Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Autor Wątek: Nie o to chodzi, by złapać króliczka, ale by gonić ?  (Przeczytany 417 razy)

Offline Bugareszt

  • Pionier
  • Wiadomości: 609
  • Polubień: 668
  • Dzięki bogu jestem ateistą. Nigdy nie byłem w org.
Nie o to chodzi, by złapać króliczka, ale by gonić ?
« dnia: 29 Grudzień, 2019, 02:13 »
Witam, rozmawiałem dziś z byłym świadkiem który był w organizacji ok 2 lata, a głosił przez 1,5 roku i twierdzi że przez ten czas co głosił ,a głoszenie polegało na chodzeniu po domach, nikt do domu go nie wpuścił i nikt nie chciał z nim dłużej rozmawiać na tematy Bibli. Czy to możliwe ?
Nie mamy prawa naszej nieznajomości praw rządzących światem uważać za przejaw boskości. To tylko nasza niewiedza.


Offline Proctor

Odp: Nie o to chodzi, by złapać króliczka, ale by gonić ?
« Odpowiedź #1 dnia: 29 Grudzień, 2019, 02:36 »
Witam, rozmawiałem dziś z byłym świadkiem który był w organizacji ok 2 lata, a głosił przez 1,5 roku i twierdzi że przez ten czas co głosił ,a głoszenie polegało na chodzeniu po domach, nikt do domu go nie wpuścił i nikt nie chciał z nim dłużej rozmawiać na tematy Bibli. Czy to możliwe ?
Pewnie


Offline hynek

Odp: Nie o to chodzi, by złapać króliczka, ale by gonić ?
« Odpowiedź #2 dnia: 29 Grudzień, 2019, 02:47 »
Myślę, że jest to możliwe. Zależy na jakim terenie głosił, jeżeli wielkomiejskim i jeszcze często opracowywanym, jak najbardziej. Na terenach wiejskich, rzadko opracowywanych, gdzie często też spotyka się ludzi starszych jest inaczej. Ludzie są chętni nieraz do rozmowy o czymkolwiek.


Offline Bugareszt

  • Pionier
  • Wiadomości: 609
  • Polubień: 668
  • Dzięki bogu jestem ateistą. Nigdy nie byłem w org.
Odp: Nie o to chodzi, by złapać króliczka, ale by gonić ?
« Odpowiedź #3 dnia: 29 Grudzień, 2019, 03:15 »
To faktycznie można stracić zapał i zwątpić , bo zakładam że chodził że szczerego serca i wierzył w to. Tylko w takim razie czy nie jest tak, jak tym przypadku, że ilość godzin głoszenia, to nie głoszenie ,a chodzenie od domu do domu ?
« Ostatnia zmiana: 29 Grudzień, 2019, 03:18 wysłana przez Bugareszt »
Nie mamy prawa naszej nieznajomości praw rządzących światem uważać za przejaw boskości. To tylko nasza niewiedza.


Offline dziewiatka

Odp: Nie o to chodzi, by złapać króliczka, ale by gonić ?
« Odpowiedź #4 dnia: 29 Grudzień, 2019, 08:56 »
Czasami jest to związane z umiejętnościami .


Offline Roszada

Odp: Nie o to chodzi, by złapać króliczka, ale by gonić ?
« Odpowiedź #5 dnia: 29 Grudzień, 2019, 09:07 »
U mnie w bloku, jak zauważyłem, wizyta kończy się pod domofonem.
To jest głoszenie, nie
"od drzwi do drzwi"
ale
"od domofonu do domofonu". :)

Prawda zaś, że jest "od domu do domu", a nie "po domach". ;D


Offline Tazła

  • Mistrzyni Ciętej Riposty
  • Wiadomości: 3 333
  • Polubień: 12103
  • Nigdy nie marzyłam o sukcesie. Pracowałam na niego
Odp: Nie o to chodzi, by złapać króliczka, ale by gonić ?
« Odpowiedź #6 dnia: 29 Grudzień, 2019, 11:17 »

    Moja ulica na wsi ( około km) ma nalot średnio raz w miesiącu, no może co 6 tygodni.
Zajmuje im to około godziny, a więc widać, że ludzie nie są rozmowni. Jedno co zauważyłam to inaczej ich spławiają.
Kiedyś to było...a do roboty się weźcie, gnój mam do wyrzucania chodź przy widłach podyskutujemy itp...
Teraz każdy wychodzi i mówi...dziękuję i tyle ich widzieli.  :D
Dać komuś kolejną szansę, to jak dać mu kulę aby nas dobił, bo poprzednim razem nie trafił.


Offline Siedemtwarzy

Odp: Nie o to chodzi, by złapać króliczka, ale by gonić ?
« Odpowiedź #7 dnia: 29 Grudzień, 2019, 11:28 »
Normalka. Zależy jaki teren, jak ktoś wspomniał. Na wiejskim czasami możesz wejść pod same drzwi, to większe szanse na spotkanie człowieka. Chyba najgorsze są osiedla z zabudową domków jednorodzinnych. Po pierwsze w sobotę po 10, rodzice w pracy na zakupach, dzieciaki na jakiś basenach itp. Nie ma nikogo. Możesz przejść całą ulicę i nikogo nie zastać.  Domofony na dużych osiedlach zamkniętych, tez co raz częściej z ograniczeniem na 15 sekund rozmowy. Co więcej ludzie tam mieszkający dają kody swoim znajomym do bramki, aby Ci mogli sobie wchodzic swobodnie, albo dodają ich tablice rejestracyjne, aby sobie na parking wjechali. Nie odbierają domofonów, albo np je wyciszaja. Widzą też na wideodomofonach i klikają przycisk ochrona i zgłasza się cieciówka.
Tak więc, coraz bardziej to sztuka dla sztuki.
« Ostatnia zmiana: 29 Grudzień, 2019, 11:30 wysłana przez Siedemtwarzy »


Offline Roszada

Odp: Nie o to chodzi, by złapać króliczka, ale by gonić ?
« Odpowiedź #8 dnia: 29 Grudzień, 2019, 11:31 »
I dlatego jak znalazł stojaki.... :)


Offline zaocznie wywalony

Odp: Nie o to chodzi, by złapać króliczka, ale by gonić ?
« Odpowiedź #9 dnia: 30 Grudzień, 2019, 08:45 »
Sytuacja jak najbardziej możliwa  - ja ok. 25 lat temu w Warszawie przez pół roku (tyle miałem ten teren) ani razu nie wszedłem na klatkę jednego z bloków na moim terenie osobistym, zawsze rozmowy (krótkie wstępy) kończyły się na domofonie.
W wielu innych blokach wcale nie było dużo lepiej.
A gdy bywałem ze znajomym pionierem na osiedlu strzeżonym, ten stwierdził że podobno jeszcze nikomu kto miał ten teren nie udało się przeprowadzić dłuższej rozmowy, nie mówiąc o "założeniu studium" - i to było też ponad 20 lat temu. Podobnie - domofon, i nic więcej.


Offline Opatowianin

Odp: Nie o to chodzi, by złapać króliczka, ale by gonić ?
« Odpowiedź #10 dnia: 30 Grudzień, 2019, 08:59 »
U mnie w bloku, jak zauważyłem, wizyta kończy się pod domofonem.
To jest głoszenie, nie
"od drzwi do drzwi"
ale
"od domofonu do domofonu". :)

Prawda zaś, że jest "od domu do domu", a nie "po domach". ;D

W moim ówczesnym zborze już w latach 90. uskarżano się na domofony, że bardzo przeszkadzają w nawiązywaniu kontaktów z mieszkańcami, nazywano je wręcz demofonami  ;)