Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Autor Wątek: Moje pierwsze wyznanie  (Przeczytany 858 razy)

Offline negatyvv

Moje pierwsze wyznanie
« dnia: 09 Styczeń, 2020, 11:07 »
Witam wszystkich...po prostu cześć ;)
Moja historia nie jest jakaś zajmująca czy tragiczna, ale po raz pierwszy mam okazję o tym porozmawiać. O tym, czyli o okresie bycia w zborze. Znalazłam Was wczoraj dzięki filmom na YT i dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że odstępcy, to nie jakiś wstydliwy margines, ale jest was, nas wiele i nie mamy, czego się wstydzić.  Rany, ale ze mnie ignorantka, wybaczcie.

Nie pamiętam ile miałam lat, kiedy rodzice się zainteresowali, ale nie zaczęłam jeszcze podstawówki.  Najpierw ojciec, potem mama. Jako, że ojciec ma bardzo krytykancki charakter szybko zrezygnował, ale mama jest świadkiem do dziś? Przez pewien czas zakazywał nam uczęszczania na zebrania, palił książki, literaturę. Nieraz przyjeżdżali po nas po kryjomu, dosłownie uciekałyśmy z domu. Po jakimś czasie dał sobie spokój. Więc chodziłam na zebrania jak to grzeczne, pokorne dziecko przez wiele lat. Nie lubiłam zebrań. Nie lubiłam chodzenia sukienkach i spódnicach, ale najbardziej nie lubiłam obłudy. Zaczęłam ją dostrzegać jak zaczęto kłaść nacisk bym zaczęła głosić. Po długiej nieobecności starszego, którego szczerze lubiłam, gdy się ze mną witał nie zapytał jak się masz czy wszystko u nas dobrze, tylko od razu głosisz?”  Poczułam wstyd, miałam wyrzuty sumienia, że małe dzieci chodzą, rozmawiają śmiało z ludźmi i mają taką wiedzę a ja? Zawsze się bałam, że za mało wiem, że kogoś zrażę itp.

Zaczęłam się odsuwać od tego wszystkiego w wieku ok. 15 lat. To był jedyny okres buntu w moim życiu. Wcześniej byłam „tłamszona” przez wiarę i przez ojca (to już inna historia). W każdym bądź razie mama stosowała metodę ostracyzmu (pewnie bracia dobra rada). Dostałam depresji, nie chciało mi się nic, ciągle płakałam i chciałam się zabić. Całe życie dryfuję, lata lecą i nic nie ma sensu no, bo przecież zaraz będzie Armagedon.  Nie wyzbędę się już chyba tej beznadziejności, chyba, że w końcu ruszę tyłek i pójdę do psychiatry. Przełom mojego młodzieńczego załamania nastąpił jak poszłam do lasku (nie żeby się zabić, sama nie wiem). Przyszli za mną rodzice, bo myśleli, że nie wrócę. Mama wyszła do mnie z miłością i wszystko sobie, że tak brzydko powiem wyrzygałyśmy.  Ojciec prawie płacząc powiedział, że powinnam dostać wpierdol ( Jedyny chyba przejaw, że mu na mnie zależy).

Wiecie, za co mam najbardziej żal do świadków? Za rady by mama mimo znęcania psychicznego ze strony ojca nadstawiała drugi policzek. Wiecie, co mnie nauczyło, życie? Że to gówno prawda. Człowiek tego pokroju ma wypaczony obraz szacunku. Dla niego szacunek = strach. To pokoleniowy łańcuch, który umacnia się z pokolenia na pokolenie i wiem, że ja swojego nie pociągnę dalej.   Postarałam się by się mnie bał i wiecie? Podziałało. Nawet przyznał, że boji się mnie uderzyć, bo wie, że mu oddam. Dziś ze sobą nie rozmawiamy.

Nie myślałam, że się tak rozpiszę :o


Offline Gostek

Odp: Moje pierwsze wyznanie
« Odpowiedź #1 dnia: 09 Styczeń, 2020, 11:31 »
Dobrze, że potrafisz o swoim losie rozmawiać. Widać, że jesteś odważną osobą i potrafisz wziąźć życie w swoje ręce... Tylko w tym wszystkim nie skreślaj drugich, tzn najbliższych z twojej rodziny. Z wiekiem człowiek postrzega i patrzy na sprawy inaczej. Jesteś teraz po prostu sobą i nie dajesz nikomu sobą manipulować.! To jest ważne,bo inni tego nie potrafią i nieraz cierpią przez całe swoje rzycie..
« Ostatnia zmiana: 09 Styczeń, 2020, 11:33 wysłana przez Gostek »


Offline klenczon

Odp: Moje pierwsze wyznanie
« Odpowiedź #2 dnia: 09 Styczeń, 2020, 11:46 »
To przykre co musiałaś przejść ale że tu trafiłaś to dobrze. Pisz co leży Ci na sercu i korzystaj
z wiedzy jak wielu z nas radzi sobie z traumą po odejściu tz "religii prawdziwej"
WITAJ  :)
Łatwiej jest oszukać człowieka, niż przekonać go, że został oszukany.
Mark Twain


Offline negatyvv

Odp: Moje pierwsze wyznanie
« Odpowiedź #3 dnia: 09 Styczeń, 2020, 11:57 »
Dobrze, że potrafisz o swoim losie rozmawiać. Widać, że jesteś odważną osobą i potrafisz wziąźć życie w swoje ręce... Tylko w tym wszystkim nie skreślaj drugich, tzn najbliższych z twojej rodziny. Z wiekiem człowiek postrzega i patrzy na sprawy inaczej. Jesteś teraz po prostu sobą i nie dajesz nikomu sobą manipulować.! To jest ważne,bo inni tego nie potrafią i nieraz cierpią przez całe swoje rzycie..

Dziękuje, nawet tak tego nie postrzegam, ale inni zawsze widzą to czego sami nie dostrzegamy. Wiesz jestem osobą która zawsze była sama i nie znam uczucia przynależności. a jak czegoś nie znamy to nam tego nie brak  ;) Jestem chyba aspołeczna.

To przykre co musiałaś przejść ale że tu trafiłaś to dobrze. Pisz co leży Ci na sercu i korzystaj
z wiedzy jak wielu z nas radzi sobie z traumą po odejściu tz "religii prawdziwej"
WITAJ  :)

Dziękuje. Jestem tu od wczoraj i łapię się za głowę. Tyle lat jestem poza a dopiero teraz widzę perfidię organizacji.
Ciągle myślałam, że to dobra religia tylko nie dla mnie. ::)


Offline hiacynta

Odp: Moje pierwsze wyznanie
« Odpowiedź #4 dnia: 09 Styczeń, 2020, 13:37 »
Witaj kochana 🙂🙂dobrze trafiłaś czytaj dowiaduj się dzieł się swoimi przemyśleniami ja tylko żałuję że o wiele lat wcześniej nie zajrzałam na zakazane strony może wiele spraw potoczyło by się inaczej lepiej. 🙂🙂


Offline Tazła

  • Mistrzyni Ciętej Riposty
  • Wiadomości: 3 338
  • Polubień: 12140
  • Nigdy nie marzyłam o sukcesie. Pracowałam na niego
Odp: Moje pierwsze wyznanie
« Odpowiedź #5 dnia: 09 Styczeń, 2020, 15:19 »
  Mój ojciec miał na wszystko wywalone, matka włuczyła nas po zebraniach, bo tak jej się podobało.
Od dziecka się buntowałam, choć nie wypieram się tego, że był okres kiedy zrobiłam się gorliwa aby poczuć to łał, co ponoć czuli inni.
Jednak dość szybko mi przeszło, pomyślałam sobie, że albo ja jestem do niczego albo jehowa ma mnie w...  :D

Masz rację, nadstawianie drugiego policzka to bzdura, nikt nikogo wtedy nie szanuje. Szacunek trzeba sobie wypracować albo wywalczyć, nawet gdy trzeba oddać..
« Ostatnia zmiana: 09 Styczeń, 2020, 15:34 wysłana przez Tazła »
Dać komuś kolejną szansę, to jak dać mu kulę aby nas dobił, bo poprzednim razem nie trafił.


Offline LD

  • Zainteresowany
  • Wiadomości: 3
  • Polubień: 14
  • Poprzednie konto Lame Dog
Odp: Moje pierwsze wyznanie
« Odpowiedź #6 dnia: 09 Styczeń, 2020, 15:35 »
Dziękuje. Jestem tu od wczoraj i łapię się za głowę. Tyle lat jestem poza a dopiero teraz widzę perfidię organizacji.
Ciągle myślałam, że to dobra religia tylko nie dla mnie. ::)

Smród świadkowskiej propagandy jako jedynej prawdziwej religii, ciągnął się raczej za większością z nas "odstępców"...
Mnie zajęło kilka lat, zanim poznałem prawdziwe oblicze tej sekty i zanim dotarło do mnie, że każdy zakaz i nakaz w organizacji, to wymysł człowieka. Powodzenia poza "prawdą"  8-)
Zemsta jest jak oko tygrysa, które widzi tylko wąski wycinek rzeczywistości...


Offline Nikt

  • Nieochrzczony głosiciel
  • Wiadomości: 97
  • Polubień: 215
  • Cocojambo i do przodu
Odp: Moje pierwsze wyznanie
« Odpowiedź #7 dnia: 09 Styczeń, 2020, 17:10 »
Witaj i pamiętaj nie jesteś sama , nawet wtedy gdy nikogo nie ma obok. To trochę potrwa i zawsze będzie bolało ale to Twoje życie i masz możliwość przeżyć je na swój sposób.powodzenia.
Pozytywne myślenie na siłę może prowadzić do  specjalisty :(


Offline negatyvv

Odp: Moje pierwsze wyznanie
« Odpowiedź #8 dnia: 09 Styczeń, 2020, 20:53 »
Dziękuje wam wszystkim. Dobrze wiedzieć, że w razie czego mam z kim pogadać. Ściskam ^-^


Offline HARNAŚ

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 2 856
  • Polubień: 9448
  • Nie mów co myślisz . Myśl co mówisz.
Odp: Moje pierwsze wyznanie
« Odpowiedź #9 dnia: 10 Styczeń, 2020, 06:17 »
I Ty do nas piszesz , że Twoja historia nie jest zajmująca ani tragiczna ? :-[
Ja jednak byłem przy was  szczęśliwym dzieckiem . :)


Offline BetMen

Odp: Moje pierwsze wyznanie
« Odpowiedź #10 dnia: 10 Styczeń, 2020, 09:26 »
Wielu z nas w tej "jedynej,świętej organizacji" doświadczyło takich "katuszy" psychicznych,bo te fizyczne mniej bolą...
Życzę wytrwałości i pogody duch,a wszystko się w swoim czasie ułoży i z małym wysiłkiem!  ;)