Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Autor Wątek: Co się dzieje z dziećmi świadków  (Przeczytany 1042 razy)

Offline stinkfist34

Odp: Co się dzieje z dziećmi świadków
« Odpowiedź #15 dnia: 08 Październik, 2019, 20:38 »


Nie chcę się strasznie rozpisywać, więc tylko krótko. Ja z Jehową się zaprzyjaźniłem; prawie jak Abraham. Przeczytałem slogan: 'zostań przyjacielem Jehowy'. Zostałem. Więc czego mam się bać? Na armagedon czekam, bo tego jeszcze nie widziałem, a może być ciekawie.
Krótko mówiąc, jestem całkiem zdrowy na głowie. Jeśli ktoś pisze po Internetach, że był straszony Jehową, armagedonem, Jezusem, nawet Chrystusem, to z nim i jego rodzicami jest coś nie halo. A jeśli ktoś był bity w imię Jehowy, to już patologia - jego i jego rodzica.

Znam wiele patologi u świadków - łącznie z psychologicznymi. Na jednej rodzinie wykazałem, że to nie religia ich zepsuła. To oni byli zepsuci. Mogli być członkami PZPR, i to samo by się zdarzyło. Religia tylko pokazała. A jak ktoś był tresowany, to ewidentne zaburzenia na linii rodzic - dziecko. Spychać teraz całą winę na ŚJ, to uwalniać się z winy. Własnej. 
Najciekawsze jest to, że niejednokrotnie piszą to osoby, które nigdy ŚJ nie były.

Więcej porad darmowych udzielać nie będę ;)

Czyli nigdy nie miałeś poczucia winy? Ja miałem jak poszedłem na imprezę to czułem, że źle zrobiłem... Miałem poczucie winy, że mimo iż ludzie wedzieli iż jestem SJ to popełniałem błędy. No i twierdzisz że życie w środowisku gdzie podlega się ciągłej ocenie jest dobre dla zdrowia psychicznego? Jak ktoś coś w zborze przeskrobał to wszyscy wiedzieli i oceniali. Pamiętam jak jedna dziewczyna zaciążyła - część osób w zborze po prostu najchętniej by ją od razu spaliła na stosie... Wiem bo słyszałem rozmowy. Była nawet krytyka starszych za brak wykluczenia. Ogólnie o mnie też różne historie krążyły... O których się z czasem dowiedziałem - jak usłyszałem to po prostu poczułem odrazę. Miałem już tego dość rozmawiania za plecami. Nie spycham całej winy na SJ. Główną przyczyną moich problemów była toksyczna relacja z rodzicielką. Po prostu chcę zauważyć, że prawdopodobieństwo problemów psychicznych żyjąc w organizacji o podobnej strukturze jak ŚJ znacząco wzrasta. Może i ŚJ mają piękne idee. Ale niestety niedostosowane do rzeczywistości. Idea jest spoko ale ludzie nie potrafią im sprostać jednocześnie krzywdząc siebie i innych. Co ja zauważyłem? Legalizm - brak miłości. Można powiedzieć, że należy zacząć od siebie. Tak ja zacząłem - odszedłem ze zboru. Czyż idee każdej religii nie są piękne?? Idea komunizmu też wydaje się wspaniała! Żydzi też nie mogli sprostać prawu! Nie ma prawdziwej pomocy dla drugiego człowieka, nie możesz swobodnie rozmawiać będąc w orgu. Parafrazując klasyka " jest to Boża organizacja, ale tworzą ją ludzie grzeszni". I proszę nie pisz, że trzeba zacząć od siebie bo próbowałem i miesiącami zajeżdzałem się próbując sprostać wymaganiom i wmawiając sobię, że robię wszystko z ochoczego serca. Jednak każne potknięcie strasznie przeżywałem. Zasmuciłem Jehowę itd. I żyjąc miesiącami w dupościsku, potem odpuszczałem na maksa. Być może nie jestem w stanie uwierzyć? Ale dlaczego? Predestynacja? W takim razie co ze mną? Śmierć? Niecwydaje się to najgorsze rozwiązanie. Chociaż chcę wierzyć, że moje grzechy już zostały przebaczone:)
Pozdrawiam.

Wysłane z mojego LG-H870 przy użyciu Tapatalka



Offline Drengr

Odp: Co się dzieje z dziećmi świadków
« Odpowiedź #16 dnia: 09 Październik, 2019, 00:40 »
Stinfist34 - całkowicie przychylam się do Twojej wypowiedzi.

Dupościsk, negatywne emocje - które często prowadzą do ich zagłuszania lub wypierania - bo poprostu nie można tego przepracować w naturalny dla ludzi sposób - czyli szczerą rozmową bądź popełnieniem swoich błędów.

Wciąż trzeba tam udawać, więc jak ma się ukształtować osobowość młodego człowieka gdy siedzi w ciasnej klatce i rośnie krzywo z powodu braku miejsca?


Piszesz o zasmucaniu Jehowy - ludzie wierzą w różnych Bogów, i ci Bogowie jedni pozwalają na więcej inni na mniej. Jedni są bardziej liberalni inni mniej - jeśli masz potrzebę oddawania czci to jest cała paleta do ukierunkowania tej potrzeby 😉

Np. Bóg katolików... ileż błędów, ileż zła można w życiu zrobić zgodnie ze swoją naturą, przekonać się, spróbować, ponieść konsekwencje, nauczyć się i skonfrontować - ale ten ich Bóg rozumie naturę człowieka i pozwala na to - akceptuje i wybacza. Nie odrzuca i na każdym kroku nie jawi się jak Jehowa z nosem na kwinte "znów czlowieczku mnie zasmucasz..." (że też depresji od tego smutku jeszcze nie dostał!).

Także głowa do góry - Bóg Cię kocha takiego jakim jesteś - może akurat nie Jehowa, ale któryś na pewno😉

Ja nie wierzę w żadnego - ale według mnie każdy Bóg jest prawdziwy do póki ma swojego wyznawcę.
« Ostatnia zmiana: 09 Październik, 2019, 00:43 wysłana przez Drengr »


Offline Storczyk

Odp: Co się dzieje z dziećmi świadków
« Odpowiedź #17 dnia: 09 Październik, 2019, 07:33 »
Bóg katolików, niewiele sie różni od Jehowy, tamten straszy czyścem i wiecznymi mękami w piekle (strasznie jako dziecko sie bałam, gdy mi mowili, badz grzeczna bo
będziesz się smażyć w piekle! Poczulam ulge, gdy od świadków dowiedziałam się, że jedynak piekła nie ma :)). Jehowa Armagedonem.Różnica jest taka, ze świadki mają zamordyzm, a katolicy nie.