Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Autor Wątek: Pamiętnik.  (Przeczytany 491 razy)

Offline matowa

Pamiętnik.
« dnia: 02 Październik, 2019, 23:02 »
Rozdział pierwszy.

Za oknem pada deszcz a ja popijam domowej roboty nalewkę z aronii.


Brzmi jak ironii.


Nie czuję już tęsknoty za tym miejscem. Było jak ostoja, oaza, szklanka wody w gorący dzień.  Mówili mi, że przychodząc poczuję się lepiej, więc przychodziłam i czułam się lepiej. Mówiono mi, że robiąc A, B i C, poczuję się lepiej. Więc robiłam D, E i F, i czułam się gorzej. Mieli rację, tak myślałam. Te miejsce było dużą częścią mnie, mojej świadomości, części mózgu odpowiedzialnej za wybory (płat czołowy marszczy się). Zapamiętałam taką metaforę z tamtych czasów: jak już raz foremka się zdeformuje, ciasto zawsze będzie zdeformowane. Nigdy nie wspomnieli, że to nie wpływa na smak. A ja nie piekę na pokaz, piekę dla siebie. Wolę prawdziwość. Tak samo soczystą i pulchną. Zapach domowego ciasta nigdy nie zastąpi najwytworniejszego tortu. Trzeba za niego zapłacić zbyt wielką cenę.

"Ono było dużą częścią mnie, mojej świadomości, części mózgu odpowiedzialnej za wybory." Teraz jestem ja. Sama muszę tę część nadbudować, sama decydować, mieć swoją własną moralność. Czy Bóg, jeśli istnieje (bądź siła, która panuje), stworzył mnie wraz z potrzebą pozostania oddzielną jednostką?
Odpowiedzi są dwie:

Tak.


Nie.


A teraz tak jako mały szary człowiek. Też macie w sobie tak wiele uczuć? Chciałabym umieć pisać, żeby opisać Wam to wszystko. Nie wiem, czy ktoś mnie pamięta, ale coraz więcej czasu mija, a ja czuję się coraz lepiej, coraz bardziej wolna, samodzielna i szczęśliwa.

 
Dużo uścisków dla Was.
« Ostatnia zmiana: 02 Październik, 2019, 23:13 wysłana przez matowa »
Napis z butelki wina mówi:
"Koty nie chodzą na spacery, żeby gdzieś dojść, a żeby odkrywać."
Nie jestem niczyim krytykiem, ale do nikogo nie należę.


Offline Nemo

  • El Kapitan
  • Wiadomości: 4 487
  • Polubień: 10717
  • Często pod wiatr. Ale zawsze własnym kursem.
Odp: Pamiętnik.
« Odpowiedź #1 dnia: 02 Październik, 2019, 23:51 »
Pisz ile chcesz. Czasami to lepsze od terapii u najlepszego psychologa.
A jak nie chcesz, to nie pisz. Twoja wola.  ;D
Niemądrym jest być zbyt pewnym własnej wiedzy. Zdrowo jest pamiętać, że najsilniejszy może osłabnąć, a najmądrzejszy się mylić.
Mahatma Gandhi


Offline stinkfist34

Odp: Pamiętnik.
« Odpowiedź #2 dnia: 05 Październik, 2019, 00:04 »
Dużo uścisków dla Ciebie... Zbudowanie własnej moralności jest ważne... czy Bóg istnieje... Ważniejsze jest pytanie czy jest moralny bo skoro każda religia, organizacja religijna, sekta zwał jak zwał - na swojej drodze krzywdzi ludzi to czy doskonały Bóg może popierać jakąś religię??? Taka dygresja... Chętnie poczytam więcej twoich przemyśleń:)


Offline matowa

Odp: Pamiętnik.
« Odpowiedź #3 dnia: 07 Październik, 2019, 14:35 »
Rozdział 2.

Tylko jeden argument przemawiał "za" religią, biorąc pod uwagę brak logiki wielu jej założeń:

My, jako ludzie mamy tylko swój ludzki sposób myślenia. Czym on jest wobec boskiego bytu. On na pewno myśli (bądź nie są to myśli, ale nie jesteśmy w stanie tego inaczej zdefiniować) w całkowicie różny, nieznany nam, niezrozumiały dla naszego ograniczonego mózgu sposób. Tak sobie tłumaczyłam wszelkie wątpliwości dotyczące wielu zagadnień.

Nasuwa mi się zatem pytanie, którego nie mogę w żaden sposób obronić wiarą w Boga.
Jeżeli Bóg myśli całkowicie inaczej niż my, ale jednocześnie jest Wszechmogący, pełny miłości, a my zostaliście stworzeni na Jego obraz i po to, abyśmy się radowali, dlaczego stworzył nas tak, abyśmy nie mogli rozumieć Jego sposobu myślenia, jednocześnie będąc dociekliwym, skłonnym do wnioskowania, szukania i badania, dlaczego stworzył nas z umiejętnością logicznego myślenia, skoro wg chrześcijan odejście od Boga z powodu wątpliwości jest grzechem. Dlaczego mamy być karani za coś, co sam nam dał, będąc w stanie przewidzieć, że będziemy wątpić?

Oczywiście można by odpowiedzieć jednako: i tak tego nie pojmiemy, pewnie On ma w tym swój cel, szukanie powodu jest bardzo "ludzkie."

Jeśli jednak on mnie z tym człowieczeństwem stworzył, szukanie logiki dodał do mojej natury, a teraz kara mnie za jej używanie lub niezrozumienie, jest okrutną postacią, która nawet jeśli miałaby mi to wynagrodzić, nie może nazywać się moim przyjacielem.

Po co dał mi myślenie, pojęcie przyjaźni i potrzeby, skoro korzystanie z tego tak, jak chcę, jest naruszaniem wolnej woli w zły sposób.

Nie chcę takiego Boga.

Jeśli jednak założyć, że Bóg chce, abym korzystała ze swoich odczuć, które to są DO CZASU zaburzone przez oddziaływania Szatana, dlaczego stworzył mnie z możliwością WĄTPIENIA i wierzenia w niesłuszne nauki, skoro mógł to przewidzieć?
Dlaczego pojęcie wolnej woli jest różne dla mnie i dla Niego, skoro ON dał je MI?
« Ostatnia zmiana: 07 Październik, 2019, 14:38 wysłana przez matowa »
Napis z butelki wina mówi:
"Koty nie chodzą na spacery, żeby gdzieś dojść, a żeby odkrywać."
Nie jestem niczyim krytykiem, ale do nikogo nie należę.