Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Autor Wątek: Brat Bogumił - the series  (Przeczytany 38725 razy)

Offline Ekskluzywna Inkluzywność

Brat Bogumił - the series
« dnia: 28 Maj, 2018, 16:42 »
    Spis Treści

    Sezon 1
    Sezon 2

       
    Epizod 1. W którym Brat Bogumił prowadzi studium Strażnicy i odmawia modlitwę

       Miał na sobie zielony garnitur, czarną koszulę i różowy krawat. Koszulę odprasowaną  przez oszczędność czasu tylko z przodu – z wyłączeniem pleców i rękawów – bowiem nie zwykł ściągać marynarki nawet podczas upałów. Był elegancki i oficjalny bez względu na panujące okoliczności pogodowe, jak na wzorcowego sługę Jehowy przystało.
       Brat starszy Bogumił Kozioł zlustrował wzrokiem zgromadzone w sali królestwa drugie owce. W pierwszych rzędach przygłuche babuleńki pamiętające jeszcze Rok Czternasty. Dalej w kolejności: rodziny z małymi dziećmi, samotni, słabi duchowo oraz niedotykalni wykluczeni. Grupę specjalną stanowili młodzi luzacy zajmujący ostatnie rzędy celem zdystansowania się od rodzicielskiego wzroku i przebywania we własnym gronie, co wiązało się z wymienianiem szeptem żartów i plotek, a czasem wręcz – co podejrzewał brat Bogumił – z flirtem - Oj, musi się on pewnego dnia zająć się na poważnie porządkiem panującym na sali królestwa.
       Tymczasem dał znak pryszczatemu introwertykowi w okularach – Zachariaszowi – by ten odczytał kolejny akapit. Młody poprawił okulary, chrząknął, po czym monotonnym tonem począł dukać tekst. Dzisiejsza Strażnica była o odpieraniu pokus zsyłanych przez Szatana.
    - Pytanie 1a: – „Dlaczego nie powinniśmy ulegać pokusom zsyłanym na nas przez Szatana?
    Do góry uniosło się kilka rąk, w tym jedna od siostry która zwykła zgłaszać się na każde pytanie, przy czym szybko odpływała we własne, niepowiązane z tematem dygresje. W towarzystwie mówiło się, że jest gorliwa, ale na osobności i tak wszyscy uważali ją za pomyloną.
    - Piotruś odpowie! - zawołał brat Bogumił – A resztę dopowie tata.
    Czteroletni Piotruś Bobkowski przyjął mikrofon, po czym zaczął dukać odpowiedź, której dzień wcześniej nauczyli go rodzice, żeby teraz mógł dać przykład gorliwości:
    - Nie możemy ulegać szatanowi bo to smuci Jehowę – zadeklamował chłopiec!
    - Brawo! - zawołał brat Bogumił.
    Mikrofon przejął Paweł Bobkowski, lat 34, przystojny dobrze ubrany, pachnący drogimi perfum biznesmen, który nieraz już poratował salę hojnym datkiem.  Nie dość że uzupełnił wypowiedź potomka, to jeszcze odpowiedział na pytanie b, zilustrował wypowiedź anegdotką z własnego życia i przeczytał werset którego nie było w nawiasie, a to wszystko w jakąś minutę.
       Z tego Pawła to naprawdę jest dobry towarzysz...znaczy się brat. Będę musiał z nim porozmawiać o dołączeniu do grona starszych – pomyślał brat Bogumił gładząc się po wąsie. Często łapał się na tym, że myśląc Organizacja myśli Partia. Myśląc bracia myśli towarzysze. Myśląc światusy myśli wywrotowcy. I tak dalej. Skojarzenia zawdzięczał swojemu życiu przed poznaniem Prawdy. Karierze w SB w latach 70tych. To wtedy zapuścił charakterystycznego wąsa którego nosił do dziś, nieodłączny atrybut męskości tamtych czasów, nigdy nie zgolony, regularnie przycinany. Nie widywał już takich wąsów na ulicach, ostatnio widział kilka gdy oglądał film dokumentalny poświęcony amerykańskim seryjnym mordercom z lat 70-80tych.
       Jedno co mógł o sobie powiedzieć z całą pewnością, to to, że zawsze miał wyczucie czasu. Gdy począł upadać PRL wspierany przez towarzyszy z Moskwy, on odnalazł prawdę w ramionach braci z USA. Naukowy ateizm ustąpił miejsca żarliwej wierze. Okładanie na posterunkach pałami po nerkach wywrotowców i studentów ustąpiło miejsca okładaniu wersetami i ustępami z publikacji. Tajne wytyczne i podręczniki specsłużb zamienił na Paście Trzodę Bożą. Jedno co pozostawało niezmienne, to trwożny autorytet, który wzbudzał wśród pozostających w jego mocy osób. W młodości był w stanie wtrącić do aresztu, dziś zaś miał możliwość wyrzucić poza społeczność, poza rodzinę. Ach, jakże wiele w jego życiorysie musiało się zmienić, by ostatecznie wszystko pozostało po staremu.
       Kolejne akapity, kolejne pytania, następne odpowiedzi skompilowane z podkreślonych mazakami fragmentów, poparte odczytanymi fragmentami biblii. Wszystko szło gładko aż do momentu modlitwy. A wówczas brat Bogumił Kozioł złożył ręce i począł się modlić, schyliwszy swoją oprószoną siwizną głowę. Modlił się żarliwie o koniec tego świata, który w jego wieku nie miał mu już nic do zaoferowania. Był już tylko wdowcem, którego większość biografii była już nieodwołalnie dokonana. Starcem, którego jędrność, gibkość i atrakcyjność ciała nieodwołalnie przeminęła. Nie wzbudzał już pożądania, nie wodziły za nim uwodzicielskie spojrzenia kobiet. Nie imponował też niczym oprócz gorliwości i pozycji, a i tym podejrzewał, że nie wszystkim. Latem, gdy wszystko budziło się do życia, młodzi ubierali podkoszulki, miniówki i szorty tak pełni energii, on był świadectwem gaśnięcia. Nawet wypić nie mógł tyle co kiedyś, a większość potraw straciła intensywność smaku. Modlił się więc o koniec tego świata z którego nie był już w stanie  nic czerpać, w którym coraz częściej bywał zaledwie widzem. Tego świata, och jakże zepsutego, chorego, niedoskonałego. Świata, który sens odzyska dopiero wtedy gdy on, Bogumił, odzyska wszystko co stracił i wejdzie do nowego świata wraz z gromadką bezwzględnie mu posłusznych. A dopóki Jehowa nie zdecyduje miłosiernie, że oto nadszedł czas, Bogumił Kozioł będzie pasł ten zbór rózgą żelazną. Amen.

    Koniec epizodu pierwszego
    [/list]

    mav: Dodałem spis treści.
    « Ostatnia zmiana: 05 Listopad, 2018, 23:48 wysłana przez mav »


    Offline Proctor

    Odp: Brat Bogumił - the series
    « Odpowiedź #1 dnia: 30 Maj, 2018, 17:43 »


    Offline HARNAŚ

    Odp: Brat Bogumił - the series
    « Odpowiedź #2 dnia: 30 Maj, 2018, 19:23 »
    Ale o co chodzi?


    Offline listonosz

    • Pionier specjalny
    • Wiadomości: 1 160
    • Polubień: 3132
    • Der bestirnte Himmel über mir...
    Odp: Brat Bogumił - the series
    « Odpowiedź #3 dnia: 30 Maj, 2018, 20:03 »
    Ale o co chodzi?

    O to , ze ktos ma parcie na produkcje  harlekinow  o SJ   ;D .  A to byl dopiero   Epizod nr.1   !!!!


    Offline Roszada

    Odp: Brat Bogumił - the series
    « Odpowiedź #4 dnia: 30 Maj, 2018, 20:10 »
    Dlatego ja za życiorysami nie przepadam. ;)


    Offline Villa Ella

    Odp: Brat Bogumił - the series
    « Odpowiedź #5 dnia: 30 Maj, 2018, 21:44 »
    Mnie się podobało...
    Obojętnie czy postąpisz według czyjejś rady, czy według własnego uznania, konsekwencje zawsze poniesiesz  ty sam.


    Offline Proctor

    Odp: Brat Bogumił - the series
    « Odpowiedź #6 dnia: 30 Maj, 2018, 22:01 »
    Mnie się podobało...
    Co Ty wiesz o zabijaniu....


    Offline SJ23

    • Nieochrzczony głosiciel
    • Wiadomości: 50
    • Polubień: 150
    • Sens jest śmiertelny
      • sj23.blox.pl
    Odp: Brat Bogumił - the series
    « Odpowiedź #7 dnia: 30 Maj, 2018, 23:22 »
    Sehr gute Qualität!!!

    Naprawdę dobre!! Musisz kontynuować.


    Offline zero1

    • Pionier
    • Wiadomości: 957
    • Polubień: 2070
    • YT - 'Świadkowie Jehowy przebudźcie się!'
    Odp: Brat Bogumił - the series
    « Odpowiedź #8 dnia: 30 Maj, 2018, 23:46 »
    Zarąbista rozkmina podstaw działania politycznie spranych mózgów, które po upadku partii odnalazły władztwo w zborze. Jak Stanisław B.
    nowezrozumienie@gmail.com
    J3b4ć komitety sądownicze.


    Offline Ekskluzywna Inkluzywność

    Odp: Brat Bogumił - the series
    « Odpowiedź #9 dnia: 31 Maj, 2018, 01:31 »
    Epizod 2. W którym brat Bogumił i siostra Żaneta spotykają Niewidzialnego Człowieka

    - Oj, gorąco, gorąco, bracie Bogumile - siostra Żaneta wyciągnęła z torebki wachlarz i zaczęła się wachlować.
    - A pomyśl, siostro Żaneto, o ile trudniej byłoby chodzić przy tej pogodzie od domu do domu. A tak stoimy sobie przy stojaczku, a świadectwo same się wydaje. Zaprawdę, brzemię pańskie jest lekkie, dzięki ci Niewolniku za tę innowację. Zresztą powinniśmy się hartować na gorączkę, nie na darmo w publikacjach na ilustracjach z nowego świata nie ma żadnych okutanych w futra braci drżących z zimna przy ognisku gdzieś na Syberii, gdy wkoło nich harcują wesoło niedźwiedzie polarne; a zawsze rajski ogród, słońce, zieleń, owoce, lwy i tygrysy. Nie bez powodu będziemy musieli po armagedonie tysiąc lat do doskonałości dochodzić, aby się w nowym świecie zaklimatyzować. Pomyśl tylko, taki eskimos, co mu nigdy prawdy nie głosili zmartwychwstaje w nowym świecie, a tu wszędzie rajski ogród, plus trzydzieści stopni, trawa, drzewa, roślinożerne drapieżniki. To oczywiste, że przyzwyczajenie się do tego nowego, doskonałego świata będzie musiało trochę czasu zająć.
    - Ach, bracie Bogumile, jakie ty masz głębokie zrozumienie spraw bożych! - zawołała w uniesieniu siostra Żaneta - Zawsze powtarzałam, że powinieneś zostać mówcą kongresowym, bo nawet w zwykłej rozmowie potrafisz zbudować i skłonić do myślenia jak nikt inny! Słowo daję, nigdy nie patrzyłam na zmartwychwstanie w ten sposób!
       Brat Bogumił skinął głową, udając iż przyjmuje komplement  z obojętnością. Wyuczenie się owej fałszywo-skromnej postawy kosztowało go wiele czasu i wysiłku, ponieważ w rzeczywistości był wyjątkowo łasy na wszelkiego rodzaju komplementy i wyrazy uznania. Czuł się bowiem człowiekiem olbrzymich kompetencji i niezaspokojonych aspiracji;  przywilej starszego postrzegał jako stanowisko poniżej umiejętności, bowiem we własnych wyobrażeniach i snach nieodmiennie piastował wyższe: czasem jako mówca kongresowy, innym razem jako spożywający emblematy pomazaniec, a czasem wręcz jako członek Ciała Kierowniczego.
       W tym momencie przed stojakiem zatrzymał się człowiek. Człowiek, na którego brat Bogumił pół roku wcześniej rzucił biblijny czar niewidzialności. Magiczną formułę kończącą się słowami: "nie jest już świadkiem jehowy", po której owy osobnik powinien definitywnie zniknąć z życia zboru; aż do momentu gdy grono starszych rozpatrzy pozytywnie skruchę i zadecyduje rzucić przeciwzaklęcie. 
       A należało mu się jak jasna cholera wykluczenie, alkoholikowi jednemu. Tyle razy grono starszych powtarzało mu, że jego rozpasana, nie znająca umiaru postawa przynosi wstyd całej społeczności świadków jehowy. Oczywiście, nie ma nic złego w wypiciu kielicha albo dwóch, brat Bogumił sam lubił się raz na tydzień w sobotę urżnąć się na osobności wódą, ale to była inna sytuacja, bowiem ów pijak zwykł upijać się i podlić na oczach postronnych, którym należałoby raczej wydać świadectwo. Siał zgorszenie, kalając tym samym imię Jehowy i prestiż jego organizacji. Sprawa stała się nagląca w momencie gdy po zatruciu alkoholowym wylądował w szpitalu i trzeba było wreszcie potraktować jego przypadek z braterskim miłosierdziem, mądrością oraz wyrozumiałością, czyli powołując komitet.
       A wcześniej tyle razy Bogumił powtarzał mu: "Masz problem z piciem, to więcej się módl, idź do służby. Cholera, nawet do AA pójdź jeśli inaczej nie potrafisz dać sobie rady. Ale uważaj, bo odmawiają tam podobno jakieś podejrzane modlitwy związane z wiarą w siłę wyższą; żeby cię nie zwiedli i żebyś nie dał do siebie przystępu demonom, bo to ostatecznie gorsze jak wódka."
       Powołano więc komitet na którym z ciężkim sercem zadecydowano dla dobra zboru o wykluczeniu pijaka. A ów, zamiast okazać skruchę i obiecać poprawę - choć i tak by go wykluczyli, żeby nie było że komitet zebrał się na darmo - jeszcze zaczął się usprawiedliwiać i powoływać na przykład brata Rutherforda. Naczytał się jakichś pierdół w internecie odstępców i teraz bełkotał, że brat Rutherford też lubił się napić oraz zapalić cygaro, prohibicję nazwał wynalazkiem diabelskim i mimo tego wszystkiego trząsł całą organizacją, i nikt o nim złego słowa nie powiedział!
       Aż się w bracie Bogumile zagotowało podczas słuchania bezczelności tego nałoga i jakby miał pod ręką wierną pałę z czasów SB, to by go nią zdzielił bez chwili wahania. Kazałby go pozostałym starszym rozłożyć na stole w drugiej klasie i natrzaskałby po nerach aż miło, jak za starych dobrych lat. Swoją drogą, nadal nie rozstał się z tą pałką, nawet po poznaniu prawdy. Kawał życia niezawodnie mu służyła. Czasem brał ją nabożnie w dłonie, włączał "Przesłuchiwałem całą noc” Kazika, siadał w fotelu ze szklaneczką whisky i odpływał w nostalgiczne wspomnienia z lepszych czasów. Ale niestety, czasy były już nie te i w przypadku alkoholika musiało wystarczyć zwykłe wykluczenie. Tak oto narodził się Niewidzialny Człowiek, przebywający teraz w obecności Brata Bogumiła i Siostry Żanety.
       Brat Bogumił ukradkiem zerknął na siostrę Żanetę i z uznaniem zauważył, że ta daje z siebie wszystko, by nie zauważać wykluczonego; spoglądając w niebo i rzucając uwagę o upalnej pogodzie. Bogumił tymczasem przyglądał się własnym butom, udając, że ocenia poziom ich wypolerowania.
    Niewidzialny Człowiek przez moment kontemplował Stojak i jego obsługę, po czym ruszył dalej. Nie uszedł stu kroków, gdy przewrócił się, coś chrupnęło i rozległ się wrzask:
    - Kurde mać, noga! Noga złamana, na pomoc! Bracie Bogumile, siostro Żaneto!
    Brat Bogumił poczuł suchość w gardle. Po skroni spływał mu pot, nie wiadomo czy bardziej z gorąca, czy też z zakłopotania całą sytuacją. Sytuacją, którą należało natychmiast rozładować.
    - A jak tam Siostro Żaneto twoje konfitury?! - zaczął głośno - Już porobione, bo tych brzoskwiniowych to się w poprzednim sezonie najeść nie mogłem!
    - Ależ tak! - Odkrzyknęła histerycznie siostra Żaneta, z przebrzmiewającą w głosie ulgą, iż podano jej pretekst do odwrócenia uwagi - narobiłam dziesięć słoików! Wiem jak lubisz, na następnym zebraniu ci przyniosę trzy słoiki, bo to takie dobre że do wszystkiego pasuje. I do ciasta i z lodami i same!
    - Oj, trzy to za dużo, jeden będzie w sam raz! A jak tam twoja córka, Marta, czy nowy zbór do którego się przeprowadziła z mężem im służy, doznają błogosławieństw?!
    - Bardzo wielu, bracie Bogumile! Studium niedawno rozpoczęli z byłym alkoholikiem, odtrąconym przez rodzinę i katolicką religię fałszywą. Robi piękne postępy duchowe, imponują mu wysokie standardy moralne religii prawdziwej!
    - Tak, duch Jehowy faktycznie oddziaływuje na jego społeczność. Każdego dnia mamy tego nowe dowody!
    - To otwarte złamanie, krwawię, pomocy! - darł się Niewidzialny Człowiek.
    Wreszcie z pobliskiego sklepu wyszło kilku zaalarmowanych mężczyzn, udzieliło rannemu pierwszej pomocy i wezwało pogotowie.
    - Dasz pan wiarę - powiedział jeden z nich do Bogumiła gdy karetka odjechała - jakie to ludzkie ciało jest kruche? Idziesz sobie, potkniesz się, źle upadniesz i już kończyna paskudnie złamana.
    - A czy pan wie, że w obiecanym nam przez biblię nowym świecie, który posiądą prawi nie będzie już złamań, chorób ani śmierci? Mam tu taką książkę...

    Koniec epizodu drugiego
    « Ostatnia zmiana: 31 Maj, 2018, 02:18 wysłana przez Ekskluzywna Inkluzywność »


    KaiserSoze

    • Gość
    Odp: Brat Bogumił - the series
    « Odpowiedź #10 dnia: 31 Maj, 2018, 08:43 »
    Piękny styl. Chce sie czytac.
    Treści jakże zacne. Wychowujące.
    Składnia poprawna. Nie odrzuca.
    Gramatyka. A jakże.

    Ogólnie to dajesz dalej.


    Offline Ekskluzywna Inkluzywność

    Odp: Brat Bogumił - the series
    « Odpowiedź #11 dnia: 31 Maj, 2018, 21:00 »
    Epizod 3. W którym brat Bogumił i brat Paweł walczą z demonem

       Brat Bogumił zlustrował wzrokiem numery mieszkań i znalazł właściwe. Zatrzymał się przed drzwiami, czekając na brata Pawła. Gagatek, spóźniał się już trzydzieści sekund! Ledwo co Bogumił mianował go na starszego, a ten już zaczyna obrastać w piórka i się panoszyć, podczas gdy służba boża wymaga pokory, skromności i otwartości na skorygowanie. Oj, trzeba mu będzie zademonstrować, kto w tym stadzie jest samcem alfa, jak za starych dobrych lat, gdy w SB przysyłano mu pod skrzydła młokosów. Jak im zrobił falę, to raz dwa znali swoje miejsce i chodzili jak w zegareczku!
       Usłyszał kroki na klatce. Pojawił się Paweł sunący majestatycznym, płynnym, młodzieńczo-witalnym krokiem. Na sobie miał granatowy, idealnie dopasowany do szczupłej sylwetki garnitur slim fit, jasnobrązowe półbuty i rozpiętą pod szyją sportową koszulę z zapinanym na guziki kołnierzem, podczas gdy Bogumił ubrany był w workowaty poliestrowy garnitur barwy butelkowa zieleń, czarną koszulę, znoszone buty tego samego koloru oraz szeroki na sześć centymetrów wzorzysty krawat, krzyk mody z epoki PRL.
       Na tym różnice pomiędzy nimi się nie kończyły. Paweł nawet pachniał inaczej, orientalnie: złożonym, a zarazem stonowanym bukietem aromatów, podczas gdy Bogumił nigdy nie zaprzątał sobie głowy podobnymi niuansami. Od niepamiętnych czasów tuż po goleniu nie żałował sobie na skórę solidnej dawki Brutala i uważał sprawę za zamkniętą.
    - Minutę się spóźniłeś! - zawołał Bogumił wskazując na zegarek i posyłając Pawłowi przepełnione naganą spojrzenie.
    - Och, wybacz bracie Bogumile. Owocne rodzinne rozważania nad Tekstem Dziennym odrobinkę się przeciągnęły – Paweł uśmiechnął się demonstrując pełne, proste, perłowo-białe uzębienie, jakże kontrastujące z wyniszczonymi latami palenia papierosów, picia czarnej herbaty i kawy krzywymi zębami Bogumiła.
    - Nieważne! - uciął Bogumił – Wchodzimy!
    Zapukał do drzwi. Po chwili otworzyła zaniedbana kobiecina po czterdziestce.
    - Pani Krystyna? Jestem brat starszy Bogumił Kozioł, a to brat starszy Paweł Bobkowski. Skontaktowała się z nami siostra Żaneta, podobno potrzebujesz naszej pilnej pomocy.
    - Bogu dzięki, to wy. Och, wejdźcie, bo już nie potrafię dać sobie z tym wszystkim rady, jeśli wy mi nie pomożecie, to nikt mi nie pomoże.
    - Na początek chciałbym pochwalić – zaczął Bogumił, gdy już weszli do środka, a buty zamienili na laczki - Siostra Żaneta twierdzi, że robisz piękne postępy duchowe na studium i możliwe, że już na przyszłym kongresie usymbolizujesz swoje oddanie Jehowie chrztem, oby tak dalej!
    Zwłaszcza że jesteśmy na minusie jeśli idzie o polskie statystyki wzrostu i rozpaczliwie potrzeba nam nowych ochrzczonych – dodał w myślach.
    - Prawda pozwoliła mi spojrzeć na wiele rzeczy z nowej perspektywy, drodzy bracia. W tym na stan w jakim znajduje się mój małżonek, Mieczysław. Jeśli Jehowa przez swoich sług nie będzie mu w stanie pomóc, to nikt już nie będzie.
    - A co się dokładnie dzieje? - dopytywał brat Paweł.
    - Podejrzewam opętanie demoniczne – stwierdziła ze zgrozą pani Krystyna – Od lat ma te powracające ataki: staje się agresywny, zaczyna mówić niezrozumiałymi językami, bluźnić, krzyczeć, pluć. Prawie nie ma wtedy z nim kontaktu. Od trzech dni ma teraz taki atak i prawie nie rusza się z sypialni. Jak jeszcze nie poznałam Prawdy, to próbowaliśmy wszystkiego. Bywali tu księża egzorcyści…
    - Jak się sługami demonów demony usiłuje wypędzać, to efekty mogą być tylko takie! – wszedł w słowo brat Bogumił, po czym zarechotał.
    - Jak już mówiłam, próbowaliśmy różnych sposobów i wszystko na darmo.
    - Proszę się nie martwić, pani Krystyno. Jak często powtarzam: „Na problemy ze złem najlepsze teokratyczne SB”. A teraz proszę  prowadzić do męża, zobaczmy w jakim jest stanie i jaka jest moc demona, który go posiadł.
       Gdy wkroczyli do sypialni Mieczysław poderwał się, usiadł, po czym wyrzucił z siebie wiązankę przekleństw, spoglądając z nienawiścią na nieoczekiwanych gości. Brat Bogumił zignorował ów wybuch nienawiści, wyciągnął z torby książkę w twardej okładce.
    - Oto przekład Nowego Świata, najlepszy przekład biblii w historii ludzkości – rzekł z namaszczeniem - Przekład w którym przywrócono imieniu bożemu właściwe mu miejsce i majestat. A wielka moc w tym imieniu, moc przed którą drżą Szatan z demonami!
    Mieczysław splunął, trafiając brata Bogumiła w twarz. Widząc to pani Krystyna rozpłakała się.
    - Naprawdę wszystkiego próbowaliśmy przez te lata. U psychiatry byliśmy, mąż dostał diagnozę, nawet rentę mu przyznano, ale leków nie chciał zażywać, bo twierdzi że służą manipulacji umysłami przez koncerny farmaceutyczne.
    Brat Bogumił obtarł twarz chusteczką, z trudem zachowując spokój. Jego myśli krążyły wokół wiernej pały z czasów SB, którą zostawił w domu.
    - I słusznie, że psychiatrom nie ufa – stwierdził – Znałem paru dobrych, gorliwych braci, którzy po trafieniu do takich mózgowców ostatecznie odeszli od Prawdy. Zresztą uczą ich w tych samych szkołach i tych samych bzdur co ateistów i ewolucjonistów. A czy ja pani wyglądam na małpę albo brat Paweł, albo pani mąż?
    Mieczysław zahukał niczym goryl, po czym jął się okładać pięściami po klatce piersiowej
    - Jehowa! – smagnął go w odpowiedzi imieniem bożym Bogumił.
    - Ile czasu mieszkacie w tym mieszkaniu, jesteście pierwszymi lokatorami? - zainteresował się Paweł.
    - Mieszkamy tu od dziesięciu lat, mąż ma problemy od pięciu. Sąsiedzi twierdzą, że przed nami mieszkała tu romska rodzina.
    - Cygani! - zawołał brat Bogumił, a oczy mu zalśniły – I wszystko jasne. Jak cygani to wróżby, jak wróżby to tarot, a jak tarot to otwarcie się na działanie demoniczne. Czy w domu zostały jakieś dewocjonalia, karty albo książki?
    - Książki są. Kucharska i telefoniczna.
    - Raczej nie o takie książki chodzi. Ale i tak mogło coś na pierwszy rzut oka niepozornego się zawieruszyć i teraz przyciąga demony, daje im przystęp! Za twoim pozwoleniem pani Krystyno przeprowadzę tu zaraz drobiazgowe przeszukanie. Macie może młotek?
    - Młotki też przyciągają demony? - Przestraszyła się pani Krystyna.
    - Nie. Ale jeśli standardowe przeszukanie nie przyniesie rezultatów, muszę też później opukać ściany, bo możliwe, że zamurowano w nich jakiś okultystyczny artefakt. Gdy ów okultystyczny artefakt zostanie odnaleziony i zniszczony, demon straci punkt zakotwiczenia i będzie zmuszony pod naporem lektury biblii, modlitw i wzywania imienia bożego opuścić definitywnie ciało pani męża. Proszę dać mi ten młotek i lecę szukać, a ty bracie Pawle przez ten czas łap za biblię, czytaj, módl się i wzywaj imienia bożego. Mocuj się z tym demonem, żeby nie miał chwili wytchnienia!
       Brat Bogumił buszował po pokojach. Zaglądał pod łóżka, pod dywany, do szaf, lustrował spojrzeniem zawartość półek. W końcu musiał przed samym sobą przyznać, że nie potrafi znaleźć nic podejrzanego, a to oznacza tylko jedno: demoniczny artefakt tkwił zamurowany w którejś ze ścian. Wziął się więc raźno za opukiwanie.
    - Co tam się tam dzieje, do jasnej cholery?! - krzyknął po kilku minutach ktoś w sąsiednim mieszkaniu – Co to za walenie w niedzielę, ludzie chcą w spokoju odpocząć po całym tygodniu pracy!
    Szatan wpada w panikę – wydedukował brat Bogumił – wie, że jestem blisko, więc teraz posługuje się światusami aby mnie zniechęcić – po czym zaczął opukiwać ściany ze zdwojoną siłą i szybkością.
    Tymczasem w sypialni brat Paweł odłożył biblię na stolik.
    - Pani Krystyno, wspominała pani, że mąż był na wizycie u psychiatry i przepisano mu leki. Czy wykupił je?
    - Tak, wykupił.
    - Mogę je zobaczyć?
    Pani Krystyna przyniosła pudełeczko pastylek, brat Paweł otworzył je, rozwinął ulotkę i na kilka minut oddał się skupionej lekturze.
    - Wychodzi na to, że nie straciły jeszcze daty przydatności do spożycia. Uważam, że powinniśmy spróbować podać mu zalecaną dawkę.
    Słysząc to Mieczysław rzucił kolejną wiązankę przekleństw i zaczął rzucać się epileptycznie na łóżku.
    - Podać, ale w jaki sposób?
    - Ja go przytrzymam, a pani niech zatka mu nos. Jak otworzy usta, proszę mu wpakować w nie pastylkę i zamknąć.
    - To zadziała?
    - Nie mam pojęcia, ale w jednym z amerykańskich filmów zadziałało.
    Tymczasem brat Bogumił opukiwał niestrudzenie ściany w kuchni.
    - Jak to się zaraz nie skończy, to dzwonię na policję! - zagroził głos zza ściany. W tym momencie wzrok Bogumiła spoczął na grzbiecie stojącej na półce książki kucharskiej. Podszedł bliżej, wziął ją w ręce i spojrzał na okładkę.
    Wycieńczony zmaganiami brat Paweł opadł na krzesło. Holywoodzka metoda aplikacji pastylki powiodła się, pan Mieczysław uspokajał się i zasypiał.
    - Mam! - Zawołał brat Bogumił wpadając do sypialni z książką w rękach! Spójrzcie tylko!
    Tytuł książki brzmiał: „101 przepisów na diabelsko ostre potrawy”, zaś na okładce widniał kreskówkowy, uśmiechnięty diabełek mieszający coś w kotle.
    - Widzicie – triumfował brat Bogumił, spoglądając na śpiącego Mieczysława – ledwo znalazłem tę książkę, a demon już dał za wygraną i uznał własną porażkę! Teraz tylko ją spalmy i będzie po problemie!
    - Ach, tak mi przykro – tłumaczyła się pani Krystyna - kompletnie zapomniałam o tej książce i o tym, że może mieć jakiekolwiek znaczenie.
    - I właśnie po to Bóg Jehowa mianuje starszych, aby wciąż mieli na widoku to, co może mieć znaczenie i strzegli owiec bożych przed zagrożeniami, których one same mogą nawet nie być świadome. Prawda, bracie Pawle?
    - Prawda, bracie Bogumile, prawda – stwierdził ze znużeniem Paweł.

    Koniec epizodu trzeciego
    « Ostatnia zmiana: 31 Maj, 2018, 21:37 wysłana przez Ekskluzywna Inkluzywność »


    Offline Nadaszyniak

    • Pionier specjalny
    • Wiadomości: 4 017
    • Polubień: 6008
    • Psychomanipulacja owieczek # wielkiej wieży(Ww)
    Odp: Brat Bogumił - the series
    « Odpowiedź #12 dnia: 31 Maj, 2018, 21:23 »
    Jatiw - EKSKLUZYWNA INKLUZYWNOŚĆ
    Masz niesamowity dar ... ..., lekkość języka, niesamowity elektryzujący sposób przykuwania uwagi  - coś niebywałego  :) :) :)


    Offline SJ23

    • Nieochrzczony głosiciel
    • Wiadomości: 50
    • Polubień: 150
    • Sens jest śmiertelny
      • sj23.blox.pl
    Odp: Brat Bogumił - the series
    « Odpowiedź #13 dnia: 31 Maj, 2018, 22:49 »
    To jest złoto bracie All Inclusive!!

    Brat Bogumił jest naprawdę kozak nieprzejednany. Byli tacy twardziele w każdym zborze. Świetnie oddajesz te charaktery.
    Mam nadzieję, że Bogumił jeszcze powróci. Chętnie poczytałbym o jego starciu z jakimś jego przeciewieństwem, z takim wyluzowanym hedo-ewolucjo-kokai-ateistą, albo co.


    Offline Ekskluzywna Inkluzywność

    Odp: Brat Bogumił - the series
    « Odpowiedź #14 dnia: 31 Maj, 2018, 22:52 »
    To jest złoto bracie All Inclusive!!

    Brat Bogumił jest naprawdę kozak nieprzejednany. Byli tacy twardziele w każdym zborze. Świetnie oddajesz te charaktery.
    Mam nadzieję, że Bogumił jeszcze powróci. Chętnie poczytałbym o jego starciu z jakimś jego przeciewieństwem, z takim wyluzowanym hedo-ewolucjo-kokai-ateistą, albo co.

    Powróci jeszcze przynajmniej raz. A jeśli ktoś chce podsuwać jakieś pomysły na kolejne epizody, to jestem otwarty. Cały projekt może dzięki temu dłużej przetrwać. I dzięki za wyrazy uznania, wyćwiczenie fałszywo-obojętnej postawy na komplementy zajęło mi - podobnie jak bratu Bogumiłowi - wiele czasu :P