Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Autor Wątek: Armagedonowa Prokrastynacja  (Przeczytany 5829 razy)

Offline Adam_73

Odp: Armagedonowa Prokrastynacja
« Odpowiedź #75 dnia: 08 Lipiec, 2019, 09:51 »
ja zaraz po maturze mialem z moim najlepszym przyjacielem plan pojechac na stopa do CHin, przez kraje ZSRR i oscienne itd
oczywiscie dla mlode chlopaki calkowicie bez grosza przy duszy
na ale oczywiscie sie nie udalo bo to i tamto
ehh, to by byla przygoda  8-)
jesteśmy wszyscy zwierzętami.. no ok, skrzyżowaniem zwierzęcia z aniołem Bożym ...


Online DeepPinkTool

Odp: Armagedonowa Prokrastynacja
« Odpowiedź #76 dnia: 08 Sierpień, 2019, 10:25 »
 :) Ja o Chinach nawet nie pomyślałem.  ;) Wpadliśmy jednak na pomysł aby z centralnej Polski wybrać się rowerami do piekła czyli pojechać na Hel. Inspiracją był tytuł tego songu.


Różnica między naszą wyprawą a wyprawą do Chin była taka, że się udała i przygoda była a nie byłaby. 


Offline Moyses

Odp: Armagedonowa Prokrastynacja
« Odpowiedź #77 dnia: 08 Sierpień, 2019, 16:46 »
Ale fajniasty temacik :)

Nawiązując do autostopowych podróży w kierunku Kitaju i rowerowych wypraw do Piekła. To miałem podobne marzenia.
Wymyśliliśmy z kolegą, że jedziemy do Nepalu, tyle że przez Bosfor. Jeden Diabeł tylko wie, dlaczego tam. Czym się da, oprócz samolotu, by poczuć magię podróżowania.
W Wiedniu rozstaliśmy się jak Paweł z Barnabą. On pojechał na zachód zarabiać, a ja na południe doedukować się  8-). Do dnia dzisiejszego w Nepalu nie byłem. Chociaż może przed armagedonem będę. Na razie nie chcę.
Do Piekła można dojechać sympatyczną trasą rowerową. Patrząc na południe, to na lewo od Nachodu. Dobre okolice na weekend. Można tam coś dobrego zjeść i wypić. Tylko uważajcie tam na kozy, bo mogą zjeść spodnie. Chociaż Hell jest też świetnym celem - sam w sobie. :D

A teraz wypowiedzi innych.
Facet do dziś wierny ŚJ. Prawdopodobnie dalej w randze strasznego z boru. Opowiada, jak to kiedyś urodził mu się potomek (lub był dopiero w drodze). Byli na zgromadzeniu, a tam z podium fanatyczny ŚJ grzmi, że 'nie teraz jest czas na posiadanie dzieci, bo pojutrze armagedon i sprawy królestwa są najważniejsze'. Facet mówi: 'zobacz, mam dorosłego syna, a armagedonu dalej nie ma'.
Czuć było słodko-gorzki posmak tej opowieści. Z jednej strony cieszy się, że jest już duża dzidzia, a on jest dziadkiem. A z drugiej strony zawiedzenie, że armagedon nie przyszedł. Nie wiem co ma w chwili obecnej w głowie; pewnie wierzy dalej.

Szanowni Państwo, szarpcie klamki, pukajcie w drzwi, rozdawajcie wizytówki, pilnujcie wózków, nie zapomnijcie od jutra klaskać przez 3 dni na kongresie, bo czas jest bliski!
Cholera, coś poszło mi nie tak. Miało być: korzystajcie z życia ile możecie, bo na ten bal nie zaproszą Was drugi raz wcale. ;)



Offline Adam_73

Odp: Armagedonowa Prokrastynacja
« Odpowiedź #78 dnia: 14 Sierpień, 2019, 20:16 »
Panowie...
nie ma tego zlego, wtedy nie pojechalem trudno sie mowi, ale za to pozniej sie tyle tam najezdzilem, ze juz rzygam tymi kitajcami :)
czyli troche jak w tym memie, uwazaj o czym marzysz, bo moze sie spelnic...
jesteśmy wszyscy zwierzętami.. no ok, skrzyżowaniem zwierzęcia z aniołem Bożym ...


Offline NieZnaPrawdy

Odp: Armagedonowa Prokrastynacja
« Odpowiedź #79 dnia: 16 Wrzesień, 2019, 21:32 »
Życie...chyba odłożyłem na później życie - teraz staram się nadgonić.

Słyszałem albo czytałem kiedyś wypowiedź jednego rockmana, obecnie abstynenta.
"Bóg dał każdemu pewien limit alkoholu i narkotyków na całe życie.
 Ja swój limit wykorzystałem w ciągu kilku lat"

Także ten...   8-)