Świadkowie Jehowy - forum dyskusyjne

BYLI... OBECNI... => NASZE HISTORIE => Wątek zaczęty przez: dziewiatka w 18 Wrzesień, 2019, 16:37

Tytuł: Co się dzieje z dziećmi świadków
Wiadomość wysłana przez: dziewiatka w 18 Wrzesień, 2019, 16:37
Syn po skończeniu szkoły podjął pracę na okres letni,pracuje jako barman w ogródku piwnym.Oprócz sprzedaży piwa musiał nauczyć się radzić sobie z trudnymi klientami .Jednym z takich rozrabiaków był Wojtek G faszyzujący skin .Problem stawał się coraz poważniejszy bo zaczął czepiać się syna o wszystko ,na przykład że kolega syna drugi barman miał czerwone sznurowadła w butach,za to że go zastąpił w pracy bo to pedał.To nie stanowi problemu tylko że ten skino faszysto świadek zaczął organizować kolegów by pobili syna.Problem chyba się rozwiązał gdy syn dowiedział się kto to jest,kiedyś byliśmy w jednym zborze.Rodzice po rozwodzie.Sam pewnie nie jestem najlepszym rodzicem ale co się dzieje z tymi młodymi. to kolejny przypadek z którym się spotykam w w Rybniku i okolicy.
Tytuł: Odp: Co się dzieje z dziećmi świadków
Wiadomość wysłana przez: stinkfist34 w 18 Wrzesień, 2019, 16:43
Nie ma się co dziwić wychowanie w org. Zmienia ludzi

Wysłane z mojego LG-H870 przy użyciu Tapatalka

Tytuł: Odp: Co się dzieje z dziećmi świadków
Wiadomość wysłana przez: Asenata w 07 Październik, 2019, 22:38
w mieście, w którym się urodziłam większość dzieci ŚJ zeszło na złą drogę, i nie mam tu na myśli ot zwykłego nieprzyjęcia chrztu, ale wyroki w więzieniu, odwyki narkotykowe, kradzieże itp.

Kiedyś rozmawiałam o tym z jedną wybudzoną ŚJ i stwierdziliśmy, że te dzieci zwyczajnie wychowują się bez miłości...  :(
Tytuł: Odp: Co się dzieje z dziećmi świadków
Wiadomość wysłana przez: Safari w 08 Październik, 2019, 07:53
Sporo tych, ktorych ja znam odeszlo i sobie normalnie zyje. Niektorzy Dali sie poniesc i mieli incydenty z narkotykami. Jeden byl drobnym zlodziejaszkiem - ale to zaczelo sie jak jeszcze byl w prawdzie. Dzis jest ojcem i normalnie sie prowadzi. Nie znam wielu przypadkow zdegenerowanych exow. Znam kilku, ktorzy wpadli w kolejne grupy religijne dosc wymagajace. Znam sporo ateistow :) dwoch conajmniej wyznawcow Latajacego Potwora Spaghetti (Czyli mnie I Sebka, chyba ze cos sie zmienilo Sebastian? :P)

Sporo Nadal jest w zborach i prowadzi swiadkowskie zycie.
Tytuł: Odp: Co się dzieje z dziećmi świadków
Wiadomość wysłana przez: Emerem w 08 Październik, 2019, 08:34
Ja to wszystko czytam i będąc z rodzicem trójki własnych dzieci i dwójki adoptowanych, zastanawiam się czy ci rodzice nie mają rozumu?
Ja rozumiem że organizacja narzuca nam pewne standardy ale ludzie litość, ja widzę takie same standardy u ludzi którzy są katolikami, oni też w ten sam sposób starają się wychowywać swoje dzieci.
Niektórym się udaje,a niektorym nie, wszystko zależy od towarzystwa, bo to akurat jest prawda, że złe towarzystwo psuje dobre obyczaje, obojętnie czy jesteś świadkiem czy jesteś katolikiem czy jesteś buddystą czy adwentystą.
Nie trzeba wiecznie powoływać się na Biblię żeby uczyć dzieci rozpoznawać takie towarzystwo.
Ja byłam wychowywana w prawdzie od dziecka, mój ojciec ciężko pracował i nienawidziłam piątków kiedy wracał i mówił: teraz studiujemy wcale nie zaszczepił we mnie miłości do prawdy.
Bardzo dobrze to pamiętałam i nigdy w moim domu nie było przymusu być może dlatego teraz moje dzieci są poza organizacją.
Ale poza tym, wydaje mi się, że mają wysokie standardy moralne i mimo że nie znają prawa postępują wg niego.
Tytuł: Odp: Co się dzieje z dziećmi świadków
Wiadomość wysłana przez: Sebastian w 08 Październik, 2019, 11:50
u mnie w Karpaczu zaobserwowałem że dzieci świadków Jehowy często mają ten sam problem co dzieci biznesmenów: czyli po prostu brakowało im miłości i czasu ze strony rodziców (i to jest chyba główny problem tych dzieci)

w sumie to nawet podobny schemat: w jednym przypadku ojciec zajmuje sie biznesem (np. prowadzi dom wczasowy) a w drugim zajmuje sie korporacyjną ewangelią - a syn wychowuje sie zupelnie sam...
Tytuł: Odp: Co się dzieje z dziećmi świadków
Wiadomość wysłana przez: stinkfist34 w 08 Październik, 2019, 12:06
u mnie w Karpaczu zaobserwowałem że dzieci świadków Jehowy często mają ten sam problem co dzieci biznesmenów: czyli po prostu brakowało im miłości i czasu ze strony rodziców (i to jest chyba główny problem tych dzieci)

w sumie to nawet podobny schemat: w jednym przypadku ojciec zajmuje sie biznesem (np. prowadzi dom wczasowy) a w drugim zajmuje sie korporacyjną ewangelią - a syn wychowuje sie zupelnie sam...
Jest w tym duuużo prawdy. Wszakże większość problemów emocjonalnych,  psychicznych czy po prostu z okazywaniem miłości w dorosłym życiu, wynika z braku miłości w dzieciństwie. Teraz są to problemy dorosłych ludzi, pogubionych, nie potrafiących kochać, a przecież tak pragnących miłości. Przeszłość dalej ich ściga - niektórych miejmy nadzieję przestanie!

Wysłane z mojego LG-H870 przy użyciu Tapatalka

Tytuł: Odp: Co się dzieje z dziećmi świadków
Wiadomość wysłana przez: Moyses w 08 Październik, 2019, 12:32
Nasi rodzice pracowali. Tak średnio po 8h. I to były nasze najpiękniejsze chwile. Byliśmy bez kontroli i sami sobie czas organizowaliśmy.
Jakby nasi rodzice byli biznesmenami albo pełnoczasowymi pionierami, to jeszcze większa radość - więcej czasu na zabawę.

A wracając do tematu głównego. Znam dzieci ŚJ, które już zostały usunięte z tej społeczności, i są tzw. marginesem społecznym. Mimo, że rodzice stawali na rzęsach, by dziecku dać wszystko co najlepsze.
Jest prosta zasada. Jeśli ktoś urodził się z sianem w głowie, to z nim zdechnie. Religia nie ma wielkiego znaczenia.
Znam taką jedną, gdzie rodzice byli ŚJ. Chuchali, dmuchali, pod nos podstawiali. Sama została gorliwym ŚJ. Ale trudno by szukać w świecie bardziej samolubnej osoby. W sumie to znam ich więcej. Jedno nazwisko jest wymienione na forum.
Tytuł: Odp: Co się dzieje z dziećmi świadków
Wiadomość wysłana przez: stinkfist34 w 08 Październik, 2019, 12:42


Nasi rodzice pracowali. Tak średnio po 8h. I to były nasze najpiękniejsze chwile. Byliśmy bez kontroli i sami sobie czas organizowaliśmy.
Jakby nasi rodzice byli biznesmenami albo pełnoczasowymi pionierami, to jeszcze większa radość - więcej czasu na zabawę.

To, że rodzice pracują czy są pionierami wcale nie znaczy, że nie okazują dzieciom uczuć ( zkładając oczywiście, że potrafią to robić). Po krótkim zastanowieniu myślę, że większy wpływ ma doktryna ŚJ. Miłość warunkowa, wywoływanie presji na dzieciach, ciągłe przypominanie o Bogu jak się coś przeskrobało co wywoływało poczucie winy. Oczywiście każdy reaguje inaczej. Ponadto pracujący rodzice też mogą nauczyć dzieci podstawowych zasad społecznych. Nie wiem o jakim wieku piszesz ale dzieci bardzo dużo uczą się we wczesnym dzieciństwie i brak okazanej miłości w tym okresie nie można nadrobic w wieku nastoletnim.

Wysłane z mojego LG-H870 przy użyciu Tapatalka

Tytuł: Odp: Co się dzieje z dziećmi świadków
Wiadomość wysłana przez: Moyses w 08 Październik, 2019, 14:10

To, że rodzice pracują czy są pionierami wcale nie znaczy, że nie okazują dzieciom uczuć ( zkładając oczywiście, że potrafią to robić). Po krótkim zastanowieniu myślę, że większy wpływ ma doktryna ŚJ. Miłość warunkowa, wywoływanie presji na dzieciach, ciągłe przypominanie o Bogu jak się coś przeskrobało co wywoływało poczucie winy. Oczywiście każdy reaguje inaczej. Ponadto pracujący rodzice też mogą nauczyć dzieci podstawowych zasad społecznych. Nie wiem o jakim wieku piszesz ale dzieci bardzo dużo uczą się we wczesnym dzieciństwie i brak okazanej miłości w tym okresie nie można nadrobic w wieku nastoletnim.

Wysłane z mojego LG-H870 przy użyciu Tapatalka

Zacytowałem całość. Może uda mi się wytłumaczyć wszystko.
Straszyć Bogiem można wszędzie. Można podstawiać Boga. Można straszyć Babą Jaga, Dziadem z worem, Cyganką, i gnomami.
Całość się sprowadza do wychowywania, a nie do religii. Czy to jest zrozumiałe, jasne, proste?

Oczywiście, że pewnych spraw nie nadrobisz u dorastających dzieci. Tak samo jak nie kupisz dzieci drogimi zabawkami.
Bardzo dużo nauczyliśmy się we wczesnym dzieciństwie. Wg. naukowców 70% programowania wszczepiono nam do 3 roku życia. Najciekawsze, że nic z tego nie pamiętamy. Takie wyparcie. Niektórzy oglądają fotki gdy mieli 6 miesięcy z gołą pupcią, i zdaje im się, że pamiętają. I mają rację. Tylko im się zdaje.

Najciekawsze jest to, że niektórzy za swoje życie zwalają winę na rodziców. Np., że ich targali za włosy lub lali kablem, i niby kazali chodzić do Jehowy i się mu kłaniać. A teraz dla nich świadkojehowizm jest mega destrukcyjną sektą. A to przecież wina wychowania. Równie dobrze mogli by dostać baty pasem, za niechodzenie do kościoła, albo za jedynkę z religii.

Trochę odbiegliśmy od głównego tematu.  ;)

Tytuł: Odp: Co się dzieje z dziećmi świadków
Wiadomość wysłana przez: stinkfist34 w 08 Październik, 2019, 14:26


Zacytowałem całość. Może uda mi się wytłumaczyć wszystko.
Straszyć Bogiem można wszędzie. Można podstawiać Boga. Można straszyć Babą Jaga, Dziadem z worem, Cyganką, i gnomami.
Całość się sprowadza do wychowywania, a nie do religii. Czy to jest zrozumiałe, jasne, proste?


W pierwszym punkcie odnośnie straszenia podajesz ideę, rzeczywistość wygląda jednak troszkę inaczej i przeciętne życie w zborze ŚJ wygląda zgoła inaczej niż przeciętne życie innych ludzi;) Masz rację, być może to rodzice zaszczepili we mnie ciągłe poczucie winy, a jednak wielu dorosłych ŚJ cały czas się z nim zmaga. Jest coś takiego jak presja bycia ŚJ, bo przecież robiąc coś niemoralnego - szargasz imię Boga, a ten strach ma realny wpływ na twoje życie.
W pozostałych kwestiach widzę, że jesteśmy zgodni;) Nie można być dojrzałym człowiekiem nie będąc pogodzonym z przeszłością. Nie można w kółko obwiniać rodziców, sekty tylko wziąć odpowiedzialność za swoje życie! Nauczyć pracować się z tym co się ma.
Pozdrawiam.

Wysłane z mojego LG-H870 przy użyciu Tapatalka

Tytuł: Odp: Co się dzieje z dziećmi świadków
Wiadomość wysłana przez: Tazła w 08 Październik, 2019, 14:50

     Ktoś powiedział...rodzicem łatwo zostać, dużo trudniej nim być.

Dzieci gorliwych świadków ( w tym i ja) byliśmy/ są tresowane, a nie wychowywane. Wieczne niezadowolenie matki,
straszenie armagedonem i gniewem jehowy, masa zakazów doprowadziło do tego, że się jej bałam. Efekt takiego wychowania był taki, że ze strachu przed jej gniewem, a nie jehowy kłamałam, oszukiwałam i czym byłam starsza nienawidziłam org..i wszystkiego co z nimą związane bardziej.

Rodzice chcą sprostać org..wymaganiom i nie dają rady, dlatego swoje frustracje odreagowują na dzieciach. I nawet sobie nie zdają sprawy jak  wielką krzywdę robią sobie, takie zachowania kiedyś się zemszczą i to bardzo.

Czy wszystkie dzieci org wychowania schodzą na ...? Nie, to za wiele powiedziane. Pewnie, jak zrywają się ze smyczy próbują często  nadrabiać zaległości, ale są i dorośli odstępcy którzy zachowują się podobnie.
Po zachłyśnięciu się wolnością odnajdują się w nowej rzeczywistości i sobie radzą, dużo lepiej niż ci pod jworg parasolem.
Tytuł: Odp: Co się dzieje z dziećmi świadków
Wiadomość wysłana przez: Drengr w 08 Październik, 2019, 15:54
Jak nie możesz być sobą... A w sekcie nie możesz być sobą... To wcześniej czy później coś pójdzie nie tak.

Dalej się uczcie i poświęcajcie życie na czytanie o starożytnych Izraelitach - życie minie a Wy będziecie historią tak jak starożytny Izrael (nie pozdrawiam Świadków Jahwe 😂).
Tytuł: Odp: Co się dzieje z dziećmi świadków
Wiadomość wysłana przez: Storczyk w 08 Październik, 2019, 16:02
Kiedys, przeczytałam fajny artykuł o wybaczaniu, właśnie przede wszystkim rodzicom napsane w nim było ze oni kochają jak umieją, nie dadzą niczego czego sami nie dostali od swoich rodziców.  Działają podświadomie. W sekcie dochodzi presja środowiska, ale sa tam też mimo wszystko rodzice którzy wychowują mądrze, znam takich.
Tytuł: Odp: Co się dzieje z dziećmi świadków
Wiadomość wysłana przez: Moyses w 08 Październik, 2019, 19:10
W pierwszym punkcie odnośnie straszenia podajesz ideę, rzeczywistość wygląda jednak troszkę inaczej i przeciętne życie w zborze ŚJ wygląda zgoła inaczej niż przeciętne życie innych ludzi;) Masz rację, być może to rodzice zaszczepili we mnie ciągłe poczucie winy, a jednak wielu dorosłych ŚJ cały czas się z nim zmaga. Jest coś takiego jak presja bycia ŚJ, bo przecież robiąc coś niemoralnego - szargasz imię Boga, a ten strach ma realny wpływ na twoje życie.

Nie chcę się strasznie rozpisywać, więc tylko krótko. Ja z Jehową się zaprzyjaźniłem; prawie jak Abraham. Przeczytałem slogan: 'zostań przyjacielem Jehowy'. Zostałem. Więc czego mam się bać? Na armagedon czekam, bo tego jeszcze nie widziałem, a może być ciekawie.
Krótko mówiąc, jestem całkiem zdrowy na głowie. Jeśli ktoś pisze po Internetach, że był straszony Jehową, armagedonem, Jezusem, nawet Chrystusem, to z nim i jego rodzicami jest coś nie halo. A jeśli ktoś był bity w imię Jehowy, to już patologia - jego i jego rodzica.

Znam wiele patologi u świadków - łącznie z psychologicznymi. Na jednej rodzinie wykazałem, że to nie religia ich zepsuła. To oni byli zepsuci. Mogli być członkami PZPR, i to samo by się zdarzyło. Religia tylko pokazała. A jak ktoś był tresowany, to ewidentne zaburzenia na linii rodzic - dziecko. Spychać teraz całą winę na ŚJ, to uwalniać się z winy. Własnej. 
Najciekawsze jest to, że niejednokrotnie piszą to osoby, które nigdy ŚJ nie były.

Więcej porad darmowych udzielać nie będę ;)
Tytuł: Odp: Co się dzieje z dziećmi świadków
Wiadomość wysłana przez: stinkfist34 w 08 Październik, 2019, 20:38


Nie chcę się strasznie rozpisywać, więc tylko krótko. Ja z Jehową się zaprzyjaźniłem; prawie jak Abraham. Przeczytałem slogan: 'zostań przyjacielem Jehowy'. Zostałem. Więc czego mam się bać? Na armagedon czekam, bo tego jeszcze nie widziałem, a może być ciekawie.
Krótko mówiąc, jestem całkiem zdrowy na głowie. Jeśli ktoś pisze po Internetach, że był straszony Jehową, armagedonem, Jezusem, nawet Chrystusem, to z nim i jego rodzicami jest coś nie halo. A jeśli ktoś był bity w imię Jehowy, to już patologia - jego i jego rodzica.

Znam wiele patologi u świadków - łącznie z psychologicznymi. Na jednej rodzinie wykazałem, że to nie religia ich zepsuła. To oni byli zepsuci. Mogli być członkami PZPR, i to samo by się zdarzyło. Religia tylko pokazała. A jak ktoś był tresowany, to ewidentne zaburzenia na linii rodzic - dziecko. Spychać teraz całą winę na ŚJ, to uwalniać się z winy. Własnej. 
Najciekawsze jest to, że niejednokrotnie piszą to osoby, które nigdy ŚJ nie były.

Więcej porad darmowych udzielać nie będę ;)

Czyli nigdy nie miałeś poczucia winy? Ja miałem jak poszedłem na imprezę to czułem, że źle zrobiłem... Miałem poczucie winy, że mimo iż ludzie wedzieli iż jestem SJ to popełniałem błędy. No i twierdzisz że życie w środowisku gdzie podlega się ciągłej ocenie jest dobre dla zdrowia psychicznego? Jak ktoś coś w zborze przeskrobał to wszyscy wiedzieli i oceniali. Pamiętam jak jedna dziewczyna zaciążyła - część osób w zborze po prostu najchętniej by ją od razu spaliła na stosie... Wiem bo słyszałem rozmowy. Była nawet krytyka starszych za brak wykluczenia. Ogólnie o mnie też różne historie krążyły... O których się z czasem dowiedziałem - jak usłyszałem to po prostu poczułem odrazę. Miałem już tego dość rozmawiania za plecami. Nie spycham całej winy na SJ. Główną przyczyną moich problemów była toksyczna relacja z rodzicielką. Po prostu chcę zauważyć, że prawdopodobieństwo problemów psychicznych żyjąc w organizacji o podobnej strukturze jak ŚJ znacząco wzrasta. Może i ŚJ mają piękne idee. Ale niestety niedostosowane do rzeczywistości. Idea jest spoko ale ludzie nie potrafią im sprostać jednocześnie krzywdząc siebie i innych. Co ja zauważyłem? Legalizm - brak miłości. Można powiedzieć, że należy zacząć od siebie. Tak ja zacząłem - odszedłem ze zboru. Czyż idee każdej religii nie są piękne?? Idea komunizmu też wydaje się wspaniała! Żydzi też nie mogli sprostać prawu! Nie ma prawdziwej pomocy dla drugiego człowieka, nie możesz swobodnie rozmawiać będąc w orgu. Parafrazując klasyka " jest to Boża organizacja, ale tworzą ją ludzie grzeszni". I proszę nie pisz, że trzeba zacząć od siebie bo próbowałem i miesiącami zajeżdzałem się próbując sprostać wymaganiom i wmawiając sobię, że robię wszystko z ochoczego serca. Jednak każne potknięcie strasznie przeżywałem. Zasmuciłem Jehowę itd. I żyjąc miesiącami w dupościsku, potem odpuszczałem na maksa. Być może nie jestem w stanie uwierzyć? Ale dlaczego? Predestynacja? W takim razie co ze mną? Śmierć? Niecwydaje się to najgorsze rozwiązanie. Chociaż chcę wierzyć, że moje grzechy już zostały przebaczone:)
Pozdrawiam.

Wysłane z mojego LG-H870 przy użyciu Tapatalka

Tytuł: Odp: Co się dzieje z dziećmi świadków
Wiadomość wysłana przez: Drengr w 09 Październik, 2019, 00:40
Stinfist34 - całkowicie przychylam się do Twojej wypowiedzi.

Dupościsk, negatywne emocje - które często prowadzą do ich zagłuszania lub wypierania - bo poprostu nie można tego przepracować w naturalny dla ludzi sposób - czyli szczerą rozmową bądź popełnieniem swoich błędów.

Wciąż trzeba tam udawać, więc jak ma się ukształtować osobowość młodego człowieka gdy siedzi w ciasnej klatce i rośnie krzywo z powodu braku miejsca?


Piszesz o zasmucaniu Jehowy - ludzie wierzą w różnych Bogów, i ci Bogowie jedni pozwalają na więcej inni na mniej. Jedni są bardziej liberalni inni mniej - jeśli masz potrzebę oddawania czci to jest cała paleta do ukierunkowania tej potrzeby 😉

Np. Bóg katolików... ileż błędów, ileż zła można w życiu zrobić zgodnie ze swoją naturą, przekonać się, spróbować, ponieść konsekwencje, nauczyć się i skonfrontować - ale ten ich Bóg rozumie naturę człowieka i pozwala na to - akceptuje i wybacza. Nie odrzuca i na każdym kroku nie jawi się jak Jehowa z nosem na kwinte "znów czlowieczku mnie zasmucasz..." (że też depresji od tego smutku jeszcze nie dostał!).

Także głowa do góry - Bóg Cię kocha takiego jakim jesteś - może akurat nie Jehowa, ale któryś na pewno😉

Ja nie wierzę w żadnego - ale według mnie każdy Bóg jest prawdziwy do póki ma swojego wyznawcę.
Tytuł: Odp: Co się dzieje z dziećmi świadków
Wiadomość wysłana przez: Storczyk w 09 Październik, 2019, 07:33
Bóg katolików, niewiele sie różni od Jehowy, tamten straszy czyścem i wiecznymi mękami w piekle (strasznie jako dziecko sie bałam, gdy mi mowili, badz grzeczna bo
będziesz się smażyć w piekle! Poczulam ulge, gdy od świadków dowiedziałam się, że jedynak piekła nie ma :)). Jehowa Armagedonem.Różnica jest taka, ze świadki mają zamordyzm, a katolicy nie.
Tytuł: Odp: Co się dzieje z dziećmi świadków
Wiadomość wysłana przez: Asenata w 15 Listopad, 2019, 15:19
     Ktoś powiedział...rodzicem łatwo zostać, dużo trudniej nim być.

Dzieci gorliwych świadków ( w tym i ja) byliśmy/ są tresowane, a nie wychowywane. Wieczne niezadowolenie matki,
straszenie armagedonem i gniewem jehowy, masa zakazów doprowadziło do tego, że się jej bałam.

Skąd ja to znam - nie pójdziesz na zebranie, to źle, bo nie poszłaś, pójdziesz też źle boś się nie zgłosiła, zgłosisz się to też źle bo się nie umówiłaś, umawiasz się, też źle, bo nie jesteś w tym miesiącu pionierką, jesteś pionierką pomocniczą też źle bo inni są ponierami stałymi, jesteś pionierem stałym też źle, bo Twoja siostra wyszła za betelczyka i działa tam w pełni i jest dumą rodziny, bo jej mąż betelczyk wygłasza wykład w Twoim zborze na prowincji raz w roku, ale i mu się dostało - bo ponoć nie dostał tylu pochwał co brat z poprzedniego tygodnia  :o
Tytuł: Odp: Co się dzieje z dziećmi świadków
Wiadomość wysłana przez: Mahershalalhashbaz w 29 Grudzień, 2019, 13:38
Ciekawi mnie czy żaden z tych dzieciaków się nie zastanawiał że skoro Jehowie jest smutno że ktoś nie poszedł raz na zebranie to jaka musiał miec minę podczas Holocaustu?

Raz jeden brat starszy mi powiedział że gdy zrobimy coś złego to odczuwamy poczucie winy i trzeba wtedy Jehowę przeprosić w modlitwie. Jeśli wyrzuty sumienia po tym ustąpiły to znaczy że Jehowa nam wybaczył. To mi bardzo pomogło sobie radzić ze studium osobistym i codziennymi modlitwami na które w ogóle nie traciłem czasu. Skoro nie odczuwałem w ogóle wyrzutów sumienia z powodu olewania tych obowiazków teokratycznych to znaczyło ze Jehowa też ma to gdzieś. Życie stało się prostsze.