Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

Ostatnie wiadomości

Strony: 1 ... 8 9 [10]
91
BIBLIA - DYSKUSJE..... / Odp: Jak długo Adam był w raju?
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Jonasz dnia 19 Kwiecień, 2026, 15:12 »
Andrzejek, Kto zżerał???????, owoc przekąsiła Ewa.
"A gdy kobieta spostrzegła, że owoc drzewa był dobry do jedzenia i miły dla oka, a drzewo godne pożądania dla zdobycia wiedzy, wzięła z niego owoc i zjadła; dała też swemu mężowi, który był z nią; i on zjadł.
3:7
I otworzyły się im obojgu oczy i poznali, że są nadzy. Spletli więc liście figowe i zrobili sobie przepaski."
92
BIBLIA - DYSKUSJE..... / Odp: Jak długo Adam był w raju?
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Nadaszyniak dnia 19 Kwiecień, 2026, 14:52 »
Andrzejek, Kto zżerał???????, owoc przekąsiła Ewa.
93
BIBLIA - DYSKUSJE..... / Odp: Jak długo Adam był w raju?
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Andrzejek dnia 19 Kwiecień, 2026, 14:26 »
Dokladnie aż do dnia zeżarcia przez niego zakazanego owocu
94
BIBLIA - DYSKUSJE..... / Jak można zhańbić głowę?
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Andrzejek dnia 19 Kwiecień, 2026, 14:09 »
1Kor 11:3  Lecz chcę, żebyście wiedzieli, że głową każdego mężczyzny jest Chrystus, a głową kobiety mężczyzna, a głową Chrystusa Bóg.
1Kor 11:4  Każdy mężczyzna, gdy się modli albo prorokuje z nakrytą głową, hańbi swoją głowę.
1Kor 11:5  I każda kobieta, gdy się modli albo prorokuje z nienakrytą głową, hańbi swoją głowę. Bo to jest jedno i to samo, jakby była ogolona.
1Kor 11:6  Jeśli więc kobieta nie nakrywa głowy, niech się też strzyże. A jeśli hańbiące jest dla kobiety być ostrzyżoną lub ogoloną, niech nakrywa głowę.
1Kor 11:7  Mężczyzna zaś nie powinien nakrywać głowy, gdyż jest obrazem i chwałą Boga. Kobieta zaś jest chwałą mężczyzny.
1Kor 11:8  Bo mężczyzna nie jest z kobiety, lecz kobieta z mężczyzny.
1Kor 11:9  Mężczyzna bowiem nie został stworzony dla kobiety, ale kobieta dla mężczyzny.

Zakładając, że Pismo Święte ma charakter objawiony i pochodzi od Boga, fragment z 1 Listu do Koryntian 11:3–9 powinien być traktowany jako wypowiedź o randze teologicznej, a nie jedynie kulturowy komentarz autora.

Tekst ten przedstawia hierarchiczną strukturę: Bóg → pomazaniec → mężczyzna → kobieta, a następnie wiąże kwestie nakrycia głowy z „hańbieniem głowy”. Już na poziomie językowym pojawia się jednak istotny problem: Paweł operuje pojęciem „głowy” w sposób metaforyczny, który nie zostaje w tekście jasno zdefiniowany. W efekcie „zhańbienie głowy” staje się konstruktem nieprecyzyjnym – trudno bowiem zrozumieć, w jaki sposób czynność dotycząca nakrycia włosów miałaby realnie „hańbić” abstrakcyjnie rozumianą „głowę” jako autorytet lub osobę.

Jeszcze większe napięcie pojawia się przy próbie osadzenia tej nauki w kontekście Starego Testamentu. Paweł nie odwołuje się tu do jednoznacznego nakazu biblijnego dotyczącego wiernych w trakcie modlitwy, lecz do praktyki, która w ST dotyczy wyłącznie kapłaństwa. Kapłani rzeczywiście nosili nakrycia głowy:
zwykli kapłani – lniane turbany (migba’ah),
arcykapłan – ozdobny turban (mitznefet) ze złotą blaszką „Świętość Panu” (Wj 28:36–38, 28:40).

Jednak w żadnym miejscu Starego Testamentu nie pojawia się uniwersalny nakaz dotyczący wszystkich wiernych ani szczególne powiązanie nakrycia głowy z modlitwą czy prorokowaniem. W tym sensie nauczanie Pawła nie jest rozwinięciem prawa starotestamentowego, lecz fantazją, której źródło nie jest zakorzenione w tekście Tory.

Dodatkowy problem dotyczy samej koncepcji „głowy mężczyzny jako Chrystusa czyli dosłownie pomazańca, którym mógł być prorokowany mesjasz. W efekcie Paweł buduje tu strukturę teologiczną, która nie wynika wprost z wcześniejszego kanonu, lecz jest jego widzi mi się.

Wreszcie, sama logika „hańbienia” części ciała przez zewnętrzny gest (nakrycie lub jego brak) rodzi pytanie o spójność semantyczną wypowiedzi. Hańba w sensie ścisłym dotyczy osoby i jej czynów, nie zaś symbolicznie wyróżnionej „głowy” rozumianej jako autorytet. Wydaje się więc, że mamy tu do czynienia z systemem metafor, który funkcjonuje bardziej jako konstrukcja teologiczno-symboliczna niż jako precyzyjny nakaz moralny lub prawny.
W konsekwencji tekst z 1 Kor 11 można odczytywać nie jako bezpośrednią kontynuację objawienia starotestamentowego, lecz jako autonomiczną mrzonkę Pawła, opartą na jego własnym systemie symbolicznym, który nie posiada jednoznaczne zakorzenienie w wcześniejszej tradycji hebrajskiej.
95
BIBLIA - DYSKUSJE..... / Odp: Jak długo Adam był w raju?
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Gremczak dnia 19 Kwiecień, 2026, 13:49 »
Prof. Majewski mówił ,że raj, Adama, Ewą nie należy brać brać dosłownie tylko symbolicznie.
Wobec tego nie istniało to wszystko fizycznie.
96
BIBLIA - DYSKUSJE..... / Odp: Jak długo Adam był w raju?
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Nadaszyniak dnia 19 Kwiecień, 2026, 12:47 »
W rajskim ogrodzie Adam nie widział skończonego dzieła, lecz fascynującą zagadkę; nazywanie zwierząt było dla niego jedynie wstępem, katalogowaniem powierzchni, podczas gdy jego dusza rwała się do zrozumienia głębokich mechanizmów istnienia.
Ewa, darząc męża głębokim szacunkiem i podlegając mu z miłości, bezbłędnie odczytywała to milczące pragnienie wielkości – czuła, że Adam dusi się w złotej klatce beztroski.
Gdy więc ''Niosący Światło'' podał jej klucz do poznania, nie uczyniła tego z przekory, lecz by stać się pomostem między pragnieniem męża a jego spełnieniem.
W chwili, gdy Adam przyjął ten dar, jego oczy przestały jedynie rejestrować obrazy, a zaczęły przenikać strukturę rzeczywistości; poczuł, jak krew pulsuje w jego żyłach w rytm wszechświata, a każde drzewo i kamień stały się przedmiotem głębokiej analizy.
Stał się pierwszym odkrywcą, który zamiast lękać się nieznanego, z zachwytem przyjął trud samodzielnego myślenia.
Pierwszym wielkim sekretem, który zgłębił, była potęga przyczynowości – zrozumiał, że świat to precyzyjna sieć zależności, w której każde działanie rodzi skutek.
Zafascynowany, przestał traktować ogień jako niebezpieczne zjawisko, a zaczął widzieć w nim energię do hartowania narzędzi i rozpraszania mroku. Obserwując gwiazdy, stał się pierwszym astronomem, odczytującym z nieba mapę czasu, co pozwoliło mu planować przyszłość zamiast trwać w wiecznym „teraz”.
Ewa, trwając u jego boku jako partnerka w tej wielkiej inicjacji, systematyzowała te znaleziska, łącząc logikę odkryć z intuicyjnym zrozumieniem cykli życia.

Dla Adama nie było już powrotu do żalu, gdyż duma z przebudzonego rozumu wypełniła go całkowicie, rugując tęsknotę za bezmyślnym spokojem. Każdy krok po nieuprawnej ziemi był dowodem na jego autonomię;
odkrył, że potrafi zmieniać bieg strumieni i konstruować schronienia, a matematyczny porządek ukryty w naturze utwierdził go w przekonaniu, że wiedza jest jedyną prawdziwą wolnością.
Razem z Ewą pojęli, że prawa natury nie są zakazami, lecz zasadami, które można wykorzystać. Poczuli się równi mocom, które wcześniej ich ograniczały, ponieważ potrafili już nie tylko trwać, ale i tworzyć – powoływać do życia idee i struktury, których wcześniej nie było.
Wyjście z raju stało się triumfalnym wymarszem pionierów, którzy porzucili bezpieczeństwo, by stać się architektami własnego przeznaczenia i panami nieskończonego oceanu wiedzy.
97
BIBLIA - DYSKUSJE..... / Odp: Pytanie biblijne 64-2: Kuszenie Jezusa, jaka była kolejność ?
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Andrzejek dnia 19 Kwiecień, 2026, 12:42 »
Różnica między górą a wzgórzem dotyczy głównie wysokości, stromości i ogólnego charakteru terenu:
Góra ma większą wysokość (zwykle powyżej 300–500 m względnej wysokości, choć granica nie jest ścisła). Charakteryzuje się stromymi zboczami i wyraźnym szczytem. Często występuje w pasmach górskich (np. Tatry).
Wzgórze: Jest niższe od góry, ma łagodniejsze, bardziej zaokrąglone kształty, zbocza są mniej strome, a wzniesienie mniej wyraźne.
Granica między nimi nie jest dokładnie określona — w praktyce często zależy od kontekstu geograficznego i lokalnych nazw. W Wielkiej Brytanii przez długi czas stosowano dość konkretną, choć dziś już nieoficjalną zasadę:
wzgórze (hill): forma terenu poniżej ok. 600 metrów n.p.m.
góra (mountain): forma terenu powyżej ok. 600 metrów n.p.m.

Dlatego też drogi przyjacielu nie rozwiążemy tego problemu.
98
NA WESOŁO / Odp: Zbzikowany brat Marianek
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Nadaszyniak dnia 19 Kwiecień, 2026, 12:41 »
Andzrzejek, przedstawiać kolejne absurdy brata Marianka??, widzę innym ''spływa to jak woda po kaczce'' - myślę są zbyt poważni z szacunkiem traktują (Ww) - pozdrawiam
99
BIBLIA - DYSKUSJE..... / Odp: Czy władza jest zależna od Boga?
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Andrzejek dnia 19 Kwiecień, 2026, 12:17 »
Rozumiem, skąd bierze się Twoja wątpliwość — patrząc czysto „statystycznie” i historycznie, rzeczywiście nie widać, żeby jakaś jedna religia (w tym chrześcijaństwo) objęła cały świat w sensie dosłownym. Nawet dziś, mimo ogromnego zasięgu, chrześcijaństwo to ok. 2–2,5 miliarda ludzi, czyli mniej niż połowa ludzkości.
Kluczowa rzecz, nad którą się tu zwykle ludzie zatrzymują, to jak rozumieć takie proroctwa — dosłownie czy symbolicznie.
Na przykład fragment o „zgięciu wszelkiego kolana” z List do Filipian (2,10) bywa interpretowany na różne sposoby:
- dosłownie – że kiedyś wszyscy ludzie faktycznie uznają tę samą władzę / Boga,
- eschatologicznie – że chodzi o moment „końca czasów”, a nie proces historyczny rozciągnięty na wieki,
- symbolicznie – że chodzi o uniwersalne uznanie pewnej prawdy, a nie formalną przynależność religijną.
Podobnie z ideą „głoszenia wszystkim narodom” — w Ewangelia Mateusza (24,14) jedni rozumieją to jako:
dotarcie z przekazem (co w dużej mierze już się wydarzyło dzięki globalizacji),
a niekoniecznie to, że wszyscy go przyjmą.
Twoja obserwacja jest więc trafna, jeśli przyjmiesz czysto empiryczne, historyczne kryterium: religia nie „zdominowała” świata i nic nie wskazuje, by to miało się wydarzyć w prosty sposób.
Z drugiej strony, wierzący często powiedzą:
to nie jest proces polityczny ani demograficzny, tylko coś, co ma się spełnić poza zwykłą historią albo w sposób, którego nie da się mierzyć liczbą wyznawców.
Można więc uczciwie powiedzieć:
jeśli oczekujesz konkretnego, mierzalnego spełnienia w historii, to faktycznie wygląda to mało przekonująco,
jeśli przyjmiesz interpretację teologiczną (symboliczną lub przyszłą), to problem znika, ale kosztem „sprawdzalności”.
Twoje „nie wiem, co o tym sądzić” jest w gruncie rzeczy sensowną postawą — bo to miejsce, gdzie kończy się twarda obserwacja, a zaczyna interpretacja i założenia światopoglądowe.
100
BIBLIA - DYSKUSJE..... / Odp: Pytanie biblijne 64-2: Kuszenie Jezusa, jaka była kolejność ?
« Ostatnia wiadomość wysłana przez ROB660 dnia 19 Kwiecień, 2026, 12:13 »
Jest tylko jedno ale. Jak po  wyprowadzeniu Jezusa w górę Jezus mógł zobaczyć wszystkie królestwa ziemi nie będąc na wysokiej górze? Zważ że Mateusz wspomina o wysokiej górze. Stąd użyłem wyrażenie: w mojej ocenie...
 kończy się żadną wysoką górą. Istnieje ona jedynie w wyobraźni ewangelistów.
Sprawa jest prosta - wchodziąc do góry od strony pustyni i idąc do Jerozolimy mamy wzgórze Adummim a raczej system grzbietów górskich . W tym rejonie chyba najlepsze miejsce aby roztoczyć widok na dolinę Jordonu i inne (ok 800 m nad doliną) i tam PRAWDOPODOBNIE szatan pokazał pierwszy raz wszystkie królestwa świata . Technicznie ciężko powiedzieć jak ale w naszych czasach już moglibyśmy pokazać podobną projekcję .
A niezwykle wysoka góra to następna próba dla Jezusa ale już w zupełnie innym miejscu .

Odpowiadam w następnym poście - miejsca geograficzne kuszenia
Strony: 1 ... 8 9 [10]