Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Autor Wątek: Ponowne zawarcie małżeństwa- LIST-12.X.2010  (Przeczytany 1325 razy)

Offline Sebastian

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 3 999
  • Polubień: 5477
  • prezes@wyzwoleni.org tel.kom(+48)799831259
Odp: Ponowne zawarcie małżeństwa- LIST 12.X.2010
« Odpowiedź #15 dnia: 07 Styczeń, 2019, 12:54 »
to "działanie z premedytacją" spodobało mi się :)


puma

  • Gość
Odp: Ponowne zawarcie małżeństwa- LIST 12.X.2010
« Odpowiedź #16 dnia: 07 Styczeń, 2019, 14:59 »
Wiecie co a ja to się Świadkom Jehowy  i wam bardzo dziwie, że jak byliście w środku no i mieliście taki " zapieprz" ciągle z tymi ulotkami, strażnicami po domach lataj, po stojakach wystawaj , biblię czytaj, na zbiórki chadzaj, godziny z głoszenia zapisuj, listy obcym pisz, żeby ich zwerbować, dzwoń z dobrą nowiną, studiuj biblię z zainteresowanym kiedy wy na te amory czas mieliście? No kiedy?I że wam się tych małżeństw chciało :D I że was tak jak tej Roszpunki ktoś ciągle przed ślubem pilnował żebyście sami broń boże nie byli ani w kinie ani w domu.I żeby tak nawet się porządnie przed ślubem pociumać nie można było :D


Offline Sebastian

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 3 999
  • Polubień: 5477
  • prezes@wyzwoleni.org tel.kom(+48)799831259
Odp: Ponowne zawarcie małżeństwa- LIST-12.X.2010
« Odpowiedź #17 dnia: 07 Styczeń, 2019, 17:45 »
pumo, pomimo tej całej korporacyjnej propagandy byliśmy tylko ludźmi i mieliśmy normalne ludzkie pragnienia...

nawet umawianie się "do służby" może być jakąś formą randkowania :) np. jak podobała mi się jakaś młoda kobieta ze zboru to próbowałem zabrać ją "do służby" na teren oddalony na który szliśmy np. 40 minut (po to aby ten czas wykorzystać na rozmowę i wyrobienie sobie opinii czy warto ją podrywać

poza tym: jak człowiek sobie dobrze coś wymyśli to "nawet nie musi kłamać" :) i może sobie porandkować za cichą akceptacją rodziców narzeczonej ;)

przykładowo gdy szedłem na randkę z moją sąsiadką (jej matka była świadkiem Jehowy, a ona byla głosicielką) to ubierałem sie jak do służby kaznodziejskiej (garnitur itd itp.) a dziewczyna idąc na spotkanie ze mną brała ze sobą kilka traktatów i Biblię kieszonkowego formatu.

dziewczyna wychodząc z domu na pytanie matki 'gdzie idziesz" odpowiadała "jestem umówiona z Sebastianem" :) a potem szliśmy sobie np. na spacer po lesie :) i to "nie nasza wina" że matka dziewczyny była przekonana że my idziemy do służby kaznodziejskiej :)
« Ostatnia zmiana: 13 Luty, 2019, 16:56 wysłana przez Nadaszyniak »