Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Autor Wątek: Teatr - sztuka Sala Królestwa  (Przeczytany 7689 razy)

Offline ExSJMario

Odp: Teatr - sztuka Sala Królestwa
« Odpowiedź #15 dnia: 10 Luty, 2016, 00:12 »
Świetnie, super że byłeś i mogłeś zrelacjonować.
Napisz, czy widziałeś tam jakieś błędy doktrynalne, do których mogą się ŚJ czepiać.

Ale przypadek, że grają w mieście gdzie jest Amfiteatr ŚJ. :)

Błędów doktrynalnych raczej nie wyłapałem. Widać, że reżyser bardzo dobrze zna temat. Wiele dialogów szczególnie na początku sztuki zaczerpnięto z Prowadzenia Rozmów. Studium Strażnicy naprawdę jest na podstawie artykułu ze Strażnicy. Może Szkoła Teokratyczna troszkę odbiegała od realiów, ale tylko trochę.
Rozwalił mnie jeden tekst, kiedy domowniczka krzyczy na ŚJ - Wy kociarze!! W opracowywaniu terenu to jesteście lepsi niż CIA!! ;)
"Człowiek zostaje przyjęty do kościoła za to w co wierzy, a wykluczony za to, co wie" - Mark Twain


Offline gerontas

Odp: Teatr - sztuka Sala Królestwa
« Odpowiedź #16 dnia: 10 Luty, 2016, 06:34 »
Ta sztuka powinna być wystawiana w każdym większym mieście. Byłaby wówczas bardziej dostępna, a najlepiej jeszcze w telewizji.

Ciekawe czy starsi uznaliby to za odstępstwo gdyby ktoś chciał pójść na tę sztukę. Być może takie osoby były naznaczone.
Totalitarny to system u ŚJ, że wszystko musi być kontrolowane, regulowane, zgodne wyznaczonym przez CK kierunkiem.
Jak zrobisz coś nie tak jak chce CK to licz się bracie z konsekwencjami, już ci zbór da popalić, że ci się odechce.


Offline Roszada

Odp: Teatr - sztuka Sala Królestwa
« Odpowiedź #17 dnia: 10 Luty, 2016, 10:11 »
Ta sztuka powinna być wystawiana w każdym większym mieście. Byłaby wówczas bardziej dostępna, a najlepiej jeszcze w telewizji.
Jakby zagrali to w TVP to byłby szok dla Nadarzyna.
Tysiące osób co do tej pory nic nie wie o organizacji dostałoby zastrzyk uodparniający od niej na całe życie.

W zborach byłaby grobowa atmosfera, że już szykują się prześladowania, a spektakl jest pierwszym objawem. ;)

Nadarzyn pewnie wie o tej sztuce, nie na darmo ona w Sosnowcu grana, gdzie ich nieczynne Centrum Kongresowe i może przyszła Centrala. ;D


Offline Roszada

Odp: Teatr - sztuka Sala Królestwa
« Odpowiedź #18 dnia: 20 Luty, 2016, 08:24 »
Opis przesłany mi przez exŚJ, przyszłego forumowicza NNN, bardzo ciekawy:

Zastanawiam się dlaczego Sosnowiec wystawia spektakl "Sala Królestwa"? Może dlatego, że w jakiś sposób wszyscy wcześniej usłyszeli o św.J.; KK sprzeciwiał sie budowie ich największego w Europie Centrum Kongresowego właśnie tutaj. A jednak istnieje i coś tam zawsze ktoś  o aktywności świadków w tym mieście usłyszy. Poza tym w broszurce wydanej na okoliczność grania tej sztuki są podziękowania dla Roberta Rienta.  Są także podziękowania dla "Braci i Sióstr ze Zborów w Warszawie i Sosnowcu", (wszystko pisane z dużej litery). O ile wiem to społeczność świadków jest ostrożna w takich przypadkach, i nie popiera czegoś, co chociażby w małym stopniu pokazuje ich z gorszej strony. A tutaj wydźwięk sztuki jest dla nich jednoznacznie negatywny. Więc czy tu chodzi o wykluczonych? To oni pomagali przy spektaklu?
  - Wszystko było wiarygodne, ubrania, fryzury, wypowiedzi, przyklejony do ust ciągły uśmiech - wszystko to było takie świadkowe.Strażnice wyglądały na oryginalne. Jak zagrano scenę cotygodniowego zebrania Strażnicy, to sobie pomyślałem, że tyle czasu na nie latałem na literalną salę królestwa, a teraz przyszedłem do teatru i -  mam wrażenie, że znowu siedzę na sali królestwa. Czekałem tylko, kiedy się zaczną modlić do Boga Jehowy. ale tego nie było. Pokazany jest komitet sądowniczy, w którym jest syn osoby przesłuchiwanej, a w końcu wykluczonej. W sumie może sie tak zdarzać,chociaż syn może chyba poprosić o zastąpienie go innym bratem. ale może i być tak, że ma pokazać starszym swą lojalność. W sumie stwierdziłem, że 35 lat byłem w organizacji, a nad wieloma sprawami się wtedy nie zastanawiałem, a szkoda.

Osoba zainteresowana pyta: " Czy mogę zrobić transfuzję krwi mojemu psu ? Jeśli mogę, to jest to okrutne, bo nie mogę zrobić transfuzji dziecku, a jeśli nie mogę, to jest bez sensu, bo zwierzęta się zżerają i nie są w stanie powstrzymać sie od krwi. Co Strażnica mówi na ten temat? - pada odp. - Sprawdziłem. Chrześcijanin nie może przetoczyć swojemu zwierzęciu krwi. Jeśli jest to zwierze dziecka, które nie zostało ochrzczone, też nie może tego zrobić. Zakaz przyjmowania krwi obejmuje tak samo zwierzęta, jak i ludzi.- Kobieta jest wykrwawiona po porodzie, ale nie chce przyjąć krwi. Zjawia sie komitet do spraw szpitali. Lekarka pyta: czyja to decyzja? Odpowiadają: siostry chorej. Lekarka: to co wy tutaj robicie? a za chwilę - nieprawda! decyzje to już podjęło wasze kierownictwo w 1961 roku ( nie wiem czy datę dobrze zapamiętałem). Widownia była dość spora. Widząc, że niektóre grupki osób się witają, inne pozdrawiają  z daleka, zachodziłem w głowę kto oni są? czy świadkowie, czy wykluczeni? Nie znalazłem sposobu ustalenia tego. Teoretycznie głosiciele ze swej inicjatywy nie mogli się tam znaleźć, bo za dużo by się nauczyli. Aha! może to być, że dostali bilety w pracy i to byli po prostu świeccy współpracownicy. Kolega z mojej pracy przecież mi opowiedział o tej sztuce, a bilet dostała jego żona w pracy. To tyle. Chyba napiszę do biura obsługi widzów, u kogo się konsultowali, czy u świadków, czy u eksów.


Tusia

  • Gość
Odp: Teatr - sztuka Sala Królestwa
« Odpowiedź #19 dnia: 20 Luty, 2016, 11:34 »
Ta sztuka powinna być wystawiana w każdym większym mieście. Byłaby wówczas bardziej dostępna, a najlepiej jeszcze w telewizji.

Byłem wczoraj. Aktorzy dobrze odegrali swoje role. Dobre było też zakończenie z zakazem transfuzji krwi. Natomiast nie podobała mi się scenka z księżmi. Reżyser mógł to wytonować, a nie przedstawić kapłanów w krzywym zwierciadle i właściwie ich ośmieszając takim zachowaniem.
To była przecież okazja do powiedzenia kilka słów prawdy na temat Świadków Jehowy, by widz wiedział w czym rzecz. Można było wspomnieć konkretnie o wyznaczanych datach końca świata, powiedzieć choć zdanie, że oni mają sfałszowany przekład Biblii, że poprzekręcali wersety w wielu miejscach mówiących o Bóstwie Chrystusa. "Księża" nie byli zdecydowani w kwestii czy ŚJ są chrześcijanami, czy też nie. Jasno powinni powiedzieć, że nie są chrześcijanami.
Kiedy miałem konferencję w Nysie w 2006 roku (http://piotrandryszczak.pl/nysa.html), ks. Proboszcz zaraz na początku powiedział, że ŚJ nie są chrześcijanami, a ja później to konkretnie uzasadniłem.
Przy wątku zakazu transfuzji krwi lekarka powinna powiedzieć o tym, że żadne płyny krwiozastępcze nie przenoszą tlenu. Chodzi mi o to, by widz o tym wiedział.
Kiedy po spektaklu zapytałem pewną panią, co sądzi o spektaklu, zaczęła chwalić Świadków Jehowy. Nie dowiedziała się niczego jakim zagrożeniem jest Organizacja. Była tylko pod wrażeniem zakazu transfuzji, kiedy młoda Matka umiera. Ale to za mało. Nie wiem też jak inni to odebrali.
Aktorom zostawiłem kilka wizytówek mojej strony (http://wobroniewiary.pl/).
Za mną siedzieli dwaj starsi panowie pod krawatami i zanim zaczął się spektakl, intensywnie ze sobą rozmawiali. Nie słyszałem o czym mówią. Byli za daleko. Ja siedziałem w samym środku, a oni na skraju. Wyglądali mi na ŚJ.
Aktorzy mieli oryginalne publikacje.
« Ostatnia zmiana: 20 Luty, 2016, 11:42 wysłana przez Tusia »


Offline Roszada

Odp: Teatr - sztuka Sala Królestwa
« Odpowiedź #20 dnia: 20 Luty, 2016, 11:42 »
To była przecież okazja do powiedzenia kilka słów prawdy na temat Świadków Jehowy, by widz wiedział w czym rzecz. Można było wspomnieć konkretnie o wyznaczanych datach końca świata, powiedzieć choć zdanie, że oni mają sfałszowany przekład Biblii, że poprzekręcali wersety w wielu miejscach mówiących o Bóstwie Chrystusa. "Księża" nie byli zdecydowani w kwestii czy ŚJ są chrześcijanami, czy też nie. Jasno powinni powiedzieć, że nie są chrześcijanami.

Piszesz bzdury.
To nie jest misja teatru. Jak chcesz sobie założyć teatr wyznaniowy to możesz takie rzeczy opowiadać.
Kogo interesują te rzeczy których się domagasz?
To co piszesz jest misją religijną, kościelną a nie teatru.

Bóstwo Chrystusa?
Kogo to interesuje?
60 procent katolików nie chodzi do kościoła więc za bardzo ich ono nie interesuje.
Nie to miejsce i nie ten temat do teatru.

Temat Biblii ŚJ?
To temat dla specjalistów a nie dla przeciętnego zjadacza chleba.

Sztuka miała za zadanie przedstawić życie ŚJ a nie polemikę z nimi.


Tusia

  • Gość
Odp: Teatr - sztuka Sala Królestwa
« Odpowiedź #21 dnia: 20 Luty, 2016, 11:44 »
Piszesz bzdury.
To nie jest misja teatru. Jak chcesz sobie założyć teatr wyznaniowy to możesz takie rzeczy opowiadać.
Kogo interesują te rzeczy których się domagasz?
To co piszesz jest misją religijną, kościelną a nie teatru.

Bóstwo Chrystusa?
Kogo to interesuje?
60 procent katolików nie chodzi do kościoła więc za bardzo ich ono nie interesuje.
Nie to miejsce i nie ten temat do teatru.

A moim zdaniem, to Ty piszesz bzdury. To nie był teatr wyznaniowy, ale kiedy przedstawia się księży w akcji, to niech coś powiedzą poważnego, a nie wyśmiewają się. Nie byłeś i nie widziałeś jak to wyglądało.


Offline Roszada

Odp: Teatr - sztuka Sala Królestwa
« Odpowiedź #22 dnia: 20 Luty, 2016, 11:49 »
A dobrze że księżom się dostało bo nie każdy zasługuje na pochwały.
Nie bądź przewrażliwiony.
Wielu księży nawet nie wie jak pomóc ludziom, którzy w sekty weszli, więc za co ich chwalić podczas sztuki o ŚJ?

Na taką sztukę jak Ty piszesz, że chciałbyś aby taka była, nikt by nie poszedł.
Każdy by powiedział, że się pastwią nad ŚJ.


Tusia

  • Gość
Odp: Teatr - sztuka Sala Królestwa
« Odpowiedź #23 dnia: 20 Luty, 2016, 11:52 »
A dobrze że księżom się dostało bo nie każdy zasługuje na pochwały.
Nie bądź przewrażliwiony.

Widziałem reakcję publiczności jak się śmiali z zachowania księży. To, że się cieszysz, że księżom się dostało, to tylko źle świadczy o Tobie. W życiu czegoś takiego bym nie napisał.
« Ostatnia zmiana: 20 Luty, 2016, 11:54 wysłana przez Tusia »


Offline Roszada

Odp: Teatr - sztuka Sala Królestwa
« Odpowiedź #24 dnia: 20 Luty, 2016, 11:54 »
Widziałem reakcję publiczności jak się śmiali z zachowania księży. To, że się cieszysz, że księżom się dostało, to tylko źle świadczy o Tobie.
Nie ma świętych krów. :(
Nie jesteśmy krajem wyznaniowym i trudno wymagać od reżysera by piał peany o księżach i biegał z monstrancją po scenie.
Każda krytyka jest przydatna i w kabaretach uskuteczniana.
A krytyka jest wezwaniem ku poprawie.


Tusia

  • Gość
Odp: Teatr - sztuka Sala Królestwa
« Odpowiedź #25 dnia: 20 Luty, 2016, 11:58 »
Nie jesteśmy krajem wyznaniowym i trudno wymagać od reżysera by piał peany o księżach i biegał z monstrancją po scenie.

Tam nie było Mszy św., więc z monstrancją nie musiał "biegać" po scenie. Daruj sobie taką retorykę. Tam była zwykła rozmowa o ŚJ podczas posiłku. To o ŚJ mówili księża. Wystarczą dwa lub trzy zdania prawdy o Organizacji.


Offline Roszada

Odp: Teatr - sztuka Sala Królestwa
« Odpowiedź #26 dnia: 20 Luty, 2016, 12:14 »
Ano właśnie ŚJ mówili o księżach. Wszystko jasne.

I co reżyser zaraz miał przedstawiać, że to co mówią ŚJ o księżach jest nieprawdą.
Przecież ludzie mają swój rozum. Ci wierzący wiedzą jak jest, a niewierzący są nieprzekonani do księży. ;)


Offline gedeon

Odp: Teatr - sztuka Sala Królestwa
« Odpowiedź #27 dnia: 20 Luty, 2016, 12:22 »
Wiesz co Włodku, jestem z Ciebie dumny, czasami marudzisz ale nikt nie może powiedzieć że brakuje Tobie zdrowego rozsądku.
Za Twoją obiektywizację będę miał dla Ciebie zawsze szacunek.
Na Boga, przecież to jest teatr i taka jest wizja scenarzysty i reżysera.


Offline Abba

  • Pionier
  • Wiadomości: 781
  • Polubień: 2820
  • Przebudzony, przerażony prawdą o WTS
Odp: Teatr - sztuka Sala Królestwa
« Odpowiedź #28 dnia: 20 Luty, 2016, 14:03 »
Aktorzy dobrze odegrali swoje role. Dobre było też zakończenie z zakazem transfuzji krwi. Natomiast nie podobała mi się scenka z księżmi. Reżyser mógł to wytonować, a nie przedstawić kapłanów w krzywym zwierciadle i właściwie ich ośmieszając takim zachowaniem

Tusia, ja zauważyłem, że często tak jest iż ludzie podejmujący
inicjatywę np. przeciwko Świadkom mają za sobą jakieś generalne przeżycia
(być może z racji pobytu w ORG), które  nastawiają ich w ogóle przeciwko religii.
Tutaj na forum również czasem zauważam wypowiedzi niektórych ex Świadków,
którzy  po swoim rozczarowaniu i uświadomieniu sobie, że zostali
oszukani i wykorzystani, a potem nawet odrzuceni i zniszczeni,
idą całkiem, lub nieco, w stronę ateizmu.
Mi przykro jest, kiedy  to widzę. Ale zdaję sobie sprawę,
że akurat ja reprezentuję tutaj takich, którym rozczarowanie i gorycz
- przeżyte z racji poczucia oszukania przez Towarzystwo Strażnica -
nie odebrały wiary w Boga oraz chęci poszukiwania go.

Staram się więc rozumieć tamte osoby. Może nie chciałbym przez to
specjalnie tu ewangelizować na siłę, ale przychodzi mi do głowy
taka scenka, gdy Natanael na wieść o Chrystusie wyraził się z początku krytycznie:
"czy z Nazaretu może wyjść co dobrego?", a jednak Pan wychodząc mu naprzeciw,
pochwalił go a nie zganił. Ludzie mają prawo do goryczy.

Kiedyś miałem w sobie wiele duchowej pychy, chociaż wtedy będąc "głosicielem
dobrej nowiny" zupełnie nie zdawałem sobie z tego sprawy.
Kiedy widziałem księdza, zaraz dostawałem impuls wewnętrzny, żeby
mu otworzyć Biblię i pokazać, jak bardzo on jest w błędzie, a może
nawet, że jest kłamcą, największym odstępcą. Ot, takie programowanie WTS.
Czasem takie rozmowy nie były pozbawione dużych emocji
- dzisiaj wspominam je ze wstydem. Dzieliła nas tylko doktryna,
przez którą zapominałem,
że nie wszystko jest czarne i białe, że są sprawy skomplikowane
a przede wszystkim, że człowiek z którym rozmawiam może być,
mimo innych wierzeń, bardziej wartościowy, niż ja z tym całym arsenałem swojej "Prawdy".
Smutne to.
Gdyby WTS uczył prawdziwej chrześcijańskiej miłości i uniżenia,
to po prostu funkcjonowalibyśmy na swoich płaszczyznach, nie wchodząc nikomu w paradę
nikogo nie przedstawiając jako gorszego z racji swoich wierzeń, nie było by
rywalizacji religijnej. Szanowalibyśmy odmienne zdania i nikogo z tego powodu
nie obrażali. Jedni prowadziliby przede wszystkim działalność dobroczynną, inni
przede wszystkim głosili, jeszcze inny coś innego. Świadkowie uważają,
że są prześladowani przez duchowieństwo, a jako długoletni SJ powiem, że
według mnie prawda jest taka, że to oni przez swoją nachalność i atakowanie duchowieństwa
prowokowali takie dysonanse. Literatura SJ w białych rękawiczkach uprawa mowę nienawiści
przeciwko zorganizowanemu chrześcijaństwu. Brzydzi mnie to aż do wymiotów prawie!
CK zostanie z tego rozliczone, za wszelkie swoje jawne manipulacje, rozbijanie rodzin
i osądzanie innych chrześcijan. Amen, oby to nastąpiło jak najszybciej.
Ale Kler ma również wiele grzechów.
Natomiast poszczególne jednostki tak w jednej, jak i w drugiej
grupie - to już całkiem inny temat.

Zauważyłem, że kłótnie o doktryny, kto ma rację, do niczego nie prowadzą.
Być może się nie zgodzisz ze mną, ale ja uważam, że takie rzeczy jak np. celibat,
który nie jest rzeczą dobrowolną, jeśli ktoś chciałby być duchownym w Kościele Katolickim
nie jest nauką apostolską. Tylko co z tego??
Poznałem niejednego wspaniałego księdza - duszpasterza, poznałem niejednego
wspaniałego Świadka Jehowy. W obu grupach spotkałem także ludzi, którzy
swoim zachowaniem sprawiali nieodparte wrażenie, że są typowymi mendami
i raczej poza czubkiem własnego nosa i odbierania własnej chwały nie interesuje ich
prawdziwa wrażliwość i miłość do bliźniego.
Nie ja jednak będę ich sędzią.

Kiedy pozbyłem się WTS-owskiej pychy, zauważyłem, że tak czy owak,
póki co wszyscy w jakiś sposób błądzimy, jedynie często łączy nas
wiara w Chrystusa (mówię oczywiście o tych którzy wierzą).
Teraz, dopóki kiedyś wszystko się nie wyjaśni, z przyjemnością potrafię
porozmawiać np. z księdzem, bo mam zupełnie inne nastawienie
do takich rozmów. Może to głupie, ale jestem z tego dumny
i za to wdzięczny (no na pewno nie WTS-owi :) ).
Ostatnio rozmawiałem z Franciszkaninem,
czy kiedyś wszyscy podamy sobie rękę i w końcu dojdziemy do
prawdziwej jedności.To była wspaniała rozmowa, ja opowiedziałem
mu swoją historię, rozstaliśmy się w miłej atmosferze i utwierdzeniu,
że warto szukać tego co nas łączy i być otwartym na drugiego człowieka.
A jeszcze z dwa lata temu, to traktowałbym go jako duchowego wroga i zaraz
prowadziłbym szermierkę na temat bzdur  spreparowanych przez Rutheforda,
że Jezus umarł na palu a nie krzyżu, itp.itd itp itd..

Jak się czasem KK oberwie, nic szczególnego się nie dzieje.
Sam wiesz (jak widzę z Twoich postów), że jeśli ten prawdziwy
Kościół Chrystusowy istnieje, to on się ostoi. Ja nie wierzę, żeby tworzyła go
jakakolwiek instytucja, tylko poszczególne osoby.
Ale to moje zrozumienie. Tak czy owak, spektakl
raczej z tego co napisałeś obnażył parę niedorzecznych
zachowań grupy religijnej, która uważa się za jedyną społeczność
uznaną przez Boga, a w imię tego przekonania jest gotowa
boleśnie ingerować w życie innych.



Offline Roszada

Odp: Teatr - sztuka Sala Królestwa
« Odpowiedź #29 dnia: 20 Luty, 2016, 14:29 »
Dopisek od exŚJ NNN o spektaklu, ŚJ i reżyserze:

Tomasz Śpiewak wygląda mi na człowieka ok. 40 lat, jest to dramaturg, tłumacz i autor adaptacji i sztuk teatralnych. Sala Królestwa jest jego debiutem reżyserskim, a jak sam mówi, pomysł zrodził się z tego, że zna fakt od "bardzo bliskiej znajomej mi osoby, której siostra zmarła przy porodzie dziecka, nie zgadzając się na przetoczenie krwi". To bardzo poruszyło reżysera i po pewnym czasie zrodził się pomysł.

Mam przed sobą ksero artykułu  Jarosława Rudzkiego z gazety fakty i Mity z 16 - 22. 2.  2001 roku. Gazetę jak wiemy założył Roman Kotliński, były ksiądz katolicki, ten- właśnie ten sam, o którym media ostatnio donosiły, że został aresztowany na 3 miesiące. Nie znam sprawy, boję się, żeby nie była to zemsta za opozycję w stosunku do KK. Artykuł nosi tytuł: " Sosnowiecka inkwizycja" i opisuje zadymę tuż przed wizytą JP II w Polsce i także w tym mieście. Świadkowie Jehowy są bardzo wychwalani i tacy biedni, bo taki wielki Kościół im przeszkadza w kupnie obiektów i w budowie centrum kongresowego. Autor nie zbadał tematu, że najpierw to Badacze, z których później powstał ruch świadków, walczyli z Kościołem K. jeszcze w tedy w Ameryce, a za czasów Rutherforda to była istna krucjata (rodzice Russella mieszkali przez pewien czas w Belfaście w Irlandii, i on najprawdopodobniej ansę do tego Kościoła wyssał z mlekiem matki).
...
Cytat z gazety:

"W Sosnowcu działa największe w Europie Centrum Kongresowe Świadków Jehowy ( na zdjęciu). Zostało otwarte zaledwie w kilka dni po wizycie papieża w tym mieście. Mimo iście inkwizycyjnych metod, klerowi katolickiemu nie udało sie zapobiec powstaniu centrum nauczania biblijnego. Dzisiaj jest to wizytówka regionu, ale i znak chrześcijańskich prześladowań, jakich dopuścił sie Kościół rzymskokatolicki".

Piętnaście lat później, Sosnowiec już chyba wie i zna prawdę o świadkach, że wystawia taki spektakl. Znowu jest głośno o świadkach w Sos- wcu. Mieszkańców nic nie nauczyło (na szczęście) to 'centrum nauczania biblijnego'. Jak sztuka pokazuje, mają teraz uczulenie na pukanie do ich drzwi.- "To znowu ci kociarze! - aaaa, to inkasenci ! do gazu i prądu". Jedna z aktorek z obsady 'Sali mówi, że spektakl zwraca uwagę jak wychowujemy dzieci, według jakiej religii, czy dla nich jesteśmy dobrym wzorcem. Jest to więc przestroga dla społeczeństwa, które staje się takie, jakie "młodzieży chowanie". Ale u świadków w rodzinie tradycyjny podział się załamuje. Ojciec jest starszym (funkcja w zborze), syn bardzo wcześnie wdrażany w arkana sekty, zamiast się nadal dużo uczyć od matki, przejmuje pałeczkę. Teraz matka nie ma nic do powiedzenia w rodzinie. Syn pokazuje jej gdzie jest jej miejsce, biorąc udział w  potępieniu jej postępowania i w wykluczeniu jej poza ugrupowanie. Ale rodzina musi dalej funkcjonować, tylko że pojawia się pierwsza rysa, pęknięcie które, w miarę czasu będzie się powiększać i może kiedyś doprowadzić do całkowitego rozpadu więzi rodzinnych. Myślę, że spektakl pokazuje także patriarchat u świadków, gdzie kobieta nie ma nic do powiedzenia we zborze, ale i w rodzinie, bo jej rola jest powszechnie marginalizowana. Jak ją syn będzie traktował poważnie, jak ją będzie słuchał, jeśli ma inne wzorce? Efektem tego jest to, że i tak on w raju znajduje się po stronie zniszczonych, bo najprawdopodobniej później zrobił "coś złego". Może tylko teraz gra zniszczonych, żeby nie rozbudowywać obsady, jest więc w innej roli, ale przecież w życiu tak się zdarza, że dzisiaj komitet  kogoś wyrzuca, a jutro ich wyrzucają.  Zniszczeni palą papierosy, co symbolizuje na pewno ich występki, ale ja chcę tu widzieć także  przestrogę dla palaczy, bo wiadomo, że palenie to nic dobrego. Obraz ten burzy mi tylko to, że w komitecie do spraw łączności ze szpitalami (KŁS) jest kobieta. Stanowczo nie jest to możliwe w organizacji świadków. Są tam tylko zamianowani, zasłużeni dla Towarzystwa Strażnica mężczyźni, na których może ono polegać. Że jest to grupa nacisku, to jasno tu pokazano. Mogliby praktycznie nic nie mówić, a i tak ich obecność przy chorej, lub jej świadomość, że są w pobliżu mówi jej wszystko. Lekarka nazywa ich "dobermanami". Ich postępowanie w szpitalu to więc "szczekanie i gryzienie". Może ta kobieta w KŁS to prowokacja, może zamierzone działanie, a ja się niczego nie domyślam, tego nie wiem. Może ktoś inny to wyczai. A propos szczekania i gryzienia, to właśnie na tym spektaklu dowiedziałem się, że to nie listonosze są najczęściej gryzieni przez psy, ale świadkowi pionierzy.  Organizacja powinna im wykupić pakiet leczenia na tę okoliczność i i dodatkowe ubezpieczenie. No ale czego sie nie robi, i jak daleko można i warto poświęcać swoje zdrowie i życie dla zbawienia. Szkoda, że to jest tylko zbawienie doczesne od trosk i smutków oraz od braku kasy świadkowych doktrynerów.  I szkoda, że nieraz dowiadujemy sie o tym po niewczasie.

Spektakl w S-cu  "Sala Królestwa" spowoduje większe utrudnienia dla świadkowych głosicieli. Dojdzie im borykanie się z bardziej świadomymi "poganami", a ich nawracanie na świadkową wiarę odtąd będzie trudniejsze. Zamiast więc zbawienia, Raju, o jakim prorokowali w XX wieku, a także po ostatnich modyfikacjach głoszą go nadal, ale także wcześniejszym "końca świata" , okazuje się, że po ostatnich dużych spadkach w ilości członków tego ugrupowania, następuje powolny czas ich końca, czego jako prawdziwi prorocy całkowicie nie przewidzieli. To ich degraduje jako proroków Bożych. I tak trzymać!