91
"NOWE ŚWIATŁA" / Odp: Podstawowe skladniki krwi
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Gandalf Szary dnia 29 Wrzesień, 2026, 17:05 »Zrozumiałem dobrze twoją wypowiedz. Moim wpisem odniosłem się do tej części twojego postu, gdzie napisałeś że ,,DontBeUnkind ma racje przytaczając procesy Norymberskie" i dalej podajesz przykłady ludzi zradykalizowanych, którzy podobnie jak hitlerowcy w Norymberdze tłumaczą się przed sądem. No więc uważam, że przykład Norymbergi jest za daleko idący. To nie ten poziom zła. Tam obligatoryjnie ludzie życie tracili, tutaj mogli wybrać. Dlatego napisałem to co napisałem.
cyt: ,,Poza tym oceniam tych ludzi miarą, którą oni chcą byś oceniani Gandalfie Szary. Mienią się jako sól ziemi, jako mający głębokie zrozumienie zasad biblijnych, ludzie duchowi, rozeznani, niosący miłosierdzie, prowadzeni przez Boga... Czy to wszystko, twoim zdaniem, brzmi jak opis dokonany przez ludzi, którzy chcą być oceniani jakby byli dziećmi we mgle? Myślę, że stosuję dokładnie taką miarę, jaką chcieliby być mierzeni - tyle, że nie w tej sytuacji".
Nie, nie brzmi, dlatego jestem coraz bardziej rozczarowany tym co się dzieje w organizacji. Z dzisiejszej perspektywy bardzo mi żal straconego czasu poświęconego ŚJ, ale również patrzę na siebie i przypominam sobie, że jako nastolatek byłem bardzo gorliwy i głęboko wierzyłem we wszystkie nauki organizacyjne. Nie robiłem tego dla ludzi tylko dla Boga, dlatego zakładam, ze jakaś część nawet osób funkcyjnych, na poziomie starszego zboru czy też sługi pomocniczego działa w dobrej wierze. Również zdaję sobie sprawę, że wszyscy w organizacji podlegamy tym samym prawom. Co dotyczy zwykłego członka zboru dotyczy też starszego. Więc ten starszy, który przekonuje, namawia osobę chorą do powstrzymania się od transfuzji również temu samemu rygorowi podlega. W zborze wszyscy jadą na jednym wózku. Dlatego słowa które napisałeś bardziej odniósł bym do CK, które kreuje się na nieomylny kanał łączności z Bogiem. Nie potępiałbym zmanipulowanego starszego czy sługę, ale CK, które doskonale wie jakimi pobudkami kierowali się podejmując decyzję o tej, czy innej nauce.
cyt: ,,Poza tym oceniam tych ludzi miarą, którą oni chcą byś oceniani Gandalfie Szary. Mienią się jako sól ziemi, jako mający głębokie zrozumienie zasad biblijnych, ludzie duchowi, rozeznani, niosący miłosierdzie, prowadzeni przez Boga... Czy to wszystko, twoim zdaniem, brzmi jak opis dokonany przez ludzi, którzy chcą być oceniani jakby byli dziećmi we mgle? Myślę, że stosuję dokładnie taką miarę, jaką chcieliby być mierzeni - tyle, że nie w tej sytuacji".
Nie, nie brzmi, dlatego jestem coraz bardziej rozczarowany tym co się dzieje w organizacji. Z dzisiejszej perspektywy bardzo mi żal straconego czasu poświęconego ŚJ, ale również patrzę na siebie i przypominam sobie, że jako nastolatek byłem bardzo gorliwy i głęboko wierzyłem we wszystkie nauki organizacyjne. Nie robiłem tego dla ludzi tylko dla Boga, dlatego zakładam, ze jakaś część nawet osób funkcyjnych, na poziomie starszego zboru czy też sługi pomocniczego działa w dobrej wierze. Również zdaję sobie sprawę, że wszyscy w organizacji podlegamy tym samym prawom. Co dotyczy zwykłego członka zboru dotyczy też starszego. Więc ten starszy, który przekonuje, namawia osobę chorą do powstrzymania się od transfuzji również temu samemu rygorowi podlega. W zborze wszyscy jadą na jednym wózku. Dlatego słowa które napisałeś bardziej odniósł bym do CK, które kreuje się na nieomylny kanał łączności z Bogiem. Nie potępiałbym zmanipulowanego starszego czy sługę, ale CK, które doskonale wie jakimi pobudkami kierowali się podejmując decyzję o tej, czy innej nauce.
Ostatnie wiadomości