Każda zorganizowana religia jest dla ludzi, którzy lubią mieć podane wszystko na tacy, ale Świadkowie Jehowy jednak - jak wynika z moich obserwacji - są już w ogóle ludźmi, którzy bardzo mocno chcą mieć zdjęte ze swoich barków jakiekolwiek ryzyko decyzyjne. Jedyna decyzja, którą mają do powzięcia, to słuchać niewolnika czy nie słuchać. Robisz to całe życie, jest ci z tym dobrze, świat wokół się komplikuje, jest coraz bardziej złożony z wielu względów, a tutaj masz "bezpieczną przystań", w której nie musisz myśleć, tylko przyjmować to, co ci dają i wrócić do domu "pokrzepiony", że jesteś dokładnie tu, gdzie masz być.
I takie to są "osobiste decyzje wynikające z sumienia wyszkolonego na Słowie Bożym"...