Sebastianie, a możesz dać nam jakąś próbkę na prawie cytatu? (..) Na pewno byłbyś w stanie wybrać coś dobrego.
mój prywatny papierowy egzemplarz (ten w którym zaznaczam sobie ołówkiem najfajniejsze cytaty) jest aktualnie w rękach kolejnej Czytelniczki
dlatego (mimo wyraźnej wzmianki "że jesteś uczulony")
na początek (zanim książka do mnie wróci)
pozwolę sobie wstawić cytat nie z papierowej książki, ale z youtube
https://www.youtube.com/watch?v=WEfTDBO5yVoczytelników proszę o odsłuchanie fragmentu od 3:15 do 5:22]
w książce znajdziecie mnóstwo refleksji podobnych właśnie do wspomnień o "podawaniu kawy i ciastek" mężczyznom.
itp
w moim stowarzyszeniu jestem już od kilku lat praktycznie jedynym aktywnym mężczyzną, a reszta aktywnych działaczek stowarzyszenia to same kobiety.
i właśnie kobiety są ZACHWYCONE tym, co Tulia pisze.
Kobiety cieszą się że istnieje kobieta, która mówi w ich imieniu.
Kobiety cieszą się, że po Raymondzie Franzu który po pierwsze był facetem a po drugie opisywał działanie centrali sekty, nareszcie zaistniała kobieta która potrafiła opisać najzwyklejszą z fanatycznych rodzin w sekcie czyli własną rodzinę w której dorastała.
Zbór w maleńkiej miejscowości, tato starszym zboru, a dwie córki (mimo że wcale nie mają na to ochoty) muszą ciągle "świecić przykładem" bo takie są oczekiwania bogobojnych rodziców.
Niby to "nic takiego", gdy młoda chrześcijanka jest poproszona aby "wujkom" podać kawę i ciastka.]
Ale Tulia świetnie opisuje jakie to jest wnerwiające.
Z tego powodu "że urodziła się kobietą" ktoś uzurpuje sobie prawo uważać że "kobiety to tylko do garów i do łóżka". Ogólnie kobiety "to kretynki" które nie nadają się do niczego więcej. Bo tak ubzdurali sobie mężczyźni zarządzający tą sektą.
A teraz popatrzcie na poprzedni akapit, na to co Sebastian napisał.
Sebek starał się, "ale mu nie wyszło".
Dokładnie tę samą myśl (o tym jak organizacja traktuje kobiety) Tulia ujęła o wiele lepiej.]
Jak ujęła? Trzeba sięgnąć do papierowej książki i przeczytać.