GDZIE LEŻAŁA SODOMA I GOMORA?
Rdz 10:19 A granica Kananejczyków biegła od Sydonu w kierunku Gerary aż do Gazy, w kierunku Sodomy i Gomory, Adamy i Seboima aż do Leszy.
Rdz 13:10-13 Wtedy Lot podniósł swe oczy i zobaczył, że cała równina nad Jordanem była dobrze nawodniona – zanim PAN zniszczył Sodomę i Gomorę – jak ogród PANA, jak ziemia Egiptu, aż do Zoar.
Lot wybrał więc sobie całą tę równinę nad Jordanem i udał się na wschód. I rozłączyli się bracia jeden od drugiego.
Abram mieszkał w ziemi Kanaan, a Lot mieszkał w miastach tej równiny i rozbił swój namiot aż do Sodomy.
Ale mężczyźni Sodomy byli źli i wielkimi grzesznikami przed Panem.
Rdz 19:1-25
I dwaj aniołowie przyszli wieczorem do Sodomy, a Lot siedział w bramie Sodomy. Gdy Lot ich zobaczył, wstał i wyszedł im naprzeciw, i skłonił się twarzą do ziemi.
I powiedział: Oto proszę, moi panowie, wstąpcie teraz do domu swego sługi, przenocujcie i umyjcie sobie nogi. Potem rano wstaniecie i pójdziecie w swoją Gdy bardzo na nich nalegał, zboczyli do niego i weszli do jego domu. Wtedy wyprawił im ucztę i napiekł przaśnego chleba, i jedli.
Lecz zanim się położyli, mężczyźni z miasta, mężczyźni z Sodomy, młodzi i starzy, mieszkańcy ze wszystkich stron, otoczyli dom.
I wołali do Lota, i zapytali go: Gdzie są ci mężczyźni, którzy przyszli do ciebie w nocy? Wyprowadź ich do nas, abyśmy z nimi się poznali (yâda‛ - yaw-dah').
Wtedy Lot wyszedł do nich do wejścia i zamknął za sobą drzwi.
I powiedział: Moi bracia, proszę was, nie czyńcie tak niegodziwie.
Mam dwie córki, które jeszcze nie obcowały z mężczyzną. Pozwólcie, że wyprowadzę je do was, a czyńcie z nimi, co się wam podoba. Tylko tym mężczyznom nic nie czyńcie, bo dlatego weszli pod cień mego dachu.
A oni odpowiedzieli: Odsuń się! I dodali: Ten przyszedł tu jako przybysz, a nas chce sądzić? Z tobą postąpimy gorzej niż z nimi. I napierali gwałtownie na tego mężczyznę, na Lota, i przybliżyli się, aby wyważyć drzwi.
Ale ci mężczyźni wysunęli ręce, wciągnęli Lota do siebie, do domu, i zamknęli drzwi.
Mężczyzn zaś, którzy byli u drzwi domu, od najmniejszego aż do największego, porazili ślepotą, tak że na próżno usiłowali znaleźć drzwi.
Ale to jeszcze nie był koniec kary, ponieważ Bóg postanowił ukarać wszystkich mieszkańców miasta. Dlaczego wszystkich? Cóż, najwyraźniej wszystkie płcie byli wyjątkowo kreatywne w łamaniu zasad – choć może trochę przesadzam. Na szczęście w tej opowieści nikt nie wspomniał o dzieciach, więc przynajmniej one mogły czuć się bezpieczne… przynajmniej na papierze.
Wtedy PAN spuścił deszcz siarki i ognia od PANA z nieba na Sodomę i Gomorę.
I zniszczył te miasta, całą tę równinę i wszystkich mieszkańców tych miast, a także roślinność tej ziemi.
Czasownik yâda‛ - yaw-dah' występuje w Biblii ponad 900 razy i w większości przypadków oznacza poznanie intelektualne, doświadczalne lub głęboką relację z Bogiem. Jednak w niektórych kontekstach termin ten odnosi się również do stosunku płciowego.
W przypadku Sodomy i Gomory tekst biblijny wskazuje na szerzący się homoseksualizm, co doprowadziło do decyzji Najwyższego o zniszczeniu tych miast.
W tym kontekście propozycja Lota, by oddać mieszkańcom swoje córki, wydaje się logicznie nieprzystająca do sytuacji. Jeżeli jego celem było zaspokojenie pożądania agresorów, jedynymi „odpowiednimi” osobami w tym sensie mogliby być mężczyźni – na przykład on sam i jego przyszli zięciowie.
Deszcz siarki i ognia pozostaje dla nas zagadką. Niektórzy uczeni próbują tłumaczyć to erupcją wulkanu, ale takie wyjaśnienie nie wytrzymuje krytyki. W dolinie Jordanu w czasach biblijnych nie było wulkanów, a nawet gdyby były, wulkaniczne wybuchy wydzielają jedynie gazy siarkowe – głównie dwutlenek siarki (SO₂) i siarkowodór (H₂S) – wraz z parą wodną i innymi substancjami z wnętrza Ziemi. Mogą one tworzyć w powietrzu drobne cząstki, wpływając na klimat czy jakość powietrza, ale nie powstaje z nich „ogień spadający z nieba”.
Ogień to proces chemiczny – szybka reakcja utleniania, w której wydziela się ciepło i światło. Aby mógł zaistnieć, potrzebne jest paliwo. W biblijnym opisie nie ma o nim ani słowa, a w powietrzu nie było też substancji, które mogłyby się samorzutnie zapalić. W efekcie powstaje logiczne koło: opis sugeruje ogniste zjawisko, które z punktu widzenia nauki po prostu nie mogło się zdarzyć.
Następnym wyzwaniem jest poszukiwanie Sodomy i Gomory. Jednakże po przekopaniu tysięcy metrów sześciennych ziemi w podejrzanych lokalizacjach nie natrafiono na nic, co wskazywałoby na istnienie tych miast. Według mnie archeolodzy powinni uwierzyć w przekazy biblijne i badać miejsca jedynie tam, gdzie wystąpił „deszcz siarki”.
Jest jednak pewien problem. W dolinie Jordanu naturalnie występują złoża siarki. Powstały one głównie w wyniku dawnych procesów wulkanicznych i geotermalnych. Siarka w tym regionie powstaje m.in. w wyniku utleniania siarczków żelaza i siarczków wodoru w wodach geotermalnych lub solankach.
Z drugiej strony, ta naturalna siarka jest zmieszana z innymi minerałami – np. gipsem, solami potasowymi czy osadami siarczkowymi – i łatwo byłoby ją odróżnić od hipotetycznej „czystej siarki spadłej z nieba”.
Zatem więc archeolodzy – do roboty! A ja z chęcią wysłucham propozycji czytelników.