tak błahej sprawie. Zawiodłem przecież Jehowę i Jezusa on oddał za mnie życie a ja zawiodłem. Z tyłu głowy miałem myśl , że skoro taki drobiazg mnie złamał i Szatan się cieszy, to jak się zachowam gdy będę miał iść do więzienia za wojsko?


Offline Julita

Odp: Jak Harnaś jaskinię zbójców opuścił
« Odpowiedź #23 dnia: 13 Luty, 2017, 18:52 »
Dlaczego mam wrażenie, jakbym czytała o swoich odczuciach?
Bo przeżywałam identyczne rozterki i swoje małe dramaty, gdy do głowy wtłaczano, że nie mogę zasmucić Jehowy, a rzeczywistość nie była taka prosta do zaakceptowania.
Myślę, że takich dzieci, które dorastały w tamtych czasach w organizacji i przeżywały podobne katusze jest naprawdę sporo.
Ja też pamiętam, jak odmawiałam cukierków, apele były katorgą, bo jako wzorowa uczennica z fenomenalną pamięcią często byłam wskazywana do wzięcia udziału w jakiejś akademii, a tu trzeba było najpierw ustalić, czy organizacja pochlebnie wyraża się o danych święcie.
Trafnie ująłeś kwestię, że dorośli sami dokonują wyboru, a dzieci są tam z automatu. To nie jest uczciwe postawienie sprawy, bo to dziecko nie ma wyboru , w przypadku własnego zdania natychmiast wraz z rodzicami staje się celem dla starszych.
I powiedzcie,  czy to nie hipokryzja : najpierw śj się chwalą, że nie chrzczą dzieci, tylko osoby w pełni świadomie podejmujące decyzje, ale spróbuj dorosnąć i obrać inną drogę.
Strasznie dużo wspomnień obudziłeś, ale to dobrze, ja mam takie podejście do życia, że staram się pamiętać tylko te dobre rzeczy,a ze złych wyciągać wnioski na przyszłość. Muszę jednak pamiętać, z jakiej przyczyny moje dzieciństwo nie było kolorowe  8-) a raczej nawet dość szaro-czarne. Ale przynajmniej więzienie za wojsko mi nie groziło  ;D

W momentach, gdy próbowałam forsować swoje zdanie, matka wyciągała czarno-białą publikację i do pożygania wałkowała ze mną temat "końca tego systemu rzeczy". Na ilustracji był pociąg zjeżdżający w dół i przyśpieszający wprost w przepaść - symbol świata lecącego na zagładę. Do dziś mnie  krew zalewa, jak mogła tak się  nade mną znęcać, strasząc i szantażując.
 
« Ostatnia zmiana: 13 Luty, 2017, 19:00 wysłana przez Julita »
Są 3 rzeczy, które przemijają i nie wracają nigdy więcej : słowa, czas, szanse. Nie rzucaj, nie trwoń, nie marnuj.


Offline Lechita

Odp: Jak Harnaś jaskinię zbójców opuścił
« Odpowiedź #24 dnia: 14 Luty, 2017, 00:10 »
Julito masz rację , takich dzieci są pewnie tysiące i to tylko w skali naszego kraju.

Doktryna działania WTS-u właśnie polega na wzbudzaniu poczucia winy. Niezależnie czy to dziecko czy dorosły. Dzieciom się mówi, że jak nie będą posłuszne tym naukom to bogu będzie smutno, no a wiadomo, że nikt nie chce boga zasmucać. Podobnie z dorosłymi, wbija się ludzi w idealne poczucie winy, i zmusza by o wszystkim co robi się w i dla organizacji myśleć jako o przywilejach. Bo łazisz po domach obcych ludzi, to przecież wspaniały przywilej, ktoś cię wyzwie - musisz myśleć , że to zaszczyt. Zamarzasz przy stojaku - piękny przywilej, bujasz się 300km na zgromadzenie, np. jak ja , swego czasu, po nocce w pracy - ach jak cudownie! I ludzie , przynajmniej w większości starają się tak myśleć, a że często się po prostu nie da, to od razu pojawia się poczucie winy i strach, że znów bogu będzie smutno, a jak zaczniesz , o zgrozo mieć wątpliwości, zadawać pytania to pustynny bóg znad Jordanu już całkiem się "wkurzy" i zabije cię w armagedonie, a życie wieczne tak cudownie sobie wyobrażałeś. Ciepło , raj, zielono, szum morza, przyjaźni sąsiedzi, czysta ziemia. A tu nic...kamieni kupa  ;)
"Czytaj wszystko, słuchaj każdego. Nie dawaj wiary niczemu, dopóki nie potwierdzisz tego własną wnikliwą analizą"  William "Bill" Cooper


Offline Startek

Odp: Jak Harnaś jaskinię zbójców opuścił
« Odpowiedź #25 dnia: 14 Luty, 2017, 06:22 »
Mój bracie Lechito , chętnie podpisuje się pod Twoimi słowami .  Na pożegnanie sędziowie rzekli , ,, zdradziłeś jehowe ,matka przez ciebie płacze , i spać nie może , i takie tam różne pierdoły . Życzylem im aby przejrzeli i poznali prawdę .  Jeden ryknął śmiechem , my już znamy prawdę . Mama moja jak widzi mnie lub brata odwraca się .


Offline HARNAŚ

Odp: Jak Harnaś jaskinię zbójców opuścił
« Odpowiedź #26 dnia: 14 Luty, 2017, 07:37 »
Julita miło słyszeć , że ktoś tak jak Ty, poradził sobie z negatywnymi uczuciami . Smutne ,bo jednak czasami psuje humor na pół dnia :-\Takich poturbowanych przez organizację osób jak słusznie napisał Lechita jest całe mnóstwo. Wiem ,że nie napisałem niczego nowego ani odkrywczego. Każdy z nas ma swoje przeżycia. Dla niektórych są traumą a inni po latach, tak jak ja już się tylko uśmiechają. ;) Dobre jest to , że idziemy do przodu i wyciągamy pozytywy z tego co przeżyliśmy. To nas ukształtowało a często i wyrobiło charakter. Zadziwiające jednak ,że po wyjściu z organizacji ludzie z zewnątrz dostrzegają w nas wartościowych ludzi i zawierają przyjaźnie a ci z niby narodu wybranego jak nas widzą na ulicy to udają , że mrówki liczą albo ptaszki na gałęzi aby tylko nie spotkać się wzrokiem o porozmawianiu nie wspominając :'( Człowiek niby się uczy całe życie a i tak głupi do śmierci :D Na szczęście mają co raz mniejszą nad nami przewagę choć jak Lechita zauważył do perfekcji mają opanowane granie na emocjach i nie ważne czy to dzieci czy dorosłych.


Offline Exodus

Odp: Jak Harnaś jaskinię zbójców opuścił
« Odpowiedź #27 dnia: 14 Luty, 2017, 09:44 »

W momentach, gdy próbowałam forsować swoje zdanie, matka wyciągała czarno-białą publikację i do pożygania wałkowała ze mną temat "końca tego systemu rzeczy". Na ilustracji był pociąg zjeżdżający w dół i przyśpieszający wprost w przepaść - symbol świata lecącego na zagładę. Do dziś mnie  krew zalewa, jak mogła tak się  nade mną znęcać, strasząc i szantażując.

Julitko  ;) zima jeszcze się nie skończyła. Wiesz co z nimi należy robić ? Z tymi właśnie - czarno-białymi  ;D
 Choć tą z pociągiem zostawiam dla potomnych,by nie było, że '' niektórzy bracia uzurpowali sobie i obliczali błędnie daty końca niegodziwego świata''
 Nie ma, niektórzy, tylko WY - CIAŁKO KIEROWNICZE! W d.... palec.
 


Offline Trinity

Odp: Jak Harnaś jaskinię zbójców opuścił
« Odpowiedź #28 dnia: 14 Luty, 2017, 11:01 »
Harnasiu Julito i ja jestem takim dzieckiem! z tym że ja zawsze cukierka brałam, w głowie mi się nie mieściło że Bóg będzie smutny z tego powodu (była komuna o każdą słodycz było ciężko) najbardziej mi sie ciśnienie podniosło jak napisałeś o tej piłce!  >:( bo może byłbyś jakimś Lewandowskim a tak to mamy tylko jednego!  :-\
pamiętam jak nie odrobiłam zadania bo byłam na zebraniu, a po zebraniu wszyscy mieliśmy oglądać ostatni odcinek Izaury na kolorowym tv jedynym w zborze.. nazajutrz pani wzięła mnie do tablicy a ja nie mam zadania! nie wlała mi lufy i dała spokój! ośmieszyła mnie przed klasą wyciągła ode mnie dlaczego nie odrobiłam (że byłam na zebraniu ŚJ) pani wyśmiała że pewnie Jehowa będzie na mnie zły że dostałam pałę! kochani domyślacie się co musiałam czuć!! w domu nikt się za mną nie wstawił! mało, dostałam z...kę od ojca że przecież mogłam powiedzieć że oglądałam Izaure!  :-[ została trauma! niestety nie jedyna.
eh dobrze że możemy się tu wyżalić... piszmy piszmy


Offline HARNAŚ

Odp: Jak Harnaś jaskinię zbójców opuścił
« Odpowiedź #29 dnia: 14 Luty, 2017, 12:00 »
Trinity brałaś cukierki bo mądra dziewczynka byłaś ;D .Kariery piłkarskiej nie ma co żałować bo Ci w zaufaniu powiem , że jak ten puchar zobaczyłem to do własnej bramki jak wariat strzelałem ;D Wiesz ze mnie to jest taki wiejski celebryta ;D Taki rozumiesz Maserak z Kobylej Górki. ;)