Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

Ostatnie wiadomości

Strony: 1 ... 8 9 [10]
91
U mnie podobnie jak u Syna Koracha. Choć staram się miec stosunek obojętny do świąt to jednak ich nie obchodzę i nie celebruje. Nie mogę się przelamac. Na życzenia przychodzące odpowiadam życzliwie i neutralnie. Taki postep zrobilem. Opłatkiem z nikim się nie dziele i unikam sytuacji. Generalnie przykry czas dla mnie.

Z tym opłatkiem to mam podobnie, bo wiem że odmowa to dla katolika jak obelga. Boję się takich sytuacji jak ognia. A życzenia? No cóż, zawsze podziękuję, czasem odpowiem „wszystkiego dobrego”. Ostatnio koleżance powiedziałam: „no to świętuj, odpoczywaj”.

Ogólnie wygląda to tak że sama nie oczekuję nic, ale jak ktoś coś do mnie powie, to z szacunku staram się tego nie ignorować i nie olewać.
92
U mnie podobnie jak u Syna Koracha. Choć staram się miec stosunek obojętny do świąt to jednak ich nie obchodzę i nie celebruje. Nie mogę się przelamac. Na życzenia przychodzące odpowiadam życzliwie i neutralnie. Taki postep zrobilem. Opłatkiem z nikim się nie dziele i unikam sytuacji. Generalnie przykry czas dla mnie.
93
Ja jestem już jakiś dłuższy czas mentalnie poza ale powiem wam jak to u mnie wygląda ,,,,w dalszym ciągu wzdragam się jak, ktoś mówi mi wesołych świąt ,po prostu mam wyryte w głowie że to jest niedopuszczalne pogańskie fałszywe..
94
To ja miałem trochę więcej szczęścia. Świadkiem zostałem mając 22 lata i byłem tam 10 lat. Także tylko 10x nie miałem choinki. Chociaż nie do końca. Moi rodzice i teściowie to byli standardowi katolicy. Czyli u nich zawsze choinka była i prezenty od nich dla dzieci. Zresztą zawsze powtażam, że ja byłem bardzo specyficznym świadkiem. Nigdy nie zabroniłem dzieciom przyjęcia prezentu od dziadków na Gwiazdkę czy Wielkanoc. Sam z rodzinką potrafiłem zerwać się szybciej z kongresu żeby zdążyć na kolację urodzinową do babci.  ;D

Czyli nawet będąc świadkiem pozostałeś myślącym empatycznym człowiekiem. To się ceni.
95
Miałam to nieszczęście że pamiętam jak to jest podczas świąt, ostatnie miałam jak miałam 6 lat.
To ja miałem trochę więcej szczęścia. Świadkiem zostałem mając 22 lata i byłem tam 10 lat. Także tylko 10x nie miałem choinki. Chociaż nie do końca. Moi rodzice i teściowie to byli standardowi katolicy. Czyli u nich zawsze choinka była i prezenty od nich dla dzieci. Zresztą zawsze powtarzam, że ja byłem bardzo specyficznym świadkiem. Nigdy nie zabroniłem dzieciom przyjęcia prezentu od dziadków na Gwiazdkę czy Wielkanoc. Sam z rodzinką potrafiłem zerwać się szybciej z kongresu żeby zdążyć na kolację urodzinową do babci.  ;D
96
„Nie znam się ale się wypowiem”

Nie jestem byłym sj ale pimo.
Ludzie chowani w tak zwanej prawdzie od urodzenia nie mają porównania i ewentualnego poczucia straty.
Miałam to nieszczęście że pamiętam jak to jest podczas świąt, ostatnie miałam jak miałam 6 lat. W pierwszej klasie mama po prostu oświadczyła że od teraz już choinki nie będzie. Bez tłumaczeń. Dla mnie jako dla dziecka to był szok. Pamiętam to uczucie do dziś.

Wiele lat funkcjonowałam i wydawało mi się że ja tego nie potrzebuje. Latami kiedy byłam pytana czy mi tego brakuje odpowiadałam „prawilnie” że nie. Ale okazuje się że to nieprawda. To co wypierałam z głowy, wraca z mocą i poniewiera mnie psychicznie. Tu już nawet nie chodzi o konkretne symbole świąteczne czy tradycje choć dla wielu są one przyjemne.

Cały grudzień co roku jest dla mnie źródłem stresu. Nie dość że niezauważenie przechodzą moje urodziny (2 osoby z pracy - wie pamięta i składa życzenia) to jeszcze słyszę zewsząd o przygotowaniach, prezentach, że rodzina przyjedzie, o tym że pomimo ogromnego zmęczenia to całe zamieszanie potrafi dawać ludziom radość. Niektórzy z którymi mam dobry kontakt opowiadają różne anegdotki jak to wygląda u nich w rodzinie z przygotowaniami i samym spędzaniem świąt. I trzeba to nazwać wprost - zazdroszczę tego poczucia wspólnoty. Chyba pierwszy raz w życiu to nazwałam.

Myślę że jeśli kiedyś będę byłym sj, to może sama nie będę obchodzić ale jeśli ktoś by chciał abym pomogła w czymś lub uczestniczyła w spotkaniu - to jak najbardziej będę na tak.
97
Z moich świadkowskich czasów pamiętam że świadkowie też obchodzili na swój sposób święta. Tylko że nazywali je "tymi dniami wolnymi". Odbywały się spotkania, albo mówiąc wprost imprezy i to bynajmniej nie przy herbatce. Jedzenia były robione fury, alkohol, powroty taksówkami do domów. Nie było choinki, opłatka, prezentów, ale chyba tylko totalny naiwwniak nie kojarzył tego ze świętowaniem. A jak jeszcze w następny dzień nie wypadała niedziela i nie było rano zebrania, to już nie było żadnych ograniczeń w spożywaniu trunków wyskokowych. Może dlatego zbór do którego uczęszczałem już nie istnieje ;D. Brak było błogosławieństwa.  ;D
98
Przed wielu,wielu,wielu laty ,zbiórki do służby polowej ,były 24 grudnia, były 25 grudnia,były 1 stycznia,a teraz w zborze nie planują zbiórek w tych dniach(przynajmniej w mojej okolicy).Kuźwa,upodabniamy sie do szatańskiego świata.Żenada.Jak żyć?
99
Lubię ten BILICHTR Świąteczny, ten kolorowy okres wspomina dziecięce lata, Choinka, prezenty i wędrówka po skrzypiącym śniegu na Pasterkę.
Jako dzieciak stałem zawsze przy szopce przy aniołku, wrzucałem 1 zł on główką kiwał.
Kiedy nie dostałem już od mamy pieniążka delikatnie ruszałem główką aniołka, aż urwałem wahadełko - dostałem takie baty - że Hej
100
NAPISZ my znajdziemy odpowiedni dział / Stosunek byłych Świadków Jehowy do świąt religijnych innych wyznań
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Gostek dnia 24 Grudzień, 2025, 11:24 »
Stosunek byłych Świadków Jehowy do świąt religijnych innych wyznań.


To czy po wyjściu będziemy należeć do jakiejś innej wspólnoty religijnej, zależy tylko i wyłącznie od nas samych.
Jednak jest coś, co staje się pewnym schematem środowiskowym, prawdopodobnie uzależnionym od tego w jakim otoczeniu zostaliśmy wychowani. Chodzi o uczestnictwo I celebrację świąt, które przez lata uważaliśmy za obce, pogańskie a nawet bluźniercze.
Zastanawiam się nieraz nad tym zagadnieniem , jak z czegoś, co było dla zdecydowanej większości byłych świadków "złem absolutnym" stało się sposobem celebracji, tego czym wcześniej gardzili i uważali za obrazę samego Boga.


Widzę, że u jednych proces przeistoczenia spojrzenia na tę sprawę następuje w błyskawicznym czasie a u innych przebiega duużo wolniej. Albo też nie następuje wcale.. .


Chciałbym poznać Waszą opinię na to zagadnienie.
Strony: 1 ... 8 9 [10]