Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Autor Wątek: Brat Bogumił - the series  (Przeczytany 38358 razy)

Offline zero1

  • Pionier
  • Wiadomości: 957
  • Polubień: 2069
  • YT - 'Świadkowie Jehowy przebudźcie się!'
Odp: Brat Bogumił - the series
« Odpowiedź #15 dnia: 31 Maj, 2018, 23:06 »
O, czyli nawet dla takich Bogumiłów/Józefów/Krzysztofów/Robertów/Adamów/Edwardów/Stanisławów etc. jest nadzieja! Ciekawi mnie ta pała - jak o niej czytam (taka insygnia władzy) to odtwarza mi się w pamięci jedna ze scen z serii 'Ucho prezesa' - ponieważ nie ma tu możliwości załadowania klipu YT od wybranego momentu, to przewińcie do 12:55 -
nowezrozumienie@gmail.com
J3b4ć komitety sądownicze.


Online Ekskluzywna Inkluzywność

Odp: Brat Bogumił - the series
« Odpowiedź #16 dnia: 01 Czerwiec, 2018, 00:11 »
O, czyli nawet dla takich Bogumiłów/Józefów/Krzysztofów/Robertów/Adamów/Edwardów/Stanisławów etc. jest nadzieja!

Cała koncepcja tych opowiadanek ma za zadanie przekazać to, że takie Bogumiły nie tylko mają nadzieję na karierę zborową, ale bez mała zawsze wygrywają, stanowiąc esencję tego czym w moim odczuciu była bądź może wciąż jest Organizacja. Mają dożywotnie kadencje jako starsi - chyba że coś się zmieniło - nawet jeśli są fanatyczni i ograniczeni, to mówi się o tym po cichu, a w towarzystwie chwali za gorliwość. Oni to będą cię zachęcać do gorliwości i z niej rozliczać, oni powołają komitet i rozstrzygną twój los jeśli będziesz za bardzo fikać.

Organizacja to taki Bogumił, nie Paweł.


Offline lukier

Odp: Brat Bogumił - the series
« Odpowiedź #17 dnia: 02 Czerwiec, 2018, 12:44 »
Uwielbiam!  :D zakończenia opowiadań to po prostu sztos. Z niecierpliwością czekam co się wydarzy w kolejnych odcinkach, może poznamy lepiej rodzinę brata Bogumiła, kontynuuj wasza ekskluzywność !


Offline Sebastian

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 4 406
  • Polubień: 5928
  • tel.kom.+48 799831259 Stowarzyszenie@WYZWOLENI.org
Odp: Brat Bogumił - the series
« Odpowiedź #18 dnia: 02 Czerwiec, 2018, 13:50 »
w pierwszej chwili miałem ochotę wyrazić swój zachwyt soczystymi wulgaryzmami ale na myśl o moderacji nabrałem poważnego wyrazu twarzy i powiem teokratycznie:

jestem niezwykle zbudowany ucztą duchową, którą są dla mnie epizody Inkluzywnej Ekskluzywności  ;)


Online Ekskluzywna Inkluzywność

Odp: Brat Bogumił - the series
« Odpowiedź #19 dnia: 02 Czerwiec, 2018, 18:59 »
może poznamy lepiej rodzinę brata Bogumiła

   
Epizod 4. W którym brat Bogumił je obiad z rodziną

Brat Bogumił miał na sobie słomkowy kapelusz, czarne okulary przeciwsłoneczne kupione na targu za pięć złotych – więcej nigdy by nie dał – błękitny podkoszulek, zielone krótkie spodenki, czarne skarpety i założone na nie jasnobrązowe sandały. Na podkoszulce widniało wykonane białą czcionką i drukowanymi literami logo: „JW.ORG”. Ostatnio w internecie znalazł ofertę sprzedawcy odzieży, który na życzenie klienta wykonywał dowolne nadruki. Bogumił od razu wiedział, co chce mieć na swoim t-shirtcie. Po obiedzie u rodziny przejdzie się na molo, a w tym czasie milczące świadectwo podkoszulka wyda się dziesiątkom, setkom przechodniów, przekierowując ich myśli z bezmyślnej konsumpcji ku sprawom duchowym. Taki jest zmyślny!
   Zasiadł za kierownicą wysłużonego Poloneza. Do odtwarzacza wsunął kasetę z nagraniem dramatu kongresowego z lat 90tych. Zanim włączył silnik odmówił modlitwę:
„Boże Jehowo, daj mi siłę, abym na tym spotkaniu nie przyniósł ci wstydu, lecz chwałę. Abym skierował mojego syna, synową, a zwłaszcza wnuczkę Weronikę na właściwe tory, ku tobie, Stwórco. Daj mi cierpliwość, abym znosił inspirowane przez Szatana złośliwe docinki Michała i abym nie reagował złem za złe, lecz pokornie nadstawiał drugi policzek. Aby z tego spotkania wynikł jakiś pożytek, niżeli tylko czcza gadanina i waśnie. Proszę cię zwłaszcza o to, abyś poprzez mnie ukierunkował umysł Weroniki ku czczeniu Ciebie, bowiem nie jest ona jeszcze skalana duchem tego świata w stopniu takim, jak jej przeciwni Prawdzie rodzice, a zwłaszcza mój syn. Kończąc proszę cię jeszcze o to, abym odbył tę podróż bezpiecznie i przysporzył ci chwały również poprzez stosowanie się do przepisów kodeksu drogowego, dając świadectwo uległości władzom świeckim we wszystkim co nie narusza twojej woli, Pierwszy Sekretarzu Najświętszej Organizacji. Amen”.
Odpalił silnik, uruchomił kasetę i ruszył w podróż.
   Tematem przewodnim nagranego na audiokasecie kongresowego dramatu biblijnego były zagrożenia związane z rozrywką, a konkretniej z zalewem kina amerykańskiego popularyzowanego za pomocą odtwarzaczy vhs. Brat podróżujący Grzegorz goszczony na obiedzie przez braterstwo Malinowskich wdał się w dyskusję o budującej i niebudującej rozrywce z ich nastoletnim synem, Beniaminem. Młodzieniec z wypiekami na twarzy pochwalił się własną kolekcją nabytych na targu kaset i preferencjami gatunkowymi:
- Bracie Grzegorzu, bardzo lubię amerykańskie kino sensacyjne – wyznał prostodusznie chłopak, po czym wymienił zestaw cech, które go w nim szczególnie fascynują: wartka akcja, sceny walk, bohaterowie twardziele, pościgi, wybuchy, strzelaniny.
- Beniaminie - napominał łagodnym, budzącym zaufanie tonem głosu brat podróżujący - czy oglądanie przepełnionych podobnymi treściami filmów nie stanowi twoim zdaniem zagrożenia duchowego i nie zasmuca Jehowy? Czy potrafisz wyobrazić sobie, że podczas seansu takiego filmu razem z tobą w pokoju siedzi jakaś postać biblijna, przykładowo sędzia Jehu, i nie krzywi się widząc podobne sceny przemocy? Że nie kłóci się to z jego wyszkolonym na miernikach Jehowy sumieniem? Czy królowi Salomonowi sumienie pozwoliłoby obejrzeć do końca film w którym byłaby chociaż jedna, choćby najniewinniejsza scena erotyczna?
   Chłopak finalnie uznaje swój błąd i wyrzuca do pieca przepełnione niebudującymi treściami kasety video, obiecując od tej pory karmić się wyłącznie tym co podaje Niewolnik oraz ewentualnie filmami przyrodniczymi, ukazującymi wspaniałość dzieła stwórczego, o ile oczywiście nie ma w nich mowy o kłamliwej teorii ewolucji.
   Żeby w życiu wszystko udawało się tak gładko jak na dramatach biblijnych – rozmarzył się Bogumił. - Obcych do prawdy przyprowadziłem, a własnego gnoja nie dałem rady. Nawet chrztu skubaniec nie przyjął. Raz pewnie dlatego, że jak sam Prawdę poznawałem, to już nastolatkiem był, a nastolatka ciężko ukierunkować, nie to co od maleńkości. Dwa dlatego, że matka chłopaka też nie była względem Prawdy szczególnie entuzjastyczna: „Bogumił w naszym wieku i z naszą przeszłością taka radykalna zmiana poglądów o sto osiemdziesiąt stopni już nie przystoi, to dobre tylko na kabaret”; powtarzała mu żona. I konsekwentną ateistką będąc umarła, nad czym również ubolewał.
   Pogrążony w podobnych rozmyślaniach zaparkował wreszcie przed sopockim domem zamieszkiwanym przez rodzinę syna. Zadzwonił dzwonkiem, trzymając w dłoniach zapakowany w ozdobną folię i przewiązany wstążką prezent dla wnuczki.
Otworzyła synowa Basia, jak zwykle emanująca pozytywną energią.
- Bogumił, miło cię widzieć, wejdź! - Stwierdziła z nieodłącznym uśmiechem - Wszyscy już czekają, zaraz podam do stołu.
Bogumił wszedł do jadalni.
- Dziadek! - Dziewięcioletnia Weronika podbiegła się przywitać.
- Proszę, to dla ciebie – Bogumił podał jej zawiniątko.
Spojrzała na niego pytająco.
- Prezent? Przecież urodziny miałam miesiąc temu.
Na dźwięk słowa urodziny Bogumił skrzywił się, jakby poraził go prąd. Równie dobrze dziewczynka mogłaby mu wyznać, że rodzice zabrali ją na czarną mszę.
- Zapamiętaj: dziadek zawsze daje ci prezent bez okazji – podkreślił.
Weronika odpakowała prezent. Wewnątrz była płyta dvd.
-„Zostań przyjacielem Jehowy” - przeczytała tytuł dziewczynka.
- Słyszałem, że bardzo lubisz bajki, a to wspaniała bajka. Też robiona w komputerze, jak wszystkie teraz. Jest w niej chłopiec Piotruś i dziewczynka Zosia, przeżywają masę przygód, uczą się mądrych rzeczy i mają troskliwych rodziców, którym na nich zależy.
- A czarodzieje i wojownicy też w niej są? – dopytywała Weronika.
- Weronika, podaj mi tę płytę – zażądał Michał, starając się, aby jego głos nie zabrzmiał zbyt kategorycznie. Przez moment studiował okładkę, usiłując zapanować nad rysującym się na twarzy niesmakiem, po czym odłożył płytę na pobliski stolik. - Najpierw obejrzyj te wszystkie zaległe Disneye które ci kupiliśmy – polecił - a później przyjdzie pora na następne filmy.
Zasiedli do posiłku: ryba w panierce, domowe frytki, kilka sosów, surówki.
Nie czekając na pozwolenie syna Bogumił zaczął modlić się na głos, głównie dziękując za szczęśliwą podróż, prosząc o to by spotkanie przyczyniło się do umocnienia więzów rodzinnych, a także by Jehowa wpłynął na serca i umysły tu zgromadzonych, tak by skierowali swój wzrok ku Prawdzie, a nie pustemu świeckiemu życiu i pogoni za złudnymi dobrami materialnymi, które mól i rdza niszczą, i które złodzieje kradną.
Po modlitwie zapadła cisza. Weronika szybko skończyła posiłek i poprosiła o możliwość powrotu na górę, na co ojciec zezwolił. Zostali przy stole w trójkę.
- To co słychać w pracy, jak tam w twojej korporacji, synu? - Zagaił niepewnie Bogumił.
- U mnie w porządku, rozwijamy się. A co słychać w twojej...korporacji, tato? – zrewanżował się chłodno Michał, podkreślając słowo korporacja.
- A nie myślicie, aby wyjechać teraz na wczasy we dwójkę, odpocząć na chwilę od rodzicielstwa? – Zmienił temat Bogumił.- Jakbyście potrzebowali aby ktoś zajął się przez ten czas Weroniką, to ja bardzo chętnie. I nie mówię tu nawet o Sopocie czy Warszawie, mogę ją zabrać do domku w górach, przecież to dla dziecka atrakcja taka sama jak morze. Gdy byłeś smarkaczem jeździliśmy tam całą rodziną i bardzo ci się podobało...
- Nie, tato – uciął Michał - Zagrajmy w otwarte karty: wolę zapłacić za światopoglądowo neutralną opiekunkę niż zostawiać Weronikę z tobą, bo wiem że będziesz usiłował ją indoktrynować. Zabierać na zebrania, opowiadać o Jehowie. Każdy prezent jaki jej dotychczas dałeś był powiązany z Organizacją, która stanowi twoją obsesję. Nawet teraz, podczas rodzinnego obiadu, robisz za jej słup ogłoszeniowy i nie mam złudzeń, że kiedykolwiek będzie inaczej, bo w tym wieku jesteś już niereformowalny, a być może zawsze taki byłeś
- Ja indoktrynuję?! - Oburzył się Bogumił – A kto sprawia, że moje prezenty znikają? Dałem „Mój Zbiór Opowieści Biblijnych” i przy następnym spotkaniu już go nie miała na półce, zniknął. Dałem długopisik JW.ORG jak zaczęła interesować się rysowaniem i przy następnym spotkaniu już go nie było. I tak dalej, mogę mnożyć przykłady, okradasz wnuczkę z moich prezentów, monitorujesz moje rozmowy z nią, to dopiero inwigilacja!
- Ja nie chcę aby czytała twoje książki! W tym "Zbiorze" leje się krew, są widoczne sceny przemocy. To wszystko jest przygnębiające jak jasna cholera i niewłaściwe dla rozwijającego się umysłu dziecka.
- Patrzcie go, jaki wrażliwy! Takie jest życie i te książki dobrze to obrazują, zupełnie jak w Biblii. Myślisz, że pojmanego Jezusa piórkiem po stopach łaskotali?!
- Nie, pojmany Jezus został zmasakrowany przez ówczesny odpowiednik SB, o czym powinieneś coś wiedzieć z własnego doświadczenia!
- To ja może kawy podam i ciasto? – uśmiechnęła się Basia.
- Co ja ci takiego Michał uczyniłem, że jesteś teraz wrogiem moim i Boga? - Lamentował Bogumił - Zawsze sobie żyły wypruwałem, żebyś w życiu miał jak najlepiej, nawet zanim Prawdę poznałem. Nigdy w kolejkach po mięso nie stałeś, codziennie było na stole, tak samo pomarańcze, banany. Co w Pewexie albo Baltonie widziałeś na wystawie i ci się spodobało, zaraz dostawałeś. W szkole wyglądałeś jakbyś z Ameryki przyleciał: dżinsy, sportowe buty, zegarek elektroniczny...
- W szkole mnie nienawidzili! - Wybuchnął Michał. Dobrze wiedzieli co z ciebie za jeden, więc mogłem się trzymać tylko z podobnymi sobie dzieciakami aparatczyków. A przynajmniej do momentu gdy tobie się nie odwidziało i nie postanowiłeś dla odmiany zostać świętym i odciąć się od dotychczasowego środowiska. Boga o wybaczenie za grzechy prosiłeś, ale rodziny nigdy. A ja pamiętam ile razy z bankietów wracałeś pijany, pachnąc intensywnie damskimi perfum, ze śladami szminki na kołnierzu. Matka też widziała, ale milczała. Upokarzałeś ją, upokarzałeś mnie i niewiele się pod tym względem zmieniło. Basiu, oto człowiek, który zawsze żył jak chciał, nie oglądając się na innych, ale zarazem wymagając by inni zawsze żyli jak on tego oczekuje.
- Oścista ta ryba – stwierdził Bogumił – zawsze mnie to rozprasza, jak się nie mogę skupić na jedzeniu, bo muszę ości spomiędzy zębów wyciągać. Macie może wykałaczki?
- Naprawdę nie zamierzasz odpowiedzieć na to co właśnie powiedziałem, zignorujesz ten rzadki moment szczerości między nami, jak gdyby nigdy nic?
Bogumił zamilkł. Obtarł wąsy chusteczką. Michał czekał w nerwowym napięciu z nabitym na widelec kawałkiem filetu.
- Chciałbym przeprosić – zaczął po chwili Bogumił
Michał rozwarł usta z wrażenia, nigdy nie słyszał ojca wypowiadającego podobne słowa.
- Przeprosić, że za sprawą ojcowskiego zaniechania wychowałem cię na rozpuszczonego, bezczelnego, egoistycznego narcyza pielęgnującego latami wyimaginowane urazy. A najgorsza jest w tobie ta złośliwa małostkowość: dziadek dał wnuczce książkę – spalić. Dał długopisik – wyrzucić. I tak dalej. Jak umrę, to nagrobek też wykopiesz i wywieziesz, żeby nie mogła znaleźć mojego grobu? Przepraszam cię z tego miejsca Basiu za postawę mojego syna. Naprawdę chciałbym cofnąć czas i wychować go na lepszego mężczyznę,  odpowiedzialną, bogobojną głowę rodziny. Michale, jeśli przez swoją postawę nie będzie cię ze mną w Nowym Świecie, wiedz, że ostatecznie będzie w tym więcej mojej winy niż twojej i tak też przedstawię tę sprawę przed Jehową. Ale w nasze urazy proszę Weroniki nie mieszaj, ona wciąż jest do uratowania przed nadciągającym armagedonem.
Znów zapadła cisza, kawałek fletu spadł z widelca Michała z powrotem na talerz.
- Dobry ten biały sos! – Wypalił Bogumił naraz w dużo weselszym nastroju. - Czosnkowy, prawda? Miałem wątpliwości, ale jak się w nim filet zamoczy, to od razu ta rybka jest zjadliwa i nawet ości wtedy tak bardzo nie przeszkadzają. Spróbujcie sami!

Koniec epizodu czwartego
« Ostatnia zmiana: 02 Czerwiec, 2018, 19:28 wysłana przez Ekskluzywna Inkluzywność »


Offline Sebastian

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 4 406
  • Polubień: 5928
  • tel.kom.+48 799831259 Stowarzyszenie@WYZWOLENI.org
Odp: Brat Bogumił - the series
« Odpowiedź #20 dnia: 02 Czerwiec, 2018, 19:11 »
10/10


Offline lukier

Odp: Brat Bogumił - the series
« Odpowiedź #21 dnia: 02 Czerwiec, 2018, 19:19 »
No i mam co chciałam :) jak zwykle świetnie napisany tekst , tylko, że...nie uśmiałam się jak przy poprzednich, bo to wygląda na gotowy scenariusz mojego życia, w roli brata Bogumiła jeden z dziadków mojego synka...błagam o zmianę scenariusza i zrobienia z głównego bohatera odstępcy ;) na Boga Bogumile, opamiętaj się!  :D


Offline Sebastian

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 4 406
  • Polubień: 5928
  • tel.kom.+48 799831259 Stowarzyszenie@WYZWOLENI.org
Odp: Brat Bogumił - the series
« Odpowiedź #22 dnia: 02 Czerwiec, 2018, 19:38 »
błagam o zmianę scenariusza i zrobienia z głównego bohatera odstępcy ;) na Boga Bogumile, opamiętaj się!  :D
Jakby z SB/nadzorcy zrobić odstępcę, powstałaby nam z tego postać tak karykaturalna, że Artur Schwacher jawił by się przy nim jako wybitna chwała polskiej palestry ;)

wróć, doradzano mi: nie wymieniaj imienia Artura nadaremno ;)
« Ostatnia zmiana: 02 Czerwiec, 2018, 19:40 wysłana przez Sebastian »


Offline Nadaszyniak

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 4 009
  • Polubień: 6000
  • Psychomanipulacja owieczek # wielkiej wieży(Ww)
Odp: Brat Bogumił - the series
« Odpowiedź #23 dnia: 02 Czerwiec, 2018, 20:09 »
Jatiw - Ekskluzywna Inkluzywność

Epizod.4 - niezwykle imponujący :) :) :)


Offline Villa Ella

Odp: Brat Bogumił - the series
« Odpowiedź #24 dnia: 02 Czerwiec, 2018, 22:54 »
Dla mnie mistrzostwo świata! Jak kiedykolwiek coś wydasz, to ja poproszę o pierwszy egzemplarz z dedykacją autora.
Obojętnie czy postąpisz według czyjejś rady, czy według własnego uznania, konsekwencje zawsze poniesiesz  ty sam.


Online Ekskluzywna Inkluzywność

Odp: Brat Bogumił - the series
« Odpowiedź #25 dnia: 03 Czerwiec, 2018, 00:18 »
No i mam co chciałam :) jak zwykle świetnie napisany tekst , tylko, że...nie uśmiałam się jak przy poprzednich, bo to wygląda na gotowy scenariusz mojego życia, w roli brata Bogumiła jeden z dziadków mojego synka...

Zaprawdę, każda opowieść o Bogumile jest natchniona przez autora i pożyteczna do nauczania, do upominania, do prostowania, do karcenia w prawości.

błagam o zmianę scenariusza i zrobienia z głównego bohatera odstępcy ;) na Boga Bogumile, opamiętaj się!  :D

Ten scenariusz nie może się zyścić, bo oznaczałby zakończenie historii w słabym stylu. Na pociechę dodam, że sam autentycznie nie lubię z charakteru postaci Bogumiła, ale jest taki, jaki powinien być jeśli chodzi o styl opowieści. Pasuje do własnego bagienka.
« Ostatnia zmiana: 03 Czerwiec, 2018, 00:22 wysłana przez Ekskluzywna Inkluzywność »


Offline lukier

Odp: Brat Bogumił - the series
« Odpowiedź #26 dnia: 03 Czerwiec, 2018, 07:59 »
Tak, zrobienie zrobienie z brata Bogumiła odstępcy byłoby słabe, też nie lubię happy endów. Ciekawe byłoby natomiast się dowiedzieć jak to się stało, że były SB został świadkiem, może jakieś wspomnienia Bogumiła z lat młodości i ten moment nagłego oświecenia, ale aż boje się proponować tematykę, bo znów trafię ;) Tak czy inaczej czekam z niecierpliwością na kolejny odcinek.


KaiserSoze

  • Gość
Odp: Brat Bogumił - the series
« Odpowiedź #27 dnia: 03 Czerwiec, 2018, 08:24 »
Już prędzej go wyklucza czy coś.


Offline zona_abrahama

Odp: Brat Bogumił - the series
« Odpowiedź #28 dnia: 03 Czerwiec, 2018, 16:36 »
Cudeńko!


Online Ekskluzywna Inkluzywność

Odp: Brat Bogumił - the series
« Odpowiedź #29 dnia: 04 Czerwiec, 2018, 23:18 »
Epizod 5. W którym brat Bogumił udziela młodemu Zachariaszowi pomocy duchowej i zdradza mu przepis na zawrócenie w głowie płci przeciwnej

- Bracie Bogumile, jest już może brat Paweł? – Zapytał nieśmiało Zachariasz Pień: kościsty, pryszczaty, rudowłosy nastolatek o bojaźliwej introwertycznej naturze, cieszący się w zborze przywilejem lektora.
Bogumił momentalnie nadąsał się: "brat Paweł to, brat Paweł tamto. Odkąd Bobkowskiego zamianowałem, ten wprost opędzić się od braci nie może, wszyscy mają do niego jakąś sprawę. Czyżby w zborze zaczął narastać niedopuszczalny kult jednostki? Trzeba będzie to w wolnym czasie ostrożnie zbadać".
- A o co Zachariaszu chodzi?
- A, nie, nic – uciął Zachariasz wyraźnie zakłopotany – poczekam aż przyjedzie.
Wyszkolony w SBckich technikach przesłuchań Bogumił od razu zorientował się, iż młodego coś gryzie, jakiś problem wymagający natychmiastowej interwencji wykwalifikowanego i dojrzałego duchowo starszego, który poważnie podchodzi do własnych obowiązków. Wypisz wymaluj, kogoś takiego jak on sam.
- Nie jestem pewien czy brat Paweł w ogóle dziś będzie. Zachariaszu, mamy dwadzieścia minut zanim zacznie się zebranie, pozwól ze mną do drugiej klasy.
- Eeee, nie trzeba, ja już może pójdę, w sumie to nieważne –wymamrotał Zachariasz, nerwowo przebierając nogami.
- Do drugiej klasy, teraz – Bogumił usiłował osłodzić kategoryczny ton głosu. Osłodzenie kiepsko wyszło, ale kategoryczny ton był wzorcowy i momentalnie zadziałał. Zachariasz powlókł się za nim do drugiej klasy niczym skazaniec na szafot.
- No siadaj i opowiadaj co cię trapi. Bo widzę, że coś cię trapi, a od czego są starsi, jeśli nie od tego, by przerzucić na nich swoje brzemię?
- Zachariasz usiadł, poprawił staromodnie oprawione okulary o grubych szkłach.
Wygląda jak anemik – pomyślał Bogumił – ale w jego rodzinie wszyscy tacy.
- Ale nie będziesz się bracie Bogumile śmiać? Bo się krępuję…
Brat Bogumił zapewnił, że nie będzie. Zresztą podczas komitetów nasłuchał się już takich opowieści, że szczerze wątpił, iż cokolwiek zdoła go jeszcze zaskoczyć bądź poruszyć, a jakby dodać do tego jeszcze wszystkie przeżyte bądź zasłyszane podczas kariery w SB anegdoty…
   Zachariasz z trudem wyznał wreszcie, iż od pewnego czasu zmaga się z nieczystością, a mówiąc konkretnie: onanizmem. Że ów nałóg zbiegł się w czasie z narastającym u niego zainteresowaniem płcią przeciwną. 
- Przewrotna sprawa ten onanizm – stwierdził brat Bogumił – bo jak weźmiesz do ręki Pytania Młodych Ludzi, to tam wyraźnie stoi w rozdziale poświęconym masturbacji, iż beztroskie oddawanie się tej czynności może w konsekwencji prowadzić do aktów homoseksualnych, a to prawdziwy paradoks: interesować się dziewczynami, a skończyć jako homoseksualista, przecież takie działanie jest zupełnie bez sensu, nie uważasz?
- No tak – przyznał niepewnie Zachariasz.
- No to skoro właśnie ustaliliśmy, że masturbacja jest bez sensu i w efekcie tylko oddala cię od stworzenia szczęśliwej chrześcijańskiej rodziny, przyjrzyjmy się dla odmiany temu, co mógłbyś zrobić, aby przezwyciężyć ten niecny, egoistyczny nałóg. Rozwiązania widzę zwłaszcza trzy: modlitwa, czytanie Biblii i wyruszanie w służbę.
- Ale bracie Bogumile, czy nie jest aby tak, że polecasz te trzy rozwiązania w przypadku każdego grzechu lub trudności?
- Ależ oczywiście! - Potwierdził entuzjastycznie Bogumił – I to właśnie dowodzi ich prawdziwości i natchnienia: trzy metody, które rozwiązują wszystkie możliwe problemy w życiu chrześcijanina. Żaden świecki człowiek nigdy nie podpowiedziałby ci czegoś równie uniwersalnego…A z tej płci przeciwnej, to podoba ci się ktoś konkretny, ktoś z naszego zboru?
- Sara mi się podoba, ale o niczym nie wie. Zawsze jak przechodzi obok, zalewa mnie gorąco i zaczynam się peszyć.
- Ach, Zachariasz, chłopaku, lubię cię – skłamał gładko Bogumił. - I dlatego chciałbym ci zdradzić niezawodny przepis na zawrócenie w głowie siostrom, znany w skrócie jako PPP. Czyli: Przywileje, Praca, Przyzwoitość.
   Cały zbór widzi, że nie ustajesz w trosce o przywileje. Wspaniale nam lektorujesz na studium Strażnicy, co  i dziś będziesz miał okazję. I radzę ci, przypatrz się pomiędzy akapitami temu, jak spoglądają na ciebie siostry, a zobaczysz jak im imponujesz. Uśmiechają się i myślą: „Ach, spójrzcie tylko na Zachariasza, jak stawia Jehowę na pierwszym miejscu. Gorliwy, kulturalny, szarmancki, z szanowanej rodziny. Niech no tylko dojrzeje, podłapie dobrą pracę, a kompletnie zakręci nam w głowach. Mieć takiego męża to będzie chluba!”
Zachariasz zaczerwienił się i z zakłopotaniem spuścił głowę.
- Poważnie mówię! - ciągnął Bogumił – zresztą sprawdź sam i zaproś dziś po zebraniu Sarę w służbę, o ile nie ma pary. Nie ma lepszego pretekstu do zacieśniania więzi niżeli wspólna służba Jehowie.
- Ale bracie Bogumile, ja się wstydzę.
- Żadnego wstydzę. Bądź odważny i weź przykład z Jezusa, on się kobiet nie bał. Zresztą prawdziwy wstyd, to nie pójść w służbę jak proszą. Jeśli ci odmówi, a sama nie ma pary, to będzie świadczyło, że nie jest na twoim poziomie, bo nie stawia spraw królestwa na pierwszym miejscu. A teraz chodźmy, pora już na zebranie, będziesz miał okazję przetestować to co mówiłem.
   Podczas studium – w przerwie pomiędzy lekturą akapitów - Zachariasz zgodnie z radą brata Bogumiła rozejrzał się ukradkiem po sali. Siedzące w pierwszych rzędach babuleńki miały nieobecne, wpatrzone w wieczność spojrzenia, z których nie mógł nic wyczytać, równie dobrze niektóre spośród nich mogłyby już być martwe, a i tak nikt by nie zauważył. Jego ojciec - rudy i kościsty okularnik - dostrzegając spojrzenie syna pokazał mu w akcie uznania uniesiony w górę kciuk. Następnie wzrok Zachariasza powędrował na tył sali, gdzie przy nagłośnieniu siedziała paczka zborowych luzaków, w tym blondwłosa Sara. Dziewczyna zaśmiewała się ukradkiem, zasłaniając usta, po czym nachyliła się do obsługującego nagłośnienie bruneta i coś wyszeptała.
   Był to Brajan, syn znanego w okolicy brutala, kombinatora, złodziejaszka oraz recydywisty. Bandziora, który pewnie kiblowałby do dziś, gdyby nie trafił na niego głoszący po więzieniach brat Bogumił, który z bliżej nieznanych powodów - zapewne dzięki błogosławieństwu Jehowy - znalazł z ową zagubioną owcą wspólny język, rozpoczął studium i ostatecznie doprowadził do Prawdy.
   Po swoim ojcu Brajan odziedziczył rosłą posturę, orli nos i wydatne kości policzkowe, jak również energię życiową. Należał do nieformalnej grupy w skład której wchodziła najbardziej luzacka i fajna młodzież zborowa. Taka, która umiała lawirować pomiędzy wiernością zasadom Jehowy, a równoczesną wiernością prawom jakimi rządzi się młodość. 
   Studium Strażnicy trwało w najlepsze, zaś Zachariasz kiedy tylko mógł kierował spojrzenie ku obiektowi swej skrytej, fatalistycznej miłości. Zobaczył jak Brajan skleca samolocik z papieru i rzuca w nic nie podejrzewającą Sarę, trafiając w ucho. W Zachariaszu aż się zagotowało: on by nigdy nie potraktował jej w podobny sposób, cóż za brak szacunku! Natomiast Sara najwidoczniej się nie przejęła, popukała się tylko wymownie po głowie, spoglądając na Brajana z udawaną naganą, po czym uśmiechnęła się i schowała samolocik do torebki.
   Zebranie i zbiórka dobiegły końca, bracia powoli rozchodzili się do domów bądź w służbę. Zachariasz zebrał się wreszcie na odwagę i zaczepił wychodzącą z sali Sarę w momencie gdy nie była akurat otoczona wianuszkiem innych sióstr.
- Ekhm, Sara?
-Odwróciła się w jego stronę, a gdy tylko zauważyła z kim ma doczynienia, jej usta momentalnie wykrzywił grymas zdegustowania.
- Czego chcesz…Zachariasz? - zapytała chłodno, a on poczuł się jakby był jej młodszym braciszkiem, który właśnie narobił w pampersa i prosi aby go przewinąć.
- Nie chciałabyś – spojrzał na własne buty - pójść ze mną w służbę?
Sara nabrała metr sześcienny powietrza w płuca, szykując się do udzielenia odpowiedzi, gdy od strony parkingu dobiegł ich głos dosiadającego ścigacza Brajana:
- Sara, dawaj tu w podskokach, nie mamy całego dnia!
- Na ścigaczu chcesz w służbę jechać, wariacie?! - Odkrzyknęła - Ja nawet kasku nie mam!
- Co z tego, też nie mam!
- Przepraszam cię Zachariasz, muszę lecieć, pogadamy innym razem – spławiła go z wyraźną ulgą, po czym lekkim krokiem osoby beztrosko szczęśliwej wskoczyła na motor i objęła Brajana w pasie, ciasno do niego przylegając. Ruszyli z piskiem opon.
   Obserwujący niknący na horyzoncie motocykl Zachariasz skurczył się, spuścił głowę, przyjmując kapitulacyjną pozę człowieka pomimo młodego wieku nawykłego już do odnoszenia porażek nie równoważonych przez sukcesy. Miał ochotę zapłakać.
Naraz na jego ramię opadła ciężka dłoń Bogumiła.
- No i co, Sara dziś nie mogła, bo umówiła się z Brajanem? Nie przejmuj się, poprosisz ją następnym razem. A jak nie, to tego kwiatu jest pół światu, jak nie ta, to będzie inna! A tymczasem chodź w służbę ze mną, ja też nie mam dziś pary.
 
Koniec epizodu piątego
« Ostatnia zmiana: 05 Czerwiec, 2018, 00:15 wysłana przez Ekskluzywna Inkluzywność »