Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Autor Wątek: Rozterki  (Przeczytany 4716 razy)

Offline calla

Rozterki
« dnia: 26 Wrzesień, 2018, 16:56 »
Dzień dobry,to mój pierwszy post chociaż czytam wątki od kilku miesięcy.
Od dziecka byłam wychowywana w rodzinie świadków Jehowy. I choć z pozoru byłam wzorowym dzieckiem to w głębi zawsze mnie ciągnęło ,,do świata''. W podstawówce rodzice mieli jeszcze na mnie dość duży wpływ ale i tak już wtedy oglądałam bajki z magią i obracałam się w świeckim towarzystwie. W gimnazjum sprawa jeszcze bardziej się zmieniła. Zostałam głosicielem i rodzice odpuścili sobie chodzenie do szkoły i wyjaśnienie kim jesteśmy. Od teraz ja musiałam to zrobić. I chociaż powiedziałam o tym wychowawcy to uczestniczyłam np. w mikołajkach klasowych. I nadszedł czas na największą zmianę. Przeprowadziliśmy się na drugi koniec Polski. Wszystko było nowe... Przez rok chodziłam do szkoły z jedną dziewczyną ze zboru. Ona trzymała się zasad więc przez rok stosowałam się do zasad organizacji. Ale później przyszedł czas wyboru szkoły średniej. Wybrałam technikum do którego nie poszedł nikt kogo znałam. Chciałam zacząć od zera. W wakacje poprzedzające pierwszy rok w nowej szkole wzięłam chrzest. Przez kilka pierwszych miesięcy było wszystko okej( mino że nie mówiłam nikomu że jestem świadkiem). Później zaprzyjaźniłam się z jedną z osób w klasie. Miałyśmy naprawdę dużo wspólnego. Zaczęłam oglądać filmy i seriale, które krótko mówiąc organizacja nie toleruje. Mijały miesiące a ja wiodłam podwójne życie. I dochodzimy do dnia dzisiejszego... Jestem pełna wątpliwości co do tej religii. Widzę postępowanie niektórych i zastanawiam się czy jest więcej wśród świadków, którzy myślą i robią to co ja.
Postanowiłam napisać ten post ponieważ zaczęłam zastanawiać się nad tym co chce robić w przyszłości. Nigdy nie chciałam iść na studia - bo przecież powinnam zostać pionierką- ale od pewnego czasu myślę, że w sumie czemu mam nie zdobyć wyższego wykształcenia, które jest przecież szykanowane przez organizację.
Jeśli przeczytałeś cały mój wywód to gratuluję  ;D ;D ;D  Proszę o poradę albo jakąś wskazówkę co powinnam zrobić
PS. Przepraszam jeże post jest trochę chaotyczny ale pisałam go bez większych przemyśleń. Tylko to co mi leżało na sercu od dawna ...


Offline Ruda woda

Odp: Rozterki
« Odpowiedź #1 dnia: 26 Wrzesień, 2018, 17:25 »
kochana myślisz, a to 3/4 sukcesu. zabieraj kiece i wybywaj na studia. org nie da ci na chleb ani nie utrzymanie.
myśl o swojej przyszłości
ps. posiedzisz na forum i poczytasz to zaraz ci się oczy otworzą i zrozumiesz co jest "prawdą"
"Nigdy nie próbuj upodobnić kogoś do siebie. Ty wiesz - i Bóg wie to również - że jeden taki egzemplarz jak ty zupełnie wystarczy"  Ralph Waldo Emerson


Offline Światus

Odp: Rozterki
« Odpowiedź #2 dnia: 26 Wrzesień, 2018, 17:43 »
Witaj calla.

Jeśli masz możliwość - wykorzystaj ją.
Jeśli masz chęci i zapał - osiagniesz cel, który sobie postawisz.

Co do studiów i wiedzy.
Wystarczy poczytać Księgę Przyesłów. Chyba jej połowa to wersety o mądrych i głupich  :)

Prz 11:29 Kto dom swój niepokoi - wiatr odziedziczy,
a głupiec będzie sługą mądrego.

Na studiach, człowiek uczy się myśleć (mam nadzieję), a to nie jest wygodne dla organizacji. Głupimi łatwiej jest kierować.
Chcesz przynajmniej pod względem zawodowym i finansowym mieć lżejsze życie?
Idź na studia. Tylko ucz się dobrze   :D

Aha. Przykłady z Biblii;
Paweł
Łukasz
Poza tym; "Wszystko mi wlono", a w tym przypadku, korzyść jest niewątpliwa  ;)

Przykłady ze Strażnicy;
Rutherford - był prawnikiem.


Offline Safari

Odp: Rozterki
« Odpowiedź #3 dnia: 26 Wrzesień, 2018, 17:55 »
Taak! Zrob to co uwazasz. Idz na studia lub nie - to zalezy od ciebie ale nie podejmuj zadnej decyzji z poczucia winy. I tak poczytaj troche forum.

Zobacz druga strone medalu i zdecyduj co chcesz robic 😄

No i nie daj nikomu doradzac 😁ludzie powiedzia ci co mysla a reszta nalezy do Ciebie. bTW z mojego punktu widzenia (Takze z mojego doswiadczenia) wynika, ze nie ma co siedziec w orgu. Szkoda zycia na przezywanie ciaglego strachu przed Armagedonem, Szatanem I Jehowa.

"Faith, if it is ever right about anything, is right by accident" S.Harris


Offline Roszada

Odp: Rozterki
« Odpowiedź #4 dnia: 26 Wrzesień, 2018, 18:03 »
Jeśli masz ochotę, to ucz się. :)
Sam znałem dwóch exŚJ, którzy po zakończeniu karieru w organizacji poszli na studia.
Jeden na prawo (był jeszcze w Markach tłumaczem w biurze oddziału).
Drugi poszedł na historię (były starszy zboru).


Offline Nadaszyniak

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 3 700
  • Polubień: 5634
  • Psychomanipulacja owieczek # wielkiej wieży(Ww)
Odp: Rozterki
« Odpowiedź #5 dnia: 26 Wrzesień, 2018, 18:10 »
Witaj-CALLA
Nigdy nie patrz na to, co ludzie powiedzą.
Im zawsze coś nie będzie pasowało.
Dlatego...
Żyj po swojemu, tak żeby Tobie było dobrze.
To Twoje życie i Twoje szczęście
Uważam, że u Nas znalazłaś odpowiednie miejsce, przechadzaj się nadal po tym FORUM i zatrzymaj się tam, gdzie zwrócisz  Swoją uwagę  :)


Apostates

  • Gość
Odp: Rozterki
« Odpowiedź #6 dnia: 26 Wrzesień, 2018, 18:19 »
Postanowiłam napisać ten post ponieważ zaczęłam zastanawiać się nad tym co chce robić w przyszłości. Nigdy nie chciałam iść na studia - bo przecież powinnam zostać pionierką- ale od pewnego czasu myślę, że w sumie czemu mam nie zdobyć wyższego wykształcenia, które jest przecież szykanowane przez organizację.
Jeśli przeczytałeś cały mój wywód to gratuluję  ;D ;D ;D  Proszę o poradę albo jakąś wskazówkę co powinnam zrobić
PS. Przepraszam jeże post jest trochę chaotyczny ale pisałam go bez większych przemyśleń. Tylko to co mi leżało na sercu od dawna ...

Witaj Calla.
Nie będę Ci doradzać a już na pewno nie mówić co powinnaś a czego nie powinnaś (to także słowa które wykluczam ze swojego słownika i zastępuje wyrazem - mogę / nie mogę).
Ludzie z reguły doradzają innym to, co sami chcieliby usłyszeć.
Wsłuchaj się w samą siebie i odpowiedz sama sobie na pytanie - co chciałabyś robić / czym zajmować się w swoim życiu? I pamiętaj , że nikt za Ciebie życia nie przeżyje , jak sobie pościelesz tak się wyśpisz.
Jeśli nie studia , to może jakaś inna szkoła wg Twoich nie czyichś upodobań.

W swoim życiu staram się nie dać złapać na przynętę “prestiżu” czyli - Najgorsza jest pogoń za prestiżem. Uważam , że to puste słowa , pod którymi kryje się wyjątkowo wredna konstrukcja nacisków, bez których można sobie świetnie poradzić, a z którymi jest tylko trudniej i trudniej.
Jako nastolatka a kiedyś glosicielka nie miałam problemów żeby pójść na studia , nie prawiono mi także kazań z tego powodu ale myślę , że dlatego - ponieważ stwarzałam wokół siebie pewne granice..... , a za pójście na studia nikogo nie wyklucza się (chyba , że kierunek nieodpowiedni wg organizacji).

„W życiu nie ma nic za darmo, a iść trzeba własną drogą. Różną wiedzą Cię nakarmią, Ty pozostań zawsze sobą……”

Wątek zatytułowany - "Rozterki".
I dlatego pozwolę sobie na cytat:

“Nie martw się o przyszłość.
Albo się martw.
Ale pamiętaj, że martwienie się jest tak samo skuteczne, jak rozwiązywanie algebry żuciem gumy.”

Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego  :D
« Ostatnia zmiana: 26 Wrzesień, 2018, 18:22 wysłana przez Apostates »


Offline hello_him

Odp: Rozterki
« Odpowiedź #7 dnia: 26 Wrzesień, 2018, 21:31 »
Jak masz chęć iść to się nie zastanawiaj!! Bo inaczej będziesz musiała iść 20 lat później po przebudzeniu, jak ja. A nie wiesz jak to boli że tyle lat zmarnowane.
Człowiek zostaje przyjęty do kościoła za to w co wierzy a wykluczony za to, co wie. – Samuel Clemens (Mark Twain)


Offline lukier

Odp: Rozterki
« Odpowiedź #8 dnia: 26 Wrzesień, 2018, 21:48 »
Dzień dobry,to mój pierwszy post chociaż czytam wątki od kilku miesięcy.
 Jestem pełna wątpliwości co do tej religii. Widzę postępowanie niektórych i zastanawiam się czy jest więcej wśród świadków, którzy myślą i robią to co ja.


Zapewniam Cię że jest ich więcej. Sama byłam tego typu świadkiem co Ty :) I z pełną odpowiedzialnością radzę Ci: idź na te studia. Rozwiniesz się, poznasz ciekawych ludzi, będziesz miała lepszy start, nawet jeśli nie zdecydujesz się odejść z organizacji. Studia to podstawa dalszego kształtowania życia.

Witaj na forum, to odpowiednie miejsce do pisania o tego typu rozterkach, dziel się nimi i otwieraj na to co tu czytasz. Powodzenia!


Online DeepPinkTool

Odp: Rozterki
« Odpowiedź #9 dnia: 26 Wrzesień, 2018, 22:34 »
Myśl o sobie. Żadna idea nie jest warta by tracić dla niej życie. Powodzenia  :)


Apostates

  • Gość
Odp: Rozterki
« Odpowiedź #10 dnia: 26 Wrzesień, 2018, 22:36 »
Witaj calla.

Jeśli masz możliwość - wykorzystaj ją.
Jeśli masz chęci i zapał - osiagniesz cel, który sobie postawisz.

Co do studiów i wiedzy.
Wystarczy poczytać Księgę Przyesłów. Chyba jej połowa to wersety o mądrych i głupich  :)

Prz 11:29 Kto dom swój niepokoi - wiatr odziedziczy,
a głupiec będzie sługą mądrego.

Na studiach, człowiek uczy się myśleć (mam nadzieję), a to nie jest wygodne dla organizacji. Głupimi łatwiej jest kierować.
Chcesz przynajmniej pod względem zawodowym i finansowym mieć lżejsze życie?
Idź na studia. Tylko ucz się dobrze   :D

Aha. Przykłady z Biblii;
Paweł
Łukasz
Poza tym; "Wszystko mi wlono", a w tym przypadku, korzyść jest niewątpliwa  ;)

Przykłady ze Strażnicy;
Rutherford - był prawnikiem.

Witaj Światus.
Pozwolę nie do końca zgodzić się z Tobą  :D
Nie wiem czy dobrze Cię zrozumiałam  , ale myślę , że studia bądź ich brak nie zawsze są wyznacznikiem mądrości / głupoty i nie zawsze też absolwenci wyższych uczelni mają lepsze życie zawodowe i finansowe.
Wśród swoich znajomych którzy ukończyli studia , są osoby które zarabiają najniższą krajową i nie koniecznie pracują w swoim zawodzie bądź zarobki nie różnią się diametralnie od tych osób które ukończyły szkoły zawodowe bądź średnie. Mam też koleżankę w Polsce która jest po szkole zawodowej i otworzyła swój salon fryzjerski - na brak pracy i pieniędzy nie narzeka i przede wszystkim lubi swoją pracę  :D
Niektórzy ludzie , mówiąc kolokwialnie - mają łeb na karku i bez studiów nie źle sobie radzą  :D
Ja jestem przykładem osoby która z tytułem magistra ok 14 lat mieszka i pracuje w UK bo w Polsce oferty zarobków nie bardzo mnie satysfakcjonowaly  :D
Nic na też na siłę bo z kiepskiego studenta dobrego lekarza nie będzie i wpaść w ręce kogoś takiego na pewno bym nie chciała  :D

Pozdrawiam.
« Ostatnia zmiana: 26 Wrzesień, 2018, 22:55 wysłana przez Apostates »


Offline Światus

Odp: Rozterki
« Odpowiedź #11 dnia: 26 Wrzesień, 2018, 23:30 »
Witaj Światus.
Pozwolę nie do końca zgodzić się z Tobą  :D
Nie wiem czy dobrze Cię zrozumiałam  , ale myślę , że studia bądź ich brak nie zawsze są wyznacznikiem mądrości / głupoty i nie zawsze też absolwenci wyższych uczelni mają lepsze życie zawodowe i finansowe.

Cześć Apostates  :)

Dobrze mnie zrozumiałaś.
Zgadzam się z Tobą, że studia nie są wyznacznikiem madrości, zwłaszcza w obecnych czasach. Sporo też zależy od uczelni.
Jeśli ktoś jest obrotny i ma zamiar założyć własny biznes - nie potrzebuje studiów. Ale na studiach nawiązuje siekontakty, które później mogą być przydatne.
Jeżeli ktoś jednak chce pracować "na etacie" - studia są bardzo wskazane. Zdarza się, że czasami pracodawce wymaga od pracownika biurowego co najmniej licencjatu.
To zależy od kierunku, ale łatwiej jest znaleźć pracę "z papierkiem" niż bez, chociaż życie i tak weryfikuje umiejętności, a dla samego dokumentu nie warto marnować życia.
Studia są dla tych, którzy wiedzą czego chcą i chcą poszerzyć swoja wiedzę w tej dziedzinie.

Apostates, czy wiedza zdobyta na studiach i tytuł przydały Ci sie do czegoś w Twojej karzierze zawodowej?

Pozdrawiam  :)


Offline Ekskluzywna Inkluzywność

Odp: Rozterki
« Odpowiedź #12 dnia: 27 Wrzesień, 2018, 00:24 »
Zaczęłam oglądać filmy i seriale, które krótko mówiąc organizacja nie toleruje.

A konkretniej, jakich filmów i seriali Organizacja nie toleruje w tych czasach?

Nigdy nie chciałam iść na studia - bo przecież powinnam zostać pionierką- ale od pewnego czasu myślę, że w sumie czemu mam nie zdobyć wyższego wykształcenia, które jest przecież szykanowane przez organizację.

Słusznie szykanują, choć z niesłusznych pobudek. Żadnych studiów w tych czasach, a już broń boże humanistyka. Tylko fach w ręku, tylko politechnika.

zastanawiam się czy jest więcej wśród świadków, którzy myślą i robią to co ja.

Są. Ale wielu zlewa jakiekolwiek radykalne kroki i są w zborach dla towarzystwa, dla rodzin, dla świętego spokoju, zgłaszają się raz na całe zebrania, raportują tyle godzinek żeby mieć spokój i nic ponadto. Tak zwani letni duchowo. I nie jest to takie głupie zachowanie. Ja bym powiedział, że nie ma sensu w młodości psuć sobie więzi rodzinnych, zwłaszcza gdy pozostaje się od niej z dala i można żyć własnym życiem. Można mieć ciastko i zjeść ciastko. Odłączenia są dobre albo dla tych co i tak już nie mają wyjścia bo za pasem komitet albo dla tych co robią rozrachunek z własnym życiem. Młody człowiek nie powinien się oficjalnie pchać poza organizację jeśli nie musi, zwłaszcza jeśli nie sprawuje ona nad nim kontroli na co dzień.

Nie będę Ci doradzać a już na pewno nie mówić co powinnaś a czego nie powinnaś (to także słowa które wykluczam ze swojego słownika i zastępuje wyrazem - mogę / nie mogę).
Ludzie z reguły doradzają innym to, co sami chcieliby usłyszeć.
Wsłuchaj się w samą siebie

Trochę do dupy być młodym w tych czasach. Pytasz o rady, a 90% rad brzmi żeby nie słuchać żadnych rad, tylko samego siebie. I wszystko fajnie, jak jesteś spawaczem po 50tce, po dwóch rozwodach, trzech operacjach chirurgicznych i jednym bankructwie; mając tym samym zróżnicowane zaplecze do wewnętrznego monologu. Ale skąd człowiek wchodzący w życie ma czerpać inspirację i rozeznanie na początku drogi? Sam się nie wymyśli. Im mniej dano przewodnictwa w młodym wieku, tym bardziej będzie w przyszłości zagubiony...i paradoksalnie tym więcej usłyszy pochwał indywidualizmu. I umywania rąk od porad, bo porada to potencjalna odpowiedzialność, choćby symboliczna, a w tych czasach ludzie boją się odpowiedzialności.

To błędne koło - zupełnie jak wtedy gdy szukasz rozwiązania problemu w wyszukiwarce google, a większość znalezionych wątków odsyła cię do skorzystania z wyszukiwarki google :P

Oczywiście internet to też nie jest jakaś ekstraklasa branży porad, ale sam fakt obecności takich pytań egzystencjalnych dowodzi, że jest zapotrzebowanie na przewodników - których rolę powinno spełnić najbliższe otoczenie - albo chociaż na osoby które wysłuchają i okażą zainteresowanie. A jak otoczenie tych oczekiwań nie spełni, to pojawią się wzorce zastępcze: muzycy, jutuberzy, gwiazdy filmu i internetu ( tak czy siak pojawi się internet w równaniu). Każdy myśli, że jak powiemy komuś żeby był sobą, to przyłożymy cegiełkę do stworzenia drugiego Szekspira, Jane Austen albo Chopina. A w praktyce najbardziej poczytną gazetą w tym kraju jest Fakt, a ludzie taranują barierki by dostać się na koncert Disco Polo.

Dobranoc.
« Ostatnia zmiana: 27 Wrzesień, 2018, 01:04 wysłana przez Ekskluzywna Inkluzywność »


Apostates

  • Gość
Odp: Rozterki
« Odpowiedź #13 dnia: 27 Wrzesień, 2018, 07:32 »

Apostates, czy wiedza zdobyta na studiach i tytuł przydały Ci sie do czegoś w Twojej karzierze zawodowej?


Cześć Światus.
Tak - wiedza zdobyta na studiach i tytuł przydały mi się w mojej karierze zawodowej jednak kierunek który ukończyłam był takim "kołem ratunkowym" (nie bardzo też budził moje zainteresowanie ale po jakimś czasie odnalazłam się....) gdyż składałam dokumenty do szkoły policyjnej do której nie dostałam się (w tamtych czasach było duże oblężenie) i na uniwerek.

Nie będę już przytaczala tu cytatu Ekskluzywna Inkluzywność , napiszę tylko krótko.
Pisząc o byciu sobą , wsłuchaniu się w samą / samego siebie nie miałam na myśli stworzenia drugiego Szekspira czy Chopina.
Nie lubię też wywierać nacisków a już na pewno nie przyczyniać się do tego by ktoś spełniał moje ambicje dlatego też jeszcze raz powtórzę tylko może inaczej sformułuje :
Powinnaś / nie powinnaś iść na studia to tryb rozkazujący którego nie używam w swoim życiu!

Na marginesie dodam , ja też byłam kiedyś ofiarą chorych ambicji mojego ojca doradcy i nie żałuję tego , że choć bardzo często bolesnym kosztem a jadnak potrafiłam przeciwstawić się dlatego też jestem bardzo ostrożna w doradzaniu a jeśli już wyrażę swoje zdanie na jakiś temat - podkreślam , że decyzja należy do drugiej strony.

Pozdrawiam.
« Ostatnia zmiana: 27 Wrzesień, 2018, 07:59 wysłana przez Apostates »


Offline Safari

Odp: Rozterki
« Odpowiedź #14 dnia: 27 Wrzesień, 2018, 08:02 »
A konkretniej, jakich filmów i seriali Organizacja nie toleruje w tych czasach?

Słusznie szykanują, choć z niesłusznych pobudek. Żadnych studiów w tych czasach, a już broń boże humanistyka. Tylko fach w ręku, tylko politechnika.

Są. Ale wielu zlewa jakiekolwiek radykalne kroki i są w zborach dla towarzystwa, dla rodzin, dla świętego spokoju, zgłaszają się raz na całe zebrania, raportują tyle godzinek żeby mieć spokój i nic ponadto. Tak zwani letni duchowo. I nie jest to takie głupie zachowanie. Ja bym powiedział, że nie ma sensu w młodości psuć sobie więzi rodzinnych, zwłaszcza gdy pozostaje się od niej z dala i można żyć własnym życiem. Można mieć ciastko i zjeść ciastko. Odłączenia są dobre albo dla tych co i tak już nie mają wyjścia bo za pasem komitet albo dla tych co robią rozrachunek z własnym życiem. Młody człowiek nie powinien się oficjalnie pchać poza organizację jeśli nie musi, zwłaszcza jeśli nie sprawuje ona nad nim kontroli na co dzień.

Trochę do dupy być młodym w tych czasach. Pytasz o rady, a 90% rad brzmi żeby nie słuchać żadnych rad, tylko samego siebie. I wszystko fajnie, jak jesteś spawaczem po 50tce, po dwóch rozwodach, trzech operacjach chirurgicznych i jednym bankructwie; mając tym samym zróżnicowane zaplecze do wewnętrznego monologu. Ale skąd człowiek wchodzący w życie ma czerpać inspirację i rozeznanie na początku drogi? Sam się nie wymyśli. Im mniej dano przewodnictwa w młodym wieku, tym bardziej będzie w przyszłości zagubiony...i paradoksalnie tym więcej usłyszy pochwał indywidualizmu. I umywania rąk od porad, bo porada to potencjalna odpowiedzialność, choćby symboliczna, a w tych czasach ludzie boją się odpowiedzialności.

To błędne koło - zupełnie jak wtedy gdy szukasz rozwiązania problemu w wyszukiwarce google, a większość znalezionych wątków odsyła cię do skorzystania z wyszukiwarki google :P

Oczywiście internet to też nie jest jakaś ekstraklasa branży porad, ale sam fakt obecności takich pytań egzystencjalnych dowodzi, że jest zapotrzebowanie na przewodników - których rolę powinno spełnić najbliższe otoczenie - albo chociaż na osoby które wysłuchają i okażą zainteresowanie. A jak otoczenie tych oczekiwań nie spełni, to pojawią się wzorce zastępcze: muzycy, jutuberzy, gwiazdy filmu i internetu ( tak czy siak pojawi się internet w równaniu). Każdy myśli, że jak powiemy komuś żeby był sobą, to przyłożymy cegiełkę do stworzenia drugiego Szekspira, Jane Austen albo Chopina. A w praktyce najbardziej poczytną gazetą w tym kraju jest Fakt, a ludzie taranują barierki by dostać się na koncert Disco Polo.

Dobranoc.

Errhhh.. to co proponujesz? Podac kierunek studiow? Jesli bedzie chciala znalezc odpowiedz na pytanie co studiowac, to poszpera I popyta np pedagoga w szkole albo doradcy zawodowego. A I tak zdecydowac musi sama. Bo np doradca powie ze elektromechanika a jej to w ogole np nie interesuje.

Poza tym coz - takie zycie.

Patrze na to inaczej, na to co napisales  o odpowiedzialnosci. Ze to nie osoby, ktore pisza zeby samemu decydowac boja sie odpowiedzialnosci ale osoby, ktore pytaja i (podkeslam "I" poniwaz pytac to b dobra rzecz) potem robia slepo to co powiedzieli im doradcy., Bo wydaje im sie ze jak ktos powiedzial to bedzie lepiej. A tak naprawde nie wiadomo, czy bedzie lepiej czy gorzej jesli sie kogos poslucha. Jesli wybiera sie sluchanie innych to trzeba tez wziac na barki odpowiedzialnosc. A nie jak cos sie psuje to potem jest na doradce. Moze taka osoba, ktora jest niedojrzala na tyle by wziac za siebie odpowiedzialnosc, mowic potem - ze np E-In wywieral na Nia wplyw I ze gdyby nie byla w zlej kondycji umoslowej to nigdy by go nie posluchala.  Ale jak sir jednak rada przydalaby to ojojoj trzeba pytac przy byle okazji tej osoby, Bo ona zawsze madrze doradzi. I kiedy Tu czas na dorastanie I stawanie sie samodzielna i odpowiedzialna jednostka. (I jednak mysle, ze pomyliles Tu podjecia - w sprawach podejmowania decyzji bardziej chodzi o bycie odpowiedzialnym niz o pochwale indywidualizmu).

Moim zdaniem to, ze wskazuje sie osobie, ze Sama musi za siebie zdecydowac, ze Sama poniesie konsekwencje, ze Sama najlepiej zna swoja sytuacje - to jest niezwykle wazna lekcja doroslosci I samodzielnosci.

A poza tym co do studiow... To ja Sama dlugo zalowalam, ze poszlam na humanistyczne studia, ale ostatnio moja sytuacja sie zmienila I jestem na innym rynku pracy i sie okazuje, ze Tu sa inne potrzeby niz na poprzednim rynku pracy...

Takze moja rada do zalozycielki watku: poszperaj , zbierz informacje (np. W kazdym wojewodzkim (wojewodzkim - nie powiatowym) urzedzie pracy jest doradca zawodowy, ktory udziela porad za darmo. Moze warto tam sie wybrac? A potem sobie zdecyduj. I moze ta decyzja bedzie taka, ze bedziesz ja zle oceniac w przyszlosci. Moze tak byc. Podejmujemy czasem decyzje, ktore potem oceniamy jako nietrafne. Ale z kazda taka decyzja sie uczymy czegos o sobie I swiecie. I jesli jest to nasza decyzja to zamiast szukac winnych, to mowimy "Eh, Safari, zawalilas sprawe. Co mozesz teraz zrobic zeby to naprawic?" A nie tracimy czasu na "czemu ja go posluchalam? Czemu jej uwierzylam. Teraz dam jej/jemu znac ze jej porada byla taka I taka...."


P.S. a cala masa coachow, pseudo-doradcow i guru-podobnych ludzi ma sie tak dobrze wlasnie z powodu przekonana, ze ktos inny powinien wziac odpowiedzialnosc za moje "beznadziejne" zycie I cos z nim zrobic.
« Ostatnia zmiana: 27 Wrzesień, 2018, 08:09 wysłana przez Safari »
"Faith, if it is ever right about anything, is right by accident" S.Harris