Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Autor Wątek: Potrzeby zboru 18.08.2020  (Przeczytany 2472 razy)

Online Bugareszt

  • Pionier
  • Wiadomości: 733
  • Polubień: 785
  • Dzięki bogu jestem ateistą. Nigdy nie byłem w org.
Odp: Potrzeby zboru 18.08.2020
« Odpowiedź #30 dnia: 21 Sierpień, 2020, 21:36 »
Jestem już po zebraniu, potwierdzam, było wszystko co do joty i nawet z wyprzedzeniem mogłam mówić jakie wersety będzie czytał, na co mi mąż zwrócił uwagę bo przecież z ruchu moich warg ktoś mógłby odczytać, że uprzedzam prowadzącego... no ale do rzeczy: bardzo duży nacisk kładziono na przypadkowe kontakty z niewłaściwymi osobami a nawet z wykluczonymi i odstępcami. Takie osoby przyrównano do „brudnych naczyń”, które mogą nas zanieczyścić, bądź które mogą nas skierować na niewłaściwe tory szybciej, niż jesteśmy w stanie się zorientować. Zaciekawiła mnie tez uwaga, żeby nie robić zbiórek pieniędzy bo bracia na których zbieramy mogą sobie tego nie życzyć, tym bardziej jeśli wyjawiamy powód zbiórki. Generalnie po tym zebraniu jestem bardzo przytłoczona, znowu nasłuchałam się morałów odwołujących się do sumienia, do lojalności wobec Jehowy i organizacji itp. Ciagle to samo i oczywiście: „ musimy, powinnismy, szkolimy się, uczymy się, nie róbmy tego, nie zasmucajmy Jehowy itp. Była tez myśl, że nawet w zborze mogą być osoby z którymi kontakty trzeba będzie ograniczyć do niezbędnego minimum.

A mąż się też wybudził razem z Tobą ?
Nie mamy prawa naszej nieznajomości praw rządzących światem uważać za przejaw boskości. To tylko nasza niewiedza.


Offline Janna

Odp: Potrzeby zboru 18.08.2020
« Odpowiedź #31 dnia: 21 Sierpień, 2020, 21:47 »
NIESTETY tylko częściowo ....
Miłość warunkowa to nie jest miłość - to manipulacja.


Online Bugareszt

  • Pionier
  • Wiadomości: 733
  • Polubień: 785
  • Dzięki bogu jestem ateistą. Nigdy nie byłem w org.
Odp: Potrzeby zboru 18.08.2020
« Odpowiedź #32 dnia: 21 Sierpień, 2020, 22:01 »
NIESTETY tylko częściowo ....

No to kiepsko
Nie mamy prawa naszej nieznajomości praw rządzących światem uważać za przejaw boskości. To tylko nasza niewiedza.


Offline Aliki

  • Głosiciel
  • Wiadomości: 322
  • Polubień: 1030
  • Ludu mój, wyjdźcie z niej! (Obj 18:4)
Odp: Potrzeby zboru 18.08.2020
« Odpowiedź #33 dnia: 21 Sierpień, 2020, 22:45 »
Czytałam o zakazie przekazywania pieniędzy na charytatywne zbiórki w USA... W Polsce też tak to przedstawiono? O ile wiem to co jakiś czas SJ korzystają z dobrodziejstw takich stron internetowych jak ZRZUTKA...


Offline Salome

Odp: Potrzeby zboru 18.08.2020
« Odpowiedź #34 dnia: 21 Sierpień, 2020, 23:12 »
.... no ale do rzeczy: bardzo duży nacisk kładziono na przypadkowe kontakty z niewłaściwymi osobami a nawet z wykluczonymi i odstępcami. Takie osoby przyrównano do „brudnych naczyń”, które mogą nas zanieczyścić, bądź które mogą nas skierować na niewłaściwe tory szybciej, niż jesteśmy w stanie się ....
Hahaha.... Janna! zatem pozdrawia Cię „brudna miska” Salome  😂😂😂
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippmann


Offline Mahershalalhashbaz

Odp: Potrzeby zboru 18.08.2020
« Odpowiedź #35 dnia: 21 Sierpień, 2020, 23:13 »
Bracia z Centrali chcą być kryci w razie jakby jakiś pobożny bracicho zbierał pieniądze korzystając ze zborowych kontaktów z WatsAppa, niby na operację czy inny zbożny cel a potem by się okazało że wszyscy wpłacali a on ich okłamywał i sobie za to dom postawił. Nie zdziwiłbym się gdyby coś takiego już miało miejsce. Centrala nie chce potem być obiektem słusznych oskarżeń że widzieli a nie zapobiegli oszukaństwu. Poza tym po co im konkurencja? Niepisane 1 przykazanie WTC mówi "Jam jest twój Bóg, przekręt o imieniu Strażnica który cię trzyma w domu niewoli. Nie będziesz dawał pieniędzy na inne przekręty obok mnie.". Nie po to tyle pracy przez lata włożono w ogłupianie owieczek żeby ktoś poza Centralą miał z tego korzystać. Tak ja cynicznie kombinuję próbując się wczuć w ich umysły i zrozumieć motywacje nimi kierujące.
« Ostatnia zmiana: 21 Sierpień, 2020, 23:43 wysłana przez Mahershalalhashbaz »
“Religia to najwyższe osiągnięcie sztuki tresury zwierząt gdyż zajmuje się tresurą ludzi”
― Arthur Schopenhauer


Offline PoProstuJa

Odp: Potrzeby zboru 18.08.2020
« Odpowiedź #36 dnia: 22 Sierpień, 2020, 00:37 »
Była tez myśl, że nawet w zborze mogą być osoby z którymi kontakty trzeba będzie ograniczyć do niezbędnego minimum.

Wielu Świadków żyje w błędnym przekonaniu, że wykluczenie ma miejsce wtedy, gdy ktoś zostaje wydalony ze zboru po komitecie sądowniczym.

Otóż nie........... wykluczenie w zborze, to norma, która ma miejsce na każdym kroku!
To kopanie grobu członkom zboru jeszcze za ich życia!

- Nie chodzisz regularnie na zebrania?
- Nie ma ciebie regularnie na zbiórkach?
- Nie oddałeś owocu ze służby albo masz tylko jedną godzinkę?
- Nie było cię na internetowym czytaniu tekstu dziennego?
- Opuszczasz zebrania, bo chodzisz do pracy?
- Poszedłeś na studia?...
- Masz dziewczynę / chłopaka "ze świata"?
- itd. itp...
Każda osoba, do której pasuje choć jeden z tych podpunktów z automatu zostaje uznana przez ludzi ze zboru za słabą duchowo... i niezbyt budujące towarzystwo...
I z nimi ogranicza się kontakty... są de facto traktowane jak osoby wykluczone, z tą tylko różnicą, że ludzie ze zboru raczej mówią im "dzień dobry"...

U mnie wystarczyło, że nie byłam regularnie na wszystkich zebraniach i zbiórkach... ludzie ze zboru automatycznie się zaczęli odsuwać... niektórzy mi nawet nie mówili "dzień dobry" na ulicy lub szli dalej obojętnie, nawet nie pytając co u mnie słychać...

Przeżyłam to na samej sobie... i dopiero wtedy odkryłam, że grzebanie współwyznawców jeszcze za ich życia naprawdę istnieje. I gdy mnie już pogrzebali, to oficjalne odejście wcale nie było takie trudne... nie miałam nic do stracenia, bo kontakty z ludźmi i tak się urwały...

Ogólnie mechanizm okrutny, ale jakże genialny... Kojarzy mi się z wyrafinowanymi metodami chorych psychicznie dyktatorów... wrzuć głodne szczury do beczki, a same zaczną się zagryzać...
Po co starszy zboru ma się przemęczać i śledzić członków zboru, skoro w zborze rewelacyjnie funkcjonuje system donosów... Każdy musi się non stop pilnować i patrzeć dookoła czy nie jest obserwowany...

Dopiero patrząc z dystansu widać jak bardzo represyjną maszyną są Świadkowie Jehowy.
Jakim cudem ta organizacja jeszcze istnieje i działa legalnie w większości krajów na świecie?



Offline Janna

Odp: Potrzeby zboru 18.08.2020
« Odpowiedź #37 dnia: 22 Sierpień, 2020, 00:53 »
PoProstuJa coś czuję, że trafiłaś w sedno. Bycie wśród członków zboru na moim obecnym etapie to jak bycie w korporacji szczurów, w której trzeba uważać na każdy krok. Przez to zdemaskowanie wielu doktryn i zdjęcie złotego papierka z tego straznicowego lizaczka zaczęłam być bardzo uprzedzona i negatywnie nastawiona, a to sprawia że będąc na zebraniach trudno mi tłumić w sobie pewne reakcje i boję się, że moja mimika i komentarze zaczną mnie zdradzać. Już mam nawet wrażenie, że niektórzy mi się przyglądają, zresztą zapewne jestem na językach bo po skończonym zebraniu jeszcze ani razu nie rozmawiałam z braćmi w losowo przydzielonym przez zoom pokoju, od kilku miesięcy w ogóle nie zabieram głosu, nie uczestniczę w szkole teokratycznej bo jest dla mnie farsą, a w owocu wpisuje tylko godzinę, która wynika z mojej wymuszonej obecności na pseudo zbiórkach. Skoro oni mnie oszukują, że „wyruszamy do służby „ ( naprawdę nie wiem czemu ma służyć to ciągłe palenie głupa), to i ja mogę sobie wpisać godzinkę za wytrwałość te cztery razy w miesiącu. Podczas pieśni nawet nie potrafię już się zmusić do śpiewania, rozglądam się po pokoju lub trzymam nos w tablecie i pewnie co baczniejsi obserwatorzy już to wychwycili. A wy potraficie udawać zaangażowanie na zebraniach, w rozmowach z braćmi itp.? Napiszcie proszę bo może ja jestem jakimś cholernym mrukiem po prostu i mam złe podejście.
Miłość warunkowa to nie jest miłość - to manipulacja.


Offline PoProstuJa

Odp: Potrzeby zboru 18.08.2020
« Odpowiedź #38 dnia: 22 Sierpień, 2020, 02:33 »
PoProstuJa coś czuję, że trafiłaś w sedno. Bycie wśród członków zboru na moim obecnym etapie to jak bycie w korporacji szczurów, w której trzeba uważać na każdy krok. Przez to zdemaskowanie wielu doktryn i zdjęcie złotego papierka z tego straznicowego lizaczka zaczęłam być bardzo uprzedzona i negatywnie nastawiona, a to sprawia że będąc na zebraniach trudno mi tłumić w sobie pewne reakcje i boję się, że moja mimika i komentarze zaczną mnie zdradzać. Już mam nawet wrażenie, że niektórzy mi się przyglądają, zresztą zapewne jestem na językach bo po skończonym zebraniu jeszcze ani razu nie rozmawiałam z braćmi w losowo przydzielonym przez zoom pokoju, od kilku miesięcy w ogóle nie zabieram głosu, nie uczestniczę w szkole teokratycznej bo jest dla mnie farsą, a w owocu wpisuje tylko godzinę, która wynika z mojej wymuszonej obecności na pseudo zbiórkach. Skoro oni mnie oszukują, że „wyruszamy do służby „ ( naprawdę nie wiem czemu ma służyć to ciągłe palenie głupa), to i ja mogę sobie wpisać godzinkę za wytrwałość te cztery razy w miesiącu. Podczas pieśni nawet nie potrafię już się zmusić do śpiewania, rozglądam się po pokoju lub trzymam nos w tablecie i pewnie co baczniejsi obserwatorzy już to wychwycili.

A wy potraficie udawać zaangażowanie na zebraniach, w rozmowach z braćmi itp.? Napiszcie proszę bo może ja jestem jakimś cholernym mrukiem po prostu i mam złe podejście.

Też przeszłam ten etap. Najpierw sobie pomyslałam: owszem, jestem wybudzona, ale nie będę odchodzić z organizacji! Głupio byłoby tracić kontakty ze znajomymi!
Zaplanowałam sobie, że będę średnio aktywna... czasem wpadnę na zebranie, zdam owoc 1 godzinkę... i będę sobie tak żyła przez kolejne 10 czy 20 lat ciesząc się towarzystwem "przyjaciół" ze zboru...

Ale niestety mój mózg i organizm zaczął się buntować... mam wyjść na zebranie, ale nogi odmawiają posłuszeństwa... Nie chcę tam iść! Nie chcę tego słuchać! Nie chcę w tym uczestniczyć!
Mózg się buntuje i przechodzi rozdwojenie jaźni... ciągle kombinuje jak skutecznie udawać jakąkolwiek  "gorliwość" w zborze, a jednocześnie z obrzydzeniem wypluwa z siebie Strażnicową papkę, którą musi połknąć przed niedzielnym zebraniem...

Wytrzymałam w ten sposób półtorej roku...
Oddawałam sprawozdanie 1-godzinowe... ale później moje wewnętrzne ja / sumienie... czy cokolwiek tkwiącego w środku mówiło mi, że już nie dam rady... Zaczęłam oddawać zero godzin...
Nie trzeba było długo czekać na efekty... wykreślili mnie z listy... nie przynależałam do żadnej grupy służby w zborze! Wywalona na pysk... bez ostrzeżenia, po chamsku. Wchodzę na zebranie, widzę wiszącą listę, szukam swojego nazwiska żeby wiedzieć w czyjej grupie jestem... i mnie tam nie ma! To już chyba najwyraźniejszy sygnał dla reszty stada, że czarna owca nie została przydzielona do żadnej zagrody... na wszelki wypadek odsuńmy się od niej... i czekajmy aż sama się naprawi... wtedy warunkowo pozwolimy jej podejść do siebie... ale nadal na dystans...

Podziwiam tych ukrytych odstępców, którzy potrafią udawać dłużej niż półtorej roku... którzy potrafią robić to latami... Ja nie potrafiłam... w pewnym momencie czara goryczy się przelała...

Wyszłam i poczułam się szczęśliwsza... tak z automatu... parę ton ciężkich kamieni zrzuconych z pleców... fajne uczucie...

Dopiero po wyjściu widzisz jak bardzo byłaś przygnieciona, jak bardzo się przejmowałaś inwigilacją...

Jednym z takich punktów zwrotnych u mnie było zaobserwowanie reakcji mojego ciała, gdy zobaczyłam, rozmawiając na ulicy z wykluczoną osobą, że obserwuje nas z oddali pionierka z kategorii "radio wolna europa". Pamiętam jak mi serce zaczęło mocno walić, jaki poczułam strach, jak mocno się zlękłam, że ona pójdzie do starszych, żeby na mnie donieść!

Gdy już byłam w domu, to aż sama zaczęłam się sobie dziwić, że sama, dobrowolnie dałam się uwikłać w taki układ, w którym BOJĘ SIĘ DRUGIEGO CZŁOWIEKA! Boję się, że ktoś na mnie doniesie... Boję się, że mnie ktoś wmanewruje w komitet sądowniczy... Czułam się taka mała i bezsilna...

Gdy oficjalnie wyszłam z orga, to od razu urosłam o jakieś 2 metry! Starsi zboru nie mogą mi NIC zrobić! Ilekroć ich widzę... bądź kogokolwiek ze zboru... to uśmiecham się do niego serdecznie... a oni biedaki zwykle przede mną UCIEKAJĄ! Boją się mnie! Boją się tego, że idę z głową podniesioną do góry! Są też tacy, którzy mi odpowiadają "dzień dobry".
Czuję że mam siłę, że mam power... że już nie jestem małym robaczkiem którego można rozdeptać na komitecie sądowniczym... i oskarżyć o jakiś "śmiertelny" grzech w stylu "zjadła torta urodzinowego swojej koleżanki z pracy"  ;D

Jak to wszystko piszę, to aż mi się przypominają te emocje... przeżywałam je przez wieeele lat swojego życia... i często zadawałam sobie pytanie: "Co jest ze mną nie tak? Dlaczego nie jestem taka szczęśliwa jak ci przykładni Świadkowie z okładki Strażnicy?"


Offline Johnny

  • Nieochrzczony głosiciel
  • Wiadomości: 66
  • Polubień: 186
  • „Religion is a snare and a racket.”
Odp: Potrzeby zboru 18.08.2020
« Odpowiedź #39 dnia: 22 Sierpień, 2020, 07:44 »
Johnny jesteś mi jak brat. Salut
Dziękuję  ;)
Jak to mówią nasi przyjaciele wikingowie, Skål!

Otóż nie........... wykluczenie w zborze, to norma, która ma miejsce na każdym kroku!
To kopanie grobu członkom zboru jeszcze za ich życia!

Dopiero patrząc z dystansu widać jak bardzo represyjną maszyną są Świadkowie Jehowy.
Jakim cudem ta organizacja jeszcze istnieje i działa legalnie w większości krajów na świecie?

W pewnym sensie można być też wykluczonym będąc bardzo gorliwym.
Wychowywałem się w domu zborowego „guru”, i patrząc z perspektywy czasu, rozmawiając czasem z ojcem widzę jak niezdrowe są relacje w zborze.

Wiadomo, wszystko zależy od ludzi, którzy tworzą miejscową społeczność, ale w towarzystwie ojca bracia zachowywali się tak jakby kija połknęli, nawet w sytuacjach luźnych nie związanych z zajęciami organizacyjnymi. Niby wszystko pięknie ładnie ale na szczerość mało kto się zdobywał.

Ale niestety mój mózg i organizm zaczął się buntować... mam wyjść na zebranie, ale nogi odmawiają posłuszeństwa... Nie chcę tam iść! Nie chcę tego słuchać! Nie chcę w tym uczestniczyć!
Mózg się buntuje i przechodzi rozdwojenie jaźni... ciągle kombinuje jak skutecznie udawać jakąkolwiek  "gorliwość" w zborze, a jednocześnie z obrzydzeniem wypluwa z siebie Strażnicową papkę, którą musi połknąć przed niedzielnym zebraniem...

Obecnie ja jestem na takim etapie.
Kiedy tylko spróbuje zainteresować się np tematem zebrania w momencie flaki się przewracają, widzę tą hipokryzję i zakłamanie.
Rzadko kiedy trafi się temat ciekawy.


Offline on-on

Odp: Potrzeby zboru 18.08.2020
« Odpowiedź #40 dnia: 22 Sierpień, 2020, 14:25 »
Chcę przy okazji zapytać czy ktoś z Was ma informację jak zakończyła się zbiórka pieniędzy, która była organizowana na jednym z portali na sprowadzenie ciała pionierki z Ameryki Płd. do Wrocławia. Organizatorem zbiórki był Damian Z. Czy ktoś może zna sprawę i może potwierdzić, że zebrane środki w całości zostały przekazane rodzinie?


Offline DontBeUnkind

Odp: Potrzeby zboru 18.08.2020
« Odpowiedź #41 dnia: 22 Sierpień, 2020, 16:12 »
Chcę przy okazji zapytać czy ktoś z Was ma informację jak zakończyła się zbiórka pieniędzy, która była organizowana na jednym z portali na sprowadzenie ciała pionierki z Ameryki Płd. do Wrocławia. Organizatorem zbiórki był Damian Z. Czy ktoś może zna sprawę i może potwierdzić, że zebrane środki w całości zostały przekazane rodzinie?

Zbiórka dotyczyła tylko opłacenia transportu zwłok czy również opłacenia rachunku za opiekę medyczną? Pamietam, że uzbierano znacznie więcej niż zakładano tylko nie pamiętam czy tylko na jeden cel czy oba. Podejrzewam, że przekazano całość, szczególnie jeśli jeszcze był do opłacenia rachunek za te kilka dni pobytu w szpitalu.

Wiem, że zdecydowali się na zrzutka.pl, ponieważ nie ma tam dodatkowych opłat jak na innych portalach. Myśle, że w większości ŚJ to uczciwi ludzie, więc myśle że organizator nie zachował dla siebie nadwyżki tylko ją przekazał  albo została ona oddana wpłacającym, bo taka możliwość również jest.

Blue, dzięki bardzo. Bardzo ciekawi mnie połączenie „uważajcie na odstępców” połączone z „nie organizujcie zbiórek w przypadku, gdy ktoś jest w potrzebie”

« Ostatnia zmiana: 22 Sierpień, 2020, 16:14 wysłana przez DontBeUnkind »
Nolite te bastardes carborundorum


Offline Aliki

  • Głosiciel
  • Wiadomości: 322
  • Polubień: 1030
  • Ludu mój, wyjdźcie z niej! (Obj 18:4)
Odp: Potrzeby zboru 18.08.2020
« Odpowiedź #42 dnia: 22 Sierpień, 2020, 16:26 »
Czy ktoś ma dostęp do tego listu, który był czytany w tym tygodniu? Po polsku?🙏


Offline HARNAŚ

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 3 131
  • Polubień: 10358
  • Nie mów co myślisz . Myśl co mówisz.
Odp: Potrzeby zboru 18.08.2020
« Odpowiedź #43 dnia: 22 Sierpień, 2020, 18:42 »
Jana
Jestem już po zebraniu, potwierdzam, było wszystko co do joty i nawet z wyprzedzeniem mogłam mówić jakie wersety będzie czytał, na co mi mąż zwrócił uwagę bo przecież z ruchu moich warg ktoś mógłby odczytać, że uprzedzam prowadzącego... no ale do rzeczy: bardzo duży nacisk kładziono na przypadkowe kontakty z niewłaściwymi osobami a nawet z wykluczonymi i odstępcami. Takie osoby przyrównano do „brudnych naczyń”, które mogą nas zanieczyścić, bądź które mogą nas skierować na niewłaściwe tory szybciej, niż jesteśmy w stanie się zorientować. Generalnie po tym zebraniu jestem bardzo przytłoczona, znowu nasłuchałam się morałów odwołujących się do sumienia, do lojalności wobec Jehowy i organizacji itp. Ciagle to samo i oczywiście: „ musimy, powinnismy, szkolimy się, uczymy się, nie róbmy tego, nie zasmucajmy Jehowy itp.

A teraz pomyśl ile warte jest to ich biadolenie , odwoływanie się do  Jehowy , zasmucanie go , okazywanie  mu lojalności nie zasmucanie go ble, ble, ble gdy do człowieka dotrze ,że Jehowa nie istnieje.
Pozdrowienia od wielbiciela  brudnych talerzy nie pobitych garów.