Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 2 Gości przegląda ten wątek.

Autor Wątek: Szczególny przypadek samozaorania  (Przeczytany 2913 razy)

Offline Trinity

Odp: Szczególny przypadek samozaorania
« Odpowiedź #30 dnia: 05 Wrzesień, 2019, 10:45 »
poczytaj tu na forum wątek z życia wzięte autorki Tejzłej
to są przepięknie opisane historie świadkow.
może jest tam podobna historia

na poprzednim forum była podobna historia Winstona który też zakochal
się w świadku przeszedł swoje ale ją odzyskał dla świata.
była to to orka na ugorze ale dopioł swego.

a jak już chcesz iść z nią na zebranie to weź SWOJĄ Biblie i przyjrzyj się ich minom
i korzystaj z niej


Offline Storczyk

Odp: Szczególny przypadek samozaorania
« Odpowiedź #31 dnia: 05 Wrzesień, 2019, 11:36 »
Znam przypadek,  on juz prawie przekabacony( krew mu nie leżała i pal ,ale dla dobra wspólnego i uczucia przemilczal ) prawie szedł do chrztu.Ona zaczynała miec wątpliwości zaczęła o nich mówić .Chlopak  z dnia na dzien zobaczył te wielką i prawdziwą miłość zbiorową jak  ja i go zresztą nic niewinnego zaczęli unikać i udawac, ze nie widzą przy stojakach odwracac głowy. Przywiazal sie do zboru przestudiowal 2 ksiazki, gdyby napierali to by wziął chrzest mimo wszystko ,bo juz sie uzaleznil .A oni ze wzgledu na nia go olali :)


Offline Tazła

  • Mistrzyni Ciętej Riposty
  • Wiadomości: 3 284
  • Polubień: 11790
  • Nigdy nie marzyłam o sukcesie. Pracowałam na niego
Odp: Szczególny przypadek samozaorania
« Odpowiedź #32 dnia: 05 Wrzesień, 2019, 11:51 »

   Nie słuchaj nikogo, chcesz w imię miłości zostać świadkiem, to zostań. Co Ci ludzie wszyscy chrzanią, wiesz czego chcesz, jesteś duży chłopczyk.

A tak na marginesie jak już się przytulisz do świadków, poznasz ten miód, zobaczysz że z nimi jak z odrą.
Raz zachorujesz uodpornisz się na całe życie.  ;D
Dać komuś kolejną szansę, to jak dać mu kulę aby nas dobił, bo poprzednim razem nie trafił.


Offline Storczyk

Odp: Szczególny przypadek samozaorania
« Odpowiedź #33 dnia: 06 Wrzesień, 2019, 08:07 »
Kazdy pisze co widzial i słyszał albo przeżył, ostateczna decyzję podejmie pytający  :).Ja na jego miejscu odwrocilabym sie na pięcie i w nogi, ale skoro sie zauroczyl sj  to ma problem .Szansa na taki zwiazek jest jak 1 do 1000 albo i dalej,ty aby ona byla szczesliwa i usmiechnieta (100% dla twarzy zboru ciotek i córek)musisz zostać Swiadkiem Jehowy.Bo inaczej płacz i krwawy pot.
« Ostatnia zmiana: 06 Wrzesień, 2019, 08:13 wysłana przez Storczyk »


Offline DeepPinkTool

Odp: Szczególny przypadek samozaorania
« Odpowiedź #34 dnia: 06 Wrzesień, 2019, 08:51 »
A ja za Tązłą (ale fajna forma mi wyszła  ;)) napiszę, że "duży chłopczyk" sam wie co ma robić w zakresie życiowych decyzji. Dodam, że znam przykłady szczęśliwych małżeństw mieszanych (przynajmniej tak to wygląda i tak "zeznają uwikłani w te związki") szczęśliwych małżeństw organizacyjnych i małżeństw, które się rozpadły po zgodnym wyjściu z ORGa obojga małżonków. Ktoś gdy tylko będzie chciał wyciągnie wniosek, że odstępcom Jehowa nie błogosławi. Takie wnioski słyszałem od Świadków. Co oczywiście dla mnie jest bzdurą. Uważam, że ludzie albo się kochają i jest dobrze albo trzeba się uwalniać z niszczących związków. Co za różnica pomiędzy biciem żony przez męża (co dla większości tłumaczy rozwód) a terrorem psychicznym żony na mężu? Tak więc jeśli podejmować decyzje to trzeba rozegrać mecz między wątpliwościami a pewnością.  ;)


Offline Storczyk

Odp: Szczególny przypadek samozaorania
« Odpowiedź #35 dnia: 06 Wrzesień, 2019, 09:58 »
Jak by wiedział  :)to by sie nie logowal i nikogo nie pytał.


Offline UWAGA AWARIA

Odp: Szczególny przypadek samozaorania
« Odpowiedź #36 dnia: 06 Wrzesień, 2019, 10:28 »
to jest na razie tytuł wątku na tym forum"Szczególny przypadek samozaorania uważaj żeby nie stał
się myślą przewodnią twojego życia ::)

naprawdę igrasz z jednym najbardziej niebezpiecznym
związkiem wyznaniowym ,mającym tak siny wpływ na swoich poddanych
że wstępując w jej szeregi ludzie staja sie ubezwłasnowolnieni
postępują mimo własnej woli jak każe im CK,wież co ci piszemy
zobacz ,wypowiedzi,to nie żarty. 8-) dla tej osoby obecnie nie liczy się twoje dobro
ani jej , tylko tego aby CK było zadowolone,każdy tam na to ora.
« Ostatnia zmiana: 06 Wrzesień, 2019, 10:32 wysłana przez UWAGA AWARIA »


Offline Greenwizard

Odp: Szczególny przypadek samozaorania
« Odpowiedź #37 dnia: 07 Wrzesień, 2019, 18:08 »
Wrzucam na luz. Latwo teraz powiedziec, ale wrzucam.
Tazła, czytam Twoje historie i jestem urzeczony.
Żadnego mieszanego zwiazku z tego nie da się już zrobić. Jak napisała Ola- jestem już po ciemnej stronie, jak Wy, więc się nie dogadamy. Z kolei Świadek Jehowy z moimi pogladami to byłby piekielnie smutny żart. Dowody są nawet spisane.
Dziekuje wam za odpowiedzi.


Offline UWAGA AWARIA

Odp: Szczególny przypadek samozaorania
« Odpowiedź #38 dnia: 07 Wrzesień, 2019, 18:14 »
jeżeli o ta moc chodzi 8-)
zaprawdę powiadam ci że kolory potem się zmienią ciemny stanie się biały,a biały ciemny
to etap przejściowy ;) to jeszcze ta trucizna tak działa
« Ostatnia zmiana: 07 Wrzesień, 2019, 18:15 wysłana przez UWAGA AWARIA »


Offline Rutheford

  • Nieochrzczony głosiciel
  • Wiadomości: 22
  • Polubień: 69
  • ...na obraz Boży go stworzył (logiczny Bóg)
Odp: Szczególny przypadek samozaorania
« Odpowiedź #39 dnia: 08 Wrzesień, 2019, 17:04 »
                   >:D o tak siostra Trinity >:D
 dokładnie to wyjaśniła to może odmienić każdą ośmiornicę
                  ale to zależy co będzie rano  ;)

Jak to co? Modlitwa i tekst dzienny :) :) :)


Offline matowa

Odp: Szczególny przypadek samozaorania
« Odpowiedź #40 dnia: 24 Wrzesień, 2019, 11:43 »
A mnie chłopak - niewierzący, z rodziny katolik przyjął z tym moim świadkowskim życiem, które krytykował wewnętrznie ale szanował. Ja poznałam go pełna wątpliwości i z brakiem wielkiej miłości do organizacji. Zawsze mówił, że w końcu zrozumiem, że religia to gówno i zawsze się irytowałam, mówiłam, że nie może zakładać, że nie myślę samodzielnie, że bycie Świadkiem to moja decyzja, że to się nigdy nie zmieni i nie wiem czy to pogodzimy. Zawsze wierzył, że pogodzimy, nic mi nie narzucał... A ja zaczęłam czytać, analizować, myśleć, nic mu o tym nie mówiąc, żeby nie usłyszeć "a nie mówiłem". A teraz, czym dalej jestem, tym jestem szczęśliwsza, że go mam.
Napis z butelki wina mówi:
"Koty nie chodzą na spacery, żeby gdzieś dojść, a żeby odkrywać."
Nie jestem niczyim krytykiem, ale do nikogo nie należę.


Offline DeepPinkTool

Odp: Szczególny przypadek samozaorania
« Odpowiedź #41 dnia: 24 Wrzesień, 2019, 12:05 »
A mnie chłopak - niewierzący, z rodziny katolik przyjął z tym moim świadkowskim życiem, które krytykował wewnętrznie ale szanował. Ja poznałam go pełna wątpliwości i z brakiem wielkiej miłości do organizacji. Zawsze mówił, że w końcu zrozumiem, że religia to gówno i zawsze się irytowałam, mówiłam, że nie może zakładać, że nie myślę samodzielnie, że bycie Świadkiem to moja decyzja, że to się nigdy nie zmieni i nie wiem czy to pogodzimy. Zawsze wierzył, że pogodzimy, nic mi nie narzucał... A ja zaczęłam czytać, analizować, myśleć, nic mu o tym nie mówiąc, żeby nie usłyszeć "a nie mówiłem". A teraz, czym dalej jestem, tym jestem szczęśliwsza, że go mam.

 :) Matowa, myślę więc, że nie ma nic złego w usłyszeniu "a nie mówiłem" ... zwłaszcza gdy to dobre "a nie mówiłem"  ;)


Offline lma

Odp: Szczególny przypadek samozaorania
« Odpowiedź #42 dnia: 25 Wrzesień, 2019, 12:33 »
Cześć Greenwizard :)
(...)
Co do religijności i ateizmu... to wszystko wcale nie jest takie proste - jeden uzna, że Bóg istnieje, a drugi że nie istnieje. Niemniej jednak chcąc poznać Boga odradzam przywiązywanie się do dogmatów religijnych, zwłaszcza tych świadkowskich. Bo jak się przywiązesz do dogmatów, to będziesz jak ten dżihadysta, co chce zbawiać świat wysadzając się bombą w autobusie i zabijając innych ludzi. Tak niestety robią Świadkowie - najpierw "nawracają" swoje rodziny na religię Świadków, a później "wysadzają" ich bombą (na szczęście póki co w przenośni) i całkowicie zrywają z nimi kontakt, gdy tamci przestaną być przykładnymi Świadkami... najgorzej traktowani są "odstępcy", czyli ci, którzy ośmielają się podważać niektóre lub wszystkie nauki Ciała Kierowniczego (8 mężczyzn) z USA.
(...)

Świetnie napisane (wyróżnienie sam dodałem).
Chciałem na to spojrzeć z jeszcze innego kąta: Zbytnie przywiązanie do dogmatów i pełne, zero-jedynkowe zaufanie do WTS (oni mają prawdę/1, reszta to fałsz/0) może potem "wysadzić" niczym bomba Twoją własną wiarę w Boga albo Biblię. No bo skoro tu miała być sama prawda, a okazała się lipą, w dodatku z domieszką sekciarstwa, to teraz trzeba się totalnie odtruć, "szorując" aż do samego dna, same podstawy wiary   :(
Za nic nie można utracić krytycznego spojrzenia i samodzielnego myślenia, to jest kotwica.