Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Autor Wątek: Chrzcić się czy nie chrzcić?  (Przeczytany 1783 razy)

Offline Sebastian

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 4 172
  • Polubień: 5701
  • tel.kom.+48 799831259 Stowarzyszenie@WYZWOLENI.org
Odp: Chrzcić się czy nie chrzcić?
« Odpowiedź #15 dnia: 20 Styczeń, 2019, 12:23 »
taka strategia przynosi czasami pożądane korporacyjnie skutki

pamiętam z mojego zboru taką sytuację, gdy rodzice nie zachęcali swoich dzieci do chrztu, a sami chodzili na zebrania nieregularnie. Dzieci zostały poddane obróbce psychologicznej przez zbór. Skutek byl taki że syn poszedł do świata, a córkę nakłoniono do chrztu (zaczęła kolegować się z pionierką i ta pionierka w końcu ją urobiła). Oczywiście dziewczynka "samodzielnie" podjęła decyzję o chrzcie...



Offline ewa11

Odp: Chrzcić się czy nie chrzcić?
« Odpowiedź #16 dnia: 20 Styczeń, 2019, 12:25 »
zauważyłem że pisząc o nieochrzczonych 20-latkach strażnica nie odważyła się podjąć tematu DLACZEGO rodzice odradzają swoim dzieciom chrzest...

a przyczyna jest bardzo "nieteokratyczna" :) wielu rodziców tkwi w organizacji tylko z uwagi na lęk przed ostracyzmem i odradzając chrzest próbuje chronić swoje dzieci przed ewentualnym ostracyzmem.

w interesie strażnicy nie leżało podsuwanie czytelnikom myśli że znaczna część współwyznawców tak naprawdę nie służy Jehowie a jedynie "wpadła w sidło lęku przed człowiekiem"...
Też mi się tak wydaje.

A kanał z Warwick jest tym zaniepokojony, bo jak napisał DeepPinkTool, odkładanie chrztu na później (a najlepiej w ogóle się nie chrzcić, nie trzeba wtedy przeżywać dylematów, czy rodzina mnie oleje, jak odejdę z orga), podejmowanie studiów itp. nie sprzyja prowadzeniu życia "w piwnicy" w oczekiwaniu na armagedon.

Też zabawię się w ciotkę "dobra rada" i powiem tak: słuchajcie zainteresowani, młodzi i starzy, wychowani w orgu i zwerbowani później, nie chrzcijcie się nigdy! Nie będziecie mieli wtedy dylematów: odejść czy nie? Narażać się na ostracyzm czy nie?

Jak się będą was pytali: "To kiedy chrzest?", mówcie: "Dzień po armagedonie. Jak przyjdzie armagedon, to ja na następny dzień się ochrzczę". A że armagedon przyjdzie ad calendas graecas, to...
« Ostatnia zmiana: 20 Styczeń, 2019, 12:54 wysłana przez ewa11 »


Offline Snowid

Odp: Chrzcić się czy nie chrzcić?
« Odpowiedź #17 dnia: 20 Styczeń, 2019, 12:42 »
Wszelkie naciski na 19 latków można zbyć prostą ripostą: Jezus był po trzydziestce gdy się chrzcił. Szach mat

Sent from my Redmi 3 using Tapatalk



Offline HARNAŚ

Odp: Chrzcić się czy nie chrzcić?
« Odpowiedź #18 dnia: 20 Styczeń, 2019, 12:43 »
Naciski na chrzest w stosownym wieku wśród tzw. chrześcijańskiej młodzieży zawsze był . Tolerowaną i dobrze odbieraną granicą wiekową było 15-17 lat. Potem budziło już zaniepokojenie.
Zdarzały się przemówienia na zebraniach lub wtrącenia w wykładach. Nie wiem czy wszyscy wiedzą ale częstą praktyką wśród starszych było sugerowanie przez gospodarza aby brat przyjezdny poruszył w swoim wykładzie jakiś problem dotyczący  zboru , w którym przemawia.
Nagminne było posługiwanie się przykładem o  długim narzeczeństwie odnośnie opóźniania decyzji o chrzcie.
..... gdyby ktoś bez uzasadnionego powodu przedłużał okres narzeczeństwa , nie wyznaczał realnej daty ślubu czy dobrze by to o nim świadczyło ?


Offline Sebastian

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 4 172
  • Polubień: 5701
  • tel.kom.+48 799831259 Stowarzyszenie@WYZWOLENI.org
Odp: Chrzcić się czy nie chrzcić?
« Odpowiedź #19 dnia: 20 Styczeń, 2019, 12:50 »
w moim zborze posługiwano się "argumentacją" o samodzielności 12-letniego Jezusa, ignorując że tenże Jezus zdecydował się na chrzest dopiero 18 lat później

sugerowano że skoro Jezus podejmował samodzielne decyzje i samodzielnie głosił w świątyni to również współcześni nam 12-latkowie mogą samodzielnie podjąć decyzję o służeniu Bogu Jehowie


puma

  • Gość
Odp: Chrzcić się czy nie chrzcić?
« Odpowiedź #20 dnia: 20 Styczeń, 2019, 13:59 »
Wychodzi na to, że trzeba mieć w sobie dużo siły, żeby nie dać się ochrzcić ,a naciski są i na zainteresowanych i na dzieci wychowywane przez rodziców Świadków Jehowy.Co rodzice zaniedbają to pionierzy i inni urobią.Ani centymetra miejsca na wolną decyzje .Horror młodych sług Jehowy


Online DeepPinkTool

Odp: Chrzcić się czy nie chrzcić?
« Odpowiedź #21 dnia: 20 Styczeń, 2019, 14:09 »
Organizacje, do budowania których użyto strachu mają to do siebie, że ich członkom jakoś tak raźniej jest się bać razem a im więcej tych 'współbojących' się tym strach mniejszy i już niby się nie boimy a miłujemy.  ;)
« Ostatnia zmiana: 20 Styczeń, 2019, 14:22 wysłana przez DeepPinkTool »


Offline ewa11

Odp: Chrzcić się czy nie chrzcić?
« Odpowiedź #22 dnia: 20 Styczeń, 2019, 19:02 »
Jako odpowiedź na pytanie "chrzcić się czy nie chrzcić?" pozwolę sobie wstawić post z innego wątku:

  Witaj, wieczny zainteresowany. :D
Takim osobom powtarzam, że są w czepku urodzeni. Przez swoje wątpliwości, jakieś ale oszczędzili sobie wiele złych doświadczeń.

Tu link do tego wątku: https://sjwp.pl/index.php?action=post;quote=108708;topic=5560.15

Taka jest rzeczywistość: ktoś, kto się nie ochrzci, zaoszczędzi sobie mnóstwa złych doświadczeń w życiu.



Offline dziewiatka

Odp: Chrzcić się czy nie chrzcić?
« Odpowiedź #23 dnia: 21 Styczeń, 2019, 17:46 »
Sam zdecydowałem się by starszy syn został ochrzczony w wieku 19 lat,wiem że to był błąd,którego nie popełniłem przy młodszym synu ma lat 19 i jest wolny od orga.Natomiast starszy jest świadkiem od 10 lat nieczynnym,żyje swoim życiem.Dzisiaj wiem że te ciule z CK zamienili pragnienia rodziców.Każdy rodzic chce by dziecko osiągnęło sukces tylko w orgu zmieniono definicję sukcesu.Jeżeli jesteś rodzicem to nie pozwól by twoje dziecko miało podobny pogląd jak org na sukces i nie daj dziecku się ochrzcić.


Offline dziewiatka

Odp: Chrzcić się czy nie chrzcić?
« Odpowiedź #24 dnia: 23 Styczeń, 2019, 21:08 »
Może trochę zmienić kierunek,czy pamiętacie swój  chrzest?Prawdopobnie mało kto pamięta przemówie przed swoim chrztem ale były niestety na następnych zgromadzeniach i za każdym razem przypominano kandydatom,że nie oddają się człowiekowi ani też żadnej organizacji tylko Bogu.To moim zdaniem powinno zmienić się jedno z pytań przed chrztem to o utożzsamianiu się zorganizacją.Chyba że uznamy że chrzest jest symbolem oddania się organizacji,jeżeli tak to chrzcić się!


Offline Sebastian

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 4 172
  • Polubień: 5701
  • tel.kom.+48 799831259 Stowarzyszenie@WYZWOLENI.org
Odp: Chrzcić się czy nie chrzcić?
« Odpowiedź #25 dnia: 23 Styczeń, 2019, 22:13 »
ja pamietam - że byłem niesamowicie przejęty i podekscytowany tym że będę ochrzczony, a więc kwalifikuję się do życia w raju na ziemi, który zacznie się już za chwileczkę już za momencik...

to był sierpień 1989 końcówka komunizmu w Polsce, wielkie strajki, itd.
na moich oczach walił się komunizm, a ja myślalem że to wali sie stary system rzeczy...
słyszałem nawet plotkę w zborze że po wakacjach zacznie się wielki ucisk i prześladowania...

bardzo cieszyłem się że "zdążyłem" ochrzcić się dosłownie "tuż przed wielkim uciskiem"... :)


Offline Nadaszyniak

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 3 862
  • Polubień: 5844
  • Psychomanipulacja owieczek # wielkiej wieży(Ww)
Odp: Chrzcić się czy nie chrzcić?
« Odpowiedź #26 dnia: 23 Styczeń, 2019, 22:19 »
Może trochę zmienić kierunek,czy pamiętacie swój  chrzest?
Pamiętam, jak dziś- chrzest brałem w domu u Zofii K., bo w tedy również po domach kąpali.
Było ich trzech jeden 30 min wykład i chluppp, siostrzyczka  upiekła placek, syn puszczał pieśni z płyty winylowej- atmosfera całkiem całkiem /byłem rodzynkiem/ ;D ;D
« Ostatnia zmiana: 23 Styczeń, 2019, 22:22 wysłana przez Nadaszyniak »


Online wybraniecGwiazd

Odp: Chrzcić się czy nie chrzcić?
« Odpowiedź #27 dnia: 23 Styczeń, 2019, 22:57 »
Deszcz, zgromadzenie letnie, basen , zanurzenie i te samospełniające się przepowiednie jakie to cudowne Przyjac chrzest na spelnianie woli Bożej.Rodzice dumni bo dopieli swego , wszyscy dumni bo takie postępy, niebiosa szaleją ze szczęścia.Ponad 16 lat później wielkie odwrócenie się plecami bo jednak - sorry nie moje klimaty - rozczarowanie, ostracyzm , jesteś gnojem na łące :) tak to widzę , sorry 😁
Życie jest zbyt krótkie, by pić niedobre wino, nie jeść lodów i marnować czas na ludzi, którzy nie przeskoczyliby dla nas kałuży.


Offline Trinity

Odp: Chrzcić się czy nie chrzcić?
« Odpowiedź #28 dnia: 24 Styczeń, 2019, 01:28 »
parę lat temu, może 3 przyjechał ważniak z BO
i niby żartem mówił mniej więcej tak:
jak wasze dziecko przychodzi do was po pieniądze na prawko to można
z nim wejść w dil ja ci sponsoruje prawo jazdy a ty się kąpiesz 
oczywiście przedstawiłam to w wielkim skrócie,
ale taki był wydźwięk.

na innym zgromadzeniu brat stąpał po kruchym lodzie taki gieroj
i mówi : czasem rodzice odradzają chrzest bo boją się że dziecko nie wytrwa bla bla
ja zatarłam ręce ot usłyszę zaraz odp na największą zagadkę świata...
a wiecie co brat powiedział? zwalił powodzenie planu na nas rodziców!
czyli: oni będą piłować młodych nagabywać a jak sie nie uda to winę zrzucimy na rodziców!
tak to zrozumiałam. i powiedziałam hola hola.

oni sobie młodych po  chrzcie wpiszą w statystyki
a ty sie martw czlowieku.
zresztą są już wykłady do chrztu bez kandydatów



Offline Moyses

Odp: Chrzcić się czy nie chrzcić?
« Odpowiedź #29 dnia: 24 Styczeń, 2019, 11:17 »
To co napiszę, może nie do końca być zgodne z intencjami założyciela wątku. Ale wierzę, że Sebek jest tolerancyjny ;)

Wysoko postawiony działacz polskiego orga. Nieżyjący. Wielu osobom znana postać. Taki 'generał' z orderami.
Pyta się chłopaka:
- ile masz lat?
- 13.
- jesteś po 'symbolu' (taka stara nomenklatura)
- nie.
- to na co ty czekasz?
Nie było w tym miłości do Jehowy, miłości do życia wiecznego, czy innej wielkiej wiary. Temat sprowadził się do 'kąpu-kąpu'.

Dzieciak lat 12 nagle postanowił, że się ochrzci. Rodzice spanikowani. Bo przecież jak będzie miał 15 lat i popełni grzechy młodości, to go wykluczą. A wiadomo jak jest po wykluczeniu. Wielogodzinne debaty ze starszakami, aby dzieciakowi wybić z głowy takie pomysły; żeby trochę poczekał. Nawet NO w to wciągnęli, jakby NO nie miał co do roboty. A dzieciak mówi wprost: 'właśnie dlatego chcę teraz się ochrzcić, aby to (fakt chrztu) chronił mnie przed popełnieniem grzechów młodości'. Wg wiarygodnych informacji, dalej tkwi w orgu bez grzechu ;).

Chłopak miał ok 16-17 lat. Stare czasy. Kongresy mieli po lasach, a chrzty w bajorach (może i były rusałki  :D). Dał się 'wykąpać' bez wiedzy rodziców. Nie było jakiś pytań do chrztu. Inny system. Rodzice zdziwieni i podenerwowani, bo sami uważali, że ich latorośl nie nadaje się do chrztu (oczywiście betony orgowe). Za jakiś tam czas chłopak trochę nawywijał. I go wykluczyli. Urwały się wszystkie kontakty rodzinne. Siedząc po latach nad 'rozlanym mlekiem', doszedł do wniosku, że lepiej było zostać dzieckiem orgowych rodziców, takim może wiecznie zainteresowanym, który raz w roku przyjdzie podawać z rąk do rąk naczynia. I problemy rodzinne znikłyby

Inny biegun wiekowy. Gość emeryt - czyli stary i schorowany. Pytania do chrztu, czyli zabawa w 'cztery oczy'. Okazało się, że nie ma podstawowej wiedzy (o wiarę to nawet ciężko zahaczyć). Miesza mu się matka boska z Marią, trójcą, i z wszystkimi aniołami. Przy czym problem w nabyciu wiedzy nie był uzależniony od wieku, tylko od charakteru i zawodu. To on nauczał a nie jego nauczano. Był też ochrzczony za dzieciaka w wiadomym kościele, jednak PZPR zabraniał mu częstego praktykowania. Widząc swoje braki w wiedzy elementarnej (bo to był inteligenty człowiek), ze szklanymi oczami odezwał się do egzaminatora: 'Panie, mi już wiele nie zostało. A tak bym chciał zostać ochrzczony'. 
W normalnych warunkach trzeba było zrobić veto i zalecić dalsze szkolenie. Ale roztkliwiony starszy pozostał w jednomyślności z pozostałymi starszakami i wraz z duchem świętym podjęli decyzję, że 'dziadka' przepuszczą do kąpieli.
W lokalnej prasie napisano o zgromadzeniu i o chrzcie 'najmłodszy uczestnik miał 11 lub 12 lat, a najstarszy miał xx'. Tak więc 'dziadek' miał swoje '5 minut'. Trzeba było widzieć radość tego człowieka. W niedługim czasie zmarł. Podobno miał piękny pogrzeb - chociaż nie wiem co pięknego jest w pogrzebach. I niezwykle pouczający wykład, którego już nie usłyszał, a jeśli w jakiś cudowny sposób słyszał, to na bank nie zrozumiał.