91
POWITANIE / Odp: Dzień dobry!
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Bartosch dnia 25 Grudzień, 2025, 18:33 »Powracam do żywych odstępczuchów
przez pracę nie miałem czasu na te hobby
przez pracę nie miałem czasu na te hobby
przez pracę nie miałem czasu na te hobby
Z moich świadkowskich czasów pamiętam że świadkowie też obchodzili na swój sposób święta. Tylko że nazywali je "tymi dniami wolnymi". Odbywały się spotkania, albo mówiąc wprost imprezy i to bynajmniej nie przy herbatce. Jedzenia były robione fury, alkohol, powroty taksówkami do domów. Nie było choinki, opłatka, prezentów, ale chyba tylko totalny naiwwniak nie kojarzył tego ze świętowaniem. A jak jeszcze w następny dzień nie wypadała niedziela i nie było rano zebrania, to już nie było żadnych ograniczeń w spożywaniu trunków wyskokowych. Może dlatego zbór do którego uczęszczałem już nie istniejeNormalni ludzie tam byli, a nie odmóżdżone zomnie bez swojego zdania i samodzielnego myslenia. Brak było błogosławieństwa.
Patrząc obiektywnie na zadane pytanie w wątku
Ponieważ święta są dniami ustawowo wolnymi, jest to dla nich naturalna okazja, aby odwiedzić rodzinę lub spędzić czas z przyjaciółmi, nie nadając temu charakteru religijnego.
Choć nie obchodzą świąt innych wyznań, celebrują własne okazje, takie jak rocznice ślubu czy spotkania towarzyskie, starając się, by nie pokrywały się one z ideologią świąt religijnych.
Świadkowie uważają, że Biblia zachęca do gościnności i wspólnych posiłków w dowolnym czasie. Czasem organizują obiady w dniach, gdy inni świętują (np. w Boże Narodzenie), unikając jednak tradycyjnych potraw, dekoracji czy życzeń, które mogłyby sugerować udział w święcie.
Zapytam co w tym dziwnego!?
Na stare lata stałem sie empatyczny.Co ci starsi mieli zrobić? (...)Niestety, organizacja wypłukuje z ludzi naturalne uczucia.
Pamiętam (jak przez mgłę)jak przed wiekami ,jeden z głosicieli po zebraniu ,wszedł na mównicę z kartką,
by odczytać swój manifest(nie był wstrętnym odstepcą ,ale był chory na głowę),wtedy wyłączyliśmy mikrofon,
włączyliśmy muzykę a bracia usilnie go zachecili by opuscił salę,usilnie. (...)