W czym maczali kęsy
Jezus i uczniowie podczas Wieczerzy?
Odpowiedź na to pytanie jest banalnie prosta dla każdego Żyda, dlatego też i Jezus nic nie wspomina na ten temat.
1. Gorzka zieleń (Maror)
Gorzka sałata, rukola, chrzan lub gorzkie zioła.
Symbolizowały trudy niewoli egipskiej.
Maczano w tym kawałki chleba, aby przypomnieć cierpienie przodków.
Źródło: Talmud, Pesachim 115b–116a – opisuje obowiązek jedzenia gorzkich ziół podczas Paschy.
2. Charoset
Pasta z jabłek, orzechów, wina i miodu.
Symbolizowała zaprawę murarską, której używali Izraelici w Egipcie.
Używano jej do maczania macy lub gorzkich ziół, by złagodzić smak.
Źródło: Talmud, Pesachim 116a – „Robią charoset, aby złączyć gorzkie zioła”.
3. Sól i woda
Czasem gorzkie zioła maczano w solonej wodzie, symbolizującej łzy Izraelitów w niewoli.
Źródło: praktyki paschalne opisane w Talmud, Pesachim 116a.
4. Oliwa z oliwek lub wino
Maczanie w oliwie lub winie było mniej symboliczne, bardziej kulinarne – dla smaku i wilgotności chleba.
W kontekście Ostatniej Kolacji mogło to odpowiadać „misie” w której Jezus i apostołowie maczali chleb.
Podsumowanie praktyki:
Podczas Paschy kawałki chleba były nie tylko jedzone same, ale maczane w sosach lub pastach, które miały znaczenie symboliczne: gorzkie zioła = cierpienie, charoset = nadzieja i słodycz, sól/woda = łzy, oliwa/wino = smak i przyjemność.
Teraz warto zatrzymać się przy pewnym niezwykłym wydarzeniu, opisanym w
J 13:26-27:
Jezus odpowiedział: ‘To ten, któremu podam umoczony kawałek chleba’. Umoczywszy kawałek chleba, podał go Judaszowi Iskariocie, synowi Szymona. Wtedy wszedł w niego szatan. Jezus powiedział: ‘Co masz robić, rób szybko.’
W tym momencie otwiera się mroczny plan Jahwe – zamysł, by złożyć człowieka w ofierze za grzechy ludzkości. Jak to zrobić, skoro nikt nie położy ochotniczo głowy pod topór? Najwyższy w milczeniu ważył możliwości, aż wreszcie pojawił się genialny pomysł.
Do działania posłano wiernego anioła – Ha Satana, dotąd służącego jako oskarżyciel, badającego lojalność ludzi, jak uczynił to w przypadku Hioba. Teraz jednak jego misją było poprowadzić Judasza ku zdradzie – subtelnie, krok po kroku, bezpośrednio w jego sercu i umyśle.
Ha Satan wślizgnął się w kawałek chleba i finezyjną pokusą nakłonił Judasza. Trzydzieści półsyklowych srebrnych monet – tak niewiele, a jednak wystarczająco, by złamać człowieka, by skusić jego duszę do zdrady. Kapłani, zimni i wyrachowani, szybko sfinalizowali transakcję. A Jezus? Nie miał wyboru. Z ciężarem całego świata na barkach, zgodził się na złożenie ofiary.
Wisząc na krzyżu, czuł zwątpienie, poczucie opuszczenia, wołał: „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?” – a jednak było już za późno. Plan został wypełniony, ofiara przyjęta, a dzięki niej otworzyła się możliwość odkupienia dla całej ludzkości.
W tej ciszy dramatyzmu i bólu kryje się paradoks: cierpienie jednostki staje się bramą dla zbawienia wielu.