Dużo mówi się o redukcji liczby zebrań do jednego w tygodniu, ale źródłem jest Reddit, gdzie albo twierdzi się, że gdzieś tam był robiony pilotaż pod takie rozwiązanie, albo wprost się przyznaje, że to jest taki "strzał". Ja tego za bardzo nie widzę.
Natomiast oficjalne social media? Błagam... Jak możemy to nazywać "social media", gdy jest wyłączona opcja komentowania? W takiej formie, w jakiej oni to teraz robią, nie różni się to niczym od plakatu na stojaku, banerze na stronie internetowej czy logo na sali. Weszli po prostu w kolejny kanał informacyjny, który opiera się na architekturze social media ale bez możliwości komentowania ciężko to nawet nazwać tubą propagandową.
Tuby propagandowe - np. oficjalne konta w social mediach partii politycznych, ministerstw itd. - dają możliwość komentowania swoich wpisów i tam się dzieje... Tutaj natomiast mamy do czynienia z parodią. To nie jest rewolucja.