Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Autor Wątek: Czy świadkowie jehowy cieszą się z pandemii koronawirusa  (Przeczytany 7997 razy)

Offline Tazła

  • Mistrzyni Ciętej Riposty
  • Wiadomości: 3 360
  • Polubień: 12297
  • Nigdy nie marzyłam o sukcesie. Pracowałam na niego
Odp: Czy świadkowie jehowy cieszą się z pandemii koronawirusa
« Odpowiedź #135 dnia: 14 Kwiecień, 2020, 13:06 »

   Oni zawsze sr...ją żarem bardziej niż inni. Z moich obserwacji gorliwych świadków ...

- Siedzą w domach, nawet na własnym podwórkach rzadko bywają.
- Nosili maseczki, dezynfekowali się dużo wcześniej niż cała reszta.
- Są nawet tacy co w domach zakładają maseczki.

I co mnie najbardziej zastanawia...skoro tak czekają upragnionego raju, gdzie chorób już nie będzie....itd itp, a armagedon już puka do drzwi...czego tak bardzo się boją?
Już nawet nie mówię o koronie...ale w ogóle, że z każdym pierdnięciem lecą do lekarza?
Szukam osób wątpiących w słuszność organizacji z okolic Wyszkowa ( mazowieckie).


Offline donadams

Odp: Czy świadkowie jehowy cieszą się z pandemii koronawirusa
« Odpowiedź #136 dnia: 14 Kwiecień, 2020, 13:31 »
Ale Włochy do 250 tys ŚJ a nieboszczyków było tam prawie 20 000.

W sprawozdaniu z koronawirusa na jw.org mówią, że na 16 marca z powodu koronawirusa zmarło we Włoszech 6 Świadków ("Sprawozdanie dotyczące pandemii koronawirusa", od 8 minuty). Więc tam ktoś jednak zmarł. Teraz zapewne liczba ta jest wyższa.

I co mnie najbardziej zastanawia...skoro tak czekają upragnionego raju, gdzie chorób już nie będzie....itd itp, a armagedon już puka do drzwi...czego tak bardzo się boją?
Już nawet nie mówię o koronie...ale w ogóle, że z każdym pierdnięciem lecą do lekarza?

Wielokrotnie słyszałem ten argument z ust Świadków w stronę Katolików - bo skoro po śmierci idziesz do nieba, to po co się bać i po co płakać po zmarłym? Używany najczęściej żeby jakoby "wykazać", że uczucia towarzyszące śmierci przeczą temu, że wszyscy idą do nieba. Ale w gruncie rzeczy to samo myślenie można zastosować tutaj, tak jak ty to zrobiłaś - bo skoro faktycznie zaraz raj, a jeszcze ktoś powie, że jak umrzesz, to grzechy się nie liczą, to tylko cieszyć się jak cie ugryzie koronawirus, bo to jednak taki "awans" może być. Niestety, jakoś nie słyszałem żeby stosowali konsekwentnie tą logikę w odniesieniu do siebie (żadna nowość).
« Ostatnia zmiana: 14 Kwiecień, 2020, 13:38 wysłana przez donadams »
Chrystus umarł za nasze grzechy, został pogrzebany i trzeciego dnia zmartwychwstał - zgodnie z Pismem.


Offline Roszada

Odp: Czy świadkowie jehowy cieszą się z pandemii koronawirusa
« Odpowiedź #137 dnia: 14 Kwiecień, 2020, 13:37 »
A jednak. No świetnie, że to wiemy, bo żaden ŚJ kitu nie sprzeda, że Jehowa ich chroni, jak nikogo więcej. ;)
Nie życzę im ani jednego więcej nieboszczyka, ale nie chcę by się pysznili, że oni są jedyną bezpieczna organizacją na naszym globie. :-\


Offline donadams

Odp: Czy świadkowie jehowy cieszą się z pandemii koronawirusa
« Odpowiedź #138 dnia: 14 Kwiecień, 2020, 13:51 »
Te czasy chyba się już skończyły. Nawet publikacje znacznie ostrożniej odnoszą się do takich nowości, zresztą widać to dość wyraźnie po tym, jak zmieniła się gadka na temat depresji. Jeszcze jakiś czas temu, może z 10 lat, depresja nie dotykała Świadków, a teraz wydają już na ten temat Przebudźcie Się! W ślad za tym i nastroje w zborach uległy zmianie. Ja oczywiście widzę, że do Świadków dotarło to mniej więcej w tym samym czasie, co do reszty społeczeństwa. Oni pewnie widzą w tym kierownictwo Boże, a wygląda to zwyczajnie na społeczną zmianę poglądów w tej kwestii. Teraz co druga osoba ma depresję... Nie twierdzę, że tak na pewno nie jest, ale ten wysyp wydaje mi się podejrzany i czuję, że wynika on raczej ze zmiany kryteriów diagnostycznych, niż z rzeczywistego szerzenia się depresji. Ale to taka dygresja i faktem jest, że temat jest delikatny, a ja się na nim za bardzo nie znam.
Chrystus umarł za nasze grzechy, został pogrzebany i trzeciego dnia zmartwychwstał - zgodnie z Pismem.


Offline Reskator

Odp: Czy świadkowie jehowy cieszą się z pandemii koronawirusa
« Odpowiedź #139 dnia: 14 Kwiecień, 2020, 19:00 »
Śj nie cieszą sie z pandemi, tyle co zauważają zmiany : nie głoszą,nie ma zebrań pamiątki-to jest jakiś sygnał.
Wyłaniają się 2 potęgi CHINY i USA -nie trzeba być śj by to stwierdzić.
Czas tylko czas pokaże o co tu chodzi, żyjemy naprawdę w ciekawych czasach.


Offline Storczyk

Odp: Czy świadkowie jehowy cieszą się z pandemii koronawirusa
« Odpowiedź #140 dnia: 14 Kwiecień, 2020, 21:47 »
Te czasy chyba się już skończyły. Nawet publikacje znacznie ostrożniej odnoszą się do takich nowości, zresztą widać to dość wyraźnie po tym, jak zmieniła się gadka na temat depresji. Jeszcze jakiś czas temu, może z 10 lat, depresja nie dotykała Świadków, a teraz wydają już na ten temat Przebudźcie Się!


Przebudzcie Się! już wcześniej poruszało problem
depresji. Ten temat tam się przewija cyklicznie.

Wydanie z Lipca 2009 r.

https://www.jw.org/pl/biblioteka/czasopisma/g200907/pomoc-od-boga-wszelkiego-pocieszenia/
« Ostatnia zmiana: 14 Kwiecień, 2020, 21:49 wysłana przez Storczyk »


Offline donadams

Odp: Czy świadkowie jehowy cieszą się z pandemii koronawirusa
« Odpowiedź #141 dnia: 15 Kwiecień, 2020, 10:03 »
Wydanie z Lipca 2009 r.

https://www.jw.org/pl/biblioteka/czasopisma/g200907/pomoc-od-boga-wszelkiego-pocieszenia/

Masz rację, musiałem więc źle określić ten czas. Pamiętam jednak, że i wśród Świadków Jehowy panowały inne nastroje na ten temat i w jednym ze zborów w których byłem (zdecydowanie po roku 2000) było sporo ludzi, którzy wprost komentowali tych, którzy zmagali się z depresję, żeby "wzięli się do roboty", dosłownie tymi słowy, to nie będą mieli czasu na pierdoły. Inni, trochę bardziej rozsądni, mówili że im też jest ciężko, że jest im przykro, że nieraz są przygnębieni, ale nie szukają wymówek. Za to jak przestawałem być aktywny kilka lat temu, nie było już mowy i takich tekstach. Ludzie okazywali współczucie, jakby zaakceptowali to, że coś takiego ma miejsce. Tak jak wcześniej mówiło się z dumą, że takie rzeczy nie dotykają ludu Bożego, tak teraz z dumą mówiło się, że "depresja dotyka nawet sług Bożych".

Ze Świadkami jest tak, że niektórym nie przemówisz do rozsądku, bo od lat z ich rozsądku robi się żarty. Organizacja mówi: są wojny i dzieje się źle? Zbliża się koniec! Jest spokojnie i żyje się dobrze? Zaraz przyjdą na nich boleści, koniec jest blisko! Powodzi ci się? Jehowa błogosławi swoim sługom. Nie powodzi ci się? Szatan zaciekle atakuje lud Boży.

Z koronawirusem zrobią to samo, zinterpretują na swoją modłę cokolwiek by się nie działo i większość z nich to łyknie, tak jak zawsze.
Chrystus umarł za nasze grzechy, został pogrzebany i trzeciego dnia zmartwychwstał - zgodnie z Pismem.


Offline Storczyk

Odp: Czy świadkowie jehowy cieszą się z pandemii koronawirusa
« Odpowiedź #142 dnia: 15 Kwiecień, 2020, 21:46 »
Kilkanaście lat temu rzeczywiscie, nie brali na poważnie tej wstydliwej choroby dla chwalcy Jehowy. Pojedyncze osoby znałam w swoim otoczeniu i faktycznie szły w pionierke stałą.
"Weź sie w garść", to też częsty tekst mówiony w dobrej wierze.
Wtedy ten  temat szerzej  dotyczył  Ameryki, stamtąd przyszedł znany "Prozak"  pewnie stąd te artykuły .




« Ostatnia zmiana: 15 Kwiecień, 2020, 21:49 wysłana przez Storczyk »


Offline Moyses

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 2 068
  • Polubień: 6115
  • Nie próbuj, rób albo nie rób, nie ma próbowania.
Odp: Czy świadkowie jehowy cieszą się z pandemii koronawirusa
« Odpowiedź #143 dnia: 15 Kwiecień, 2020, 22:28 »
Zwyczajnie otwierasz orga i masz już g70/12 na temat depresji - to już pół wieku! Słownictwo typu 'weź się w garść', jest tym samym co trzepniecie kogoś z przysłowiowego liścia, aby oprzytomniał. Inne stwierdzenie 'weź się do roboty' jest normalnie jedną ze szkół leczenia depresyjnych. Nie na darmo był napis 'arbeit mach frei'. To są stare i skuteczne metody.
Na korone jest tez skuteczna technika. Dwa do trzech tygodni łóżkowania. Wygrzewanie i pocenie. Ewentualne kontrolowanie temperatury. I wychodzisz, a potem możesz się przytulać nawet z zarażonym. Chyba że umrzesz po drodze na korone albo depresje na skutek korony.
Jeszcze po drodze jest kilka set sposobów na umieranie - zawały, wypadki, starość, grzech, nowotwory, zabójstwa, etc. Ogólnie jest w czym wybierać. 8-)