Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Autor Wątek: Miłosc do siebie - czy to coś złego?  (Przeczytany 770 razy)

Offline Tazła

  • Mistrzyni Ciętej Riposty
  • Wiadomości: 3 292
  • Polubień: 11834
  • Nigdy nie marzyłam o sukcesie. Pracowałam na niego
Odp: Miłosc do siebie - czy to coś złego?
« Odpowiedź #15 dnia: 21 Sierpień, 2019, 16:36 »
 
    Wiedzą co robią, raz ludzi tresują, a dwa straszą jak mogą tym złym światem z szatanem na czele.
A ten biedny ufny naród wierzy im w to i co gorsza wciela w życie.

I później mamy  ludzi bez własnego zdania, póki nie wyczytają jak mają myśleć ze strażnicy.
Kleryk pisze o ratownikach wodnych, zwykli obywatele jeśli widzą wypadek, też najpierw muszą myśleć o sobie, a dopiero o innych i pomocy.

Zdrowy egoizm jest nam potrzebny jak tlen, nikt nas nie będzie kochał bardziej , ani szanował  jeśli będziemy służącymi, poddanymi, bez swojego zdania i prawa do głosu.

Jeśli nie będziemy kochać siebie, jak możemy kochać innych? Miłość, poświecenie aby były doceniane muszą być wyważone, zawsze trzeba mieć swój mały świat, swój mały kawałek podłogi aby móc odetchnąć od świata i ludzi.
Fakt, człowiek to istota stadna, ale czasem powinien być sam, nie mylić z samotny.

TS chce ludziom wmówić, że jest inaczej. To nic innego jak dążenie do współuzależnienia, a to się powinno leczyć.
Dać komuś kolejną szansę, to jak dać mu kulę aby nas dobił, bo poprzednim razem nie trafił.