Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 0 Gości przegląda ten wątek.

Autor Wątek: List do Tytusa - kwestie tłumaczenia  (Przeczytany 96 razy)

Online donadams

List do Tytusa - kwestie tłumaczenia
« dnia: Wczoraj o 07:32 »
Czytałem ostatnio list do Tytusa w przekładzie międzywierszowym i zauważyłem kilka kwestii, które w zasadzie nie są właściwe wyłącznie Świadkom Jehowy, ale też ich dotyczą. Ponieważ to forum dotyczy Świadków, będę cytował z Przekładu Nowego Świata, ale w katolickich bibliach zastosowano podobne rozwiązania.

Tytusa 1:6 w kontekście wymagań stawianych biskupowi/starszemu:

"Mężczyzna taki powinien być bez zarzutu, powinien mieć jedną żonę i wierzące dzieci, których nie można posądzić o rozwiązłość ani nieposłuszeństwo."

Czy dzieci starszego naprawdę mają być "wierzące"? W tekście pada greckie pista, które znaczy tyle, co "wierne", oddawane też jako "godne" czy "godne zaufania". Pista powiązano z opinią o braku rozwiązłości i nieposłuszeństwie, co w zasadzie nie ma związku z wiarą, tylko z dobrym wychowaniem. Stąd mój wniosek, że dzieci starszego mają być po prostu dobrze wychowane ("godne" lub "wierne", tak jak "wierny" swemu panu niewolnik - to samo greckie pista).

Czy byłoby w ogóle rozsądne, żeby od starszego wymagać, by jego dzieci były "wierzące"? A jaki on ma na to wpływ, jeśli każdy ma sam wybrać i mieć wolną wolę? Może mieć jedynie wpływ na wychowanie tych dzieci, a na pewno w większym stopniu. Na to też wskazuje 1 Tymoteusza 3:4,5. Tam, w kontekście wymagań wobec starszych i ich dzieci, wskazano jedynie na kwestie wychowawcze, co jest rozsądne.

Dlatego uważam, że ten fragment należałoby oddawać raczej przez "wierne dzieci", co byłoby bezpośrednim tłumaczeniem użytego greckiego słowa, lub "dzieci godne wiary". Greckie pista jest oddawane też na "wiarygodne", "godne zaufania", "zasługujące na zaufanie" czy "godne wiary". To ma zdecydowanie większy sens, niż "wierzące".

Skąd w ogóle taka tradycja, by wymagać, że dzieci starszego lub biskupa będą "wierzące"? Powiedziałbym, że jest to w interesie zorganizowanych religii jako takich, by jak najwięcej ludzi angażować w konkretne wyznanie, a każda droga jest do tego dobra, w tym absurdalne wymaganie wobec dzieci. Tak, jakby wiara była czymś, co można dziecku wpoić jak mówienie "dziękuję" i "proszę". Widać z resztą po liczbie młodych ludzi, którzy w dorosłym życiu pozostają Świadkami - a jest to bardzo mały odsetek - że to po prostu nie działa, a nastręcza mnóstwa problemów.
« Ostatnia zmiana: Wczoraj o 07:37 wysłana przez donadams »
Chrystus umarł za nasze grzechy, został pogrzebany i trzeciego dnia zmartwychwstał - zgodnie z Pismem.


Online donadams

Odp: List do Tytusa - kwestie tłumaczenia
« Odpowiedź #1 dnia: Dzisiaj o 07:05 »
Coś dla rónowagi - Tytusa 1:9 (za PNŚ):

"A jeśli chodzi o sztukę nauczania, ma zdecydowanie trzymać się wiarygodnego słowa, żeby za pomocą zdrowej nauki umieć zarówno zachęcać, jak i upominać tych, którzy się jej sprzeciwiają."

Alternatywnie Biblia Paulistów:

"Niech trzyma się przekazanego mu słowa wiary, tak aby potrafił zarówno umacniać tych, którzy trwają w zdrowej nauce, jak i wykazywać błąd tym, którzy się jej sprzeciwiają."

Różnica polega na tym, że biblie katolickie najczęściej wiążą ze "zdrową nauką" pewien podmiot, mianowicie wiernych. Zmienia to na tyle sens fragmentu, że praca starszego ma być tutaj ograniczona do zachęcania "tych, którzy trwają w zdrowej nauce", więc w zasadzie do wiernych. Można wyjść z założenia, że to logiczne, bo skoro opisuje się wymagania dla "duszpasterza", to kogo ma dotyczyć jego praca? Przecież, że ludzi w zborze/kościele, tak?

Okazuje się jednak, że z greckiego tekstu w żaden sposób nie wynika ten podmiot, wobec tego tłumaczenie zrealizowane w Przekładzie Nowego Świata jest wierniejsze. Ciekawe, co nie? To naprawdę niuans, który zauważyli i postanowili oddać go tak wiernie, jak to możliwe. Przekład Nowego Świata w ogóle ma to do siebie, że w wielu miejscach jest technicznie lepszym tłumaczeniem od wielu popularnych przekładów. Rzecz w tym, że te miejsca w zasadzie nic nie wnoszą do rozumienia "prawdy". Za to tam, gdzie fragment już ma znaczenie, zaczyna się stosowanie wątpliwych rozwiązań, zmiana szyku, przypominanie sobie, że w danym miejscu na pewno było słowo "Jehowa" itd.

Chcecie mi powiedzieć, że zauważyli ten niuans z podmiotowością w tym fragmencie, a nie zauważyli, że dzieci starszego mają być po prostu dobrze wychowane? Skoro ja to zauważyłem, oni też zauważyli. Po prostu zadali sobie pytanie, które tłumaczenie jest lepsze dla ich organizacji i je zrealizowali - wbrew kontekstowi i pararelnemu fragmentowi.
Chrystus umarł za nasze grzechy, został pogrzebany i trzeciego dnia zmartwychwstał - zgodnie z Pismem.