Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Autor Wątek: Refleksyjnie  (Przeczytany 3467 razy)

Offline matus

Odp: Refleksyjnie
« Odpowiedź #30 dnia: 08 Styczeń, 2019, 16:36 »
Porównuje z hinduistycznymi księgami Wedy, chińską księgą przemian, analizuję kodeks Hammurabiego itp.  Oglądam naukowe filmy o powstaniu życia oraz wszechświata.
Kroki wymagający naprawdę sporo odwagi od osoby głęboko wierzącej. Naprawdę.
Rozpatruję, czy cuda opisane w Biblii wydarzyły się naprawdę. Czy Biblia to nie jest przypadkiem żydowski mit a cuda tam opisane np plagi, rozstąpienie się morza czerwonego, służyły pokrzepieniom serc dla kolejnych pokoleń...
W sumie jak wszystkie inne tzw. "święte księgi", które są zbiorami mitów ludzi żyjących w danej kulturze. Biblia niczym szczególnym się na ich tle nei wyróżnia, jak się w nie wszystkie wczyta.
być może ludzie nie potrafiąc wyjaśnić pewnych naturalnych zjawisk dostrzegali w tym rękę Bożą...a dziś większość z tych "cudów" ma wyjaśnienie naukowe.
To jest zjawisko tzw. "kieszonkowego boga". Dawno temu ludzie nie potrafili wytłumaczyć znacznej części otaczającego ich świata i ktoś wpadł na pomysł boga. Z czasem, gdy ludzkość zaczęła coraz dokładnie badać świat rzeczy niewyjaśnionych robiło się coraz mniej, a miejsce dla boga zostało tylko w kieszonkach-cudach.

Pytanie-zagwozdka: Skoro Biblia (i inne "święte księgi") tłumaczy wszystko, to dlaczego nie ma tam minimalnych choćby wzmianek o mikroświecie, o którym ludzie dowiedzieli się dopiero po odkryciu mikroskopu?
Widzisz jaki galimatias mam w głowie.
Żeby się uporządkowało, czasem trzeba dodatkow nabałaganić ;)

Cytat: klara kot
no wygodne:  "na Biblię patrzę z dystansem" (=więc nie muszę stosować się do wszystkiego co w niej napisano)
"a w Boga wierzę i w nim mam nadzieję" (=czyli mam nadzieję na przyszłość)

to ja tez tak bym chciała wybierać sobie z Biblii co mi pasuje, i jednocześnie wierzyć że Bóg istnieje i nagradza, ale czy to oto chodzi?
Bo wg mnie jest raczej tak: albo wierzę w Boga i stosuję się do całej Biblii i mam nadzieję
albo nie wierzę w Boga i nie stosuje się do Biblii i nie mam nadziei
Właśnie odkryłaś, jak działają denominacje w chrześcijaństwie ;)
W sumie żadna nie stosuje się do całej Biblii, a każda wybiera sobie to, co jej pasuje ("to co napisane tu bierzemy literalnie, to co tam - to tylko przypowieść, a gdzie indziej - pomijamy").
To tzw. "cherrypicking" (po naszemu - wyżeranie z keksa ulubionych łakoci)
Bogowie są gorsi od Pokemonów, bo nie da się złapać ich wszystkich, tylko jednego (albo małą grupkę), bo się obrażają.


Offline Wiedza

Odp: Refleksyjnie
« Odpowiedź #31 dnia: 08 Styczeń, 2019, 16:53 »
Wobec tego nie zostaje nic innego jak tylko żyć, jeść i pić, wydawać na świat potomstwo i umrzeć. Skoro materia powstała z niczego, skoro wszystkie prawa fizyki i chemii się same stworzyły, mądrość, uczucia oraz myślenie powstało z przypadku, jeśli wiara właśnie w takie pojęcie wszechświata komuś odpowiada to nie będę go namawiał.
 Co do powstania bibli to nie czytam artykułów że strażnic żeby się "dokształcać".
Nie wierzę, że świat po prostu sobie istnieje. Wolę wierzyć w Boga niż nie wierzyć.
Można znaleźć sens życia bez Boga, ale jeśli jest coś dalej, to ten kto nie wierzy tylko zmniejsza swoje szanse na wieczność. Powtarzam "jeśli"


Offline Nemo

  • El Kapitan
  • Wiadomości: 4 391
  • Polubień: 10474
  • Często pod wiatr. Ale zawsze własnym kursem.
Odp: Refleksyjnie
« Odpowiedź #32 dnia: 08 Styczeń, 2019, 17:18 »
I słusznie. Jeżeli jednemu do szczęścia jest potrzebna wiara, to niech się tego trzyma, po co ma się unieszczęśliwiać tłumiąc to w sobie? Drugiemu wiara nie jest potrzebna do szczęścia i dlaczego miałby się na siłę zmuszać do uwierzenia w coś, co wg niego jest bajką lub mitem.
Najważniejsze, żeby jedni drugim nie wmawiali ze ci są w błędzie.
Ile ludzi tyle światopoglądów. 
Niemądrym jest być zbyt pewnym własnej wiedzy. Zdrowo jest pamiętać, że najsilniejszy może osłabnąć, a najmądrzejszy się mylić.
Mahatma Gandhi


Offline Safari

Odp: Refleksyjnie
« Odpowiedź #33 dnia: 08 Styczeń, 2019, 17:44 »
Wobec tego nie zostaje nic innego jak tylko żyć, jeść i pić, wydawać na świat potomstwo i umrzeć. Skoro materia powstała z niczego, skoro wszystkie prawa fizyki i chemii się same stworzyły, mądrość, uczucia oraz myślenie powstało z przypadku, jeśli wiara właśnie w takie pojęcie wszechświata komuś odpowiada to nie będę go namawiał.
 Co do powstania bibli to nie czytam artykułów że strażnic żeby się "dokształcać".
Nie wierzę, że świat po prostu sobie istnieje. Wolę wierzyć w Boga niż nie wierzyć.
Można znaleźć sens życia bez Boga, ale jeśli jest coś dalej, to ten kto nie wierzy tylko zmniejsza swoje szanse na wieczność. Powtarzam "jeśli"

Ja na przyklad nie potrzebuje miec sensu zycia. DLA mnie samo zycie jest sensem. Czemu mowic "tylko" pic I jesc I tylko miec dzieci I umrzec. A czemu nie powiedziec "az" jesc I pic I az miec dzieci.

Tak to czuje 😀

A jesli jest cos tam po smierci (w co szczerze watpie I graniczy to z 99,9...%) to naprawde nie wydaje mi sie by bog/Bog/bogini/Bogini rozliczal/a ateistow z ich niewiary. Jesli jest to chyba jest wiekszy niz to. Niz rozliczanie ludzi ze wszystkich drobnostek. 😁😁

"Faith, if it is ever right about anything, is right by accident" S.Harris


Online Reskator

Odp: Refleksyjnie
« Odpowiedź #34 dnia: 08 Styczeń, 2019, 18:10 »
Ja na przyklad nie potrzebuje miec sensu zycia. DLA mnie samo zycie jest sensem. Czemu mowic "tylko" pic I jesc I tylko miec dzieci I umrzec. A czemu nie powiedziec "az" jesc I pic I az miec dzieci.

Tak to czuje 😀

A jesli jest cos tam po smierci (w co szczerze watpie I graniczy to z 99,9...%) to naprawde nie wydaje mi sie by bog/Bog/bogini/Bogini rozliczal/a ateistow z ich niewiary. Jesli jest to chyba jest wiekszy niz to. Niz rozliczanie ludzi ze wszystkich drobnostek. 😁😁
A dlaczego szczerze wątpisz?
Byłaś tam po niewidocznej stronie księżyca.Zostaw sobie margines!
Spotkali się astronauta z neochirurgiem i rozmawiają:
astronauta:byłem w kosmosie i Boga niet!
neurochirurg:a ja gdy robię operację mózgu nie widzę myśli ani snów ale wiem na pewno że tam są.



Byłem w kosmosie -"boga niet"


Offline Safari

Odp: Refleksyjnie
« Odpowiedź #35 dnia: 08 Styczeń, 2019, 18:23 »
A dlaczego szczerze wątpisz?
Byłaś tam po niewidocznej stronie księżyca.Zostaw sobie margines!
Spotkali się astronauta z neochirurgiem i rozmawiają:
astronauta:byłem w kosmosie i Boga niet!
neurochirurg:a ja gdy robię operację mózgu nie widzę myśli ani snów ale wiem na pewno że tam są.



Byłem w kosmosie -"boga niet"


Nie rozumiem?

Po co? Ja sie nie zarzekam, nie nauczam innych, ogolnie sie juz nad tym nie zastanawiam. Jest czy go nie ma - nie ma wplywu na moje zycie.

Nie rozumiem dlaczego z powodu przytoczenia tejze przemilej historyjki przez Ciebie mialabym zostawiac sobie margines na wiare w Boga. Fajna opowiastka. Jesli Ciebie przekonuje - swietnie!.

Szczerze watpie - poniewaz zebralam wiadomosci na ten temat, wyrobilam sobie zdanie - aczkolwiek zawsze z uwaga czytam to co pisza wierzacy - by jednak nie stac sie twardoglowym wyznawca jednego przekonania. Jak na razie - jak DLA mnie - nie znalazlam po stronie wierzacych argumentu, ktory by mnie przekonal do zmiany stanowiska. 😘
"Faith, if it is ever right about anything, is right by accident" S.Harris


Offline Wiedza

Odp: Refleksyjnie
« Odpowiedź #36 dnia: 08 Styczeń, 2019, 18:34 »
A takich ludzi tak wypowiadających się jak Safari to ja szanuję, kulturalnie i mądrze! Nemo także


Offline Sebastian

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 4 161
  • Polubień: 5679
  • tel.kom.+48 799831259 Stowarzyszenie@WYZWOLENI.org
Odp: Refleksyjnie
« Odpowiedź #37 dnia: 08 Styczeń, 2019, 18:44 »
dopóki nie przydarzy Ci się jakaś tragedia w życiu osobistym.
Wiara i nadzieja mimo wszystko pomagają przetrwać trudne chwile...
a jak przydarzy się tragedia to co wtedy da człowiekowi wiara? samooszukiwanie się?

mój tato zmarł w 2008 roku, byłem z nim mocno związany emocjonalnie, ale wiem że już go nie zobaczę. Czy mam okłamywać samego siebie że spotkamy się w raju ziemskim lub niebiańskim? po co? trzeba spojrzeć faktom w oczy i żyć dalej.


Online Reskator

Odp: Refleksyjnie
« Odpowiedź #38 dnia: 08 Styczeń, 2019, 18:51 »


Nie rozumiem?

Po co? Ja sie nie zarzekam, nie nauczam innych, ogolnie sie juz nad tym nie zastanawiam. Jest czy go nie ma - nie ma wplywu na moje zycie.

Nie rozumiem dlaczego z powodu przytoczenia tejze przemilej historyjki przez Ciebie mialabym zostawiac sobie margines na wiare w Boga. Fajna opowiastka. Jesli Ciebie przekonuje - swietnie!.

Szczerze watpie - poniewaz zebralam wiadomosci na ten temat, wyrobilam sobie zdanie - aczkolwiek zawsze z uwaga czytam to co pisza wierzacy - by jednak nie stac sie twardoglowym wyznawca jednego przekonania. Jak na razie - jak DLA mnie - nie znalazlam po stronie wierzacych argumentu, ktory by mnie przekonal do zmiany stanowiska. 😘
I tak trzymaj!
Bądż wierna swoim przekonaniom.
Chociaż przekonania nie są dowodami.
« Ostatnia zmiana: 08 Styczeń, 2019, 19:00 wysłana przez Reskator »


Offline Sebastian

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 4 161
  • Polubień: 5679
  • tel.kom.+48 799831259 Stowarzyszenie@WYZWOLENI.org
Odp: Refleksyjnie
« Odpowiedź #39 dnia: 08 Styczeń, 2019, 20:42 »
Wobec tego nie zostaje nic innego jak tylko żyć, jeść i pić, wydawać na świat potomstwo i umrzeć.
oprócz jedzenia picia seksu i umierania można jeszcze np.:
- czytać książki
- tworzyć prozę, poezję i sztuki teatralne
- wynajdywać leki na choroby które były dotychczas nieuleczalne
- przeciwdziałać nierównościom społecznym
- pomagać osobom potrzebującym
- przeciwdziałać zanieczyszczeniu środowiska
- prowadzić badania astronomiczne
- wymyśleć nowy dział matematyki
- itd. itp.
« Ostatnia zmiana: 08 Styczeń, 2019, 20:45 wysłana przez Sebastian »


Offline Villa Ella

Odp: Refleksyjnie
« Odpowiedź #40 dnia: 08 Styczeń, 2019, 20:57 »
Wiesz Klaro, ja też mam swoje przemyślenia... To, co dla swoich przekonań robią ŚJ, to trochę jak inwestowanie na emeryturę w funduszu, który wymaga bardzo wysokich składek. Obiecuje za to wysokemeryturę w przyszłości. Składka bardzo obciąża twój budżet, na tyle bardzo, że musisz wyrzekać się wszelakich przyjemności, jakie daje życie. Najtańsze, używane ubrania i buty, najtańsze, często przecenione z powodu nieświeżości jedzenie, z kosmetyków jedynie wazelina i tanie mydło, zero wakacji, za to praca na dwa etaty, bo z jednego (mimo wyrzeczeń) ni starczy... Tak żyjesz ty i każdy inny, kto zainwestował w ten fundusz. Zarząd funduszu, to ludzie, którzy z waszych składek żyją na wysokim poziomie, mają wszystko, o czym można pomarzyć i oczywiście, ani myślą o tym, aby kiedykolwiek komuś z was wypłacić chociaż grosz. W ich interesie jest, aby izolować was od innych, bo nie widzicie, jak ich poziom życia odbiega od waszego. Dodatkowo krytykują inne fundusze, często posługując się kłamstwami i półprawdami. Wmawiają wam, że równie korzystnych warunków, nie dostaniecie nigdzie indziej. Jednocześnie co chwilę zmieniają warunki umowy, powiększają składkę, oddalają termin przejścia na emeryturę. Tej umowy nie wolno przeczytać nikomu z ubezpieczonych, bo grozi to natychmiastowym rozwiązaniem umowy i przepadkiem zgromadzonych funduszy. Za to zarząd regularnie wydaje biuletyn, dotyczący umowy, w którym ogólnikowo wspomina o dokonanych zmianach, pisząc w samych superlatywach, jak bardzo wpłynie to na poprawę warunków emerytury. Wmawiają tobie, jak bardzo musisz czuć się szczęśliwa, że zdecydowałaś się na ten fundusz!
A czy ty czujesz się szczęśliwa? Wszyscy inni ubezpieczeni, przy każdym spotkaniu wydają się być szczęśliwi, w prospekcie czytasz o ludziach, którzy już przeszli na obiecaną emeryturę i opisują, jak cudowne życie teraz mają. Jeżeli nie poświęcasz czasu na myślenie, dlaczego tak surowo zabronione jest czytanie umowy, a nie jedynie poleganie na prospektach, nie porównujesz swojego poziomu życia z innymi, spoza funduszu, nie zastanawiasz się dlaczego nigdy osobiście nie spotkałaś żadnego emeryta, to możesz czuć się szczęśliwa...
I nagle, przypadkiem spotykasz ludzi oszukanych przez twój fundusz... Starych, schorowanych po pełnym wyrzeczeń życiu, którzy mimo podeszłego wieku nadal muszą pracować, bo ich składki przepadły. Spotykasz się z ubezpieczonymi w innych funduszach, widzisz ich piękne domy, eleganckie ubrania, smakujesz u nich potrawy, o których możesz jedynie pomarzyć i oglądasz zdjęcia z egzotycznych wakacji. Stać ich na więcej, bo ich składki są dużo niższe. Spotykasz też takich, którzy przeczytali zakazaną umowę i opowiadają, jakie klauzule i kruczki prawne są tam zawarte. Pozwalają one zarządowi pławić się w luksusach, kosztem ubezpieczonych, którym nigdy nie zostaną wypłacone żadne pieniądze... Pokazują ci zdjęcia członków zarządu, ich luksusowe domy, jachty, wakacje...
Wiesz prawdę, wiesz, że twoje pieniądze przepadły, pieniądze innych też. Nigdy nie będzie beztroskiej emerytury pod palmami. Co zrobisz? Możesz zmienić fundusz i liczyć, że inny cię nie oszuka. Ale demografia niestety wykazuje, że przy obecnym, ujemnym przyroście naturalnym lepiej liczyć na siebie... Może lepiej olać wpłacone składki, dalej nie płacić i zainwestować w siebie: wartościowe jedzenie, więcej wypoczynku, uprawianie sportu, witaminy, rehabilitację, dokształcenie się w zawodzie, który możesz wykonywać nawet w podeszłym wieku? Albo urodzić wiele dzieci, które na starość się tobą zajmą?
Obojętnie. Moim zdaniem wszystko jest lepsze, niż rezygnacja z siebie i płacenie wysokiej składki oszustom.

Obojętnie czy postąpisz według czyjejś rady, czy według własnego uznania, konsekwencje zawsze poniesiesz  ty sam.


Offline sawaszi

Odp: Refleksyjnie
« Odpowiedź #41 dnia: 08 Styczeń, 2019, 21:04 »
oprócz jedzenia picia seksu i umierania można jeszcze np.:
- czytać książki
- tworzyć prozę, poezję i sztuki teatralne
- wynajdywać leki na choroby które były dotychczas nieuleczalne
- przeciwdziałać nierównościom społecznym
- pomagać osobom potrzebującym
- przeciwdziałać zanieczyszczeniu środowiska
- prowadzić badania astronomiczne
- wymyśleć nowy dział matematyki
- itd. itp.
 

Ja 'opracowóje' - nową technologię nad 'rozdziałem wody życia dla wszystkich (pragnących) '- potrzebuje asystentów do pomocy
Może rozwiniemy "super biznes" i będziemy już zawsze "piękni, bogaci i młodzi" - oto (tylko) propozycja (a nóż się ziści ?) - ( :D) ..
Plan jest dobry i szlachetny w idei i założeniu- powinien odnieść sukces (co najmniej komercyjny i wizerunkowy)
Zachęcam do współpracy (to znowu mój żart  :D) ..
« Ostatnia zmiana: 08 Styczeń, 2019, 21:18 wysłana przez sawaszi »


Offline Wiedza

Odp: Refleksyjnie
« Odpowiedź #42 dnia: 08 Styczeń, 2019, 21:57 »
Sawaszi, jeśli chodzi Ci o 'wodę życia' to mogę kupować od Ciebie procenty %%%% tej wody,  40% już styka, choć wiem że w domu można uzykac nawet 70


Offline Sebastian

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 4 161
  • Polubień: 5679
  • tel.kom.+48 799831259 Stowarzyszenie@WYZWOLENI.org
Odp: Refleksyjnie
« Odpowiedź #43 dnia: 08 Styczeń, 2019, 22:09 »
oprócz jedzenia picia seksu i umierania można jeszcze np.:
- czytać książki
- tworzyć prozę, poezję i sztuki teatralne
- wynajdywać leki na choroby które były dotychczas nieuleczalne
- przeciwdziałać nierównościom społecznym
- pomagać osobom potrzebującym
- przeciwdziałać zanieczyszczeniu środowiska
- prowadzić badania astronomiczne
- wymyśleć nowy dział matematyki
- itd. itp.
przykładowo ja Sebastian mam takie "hobby" że wielu ludziom pomogłem w sprawach urzędowych (jak ktoś jest biedny to nie biorę żadnej zapłaty jak mu się dobrze powodzi to płaci) i robię to dla własnej satysfakcji - moja Beatka nigdy nie ma pewności czy wrócę z zakupów za 20 minut czy za 80 minut (bo akurat kogoś spotkam i poświęcę mu nieco czasu)

nie oczekuję że Jezus mi za to wynagrodzi po śmierci, nie wnioskuję o żaden rabat przy ustalaniu na sądzie ostatecznym wyroku ile lat mam przesiedzieć w czyścu itd., wystarczy mi tu na ziemi czyjś uśmiech i słowo dziękuję

dzięki temu moje życie nie ogranicza się do jedzenia picia i seksu


Offline Sebastian

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 4 161
  • Polubień: 5679
  • tel.kom.+48 799831259 Stowarzyszenie@WYZWOLENI.org
Odp: Refleksyjnie
« Odpowiedź #44 dnia: 08 Styczeń, 2019, 22:53 »
Można znaleźć sens życia bez Boga, ale jeśli jest coś dalej, to ten kto nie wierzy tylko zmniejsza swoje szanse na wieczność. Powtarzam "jeśli"
a skąd "wiesz", że zmniejsza szansę a nie że zwiększa?

a jeśli Stwórca istnieje i ma tak specyficzne "poczucie humoru" że kara za wiarę a nagradza za niewiarę - to co wtedy?! :)

a może ów hipotetyczny Stwórca w ogóle ignoruje kwestię wiary lub niewiary i ocenia wg uczynków? I wtedy "bezbożnik" Zbigniew Religa może wylądować w niebie, a np. Ty jako chrześcijanka możesz miliard lat odsiadywać wyrok w czyścu bo na sądzie dowiesz się że nie zrobiłaś jednego promila tego dobra które wyświadczył innym ludziom tamten sławny lekarz...

jeśli rozmawiamy o wierze to musimy na wstępie zrozumieć że niczego nie wiemy (nie mamy żadnej "wiedzy", a jedynie wiarę lub niewiarę)