Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Autor Wątek: Jeżeli chcesz zostać Swiadkiem Jehowy, jest to Twoja osobista decyzją.  (Przeczytany 5395 razy)

Offline gedeon

Jeżeli chcesz zostać Świadkiem Jehowy, to nim zostań, wyznanie to osobista sprawa każdego. Prawo wyboru wyznania przez obywatela demokratycznego państwa zostało zagwarantowane przez Konstytucję RP oraz ustawę "O Gwarancjach Wolności Sumienia i Wyznania".
W tym miejscu znajdziesz obiektywne i merytoryczne fakty, opisy i przeżycia. Jaki będzie to miało wpływ na twoje decyzje, tego nie wiemy.

Jeżeli po przeczytaniu tych wszystkich argumentów nadal chcesz być lub zostać Świadkiem Jehowy, to będzie tylko i wyłącznie Twoja osobista decyzja, która należy uszanować.
Gromadząc na tej stronie te wszystkie merytoryczne materiały nie maja one na celu walki z prawnie zarejestrowanym wyznaniem jakim są Świadkowie Jehowy w Polsce.


Offline Skarbnik

Odp: Jeżeli chcesz zostać Swiadkiem Jehowy, jest to Twoja osobista decyzją.
« Odpowiedź #1 dnia: 16 Kwiecień, 2015, 19:56 »
Jeżeli jednak chcesz zostać świadkiem Jehowy, to powinien to być krok przemyślany, gdyż będzie rzutował na całe Twoje życie i nie tylko na Twoje, ale też na życie Twojej rodziny, przyjaciół, znajomych. Powinieneś do tego podejść pragmatycznie, tak jak podchodzisz do każdej ważnej decyzji w swoim życiu. Jeżeli wybierasz partnera, chcesz wstąpić w związek małżeński, to powinieneś jak najwięcej wiedzieć o swojej wybrance (albo o swoim wybranku). Podobnie jeżeli zaciągasz kredyt na całe życie aby kupić dom, to musisz jak najwięcej wiedzieć o tym domu, czy czasem nie zawali się za kilka lat. Pytasz doradców, rodzinę, znajomych o opinię.

W ten sam sposób podejdź do sprawy zmiany religii. Na tym forum znajdziesz mnóstwo informacji, które pomogą Ci dobrze poznać ORGANIZACJĘ Świadków Jehowy i podjąć decyzję. Znajdziesz opowiadania ludzi, którzy przez całe dzisięciolecia mniemali, że służą Bogu w ORGANIZACJI, ale z jakiegoś powodu odeszli. Do takich ludzi zaliczam się również  ja sam i moja żona.
Tutaj możesz się więcej dowiedzieć dlaczego odeszliśmy od zboru Świadków Jehowy:

http://jw-ex.pl/o-mnie/

http://jw-ex.pl/ostracyzm/

http://jw-ex.pl/wyzwoleni/zapobieganie-psychomanipulacji/
« Ostatnia zmiana: 16 Kwiecień, 2015, 19:58 wysłana przez Skarbnik »
Nie ważne kim byłem - ważne kim chcę być!
http://jw-ex.pl


Offline Gwiezdnik

Tak, zgodzę się z twierdzeniem że każdy powinien sam decydować czy chce dołączyć, czy też nie. To indywidualna sprawa każdego człowieka, i należy taką decyzję uszanować. Ja respektuję wolny wybór, nawet jak to zmierza w niedobrym kierunku (mówiąc "niedobrym" mam na myśli w swojej perspektywy że coś jest niedobre. Niekoniecznie musi tak być dla kogoś innego). Mimo wszystko, myślę jednak że warto spróbować przestrzec przed wyborem, który będzie niósł ze sobą negatywne skutki, ale co z radą człowiek zrobi, to już jego decyzja. Nie można nikogo zmuszać do podjęcia konkretnych decyzji.   


Offline DelfinWawa

  • Nieochrzczony głosiciel
  • Wiadomości: 35
  • Polubień: 28
  • jeżeli plan nie działa-zmień plan, nigdy cel
Odp: Jeżeli chcesz zostać Swiadkiem Jehowy, jest to Twoja osobista decyzją.
« Odpowiedź #3 dnia: 29 Wrzesień, 2015, 10:06 »
Niestety samodzielna decyzja nie występuje podczas wstępowania do szeregów SJ.
Dlaczego?
Jeżeli mówimy o wstępowaniu, nie dziedziczeniu(rodzina Sj)-najpierw człek staje się zainteresowanym, powoli otacza się towarzystwem "wyznawców"...wspólne wyjazdy, czas wolny.
Nim się spostrzeże, 90% jego czasu będzie w rękach sekty. A wtedy nawet gdy ma wątpliwości, szybko mu je rozwiewają.
Po raz drugi zapytam, dlaczego?
Ponieważ z ów wątpliwościami zwraca się własnie do "przyjaciół" z SJ.
Kółko się zamyka-chrzest staje się czymś oczywistym-przecież moi nowi znajomi są ochrzczeni, ja też muszę.
Psychologia tłumu? można to tak nazwać, choć ja wolę określenie perfidnej i nieświadomej na tym etapie psychomanipulacji i wiary nie w Jah'a, ale nadludzkie możliwości zbawienia siebie i świata (cholera, kto o tym w dzieciństwie nie marzył? supermen, batman, teraz SJ...tylko mało kto pamięta i wie, że wszystkie te postaci i sytuacje to fantastyka...)
« Ostatnia zmiana: 29 Wrzesień, 2015, 10:10 wysłana przez DelfinWawa »
"pracuj ciężko w ciszy, niech efekty robią hałas"


Offline Fedorowicz

Odp: Jeżeli chcesz zostać Swiadkiem Jehowy, jest to Twoja osobista decyzją.
« Odpowiedź #4 dnia: 20 Grudzień, 2015, 06:49 »
Niestety samodzielna decyzja nie występuje podczas wstępowania do szeregów SJ.
Dlaczego?
Jeżeli mówimy o wstępowaniu, nie dziedziczeniu(rodzina Sj)-najpierw człek staje się zainteresowanym, powoli otacza się towarzystwem "wyznawców"...wspólne wyjazdy, czas wolny.
Nim się spostrzeże, 90% jego czasu będzie w rękach sekty..
Myślę, że zainteresowani w większości nie mają wiedzy o tym, jak wiele czasu i pracy będzie od nich wymagać szanowna Organizacja. Gdyby wymagania dotyczące członków zboru były wiadome już od pierwszych spotkań, od samego początku kontaktów ze Świadkami Jehowy, niejeden zainteresowany straciłby wszelki entuzjazm do swego udziału w tym chwalebnym dziele. Nie istnieje bowiem żadna opcja ulgowa, w której można by było uczestniczyć w mniejszym stopniu. Wszystkie zebrania i inne formy aktywności są obowiązkowe, jedynie głosić można mniej ale nie będzie to mile widziane przez starszych. Wszelkie usprawiedliwienia dotyczące jakiejkolwiek nieobecności czy to z powodu pracy zawodowej, czy z powodu złego stanu zdrowia lub innych obowiązków nie będą traktowane poważnie.


od-nowa

  • Gość
Odp: Jeżeli chcesz zostać Swiadkiem Jehowy, jest to Twoja osobista decyzją.
« Odpowiedź #5 dnia: 20 Grudzień, 2015, 10:01 »
Myślę, że zainteresowani w większości nie mają wiedzy o tym, jak wiele czasu i pracy będzie od nich wymagać szanowna Organizacja. Gdyby wymagania dotyczące członków zboru były wiadome już od pierwszych spotkań, od samego początku kontaktów ze Świadkami Jehowy, niejeden zainteresowany straciłby wszelki entuzjazm do swego udziału w tym chwalebnym dziele. Nie istnieje bowiem żadna opcja ulgowa, w której można by było uczestniczyć w mniejszym stopniu. Wszystkie zebrania i inne formy aktywności są obowiązkowe, jedynie głosić można mniej ale nie będzie to mile widziane przez starszych. Wszelkie usprawiedliwienia dotyczące jakiejkolwiek nieobecności czy to z powodu pracy zawodowej, czy z powodu złego stanu zdrowia lub innych obowiązków nie będą traktowane poważnie.
Dokładnie jest tak, jak napisałeś. Na własnej skórze odczułam presję ciągłego bycia aktywnym w zborze, często ponad siły fizyczne i psychiczne i to jeszcze z przyklejonym uśmiechem na twarzy, bo przecież tak 'radosny i szczęśliwy jest lud Boży'. Czy zle się czułam, czy były problemy rodzinne i potrzebowałam wyciszenia, spokoju, odpoczynku to nie, ja wychodziłam głosić, jako pionierka, pół pionierka, zwykły głosiciel.  To odczytywanie, cytowanie mi wersetu "nie opuszczajcie wspólnych zgromadzeń" doprowadzało do poczucia winy, do nerwicy. A za co? Za to, że jestem człowiekiem, choruję, choruje dziecko, chorują rodzice, trzeba im pomagać, wozić do szpitala. Wieczne tłumaczenie się, że nie byłam na zebraniu, bo chora córka, bo ja chora. Już w okresie mojego " budzenia się" zdałam sobie sprawę z tego, że tak nie musi być, nie muszę tego przechodzić i kiedy słyszałam "nie było cię na zebraniu", myślałam : o nie, dość tego i odpowiadałam bardzo spokojnie: no, nie było mnie, nie podejmując już żadnej rozmowy na ten temat.
Od dziecka słyszałam przykład, że jak boli ząb, to nic takiego, że na zebranie z bólem zęba, bólem głowy i bólem palca można przyjść.
Akurat mój ból zęba nie pozwalał mi przyjść na zebranie, a leczenie po jego wyrwaniu trwało 2 tygodnie. i znów słyszałam "nie było cie na zebraniu". No koszmar, koszmar, bo zaraz potem dziecko chorowało.


Offline Nemo

  • El Kapitan
  • Wiadomości: 4 119
  • Polubień: 9595
  • Często pod wiatr. Ale zawsze własnym kursem.
Odp: Jeżeli chcesz zostać Swiadkiem Jehowy, jest to Twoja osobista decyzją.
« Odpowiedź #6 dnia: 20 Grudzień, 2015, 10:13 »
Dokładnie jest tak, jak napisałeś. Na własnej skórze odczułam presję ciągłego bycia aktywnym w zborze, często ponad siły fizyczne i psychiczne i to jeszcze z przyklejonym uśmiechem na twarzy, bo przecież tak 'radosny i szczęśliwy jest lud Boży'. Czy zle się czułam, czy były problemy rodzinne i potrzebowałam wyciszenia, spokoju, odpoczynku to nie, ja wychodziłam głosić, jako pionierka, pół pionierka, zwykły głosiciel.  To odczytywanie, cytowanie mi wersetu "nie opuszczajcie wspólnych zgromadzeń" doprowadzało do poczucia winy, do nerwicy. A za co? Za to, że jestem człowiekiem, choruję, choruje dziecko, chorują rodzice, trzeba im pomagać, wozić do szpitala. Wieczne tłumaczenie się, że nie byłam na zebraniu, bo chora córka, bo ja chora. Już w okresie mojego " budzenia się" zdałam sobie sprawę z tego, że tak nie musi być, nie muszę tego przechodzić i kiedy słyszałam "nie było cię na zebraniu", myślałam : o nie, dość tego i odpowiadałam bardzo spokojnie: no, nie było mnie, nie podejmując już żadnej rozmowy na ten temat.
Od dziecka słyszałam przykład, że jak boli ząb, to nic takiego, że na zebranie z bólem zęba, bólem głowy i bólem palca można przyjść.
Akurat mój ból zęba nie pozwalał mi przyjść na zebranie, a leczenie po jego wyrwaniu trwało 2 tygodnie. i znów słyszałam "nie było cie na zebraniu". No koszmar, koszmar, bo zaraz potem dziecko chorowało.

No to na pewno za mało się modliłaś. Tak by pewnie skwitowali to ortodoksyjni śJ. A Ty po prostu jesteś "tylko" człowiekiem. Z wszystkimi niedoskonałościami. Tak jak 100% ludzi. Tylko że zborowi wszechwładcy o tym bardzo szybko zapominają. To jest chyba bardzo często spotykane w tej organizacji, że wraz ze wzrostem stanowiska, maleje wskaźnik człowieczeństwa.
Niemądrym jest być zbyt pewnym własnej wiedzy. Zdrowo jest pamiętać, że najsilniejszy może osłabnąć, a najmądrzejszy się mylić.
Mahatma Gandhi


od-nowa

  • Gość
Odp: Jeżeli chcesz zostać Swiadkiem Jehowy, jest to Twoja osobista decyzją.
« Odpowiedź #7 dnia: 20 Grudzień, 2015, 11:09 »
No to na pewno za mało się modliłaś. Tak by pewnie skwitowali to ortodoksyjni śJ. A Ty po prostu jesteś "tylko" człowiekiem. Z wszystkimi niedoskonałościami. Tak jak 100% ludzi. Tylko że zborowi wszechwładcy o tym bardzo szybko zapominają. To jest chyba bardzo często spotykane w tej organizacji, że wraz ze wzrostem stanowiska, maleje wskaźnik człowieczeństwa.
To prawda, co napisałeś.
Zawsze za mało, zawsze przecież można zrobić więcej dla Boga i organizacji. Takim podejściem do "tylko" człowieka i wzbudzaniem poczucia, że jest się nie dość dobrym sługą Bożym, a także zmiennymi doktrynami " nowymi światłami" , też  nie adekwatnymi do sytuacji przykładami np. jak to łódką kilka dni na zgromadzenie w Amazonii płyną bracia na zebranie/zgromadzenie, a ty na zebranie nie dasz rady przyjechać i tak karmią takim pokarmem umysły i serca, wcześniej 3 x w tygodniu plus zbiórki, głoszenie  i tak przez lata, lata i nastąpiła u mnie depresja i próba samobójcza. Czy ja tam byłam jakimś workiem treningowym? manekinem do popychania? Czy ktoś dzięki umniejszaniu mnie, stawał się w swoich oczach lepszy, wartościowszy? Był lepszym sługą Bożym? Zresztą w moim zborze cztery inne osoby korzystały z pomocy psychiatry i psychologa. Współczuję im i sobie.
« Ostatnia zmiana: 20 Grudzień, 2015, 11:10 wysłana przez od-nowa »


Offline Tazła

  • Mistrzyni Ciętej Riposty
  • Wiadomości: 3 084
  • Polubień: 10624
  • Przez oczy dusza rzuca swój cień na twarz.
Odp: Jeżeli chcesz zostać Swiadkiem Jehowy, jest to Twoja osobista decyzją.
« Odpowiedź #8 dnia: 20 Grudzień, 2015, 11:40 »
Tak, zgodzę się z twierdzeniem że każdy powinien sam decydować czy chce dołączyć, czy też nie. To indywidualna sprawa każdego człowieka, i należy taką decyzję uszanować. Ja respektuję wolny wybór, nawet jak to zmierza w niedobrym kierunku (mówiąc "niedobrym" mam na myśli w swojej perspektywy że coś jest niedobre. Niekoniecznie musi tak być dla kogoś innego). Mimo wszystko, myślę jednak że warto spróbować przestrzec przed wyborem, który będzie niósł ze sobą negatywne skutki, ale co z radą człowiek zrobi, to już jego decyzja. Nie można nikogo zmuszać do podjęcia konkretnych decyzji.   

  Racja, tylko że ludzie tam wstępujący znają połowę tego co ich czeka i czego się od nich oczekuje. Druga część, nazwijmy ją robocza jest zgrabnie pomijana lub omijana. A przecież każdy medal ma dwie strony i jeśli coś jest bardzo słodkie to wcześniej czy później doprowadzi do mdłości.
Anielska cierpliwość wymaga diabelskiej siły.


Offline Nemo

  • El Kapitan
  • Wiadomości: 4 119
  • Polubień: 9595
  • Często pod wiatr. Ale zawsze własnym kursem.
Odp: Jeżeli chcesz zostać Swiadkiem Jehowy, jest to Twoja osobista decyzją.
« Odpowiedź #9 dnia: 20 Grudzień, 2015, 12:09 »
  Racja, tylko że ludzie tam wstępujący znają połowę tego co ich czeka i czego się od nich oczekuje. Druga część, nazwijmy ją robocza jest zgrabnie pomijana lub omijana. A przecież każdy medal ma dwie strony i jeśli coś jest bardzo słodkie to wcześniej czy później doprowadzi do mdłości.

Tylko szkoda, że te "mdłości" tylko niewielu dotykają. A reszta...chyba straciła dobry smak.
Niemądrym jest być zbyt pewnym własnej wiedzy. Zdrowo jest pamiętać, że najsilniejszy może osłabnąć, a najmądrzejszy się mylić.
Mahatma Gandhi


Efezjan

  • Gość
Odp: Jeżeli chcesz zostać Swiadkiem Jehowy, jest to Twoja osobista decyzją.
« Odpowiedź #10 dnia: 11 Kwiecień, 2016, 19:22 »
Ja się zastanawiam, dlaczego niektórzy łykają te strażnicowe brednie jak pelikany? Biorą udział w tzw. studium Biblii, które jest studium książki itd., dlaczego chcą być ŚJ?

Ja nie potrzebuję żadnego studium Biblii tzn. książki. Mogę to robić sam, a jak czegoś nie rozumiem, to jest odpowiednia literatura, a nie wydumane bajki o roku 1914, ostatnim pokoleniu itd.


Offline Roszada

Odp: Jeżeli chcesz zostać Swiadkiem Jehowy, jest to Twoja osobista decyzją.
« Odpowiedź #11 dnia: 11 Kwiecień, 2016, 19:52 »
Ja się zastanawiam, dlaczego niektórzy łykają te strażnicowe brednie jak pelikany? Biorą udział w tzw. studium Biblii, które jest studium książki itd., dlaczego chcą być ŚJ?
Nie pisz takim językiem, bo ranisz tu tych co byli wiele lat w organizacji, nie zawsze z umiłowania jej. Czasem i często wychowani od dzieciństwa, jak np. Gedeon. Czasem zwiedzeni argumentami innych.
Ty też czasem w życiu popełniasz błędy.


od-nowa

  • Gość
Odp: Jeżeli chcesz zostać Swiadkiem Jehowy, jest to Twoja osobista decyzją.
« Odpowiedź #12 dnia: 11 Kwiecień, 2016, 20:16 »
Ja się zastanawiam, dlaczego niektórzy łykają te strażnicowe brednie jak pelikany? Biorą udział w tzw. studium Biblii, które jest studium książki itd., dlaczego chcą być ŚJ?

Ja nie potrzebuję żadnego studium Biblii tzn. książki. Mogę to robić sam, a jak czegoś nie rozumiem, to jest odpowiednia literatura, a nie wydumane bajki o roku 1914, ostatnim pokoleniu itd.
Ja byłam od dziecka. Jako dziecko indoktrynowana, kształtowana na ŚJ.
Tak jak napisałeś, ten rok 1914 i pokolenie pamiętające ten rok,  miało nie umrzeć i miał stać się koniec i widzisz, koniec nie nastał i teraz pojawiło się nowe zazębiające się pokolenie z tym z 1914 r. i za zanegowanie tej nauki usłyszałam  od starszego zboru "uuuuuuu tu śmierdzi odstępstwem". " Za karę" dotknął  mnie ostracyzm  od byłych współbraci, a co gorsze od rodziny  ;)
Nie jestem już ŚJ oficjalnie  ponad rok, a mentalnie około 8-10 lat.
Długi proces wybudzania, a przecież oprócz wybudzania toczyło się życie zwyczajne ;)

Super jesteś :) taki wolny, samowystarczalny, pewny swego, niezłomny :) tak się zastanawiam, czy ja w życiu kogoś znałam o podobnym usposobieniu  ::) myślę dalej ::)
PS. A dowiedziałeś  się już o "nowym świetle?" o zazębiającym się pokoleniu, czy stanąłeś na tym co miało nie przeminąć?
« Ostatnia zmiana: 11 Kwiecień, 2016, 20:31 wysłana przez od-nowa »


Offline Tazła

  • Mistrzyni Ciętej Riposty
  • Wiadomości: 3 084
  • Polubień: 10624
  • Przez oczy dusza rzuca swój cień na twarz.
Odp: Jeżeli chcesz zostać Swiadkiem Jehowy, jest to Twoja osobista decyzją.
« Odpowiedź #13 dnia: 11 Kwiecień, 2016, 20:31 »
Ja się zastanawiam, dlaczego niektórzy łykają te strażnicowe brednie jak pelikany? Biorą udział w tzw. studium Biblii, które jest studium książki itd., dlaczego chcą być ŚJ?

Ja nie potrzebuję żadnego studium Biblii tzn. książki. Mogę to robić sam, a jak czegoś nie rozumiem, to jest odpowiednia literatura, a nie wydumane bajki o roku 1914, ostatnim pokoleniu itd.

  To bardzo podobnie jak w polityce. Kandydaci obiecują gruszki na wierzbie i znajdzie się garstka która w to uwierzy, a później da się pokroić za kandydata. :P
Anielska cierpliwość wymaga diabelskiej siły.