Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Autor Wątek: Klasowość w zborach Świadków Jehowy  (Przeczytany 1141 razy)

Offline Gostek

Klasowość w zborach Świadków Jehowy
« dnia: 28 Grudzień, 2020, 11:23 »
Wydaje mi się, że w ostatnich latach szczególnie można zauważyć podział na klasy, (kasty) w zborach.

Pierwsza to elita, czyli starsi, pionierzy i podlizywacze.

Druga to reszta, czyli wszyscy inni posłusznie wykonujący rozkazy, czyli (tzw. przywileje wg. ŚJ)

Niedobrze mi się robi jak czytam albo słyszę, że wszyscy tam obecni są sobie równi.!


Offline Estera

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 6 345
  • Polubień: 15034
  • Przeszłości nie zmienię, dziś i jutro jest moje :)
Odp: Klasowość w zborach Świadków Jehowy
« Odpowiedź #1 dnia: 28 Grudzień, 2020, 12:37 »
Niedobrze mi się robi jak czytam albo słyszę, że wszyscy tam obecni są sobie równi.!
   Oczywiście, że są lepsi i gorsi.
   I nie ma tu żadnej mowy, żeby była równość.
   Równość w zborach, to jest tylko w teorii.
   To osobiście zauważyłam, niedługi czas po chrzcie po zaobserwowanych różnych sytuacjach.
   Rodzinne całe klany i ich członkowie, byli na zupełnie innych zasadach, niż ci, co np., samotnie wchodzili do zboru.
   I nawet jawni grzesznicy z takich klanów inaczej traktowani.
   Co dla mnie osobiście, to było wielkim, niesamowitym szokiem.
Nie walczę z organizacją, ja się przed nią bronię, jestem jej ofiarą!
https://komitetsadowniczy.blogspot.com


Offline janeczek

Odp: Klasowość w zborach Świadków Jehowy
« Odpowiedź #2 dnia: 28 Grudzień, 2020, 12:40 »
Masz racje ale jest jeszcze coś takiego jak nasi i reszta, to w starszych zborach już urodzeni w organizacji lub ponad 50 lat w niej to rodzaj partyjnych towarzyszy, chyba najbardziej u nas widać to zakon PC mogą więcej w PIS, należę do tej grupy siwiatkowej w sumie co bym nie zrobił to oprócz docinek nic poza tym bo to nasz, tyle wiemy i na mnie wiedzą że jesteśmy w szachu oni mogą mnie zniszczyć i ja ich, sam rozganiałem młodych bo to brat i siostra prawda by tylko skopała 3 rodziny żadnych zysków dla nikogo obóz pionierski z 90 lat, nieraz prawda zabija to się dzieje wszędzie jak długo trwa znajomość ludzi sam jestem tak daleko od CK WTesu jak można ale poza klubem siwiatkowym to już nie to całe moje życie nic innego nie mam a charakter odporności pozwala mi tak żyć, łatwe miłe nie jest ale jak nie dam rady to CK wygra tu nie ma 2 miejsca


Offline Ekskluzywna Inkluzywność

Odp: Klasowość w zborach Świadków Jehowy
« Odpowiedź #3 dnia: 28 Grudzień, 2020, 12:41 »
Pierwsza to elita, czyli starsi, pionierzy i podlizywacze.

Druga to reszta, czyli wszyscy inni posłusznie wykonujący rozkazy, czyli (tzw. przywileje wg. ŚJ)

Za mało.

Zapomniałeś o podziale według wieku, według urody, przebojowości, statusu majątkowego - czyli czynników według których będą się kształtować grupki rówieśnicze.

Możesz być gorliwy, ale jak jesteś brzydki i bez polotu, to raczej specjalnego powodzenia wśród zborowej młodzieży mieć nie będziesz.


Online janekkowalski

Odp: Klasowość w zborach Świadków Jehowy
« Odpowiedź #4 dnia: 28 Grudzień, 2020, 12:52 »
Mi się rzucali w oczy, Ci którym się powodzilo, mieli dobre biznesy, bogate wakacje, auta wypasione to byli tą elitą i wspólny Lansik na wspomnianych wakacjach czy ten lans na zgromadzeniach ( czyt. Pokazach mody,  fryzur,  kreacji, usmieszkow,  oh ahy). I klasa tych biedniejszych z średnia  nigdy nie mogli " wbić " się na salony.

Czasami trafił się taki Nikoś Dyzma,  synek bogatych rodziców, dusza towarzystwa,  żarciki,  wszystkie siostry piszczaly na jego widok.  Miał swoje 5 minut na salonach.

Ehhh jakie to śmieszne  :)


Offline Estera

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 6 345
  • Polubień: 15034
  • Przeszłości nie zmienię, dziś i jutro jest moje :)
Odp: Klasowość w zborach Świadków Jehowy
« Odpowiedź #5 dnia: 28 Grudzień, 2020, 14:40 »
   Pierwsze wydarzenie tej "klasowości" bardzo mnie zniesmaczyło co do równości wśród śj.
   W pewnym momencie okazało się, że pewna osoba, z tzw., właśnie klanu zborowego notorycznie upijała się z ludźmi ze świata.
   I była skrzętnie przez całą rodzinę ukrywana przed zborowymi "oczętami i uszami".
   Aż zdarzyła się taka sytuacja, której już się nie dało ukryć.
   Ludzie ze "świata" przytransportowali do domu gościa upitego na umór.
   A że trafił do bardzo komunikatywnej, dużej i plotkarskiej rodziny, to za chwilę ...   
   Cała okolica huczała, jak to ... pana "Zenka" jehowego ... (imię zmieniono) wleczono przez kilka km do domu.
   Nieprzytomnego i nachlanego jak dętka.
   I owszem, za jakiś czas ...
   Odbyła się tam jakaś wizyta kumplowsko - pasterska.
   Po której nawet żadne upomnienie nie padło z mównicy.
   Gość klanowy został potraktowany bardzo ulgowo, po przyjacielsku.
   Z uwagą na przyszłość, żeby bardziej, jak już zechce sobie poszaleć, zadbał o dyskrecję swoich wyczynów.

   I sama zapewne za wiele bym nic nie wiedziała.
   Gdyby nie wylewny słownie gość, który to się pochwalił w służbie, wymieniając z imienia i nazwiska owego brata, jacy to u nas są przykładni bracia jehowi.
   Nie wiedziałam, jak mam zareagować, byłam w totalnym szoku z tego co usłyszałam.
   Taka poważana rodzina w zborze, prawie że "carowie z koronami na głowach", a tu takie kwiatki się wyhodowały pod "kożuchem"  :)) :)) :))
   Myślę, że podobnych przykładów potraktowania według "klanowości i klasowości" ludzi można by mnożyć bez liku.
   Kiedyś poruszyłam w rozmowie z pewnym bardzo zaufanym starszym ten temat.
   To usłyszałam m.in., że jeśli sprawy nie nabierają zbytnio publicznego rozgłosu, to zbór zbytnio nie wchodzi w takie tematy i nie ingeruje.
   Bo to też zależy od tego kto, co i kiedy?
   Nie potrafiłam zbytnio zrozumieć tych podwójnych mierników.
   Ale mój wniosek po tej rozmowie był taki.
   Jak jesteś cwany i przebiegły, masz milczącą rodzinę i sumienie Cię nie dręczy, to różne przewinienia mogą ci ujść na sucho.
   Zadbaj tylko o odpowiednią dyskrecję, a wszystko będzie ci zapomniane, potraktowane jak niebyłe.
   I jakby Jehowa zbytnio nie ma z tym nic wspólnego.
   W momencie, gdzie inni przysłowiowo, "za głębiej wzięty oddech" dostawali cięgi.
   Bo do klanu carowego nie byli zaliczeni.
Nie walczę z organizacją, ja się przed nią bronię, jestem jej ofiarą!
https://komitetsadowniczy.blogspot.com


Offline Warszawa wschodnia

Odp: Klasowość w zborach Świadków Jehowy
« Odpowiedź #6 dnia: 28 Grudzień, 2020, 18:11 »
Tak. Rob cos po cichu to najzabawniejsza rada ever.

Chyba każdy nie ma wątpliwości ze jest podzial ale osobiście uważam że bycie majetnym nie pomaga. Chyba ze majetny i uległy tzn pokorny czy posłuszny kto jak woli. Wtedy to spełniasz podstawowe wymaganie: tańczysz jak Ci zagrają a drzwi otwierają się szeroko. Kto by przecież nie chciał mieć przydupasa. Druga i większa chyba korzyść to ta ze zycie nabiera sensu. Moze ktos powiedziec ze wychowała kogos takiego w prawdzie i go ukierunkował na dobrego podwładnego CK.

Oczywiscie uroda i brak przebojowości tez sa brane pod uwagę ale to chyba w 99% spoleczenstw tak jest. Często te osoby same sie wykluczają i tworza własne male grona na podobnym levelu.


Online Gandalf Szary

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 2 315
  • Polubień: 3900
  • Najbardziej boję się fanatyków.
Odp: Klasowość w zborach Świadków Jehowy
« Odpowiedź #7 dnia: 28 Grudzień, 2020, 18:18 »
Tak. Rob cos po cichu to najzabawniejsza rada ever.

Chyba każdy nie ma wątpliwości ze jest podzial ale osobiście uważam że bycie majetnym nie pomaga. Chyba ze majetny i uległy tzn pokorny czy posłuszny kto jak woli. Wtedy to spełniasz podstawowe wymaganie: tańczysz jak Ci zagrają a drzwi otwierają się szeroko. Kto by przecież nie chciał mieć przydupasa. Druga i większa chyba korzyść to ta ze zycie nabiera sensu. Moze ktos powiedziec ze wychowała kogos takiego w prawdzie i go ukierunkował na dobrego podwładnego CK.

[/b][/size]
Nie zgodzę się, że pieniądz nie ma wpływu na pozycję człowieka w zborze. Opisywałem człowieka, który w latach 90 dorobił się sporych pieniędzy. Był jednym ze sponsorów przy budowie sali królestwa. Pomimo swoich wad szybko awansował w organizacji. Teraz jest nie do ruszenia, a niejeden próbował. Nawet NO w jego sprawie nic nie zrobił, a niejednego starszego ten braciak wykończył. 
„Nikt nie jest tak bardzo zniewolony jak ktoś, kto czuje się wolnym, podczas gdy w rzeczywistości nim nie jest”.

Johann Wolfgang Gothe,


Offline Nadaszyniak

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 5 059
  • Polubień: 7223
  • Psychomanipulacja owieczek # wielkiej wieży(Ww)
Odp: Klasowość w zborach Świadków Jehowy
« Odpowiedź #8 dnia: 28 Grudzień, 2020, 18:36 »
(mtg): kiedy budowano ''wierzę babel'' w Sosnowcu, zapytam ilu z mocnym portfelem stało się strażnikami owieczek? Był taki gość pośród tej plejady gwiazd z centrali '' Hollywud'', który z miłym uśmiechem wskazywał '' ten a ten powinien zasiąść w gronie starszyzny'' i patrzyć niebywałe narodził się nagle nowy starażnik ku zaskoczeniu. Cud czy coooo ...?


Offline Technolog

Odp: Klasowość w zborach Świadków Jehowy
« Odpowiedź #9 dnia: 28 Grudzień, 2020, 18:45 »
w 4 zborach byłem. Grupy jak wszędzie. Ludzie trzymają się z tymi, z którymi:
a) możesz wyjechać na wakacje
b) możesz wypić za dużo browarów i iść na tańce
c) możesz iść do służby
d) są wybitnie pionierowi i nie widzą świata poza org
e) są w klanie rodzinnym
f) inne różne w zależności od potrzeby życiowej.

Jak z kimś nie możesz wypić za dużo a lubisz poimprezować, albo zwyczajnie nie macie wspólnych tematów to do służby nie pójdziesz bo jest sztywno itp.

Kasa? Moje doświadczenie mówi, że SJ którzy dorabiali się od czasów studiów, czy zakładali swoją firmę w wieku 18 lat a teraz mają 50-60 w d..e mają kasę. Na ogól są przyjaźni i można z nimi pogadać o życiu.
« Ostatnia zmiana: 28 Grudzień, 2020, 18:47 wysłana przez Technolog »


Offline Takajaja

Odp: Klasowość w zborach Świadków Jehowy
« Odpowiedź #10 dnia: 28 Grudzień, 2020, 18:49 »

Oczywiscie uroda i brak przebojowości tez sa brane pod uwagę ale to chyba w 99% spoleczenstw tak jest. Często te osoby same sie wykluczają i tworza własne male grona na podobnym levelu.

Zgadza się i wszedzie tak jest. Czy to zbór czy "świat".

Ale w świecie nikt nas nie trzyma "za morde" wzbudzajac poczucie winy, wyrzuty sumienia itp. Po za tym nikt w świecie nie uzurpuje sobie miano Pana i Wladcy jak to robi CK, ktorego trzeba sluchać, bo jak nie to wypad i odbierzemy ci rodzine i zniszczymy psychike....tak, abys spod kulonym ogonem wrocił.



Offline Warszawa wschodnia

Odp: Klasowość w zborach Świadków Jehowy
« Odpowiedź #11 dnia: 28 Grudzień, 2020, 18:52 »
Rozumiem chyba juz o jaki typ kasy. Taki co moze dac 100k na zbożny cel. Pewnie sa przypadki i pewnie ze 2 bym sam znalazl ale to co przeczytałem to trochę mnie zdziwiło i dodatkowo zasmucilo. Miałem nadzieje ze chociaz tu się jakoś org ogarnia. Chociaz tyci tyci. Tak dla pozoru...


Offline NieZnaPrawdy

Odp: Klasowość w zborach Świadków Jehowy
« Odpowiedź #12 dnia: 28 Grudzień, 2020, 19:03 »
Jak nie należysz do grupy to postrzegasz ją jako kastę.
Jak należysz to jest to dla ciebie po prostu grupa przyjaciół.



Offline Takajaja

Odp: Klasowość w zborach Świadków Jehowy
« Odpowiedź #13 dnia: 28 Grudzień, 2020, 19:31 »
Ale zauważcie, że sami tez wybieramy grupy osob do których nam bliżej. Tworzac sami takie kasty. Wszystko zalezy czy jestesmy na tyle otwarci zeby bez problemu kogos do takiej naszej grupy wpuscic....
Ja bedac SJ zawsze starałam sie miec ze wszystkimi dobry kontakt i nie przeszkadzalo mi roznorodne towarzysywo przy spotkaniach. Zawsze fajnie poznac nowych ludzi.
ALE gdy wyjezdzałam na weekend gdzies to skrupulatnie wybierałam towarzystwo świadkow jehowy. Analizowałam kto jest plotkarzem i zaraz wygada calemu zborowi co sie dzialo podczas weekendu, kto wszczyna burdy, kto jest świetoszkowaty i np.karze nam na plarzy w niedziele połaczyc sie i sluchac zebrania.
I tak mimo chodem tworzyła się paczka wyjazdowa. Przyznaje byłam jej czlonkiem, ale była to grupa ktora była utworzona nie ze starszych, nie pionierow, nie slug...poprostu normalnych ludzi, ktorzy chcieli swobodnie po ludzku spedzic czas bez "Big brother-a".