Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 2 Gości przegląda ten wątek.

Autor Wątek: Moja obiecana Historia.  (Przeczytany 1303 razy)

Offline Cerber

Moja obiecana Historia.
« dnia: 10 Styczeń, 2019, 17:22 »
Jak już kiedyś wspominałem chce opisać trochę swoją historie, trochę to z siebie wyrzucić.

A wiec tak:
Świadkiem jestem od prawie urodzenia bo moja mama została ochrzczona gdy miałem 2 lata. Mój ojciec nie jest świadkiem i nigdy nie był, a ja nigdy nie utrzymywałem z nim kontaktów, mieszkałem z matka i ojczymem. Zapisałem się do szkoły teokratycznej mając 8 lat, gdy miałem 9 zostałem głosicielem a w wieku 12 lat się ochrzcilem. Kiedy pytano mnie czemu chce być ochrzczony to odpowiadałem tak jak każde dziecko by odpowiedziało: Bo kocham Jehowe. Teraz wiem ze podświadomie po prostu chciałem się podobać innym w zborze. W gimnazjum jak to w gimnazjum były pierwsze papierosy, kilka razy wróciłem do domu pijany, przeklinałem itd. Miałem kilka rozmów ze starszymi ale z racji faktu ze sam byłem dzieckiem starszego, na rozmowach się tylko kończyło. Gdy skończyłem gimnazjum wyjechaliśmy za granice. Oczywiście nie miałem tu znajomych czy tym bardziej przyjaciół a zboru polskiego jako takiego nie było to się trochę uspokoiłem, wyciszyłem. Wiadomo, jak ktoś siedzi w domu i się nudzi to co robi? siedzi w internecie, i właśnie tam poznałem moja obecna żonę. Żona również jest świadkiem. Ona mieszkała w Polsce a ja nie. Jeździliśmy do siebie przez jakiś czas no i wiadomo ze jak się dwoje ukochanych ze sobą długo nie widzi to bardzo za sobą tęskni i okazuje to w wiadomy sposób. Byliśmy świadomi tego co robiliśmy, bo na jednym razie się nie skończyło. Ale sumienie jak to sumienie daje o sobie znać. Mieliśmy gorsze chwile w związku, już prawie się chcieliśmy rozstawać. Ja, jak to facet przeżywałem to tak ze trochę za dużo piłem i pewnego razu jak byłem trochę nietrzeźwy, jakimś cudem moi rodzice którzy się oczywiście o mnie martwili, przejrzeli moje wiadomości z wtedy jeszcze moja dziewczyna. Wszystko się wydało, był komitecik, ona miała u siebie w zborze, ja u siebie, ale skruchy nie było bo postanowiliśmy razem zamieszkać przed ślubem no i wiadomo, zostaliśmy wykluczeni. Po jakimś czasie mieszkania razem okazało się ze będziemy mieli dziecko. Od tej pory zaczęły się starania o przyłączenie bo potrzebowaliśmy pomocy rodziców. Zostaliśmy przyłączeni, urodził się nam syn. Wszystko było dobrze przez dwa lata aż w końcu zaczęły nam przeszkadzać pewne rzeczy w zborze. Szczególnie ludzie ze swoim nastawieniem ze wszystko musza wiedzieć i o każdy szczegół musza zwrócić uwagę, np. nie taka fryzura czy ubiór. Ja z ciekawości zacząłem odwiedzać to forum żeby zobaczyć czy inni tez maja takie odczucia jak ja. Oczywiście się okazało ze tak. Moja żona nie wie o tym forum i póki co gdy wspominałem coś o rzeczach które są nie tak w zborze ( oprócz ludzi, bo tego jest akurat świadoma) to nie chciała słuchać. Widzę jednak ze coraz lepiej zaczyna myśleć, coraz więcej rzeczy jej przeszkadza. Ostatnio po wykładzie gadaliśmy przez godzinę jaki to on był bez sensu. Ja zacząlem robić w końcu rzeczy na które sumienie mi zawsze nie pozwalało, zrobiłem sobie tatuaż, niedługo robię drugi. Narazie w mało widocznych miejscach. Teraz moja żona jest w ciąży z drugim dzieckiem, ale przed ciąża sobie trochę popalalismy, a póki co narazie sam vapuje bo żonie przeszkadza dym.

No i tak to właśnie wyglada moje życie, narazie na rozstaju dróg ale czas pokaże co będzie dalej.

Sorki ze tak się rozpisałem.

Pozdrawiam 😉
Czasami wolę być zupełnie sam. Niezdarnie tańczyć na granicy zła. I nawet stoczyć się na samo dno
Czasami wolę to niż czułość waszych obcych rąk


Offline ewa11

Odp: Moja obiecana Historia.
« Odpowiedź #1 dnia: 11 Styczeń, 2019, 08:41 »
Cześć, witaj na forum.


Offline Cerber

Odp: Moja obiecana Historia.
« Odpowiedź #2 dnia: 11 Styczeń, 2019, 11:00 »
Cześć, witaj na forum.
Dziękuje 😉
Czasami wolę być zupełnie sam. Niezdarnie tańczyć na granicy zła. I nawet stoczyć się na samo dno
Czasami wolę to niż czułość waszych obcych rąk


Offline Carol Peletier

Odp: Moja obiecana Historia.
« Odpowiedź #3 dnia: 11 Styczeń, 2019, 12:45 »
Witaj, nie przepraszaj, że się rozpisałeś. Dzielmy się swoimi przemyśleniami.
Fajne masz motto.
« Ostatnia zmiana: 11 Styczeń, 2019, 12:46 wysłana przez Carol Peletier »


Offline matowa

Odp: Moja obiecana Historia.
« Odpowiedź #4 dnia: 11 Styczeń, 2019, 13:47 »
Hej! A ja mam pytanie. Nie było problemu z przyłączeniem po ślubie? Okazaliście skruchę? Jak wychowujecie dziecko?
Napis z butelki wina mówi:
"Koty nie chodzą na spacery, żeby gdzieś dojść, a żeby odkrywać."
Nie jestem niczyim krytykiem, ale do nikogo nie należę.


Offline Wiedza

Odp: Moja obiecana Historia.
« Odpowiedź #5 dnia: 11 Styczeń, 2019, 15:06 »
Przyłączą po ślubie zawsze jak się okazuje (pokazuje) "skruchę".

Znam kilka takich małżeństw.

Ale o opinię i dogryzki oraz ogbadywanie - na to zawsze można liczyć! sam obgadywałem kiedyś będąc patriotą organizacji


Offline Cerber

Odp: Moja obiecana Historia.
« Odpowiedź #6 dnia: 11 Styczeń, 2019, 15:13 »
Przyłączą po ślubie zawsze jak się okazuje (pokazuje) "skruchę".

Znam kilka takich małżeństw.

Ale o opinię i dogryzki oraz ogbadywanie - na to zawsze można liczyć! sam obgadywałem kiedyś będąc patriotą organizacji

My z jakotakimi dogryzkami się nie spotkaliśmy, przynajmniej nikt nam tego w twarz nie powiedział, ale jestem pewny ze plotki o nas krążyły jak szalone, przez to nie toleruje zborów i tego klimatu ze każdy o każdym wszystko wie



Hej! A ja mam pytanie. Nie było problemu z przyłączeniem po ślubie? Okazaliście skruchę? Jak wychowujecie dziecko?

Z przyłączeniem nie było wgl problemu, wzięliśmy ślub, chodziliśmy na zebrania, napisaliśmy list jak bardzo żałujemy i rozumiemy swój błąd, była rozmowa i ogłoszenie ze jesteśmy przyłączeni. A dziecko wychowujemy normalnie, z początku czytaliśmy mu jakieś opowieści biblijne a teraz wole mu poczytać wiersze Brzechwy do snu  :P
« Ostatnia zmiana: 11 Styczeń, 2019, 15:17 wysłana przez Cerber »
Czasami wolę być zupełnie sam. Niezdarnie tańczyć na granicy zła. I nawet stoczyć się na samo dno
Czasami wolę to niż czułość waszych obcych rąk


Offline HARNAŚ

Odp: Moja obiecana Historia.
« Odpowiedź #7 dnia: 12 Styczeń, 2019, 07:10 »
Cześć Cerber. Bardzo to szczere co napisałeś.
 Bezwzględna machina sprawiedliwości was dopadła. Bardzo przykre , że rodzice donoszą na własne dzieci i wystawiają je na przykrości związane z uczestniczeniem w komitecie . Tobie to raczej wielkiej krzywdy nie zrobiło ,widać żeś silna jednostka  ot pogadanka przed trzema facetami o rekordach w łóżku :) ale dziewczynie pewnie poorali psychikę . Pozdrawiam was serdecznie


Offline Dorkas

  • Pionier
  • Wiadomości: 749
  • Polubień: 2627
  • Pierwszy krok wędrówki jest zawsze najdłuższy.
Odp: Moja obiecana Historia.
« Odpowiedź #8 dnia: 12 Styczeń, 2019, 10:07 »
Cześć i Witaj
 przeczytałam Twoją historię , powiem jako mama , która " doniosła" na swoją córkę ,która została wykluczona ,  ale dzięki temu , że wykluczyli ją łamiąc zasady wg których poszłam do starszych dostałam furii i rozpoczęła się moja walka , najpierw o nią o córkę  ale co najważniejsze moja droga do zrozumienia , że ta organizacja wcale nie jest tą prawdziwą i jedyną .
Dlaczego o tym wspominam?  Otóż  piszesz  że Twoi rodzice na Ciebie donieśli , kiedy potrzebowałeś ich pomocy wróciłeś do organizacji , teraz też robisz coś co wiesz , że nie będzie akceptowane przez rodziców ani organizacje .
Zgadzam się z Harnasiem , że komitet
Tobie to raczej wielkiej krzywdy nie zrobiło ,widać żeś silna jednostka  ot pogadanka przed trzema facetami o rekordach w łóżku :) ale dziewczynie pewnie poorali psychikę .

Moim zdaniem nie da się wyjść z sekty bez większej szkody dla siebie i swojej psyche bez zrozumienia , że było się w sekcie, która wypracowała sobie nasze postępowanie , odczucia , która działała na naszą podświadomość .
Zostałeś wychowany w tej "religii" i zostało zaszczepione w Tobie to wszystko z czego nawet nie do końca zdajesz sobie sprawę ,  wszystko to zacznie wyłazić w zupełnie nieoczekiwanych sytuacjach .
Dlatego zbadaj razem z żoną wszystko co stanowiło dla Was normalność , np. dlaczego nie obchodzić urodzin itd.
Kiedy zobaczycie  jak strażnica manipulowała ludkami zaoszczędzicie sobie niejednej frustracji , depresji czy czegoś w tym stylu .
To tyle , rozpisałam się ale trochę się wkurzyłam dlatego musiałam  :)
Życzę powodzenia
« Ostatnia zmiana: 12 Styczeń, 2019, 10:12 wysłana przez Dorkas »
Dziś wiem więcej niż wczoraj


Offline matowa

Odp: Moja obiecana Historia.
« Odpowiedź #9 dnia: 12 Styczeń, 2019, 11:46 »
Cześć i Witaj
 przeczytałam Twoją historię , powiem jako mama , która " doniosła" na swoją córkę ,która została wykluczona ,  ale dzięki temu , że wykluczyli ją łamiąc zasady wg których poszłam do starszych dostałam furii i rozpoczęła się moja walka , najpierw o nią o córkę  ale co najważniejsze moja droga do zrozumienia , że ta organizacja wcale nie jest tą prawdziwą i jedyną .
Dlaczego o tym wspominam?  Otóż  piszesz  że Twoi rodzice na Ciebie donieśli , kiedy potrzebowałeś ich pomocy wróciłeś do organizacji , teraz też robisz coś co wiesz , że nie będzie akceptowane przez rodziców ani organizacje .
Zgadzam się z Harnasiem , że komitet
Moim zdaniem nie da się wyjść z sekty bez większej szkody dla siebie i swojej psyche bez zrozumienia , że było się w sekcie, która wypracowała sobie nasze postępowanie , odczucia , która działała na naszą podświadomość .
Zostałeś wychowany w tej "religii" i zostało zaszczepione w Tobie to wszystko z czego nawet nie do końca zdajesz sobie sprawę ,  wszystko to zacznie wyłazić w zupełnie nieoczekiwanych sytuacjach .
Dlatego zbadaj razem z żoną wszystko co stanowiło dla Was normalność , np. dlaczego nie obchodzić urodzin itd.
Kiedy zobaczycie  jak strażnica manipulowała ludkami zaoszczędzicie sobie niejednej frustracji , depresji czy czegoś w tym stylu .
To tyle , rozpisałam się ale trochę się wkurzyłam dlatego musiałam  :)
Życzę powodzenia

Dorkas, swego czasu skrytykowałam Twój komitet, ale pomyślałam o swojej mamie i wiem, ze tez walczyłaby o mnie. Teraz rozumiem to lepiej.
Napis z butelki wina mówi:
"Koty nie chodzą na spacery, żeby gdzieś dojść, a żeby odkrywać."
Nie jestem niczyim krytykiem, ale do nikogo nie należę.


Offline Dorkas

  • Pionier
  • Wiadomości: 749
  • Polubień: 2627
  • Pierwszy krok wędrówki jest zawsze najdłuższy.
Odp: Moja obiecana Historia.
« Odpowiedź #10 dnia: 12 Styczeń, 2019, 19:25 »
Dorkas, swego czasu skrytykowałam Twój komitet, ale pomyślałam o swojej mamie i wiem, ze tez walczyłaby o mnie. Teraz rozumiem to lepiej.

Nie przejmuj się matowa  :) , nie chowam urazy , nie obrażam się , wszystko ma swój czas  :)
Dziś wiem więcej niż wczoraj