Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Autor Wątek: Moja druga córka wychodzi za mąż.  (Przeczytany 1408 razy)

Offline NNN

Moja druga córka wychodzi za mąż.
« dnia: 31 Maj, 2018, 14:31 »
                                   
       Moja druga córka wychodzi za mąż, goście bawią się w znanej restauracji, a ja siedzę w domu sam jak palec. Z pierwszą córką było podobnie. Dlaczego tak traktowany jest rodzony ojciec? Bo jest byłym świadkiem Jehowy. Sam wychował córki w tym kulcie ( był w nim prawie  od urodzenia, bo świadkowie zwerbowali jego rodziców, jak był  jeszcze dziecięciem), a jak zrozumiał po latach, że to oszustwo, że 35 lat budował sektę tylko za iluzoryczną  obietnicę rychłego zbawienia, które nie nadeszło nigdy, to teraz trzeba go odizolować od reszty członków sekty i od rodziny, aby nie przekazywał im wiedzy jaką w międzyczasie zdobył o tym kulcie. Członkom świadków ich elity tłumaczą, że robi się to po to, żeby zbłądzona owca powróciła z powrotem. Ale przecież jest to szantaż, jest to wymuszanie na takiej osobie powrotu poprzez ostracyzm, poprzez izolowanie go od własnych dzieci, wnuków, poprzez nierozmawianie z nim o sprawach wiary, a nie przez cierpliwe tłumaczenie i przypominanie zasad Bożych wyłuszczonych w Piśmie Świętym. Często jednak taki ojciec nadal łoży na wychowanie dziecka, a jeśli jest dorosłe i tak nadal pomaga mu finansowo i rzeczowo, mieszkają ciągle w jego domu,  nieraz bez jego pomocy by zginęły (kult nie tylko w niczym nie pomaga, ale jeszcze wyciąga rękę po to, co dzieci dostają od rodziców), a jak dochodzi do  jakichś  uroczystości rodzinnych to bez ojca, bo im grozi za to też usunięcie z organizacji świadków. Elity przekazują im wiedzę, że jest to nakaz biblijny. Tymczasem Biblia jest zręcznie przez te elity wykorzystywana jako narzędzie do wywierania presji na swych członkach, aby nie bratać się z wykluczonymi i ‘odstępcami’, bo to właśnie tylko tym elitom pozwala obronić się przed ewentualnymi masowymi odejściami z ugrupowania, które sztucznie utworzyli dla swoich korzyści, a nie dla wielbienia Boga. Niech podadzą statystyki ilu wykluczonych wróciło do organizacji poprzez takie traktowanie.  A ilu nie wróciło i nigdy nie zamierza wrócić?
     I tylko z tego powodu siedzę w domu sam. Na przyjęciu weselnym, w przyjemnej atmosferze, po alkoholu, rozwiązują się języki, zawiązują nowe znajomości i przyjaźnie, ludzie się zwierzają i opowiadają o sobie i o swych poglądach. W tedy świadek Jehowy może dowiedzieć się dużo o nieprzyjemnych sytuacjach, o  niebiblijnych praktykach i o złych sprawach dziejących się w organizacji świadków, o których nie słyszał, bo są skrzętnie wyciszane i „zamiatane pod dywan”. Dlatego ich elity nie mogą za żadne skarby dopuścić do bratania się  członków tej grupy religijnej z  byłymi świadkami. I to działa! To nie błogosławieństwo ich boga Jehowy powoduje ich ekspansje, to ostracyzm wobec ich byłych członków, jest głównym powodem tego, że jeszcze nadal istnieją. Jak w ciągu ponad 20 ostatnich lat  wykluczali masowo, ponieważ nie spełniły się ich przepowiednie dotyczące schyłku XX wieku, to się właśnie okazało, że w Polsce zaliczyli spadek minus 2 %  w liczbie członków (2016 r.). Potwierdzają to sami przecież, nie przyznając się do tego, iż im ten ich bóg przestał błogosławić. Są więc w sytuacji Żydów za czasów Jezusa. Jeszcze im się wydawało, że nadal jako całość są organizacją Bożą, ale przecież Jezus głosił już o tym, że Bóg wybrał  nową owczarnie i nie cały naród tam się zmieści. Ci co fałszywie go wielbią odejdą z kwitkiem. Ale obecni przywódcy świadków miedzy innymi w Polsce wykluczyli już tyle osób, że ci poprzez swoje działania informacyjne i wieloraką  aktywność edukacyjną  stali się realnym zagrożeniem - stają się coraz częściej alternatywą dla macierzystej organizacji świadków. Dlatego świadkowskie elity  ‘obdzierają ich ze skóry’. 
Cdn.
 


Offline Estera

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 5 272
  • Polubień: 12031
  • Wiara, to nie łatwowierność.
Odp: Moja druga córka wychodzi za mąż.
« Odpowiedź #1 dnia: 31 Maj, 2018, 15:06 »
   Drogi NNN.
   Bardzo Ci współczuję sytuacji w której się znalazłeś :'(
   Mogę w sobie poczuć Twój ból ojca, który nie może dzielić tak radosnych chwil, jak ślub dziecka.
   Uwierz mi, wiem coś o tym i wiem, jak to boli.
   :'( :'(

   To jest przerażające, jak bardzo emocjonalnie ta sekta dzieli ludzi.
   Jak rozrywa od środka, można powiedzieć, najświętsze i najważniejsze więzi, rani całe rodziny.
           ... WCHODZI Z BUTAMI W MIŁOŚĆ RODZICA DO DZIECKA I ODWROTNIE ...
   Jak byłam zabetonowana doktrynalnie i taka gorliwa, nie widziałam tego.
   Teraz patrzę na to ze zupełnie innej strony.
   I to co widzę, jest porażające emocjonalnie i bardzo głęboko uderzające w rodzinę.
   Aż marzyłby się ogólnoświatowy bunt na tę politykę ostracyzmu.

   Tyle mogę Ci napisać na pocieszenie, żebyś nie czuł się taki sam, jak palec w domu.
   Myślami jestem z Tobą.
   Trzymaj się, choć wiem, jak bardzo to jest bolesne.
   Pozdrawiam Cię serdecznie.
   :)
Zachęcam do czytania, warto ... https://jedrusiowy.wordpress.com


Offline Trinity

Odp: Moja druga córka wychodzi za mąż.
« Odpowiedź #2 dnia: 31 Maj, 2018, 16:20 »
nie wiem jaką masz więź z córkami
ile mogą ,stracić' nie zapraszając ojca.?
powiem tak zawsze uważałam że ojciec jest niepotrzebny
nawet jak głosiłam i na drzwiach widziałam tabliczkę z pojedynczym inicjałem
np. J. Nowak o wolałam,
wyobrażałam sobie że mieszka tam jakaś samotna  kobieta 
wolna od jakiegoś tyrana najczęściej chama i ignoranta.
o tym że ojciec jest potrzebny zobaczyłam jak sama zostałam rodzicem.
Naprawdę jak zobaczyłam jam mój mąż troszczy się o nasze młode to pojełam
że nie jest to głupi 'wynalazek'

WTS do naszego domu przyniósł ojciec na początku lat 80tych.
był to człowiek
( myślę jakiego użyć jednego słowa i nie moge znaleźć- tak żeby oddać sedno
jednocześnie nie powiedzieć wszystkiego)
chory. chory na brak miłości.
absolutnie go nie usprawiedliwiam, miał ciężkie życie
i takie samo przekazał swoim dzieciom
z tym że na dwóch etapach.
pierwszy przypadł na jego pierwszą miłość do wtsu.
oj ciężkie mieliśmy życie z bratem!
jego gorliwość była wprost proporcjonalna to bycia skurwielem w domu!
bez wdawania się w szczegóły ( może kiedyś napiszę więcej)
będąc nastolatką codziennie płakałam. liczyłam w kalendarzu dni kiedy nie płakałam.
lał nas bez mrugnięcia zrobił sobie nawet specjalny pejcz na nas.
często powtarzał że jesteśmy knąbrni, a takie dzieci kamienowało się w Izraelu.
byliśmy normalnymi dziećmi.
później upadła komuna ZSRR, trafiliśmy to zboru w którym starszy z mównicy ogłaszał
że TO stanie się za naszego pokolenia. a przeżyją tylko tylko ochrzczeni
cóź było robić?
już z  chwileczkę już za momencik będzie lepszy świat. skończy się terror w domu...
w wieku nastu lat ochrzciłam się.
w moim życiu nie było jakichś zawirowań ani zakrętów.
jakieś parę lat temu ocknełam się z wtsu.

ojciec się zestarzał, zrobił się dobroduszny
czy ja zapomniałam? bynajmniej.
na prawdę jakiegoś parcia nie ma bardziej kręci i kręciła nienawiść do KK.

dlaczego o tym piszę drogi NNN?
bo może to wszystko ( że nie zostałeś zaproszony na ślub) z powodu wykluczenia
to tylko pretekst?
wybacz jesteśmy na forum możemy uderzyć się w pierś
żona poszła sama? kto partycypuje w kosztach ?
młodzi ambitni?
staram się tylko spojrzeć na to wszystko z dwóch stron.
wydaje mi się że nic nie jest czarno białe

jesteś sam zrób coś szalonego!
pojedź gdzieś na wakacje, idź tam ciekawe co zrobią?
zepsujesz jej wesele?
na pewno nie pokazuj że ci smutno!
ja bym im dała popić i popalic






 


Offline salvat

Odp: Moja druga córka wychodzi za mąż.
« Odpowiedź #3 dnia: 31 Maj, 2018, 16:44 »
NNN to co napisałeś bardzo zwięźle opisuje faktyczny stan w organizacji Świadków jehowy.
"Prawda sama się obroni" - ich prawda tego nie potrafi, ciągle ją bowiem wspierają jaśniejszym światłem, nowym zrozumieniem, wpływem ducha. Jej liderzy dorabiają do Biblii doktryny, historie i zasady, które są kłamliwe, stronnicze czy wprowadzające w błąd.
Niestety metoda kija i marchewki jest jak do tej pory bardzo skuteczna. Błędne koło w które są wplątani ludzi tam tkwiący, a widzący o co tak naprawdę w tym interesie chodzi, zaciska niejednokrotnie silniejszą pętlę niż literalny sznur. Zmiana w życiu poprzez wykluczenie lub odłączenie jest barierą nie do przejścia. Tak właśnie myślą ci którzy się zorientowali, ale silna psychomanipulacja jakiej są poddawani wywiera tak ogromną siłę, iż nawet nie zdają sobie sprawy z ogromu destrukcji, w którą są wpędzani. Chcieliby się wyrwać, coś zmienić, może zagadać do ojca, matki, dziadków, rodzeństwa, ale strach jest tak wielki, że nie są w stanie drgnąć. Boją się utraty uznania Bożego albo bardziej przyziemnie - braci, u których pracują, mieszkają, z którymi utrzymują kontakty towarzyskie czy biznesowe. Być może czują, że wyjście z WTSu będzie ich największym życiowym błędem, myślą: a co jeśli organizacja ma rację?
Oczywiście warunki każdego są inne i coś co pomogło komuś w przełamaniu się i wyjściu, choćby mentalnie, innemu może zaszkodzić. Organizacja stwarza pozory, że liczy się jednostka. Tak naprawdę ta jednostka jest nic nie znacząca, byleby wspierała "braci króla" - od urodzenia aż do łoża śmierci, gdzie wraz z ostatnim tchnieniem złoży podpis na akcie darowizny swojego domu dla JW, nie zaś dla np. własnego dziecka, któremu serce pęka, że własny rodzic kocha bardziej niebieski kwadrat niż swoje potomstwo.
"niech wasze tak znaczy tak, a wasze nie - nie"


Offline Estera

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 5 272
  • Polubień: 12031
  • Wiara, to nie łatwowierność.
Odp: Moja druga córka wychodzi za mąż.
« Odpowiedź #4 dnia: 31 Maj, 2018, 16:57 »
   Ich prawda nie potrafi się obronić.
   BO NIE JEST PRAWDĄ, TYLKO KŁAMSTWEM!
   :'( :'(
Zachęcam do czytania, warto ... https://jedrusiowy.wordpress.com


Offline NNN

Odp: Moja druga córka wychodzi za mąż.
« Odpowiedź #5 dnia: 31 Maj, 2018, 22:55 »
 
  Dziękuję dziewczyny za słowa otuchy i za krytykę też. Ktoś powiedział kiedyś, że rodzic winny jest przede wszystkim dziecku czas. Czas, którego jak najwięcej powinien poświęcać swojemu dziecku. Ale tenże czas jak na złość należy do rzeczy reglamentowanych i deficytowych. Miłość, zdrowie, życie, czas - tego zawsze jest mało. Zawsze więc rodzic jest coś winny dziecku. Trochę lepiej jest później z wnukami. Babcia, dziadek już nie muszą się uczyć i pracować, dorabiać się i remontować. Dlatego wnuki więcej dostają od dziadków często niż od swoich rodziców.
 Ale wróćmy do dalszego ciągu mojego poprzedniego  postu:

 -  Siedzę więc sam i martwię się, bo mam jeszcze dwie młodsze córki ! Ileż razy będę przeżywał to samo?  Na wesele mnie nie poproszono, ale tylko na ślub do Urzędu Stanu Cywilnego. Akurat tutaj, to mam wstęp i bez zaproszenia. Jestem ojcem panny młodej. Poza tym, każdy może iść na ślub każdego, aby tam tylko obserwować, lub złożyć życzenia znajomym. Jest to urząd jak każdy, bowiem zwie się Urząd Stanu Cywilnego. Postanowiłem wiec zaprotestować. Poszedłem na ślub w koszulce z nadrukiem  „ nie dla jw.org”. Myślę sobie: mogą mnie za to ukamienować!  A tu nic! Nawet robią sobie także ze mną zdjęcia. Myślę: czyżby elity świadkowskie zrezygnowały wreszcie z prześladowania byłych wiernych tego ugrupowania? A może dotarło do nich, że w Polsce, jak i w wielu krajach  świata takie zachowania jak wykluczenia społeczne są zabronione prawem? 


    Składam młodym życzenia. Próbuję im wyjaśnić sytuację i coś przy tym dowiedzieć się dlaczego wolą słuchać obcych ludzi, a nie własnego ojca i przyszłego teścia? Słyszę od córki: nie teraz tato, nie teraz.  Rezygnuję z tych prób. Osoby przede mną dawały młodym prezenty, czasami białą kopertę. Ja mam też taką kopertę w kieszeni.  Ale jak to? Jeśli ja jestem ‘odstępcą’ to zarobione przeze mnie pieniądze też są przecież odstępcze. Ja nie mogę być na weselu, to tym bardziej odstępcze pieniądze też nie powinny tam przebywać. Jehowa się pogniewa za to na moje dzieci. Starsi ich wyrzucą za przyjęcie szatańskich suwenirów. Ostatecznie rezygnuję z wręczenia tego prezentu. Wracam sam do domu. Pogodziłem się przecież dawno z sytuacją. Z pierwszą córką było podobnie. Nawet nie wolno im ze mną rozmawiać o tym, wiec nie robią tego, tylko sam mam się domyślać, że nie mogę być na weselu, po formie zaproszenia. Że nie na wesele, tylko na ślub. Umówiłem się nawet wcześniej z młodym, że mam  mu coś ważnego do powiedzenia, ale nie znalazł dla mnie czasu.
 
   Taki już jest mój los. Sam wychowałem w tej sekcie swoje dzieci, to mi dobrze tak. Mnie ta sekta goniła do roboty i doiła całe życie, bo Armagedon ‘tuż za progiem’  i tak samo będzie z moimi dziećmi. Nie można tego progu wreszcie porządnie przymocować, tylko ktoś ciągle go przesuwa do przodu? Z tego powodu przecież ten Armagedon jest ciągle ‘tuż za progiem’ przez ponad sto lat!


 -  Nie będę siedział sam w domu. Tam gdzie wesele, przecież są dni miasta. Muzykę słychać aż tutaj. Jadę zobaczyć, co tam  się dzieje, jaki zespół gra na  rynku, jak się ludzie bawią. Muszę przejść koło restauracji gdzie jest wesele. Zauważam na zewnątrz mojego ‘pierwszego’ zięcia, on mnie też. Podchodzę, witam się, a ten pokazuje mi kciuk prawej ręki do góry i mówi, że z tą koszulką w USC to nieźle wymyśliłem. Jak to - pytam zaskoczony, to ty wiesz co ona znaczy? No pewnie - wszyscy wiedzą! – słyszę odpowiedź (widać, że na młodych takie zachowanie nie robi jakiegoś niemiłego wrażenia).  Przypominam sobie, że zięć mi kiedyś mówił, że on jest świadkiem w pięciu procentach.  To dlatego mu to nie przeszkadza, ale też nic go nie uczy. Zadziwia mnie to jednak, że pomimo  że nie należy do aktywu i do wielu rozporządzeń niewolnika się nie stosuje, to akurat do tego, by nie bratać się z wykluczonym bardzo się stosuje. Zauważyłem, że inni świadkowie też to mają. To jest zadziwiające, jak to właśnie wryło się im w pamięć.  Co to za mechanizmy w tym momencie działają? Potrzebny byłby psycholog.   Chcę z zięciem pociągnąć rozmowę na ten temat, wykorzystać sytuację, ale ją  ucina szybko, widać wyraźnie, że dalej się nie posunie - działa zakaz ‘niewolnika wiernego i roztropnego’, który zabezpieczył swoje wpływy w każdej sytuacji.

   Parę kroków dalej gra zespół na dni miasta. Idę tam, pod scenę. Patrzę - ja tego gościa znam z telewizji.  Przecież to Krzywy. Nie pamiętam imienia i nie wiem w jakim zespole jest liderem. Widzę jednak przy scenie wiele gości weselnych. Pytam moją kuzynkę, co to za zespół. Słyszę, „De Mono”. Super. Słucham i kręcę się trochę wokół. 
Po pewnym czasie, kuzynka mówi, że już jadą  z mężem do domu. Nie mają klucza. Muszę wracać.
Cdn.
 
« Ostatnia zmiana: 31 Maj, 2018, 22:57 wysłana przez NNN »


Offline Opatowianin

Odp: Moja druga córka wychodzi za mąż.
« Odpowiedź #6 dnia: 01 Czerwiec, 2018, 11:24 »
Zadziwia mnie to jednak, że pomimo  że nie należy do aktywu i do wielu rozporządzeń niewolnika się nie stosuje, to akurat do tego, by nie bratać się z wykluczonym bardzo się stosuje. Zauważyłem, że inni świadkowie też to mają. To jest zadziwiające, jak to właśnie wryło się im w pamięć.  Co to za mechanizmy w tym momencie działają? Potrzebny byłby psycholog.   Chcę z zięciem pociągnąć rozmowę na ten temat, wykorzystać sytuację, ale ją  ucina szybko, widać wyraźnie, że dalej się nie posunie - działa zakaz ‘niewolnika wiernego i roztropnego’, który zabezpieczył swoje wpływy w każdej sytuacji.

Wiadomo, dla nas już wybudzonych to jest chore. Ale - niestety - wystąpić z orga nie każdy może, choćby miał całą tę instytucję i jej rozporządzenia w nosie (np. sytuacja rodzinna, powiązania pracownicze) czy potrafi (sam "odchodziłem" stamtąd dobrych kilka lat - nie umiałem się przemóc psychicznie!), a za witanie się czy prowadzenie "towarzyskich" rozmów z kimś, kto według komunikatu zborowego "nie jest już Świadkiem Jehowy" (dygresja: cwaniaczki teraz już nie precyzują: "wykluczony" czy "odłączony" - za dużo mają tych ostatnich) - jest jedna zapłata (oczywiście często poprzez "święte donosicielstwo" - czyli "dbałość o czystość zboru").

(A może są jeszcze jakieś inne przyczyny, które w tym momencie nie przychodzą mi do głowy?...)
« Ostatnia zmiana: 01 Czerwiec, 2018, 11:27 wysłana przez Opatowianin »


Offline NNN

Odp: Moja druga córka wychodzi za mąż.
« Odpowiedź #7 dnia: 01 Czerwiec, 2018, 12:54 »
   

 Tak, tak. Dosłownie takie mechanizmy działają w tym temacie.  Masz racje Opatowianinie. Można do tego dodać jeszcze powiązania towarzyskie i biznesowe. Jakie są to silne związki przekonałem się na własnej skórze. Świadkowie, którzy pracę zawdzięczają innym świadkom, nawet po wyjściu z orga  nie pozwalają złego słowa powiedzieć czy napisać o orgu, a także o mechanizmach dzięki którym zdobyli te pracę. Często w pracy i w zborze są podwładnymi  tych samych osób. Wychodząc z orga mogą stracić pracę, więc nie mają możliwości wyjścia. Strażnice to opisują krótko: Jest to błogosławieństwo Jehowy. Zbory kwitną!

Ostatni fragment opowiadania z życia wziętego:

 Na drugi dzień, moja była żona, nadal świadek Jehowy, krzyczy na mnie:
- Jak ty się ubrałeś na ślub, jak mogłeś, zamiast w garniturze i w krawacie, to w takiej byle jakiej koszuli! -  Koszulka jest biała i elegancka z ładnym nadrukiem, mówię, i wcale nie taka tania, jak by ci się wydawało. Martw się raczej o gości weselnych, żeby ich za parę dni starsi nie powyłączali i nie powyrzucali ze zborów.  Słyszałem, że panna młoda, a nasza córka popłakała się, bo groziło,  że tort się rozpłynie, a goście bawili się na płycie rynku w najlepsze przy szatańskiej muzyce, i nie chcieli wracać do lokalu. A w lokalu też nie było muzyki świadkowskiej, tylko didżej  puszczał muzykę z szatańskiego świata idącego za chwilę na zagładę.

- Efekt był piorunujący! Zapadła kompletna cisza. Nikt się już mnie nie czepiał.

    Pomyślałem sobie, jakich ja czasów dożyłem. Jaka to organizacja Boża, jacy to dzisiaj świadkowie!?  Mnie za młodu nie wolno było tańczyć ( 70- 80 - lata XX wieku). A i alkoholu często nie było na  przyjęciach i wcale nie dlatego, że go brakowało czy, że był za drogi.  Po tajniacku skończyłem kurs tańca towarzyskiego, ale przecież i tak nie miałem gdzie szlifować umiejętności, bo na weselach świadkowskich się nie tańczyło, a o dyskotekach można było tylko pomarzyć. Koniec był przecież tak blisko!  A za jakiś czas się dowiedziałem, że się wydało, że niektórzy chodzili na kursy tańca i mieli nieprzyjemne rozmowy ze starszymi.  Tylko czekałem na to, że i mnie  wyczają. Ale jakoś nikt mnie nie wydał i  mi się upiekło.

     A pamiętam jak dzisiaj,  wersety biblijne z tamtych czasów-  Mateusza 24: 37–39 BG : „Ale jako było za dni Noego, tak będzie i przyjście Syna człowieczego. Albowiem jako za dni onych przed potopem, jedli, pili i ożeniali  się,  i za mąż  wydawali, aż do onego dnia  którego wszedł Noe do korabia. I nie spostrzegli się, aż przyszedł potop i zabrał wszystkie. Tak będzie i przyjście Syna człowieczego”. Przekład Nowego świata nawet lepiej to oddaje. Bardziej straszy. Nie pozostawia złudzeń. Wtedy też nie mieliśmy złudzeń. Straszono nas tymi słowami Biblii przez całe lata. A  teraz świadkowie o nich zapomnieli.

Dzisiejsi świadkowie nie wyobrażają sobie wesela bez tańców i bez alkoholu. Boże! Jak to się pozmieniało i pokręciło! Ja, co zważałem na to ostrzeżenie biblijne, (kiedyś z własnych chęci, tak mi się przynajmniej wydawało, a teraz nadal zważam, bo nie jestem zapraszany na imprezy), to jestem ‘odstępcą’ i zginę w Armagedonie. Natomiast ci co nie korzystają dzisiaj już z tej biblijnej przestrogi będą żyć wiecznie w pięknym raju. Teraz się bawią i później się będą bawić!  Gdzie tu logika?  Co się temu ichniemu bogu Jehowie stało, że zmienił zdanie?

    Dlaczego więc zasady biblijne stosują wybiórczo? Do jednych się bardzo stosują ( np. izolacja w stosunku do byłych świadków) i są w tym bardzo pilnowani przez swoich przełożonych, a w innych ci sami przełożeni patrzą przez palce na łamanie tychże zasad. A przecież logicznie rzecz ujmując, to Armagedon jest teraz przecież bliżej prawie o 50 lat!  Nie ogarniam i nie pojmuję tego, jak Jehowa to toleruje i jak jest zmienny w swych oczekiwaniach w wobec swoich wiernych.

  Postscriptum:

 Prezent w postaci gotówki wręczyłem córce w domu. Ponad podziałami. Został przyjęty. Zgodnie z rzymską (a nie biblijną) zasadą: „pecunia non olet”. Nie śmierdzą nawet od odstępcy. A mnie to ucieszyło. Bo to moje dziecko, a nie Towarzystwa Strażnica. Chcę, żeby wiedziała, że na ojca może liczyć. Nasze pokrewieństwo jest wieczne. Nikt tego nie jest w stanie rozerwać czy unieważnić. Tym bardziej Towarzystwo Strażnica, ciało kierownicze, czy „niewolnik wierny i rozumny”, jakkolwiek by się dla kamuflażu nie nazwali.


                                                                                                                      Kawałek swego życia opowiedział jeden z milionów oszukanych.     
« Ostatnia zmiana: 01 Czerwiec, 2018, 12:56 wysłana przez NNN »


Offline gangas

Odp: Moja druga córka wychodzi za mąż.
« Odpowiedź #8 dnia: 20 Czerwiec, 2018, 17:59 »
                                   
       Moja druga córka wychodzi za mąż, goście bawią się w znanej restauracji, a ja siedzę w domu sam jak palec. Z pierwszą córką było podobnie. Dlaczego tak traktowany jest rodzony ojciec? Bo jest byłym świadkiem Jehowy. Sam wychował córki w tym kulcie ( był w nim prawie  od urodzenia, bo świadkowie zwerbowali jego rodziców, jak był  jeszcze dziecięciem), a jak zrozumiał po latach, że to oszustwo, że 35 lat budował sektę tylko za iluzoryczną  obietnicę rychłego zbawienia, które nie nadeszło nigdy, to teraz trzeba go odizolować od reszty członków sekty i od rodziny, aby nie przekazywał im wiedzy jaką w międzyczasie zdobył o tym kulcie. Członkom świadków ich elity tłumaczą, że robi się to po to, żeby zbłądzona owca powróciła z powrotem. Ale przecież jest to szantaż, jest to wymuszanie na takiej osobie powrotu poprzez ostracyzm, poprzez izolowanie go od własnych dzieci, wnuków, poprzez nierozmawianie z nim o sprawach wiary, a nie przez cierpliwe tłumaczenie i przypominanie zasad Bożych wyłuszczonych w Piśmie Świętym. Często jednak taki ojciec nadal łoży na wychowanie dziecka, a jeśli jest dorosłe i tak nadal pomaga mu finansowo i rzeczowo, mieszkają ciągle w jego domu,  nieraz bez jego pomocy by zginęły (kult nie tylko w niczym nie pomaga, ale jeszcze wyciąga rękę po to, co dzieci dostają od rodziców), a jak dochodzi do  jakichś  uroczystości rodzinnych to bez ojca, bo im grozi za to też usunięcie z organizacji świadków. Elity przekazują im wiedzę, że jest to nakaz biblijny. Tymczasem Biblia jest zręcznie przez te elity wykorzystywana jako narzędzie do wywierania presji na swych członkach, aby nie bratać się z wykluczonymi i ‘odstępcami’, bo to właśnie tylko tym elitom pozwala obronić się przed ewentualnymi masowymi odejściami z ugrupowania, które sztucznie utworzyli dla swoich korzyści, a nie dla wielbienia Boga. Niech podadzą statystyki ilu wykluczonych wróciło do organizacji poprzez takie traktowanie.  A ilu nie wróciło i nigdy nie zamierza wrócić?
     I tylko z tego powodu siedzę w domu sam. Na przyjęciu weselnym, w przyjemnej atmosferze, po alkoholu, rozwiązują się języki, zawiązują nowe znajomości i przyjaźnie, ludzie się zwierzają i opowiadają o sobie i o swych poglądach. W tedy świadek Jehowy może dowiedzieć się dużo o nieprzyjemnych sytuacjach, o  niebiblijnych praktykach i o złych sprawach dziejących się w organizacji świadków, o których nie słyszał, bo są skrzętnie wyciszane i „zamiatane pod dywan”. Dlatego ich elity nie mogą za żadne skarby dopuścić do bratania się  członków tej grupy religijnej z  byłymi świadkami. I to działa! To nie błogosławieństwo ich boga Jehowy powoduje ich ekspansje, to ostracyzm wobec ich byłych członków, jest głównym powodem tego, że jeszcze nadal istnieją. Jak w ciągu ponad 20 ostatnich lat  wykluczali masowo, ponieważ nie spełniły się ich przepowiednie dotyczące schyłku XX wieku, to się właśnie okazało, że w Polsce zaliczyli spadek minus 2 %  w liczbie członków (2016 r.). Potwierdzają to sami przecież, nie przyznając się do tego, iż im ten ich bóg przestał błogosławić. Są więc w sytuacji Żydów za czasów Jezusa. Jeszcze im się wydawało, że nadal jako całość są organizacją Bożą, ale przecież Jezus głosił już o tym, że Bóg wybrał  nową owczarnie i nie cały naród tam się zmieści. Ci co fałszywie go wielbią odejdą z kwitkiem. Ale obecni przywódcy świadków miedzy innymi w Polsce wykluczyli już tyle osób, że ci poprzez swoje działania informacyjne i wieloraką  aktywność edukacyjną  stali się realnym zagrożeniem - stają się coraz częściej alternatywą dla macierzystej organizacji świadków. Dlatego świadkowskie elity  ‘obdzierają ich ze skóry’. 
Cdn.

 Nigdy czegoś takiego bym nie zrobił. Minęło ale miej chłopie jaja. Sam prowadziłem swoją córkę do  ołtarza jako ojciec, chociaż kk jest mi odległy. Wymagała tego sytuacja. I nawet jestem poniekąd z siebie dumny. Ale po 2 lat dziecko nie zostało podane do tzw. chrztu i dobrze niech poczeka.Obrządek obrządkiem a życie płynie dalej
Jutro to dziś tyle że jutro.