Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

Ostatnie wiadomości

Strony: 1 ... 8 9 [10]
91
BIBLIA - DYSKUSJE..... / Tajemniczy list Pawła
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Andrzejek dnia 01 Kwiecień, 2026, 11:55 »
TAJEMNICZY LIST PAWŁA

2Kor 12:2  Znam człowieka w jedności z Chrystusem, który czternaście lat temu — czy w ciele, nie wiem, czy poza ciałem, nie wiem; Bóg to wie — został jako taki porwany do trzeciego nieba. 
2Kor 12:3  Tak, znam takiego człowieka — czy w ciele, czy poza ciałem, nie wiem, Bóg wie — 
2Kor 12:4  i wiem, że został porwany do raju i usłyszał niewypowiedziane słowa, których człowiekowi nie wolno mówić. 
2Kor 12:5  Takim człowiekiem będę się chlubił, ale nie będę się chlubił samym sobą, chyba że swymi słabościami.

Dyskusja

Moje opowiadanie Nr 1
Znam chrześcijanina, który tydzień temu, dokładnie nie wiem, czy jako człowiek czy jako duch, został porwany do drugiego piekła.

Odpowiedź Kościoła Katolickiego:
Rozumiem, że to może być dla Ciebie niepokojące albo dziwne, ale to, co opisujesz, nie ma potwierdzenia w rzeczywistości ani w nauczaniu chrześcijańskim.
W chrześcijaństwie nie istnieje pojęcie „drugiego piekła” ani sytuacje, w których ktoś zostaje „porwany” tam jako człowiek czy duch w taki sposób, jak to opisujesz. Piekło jest rozumiane raczej jako stan oddzielenia od Boga po śmierci, a nie miejsce, do którego ktoś jest czasowo zabierany w trakcie życia.
To, co mówisz, może wynikać z: czyjejś symbolicznej opowieści lub metafory, błędnego zrozumienia czyichś słów, albo po prostu nieprawdziwej historii.
Jeśli ta sytuacja Cię martwi albo ktoś naprawdę tak twierdzi i wpływa to na Twoje samopoczucie, warto: spokojnie to zweryfikować z kimś zaufanym, albo porozmawiać z osobą, która ma wiedzę teologiczną (np. księdzem). A jeśli chcesz, możesz opowiedzieć dokładniej, skąd to usłyszałeś — spróbujemy razem to wyjaśnić.
Moja odpowiedź.
Wszystko się zgadza. Nie ma drugiego piekła, al nie ma także drugiego i trzeciego nieba. Jeżeli uważasz, że moje opowiadanie jest bzdurą, to również i zeznanie Pawła należy zaliczyć do tego samego gatunku.

Moje opowiadanie Nr 2
Niedawno udało mi się poznać człowieka, który został porwany do raju, chociaż nie jestem do końca pewien, czy dokonał tego w swojej ludzkiej postaci, czy jako duch.

Odpowiedź Kościoła Katolickiego:
To, co opisujesz, brzmi jak doświadczenie mistyczne lub wizja duchowa. W wielu tradycjach religijnych i duchowych istnieją opowieści o ludziach, którzy zostali zabrani do „raju” lub do innych wymiarów w stanie śmierci klinicznej, medytacji czy w formie astralnej. Często nie jest jasne, czy doświadczają tego w fizycznym ciele, czy jako dusza lub duch. Można to interpretować na kilka sposobów: Doświadczenie poza ciałem (OOBE – out-of-body experience) – człowiek może czuć, że opuszcza ciało i „przemieszcza się” do innej rzeczywistości.
Doświadczenie mistyczne w ciele – niektórzy mistycy i święci opisują wejście w stan raju lub kontakt z boskością, pozostając w pełni przytomni w swoim ciele.
Wizja lub sen duchowy – czasem takie wydarzenia są subiektywnymi wizjami, które mają głębokie znaczenie psychiczne i duchowe.
Ciekawym aspektem Twojej opowieści jest niepewność, czy jego ciało uczestniczyło w tym doświadczeniu. To sugeruje granicę między fizycznym a duchowym doświadczeniem, co w literaturze mistycznej jest często tematem refleksji o naturze duszy i życia po śmierci.

I zmów mamy dwie totalne bzdury, ale w chrześcijańskim nauczaniu majaczenia Pawła 2 Kor 12:4 urosły do rangi Pisma Objawionego. A moje jako zaburzenie umysłowe.

Rzeczywistość jest zupełnie inna. W Starym Testamencie istnieje tylko jedno niebo, które jest mieszkaniem boga. Nie istnieje także żadne Piekło, a jeżeli chodzi o Raj, to zniknął on w Potopie. Wniosek jest jeden. Stary Testament nie ma prawa się znaleźć w Katolickiej Biblii, z powodu całkowicie odmiennych prawd wiary. Nowy Testament nie jest żadnym rozwinięciem Starego tylko jego zaprzeczeniem, chociażby przez wprowadzenie do obrotu drugiego, a nawet trzeciego boga.
92
BIBLIA - DYSKUSJE..... / Sny i marzenia
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Andrzejek dnia 01 Kwiecień, 2026, 11:47 »
SNY I MARZENIA

Wstęp
Sen to naturalny stan organizmu, w którym ciało odpoczywa, a mózg pracuje w inny sposób niż podczas czuwania. Jest niezbędny do prawidłowego funkcjonowania – zarówno fizycznego, jak i psychicznego.
Co dzieje się podczas snu?
Mózg porządkuje informacje i wspomnienia
Organizm się regeneruje (mięśnie, układ odpornościowy)
Spada aktywność ruchowa i świadomość otoczenia
Pojawiają się marzenia senne (zwłaszcza w fazie REM)
Fazy snu
Sen dzieli się na dwa główne typy:
NREM (sen głęboki) – ciało się regeneruje, spowalnia oddech i tętno
REM (sen płytki) – intensywna aktywność mózgu, wtedy najczęściej śnimy
Te fazy powtarzają się cyklicznie przez całą noc.
Dlaczego sen jest ważny?

    poprawia pamięć i koncentrację
    wpływa na nastrój
    wzmacnia odporność
    reguluje hormony

Brak snu może prowadzić do problemów zdrowotnych, takich jak zmęczenie, stres czy trudności z myśleniem.

W ubiegłych wiekach, kiedy nie zdawaliśmy sobie sprawy czym jest naprawdę sen, ludzie tłumaczyli sobie marzenia senne na różne sposoby. Aby im pomóc powstawały tzw senniki, zawierające kompendia różnych snów oraz ich tłumaczenie. Przykładami niech będą:

Sennik staropolski – oparty na ludowych wierzeniach i przesądach; często interpretuje sny jako zapowiedzi przyszłości.
Sennik egipski – jeden z najstarszych; traktował sny jako wiadomości od bogów.
Sennik babiloński – podobny do egipskiego, z dużym naciskiem na proroctwa i znaki.
Sennik arabski – bardziej symboliczny, często łączy sny z duchowością i losem.
Sennik indyjski – skupia się na karmie i duchowym znaczeniu snów.
Sennik babuni - ludowe wyjaśnienia
Sennik królowej Saby

Pośród autorów wyróżniali się:
Gustavus Hindman Miller – bardzo popularny „Sennik 10 000 snów”
Zolar – autor senników i książek ezoterycznych
Hilda F. M. Boswell – autorka ilustrowanych interpretacji snów

Senniki nie są nauką ścisłą – różne źródła mogą podawać zupełnie inne znaczenia tego samego snu. Coraz częściej traktuje się sny jako:
    odbicie emocji i stresu,
    sposób przetwarzania wspomnień,
    nie dosłowne przepowiednie.

W historii ludzkości sny odgrywają ogromną rolę.
Aleksander Wielki podejmował niektóre decyzje strategiczne pod wpływem snów i wizji, wierząc, że są boskimi wskazówkami. W starożytnej Grecji sny były traktowane jako wiadomości od bogów. Władcy konsultowali je przed bitwami — błędna interpretacja mogła prowadzić do katastrofalnych decyzji.

Kenneth Parks (1987): zasnął, wstał, przejechał kilkanaście kilometrów, zabił teściową i ranił teścia. twierdził, że śnił i został uniewinniony, bo uznano, że działał nieświadomie.

Joanna d’Arc twierdziła, że słyszy głosy i ma wizje od Boga: przekonały ją do walki przeciw Anglikom wpłynęły na przebieg Wojna stuletnia „objawienia” zmobilizowały armię i zmieniły morale całego narodu.

Kserkses I miał sny nakazujące mu zaatakować Grecję. według historyka Herodota ignorowanie snu miało przynieść katastrofę ale ostatecznie ruszył na wojnę (inwazja Persów na Grecję).

Przywódcy sekt często powołują się na sny lub wizje: np. David Koresh twierdził, że ma objawienia, doprowadziło to do tragedii w Oblężenie Waco zginęło kilkadziesiąt osób spalonych żywcem.

Ale nie wszystkie sny powodowały złe skutki. Friedrich August Kekulé – niemiecki chemik organiczny, śnił kiedyś o wijących się wężach, co zainspirowało go do odkrycia struktury pierścienia benzenowego. Sen pomógł mu wyobrazić sobie cykliczną formę cząsteczki.

Boskie objawienia
Sprawa wygląda znacznie gorzej, gdy pismo objawione przedstawia nam sny i marzenia rzekomo zesłane przez Boga, które jednak nie trzymają się logicznie kupy. Stawia to Boga w niezręcznej sytuacji. Przyjrzyjmy się kilku fragmentom Biblii katolickiej:

Dn 4:16  „Niech się odmieni jego ludzkie serce i niech będzie mu dane serce zwierzęce, a niech przejdzie nad nim siedem czasów.”
Dn 7:25
 „Będzie też bluźnił Najwyższemu i uciskał świętych Najwyższego. Będzie również usiłował zmienić czasy i Prawo, a święci zostaną wydani w jego ręce na czas, wiele czasów i pół czasu.”

Dn 12:7
 „I usłyszałem, jak mąż odziany w lniane szaty i stojący nad brzegiem rzeki zaczął mówić, podniósłszy przedtem obydwie ręce ku niebu i poprzysiągłszy na Odwiecznie Żyjącego: Gdy upłynie czas, czasy i pół czasu, dopełni się wszystko, a ten, który niszczy moc świętego ludu, zostanie zgładzony.”
W Księdze Apokalipsy autor nawiązuje do idei Daniela:

Ap 12:14
 „Wówczas dano Niewieście dwa skrzydła orła wielkiego, by mogła polecieć na pustynię, gdzie była żywiona przez czas i czasy, i pół czasu, z dala od węża.”
Analiza terminów czasu
Mamy więc kolejno:
siedem czasów
czas, wiele czasów i pół czasu
czas, czasy i pół czasu
czas, czasy i połowę czasu

    Nie można traktować „czasu” jak rzeczownika konkretnego ani dzielić go na „pół” czy „kawałki”, ponieważ jest to rzeczownik abstrakcyjny. Zwroty typu „siedem czasów” czy „czas, wiele czasów i pół czasu” wydają się niespójne logicznie. Z tego powodu można wnioskować, że mają pochodzenie ludzkie – nawet dla Boga Wszechwiedza i moc nie oznaczają sprzeczności z logiką, więc Jego przekazy powinny być spójne i zrozumiałe.
Co konkretnie te przesłania mówią o czasie wydarzeń? – właściwie nic. Pismo nie podaje definicji trwania „czasów”, a użycie liczby mnogiej („czasy”) bez określenia, ile ich jest, jest nieprecyzyjne. Pomimo to, wbrew logice, Johann Albrecht Bengel (1687–1752), niemiecki teolog luterański, skomentował to tak: liczba mnoga kairos – „czasy” – oznacza dwa czasy. Jest to oczywiście nieprawda, którą wyjaśniam poniżej.

Greka i liczby rzeczownika

W języku greckim rozróżniamy cztery etapy rozwoju:
Grekę starożytną – używaną w pismach Homera i filozofów, np. Platona.
Grekę klasyczną (ok. 500–350 p.n.e.)
Grekę koine (ἡ κοινὴ διάλεκτος) – wspólny dialekt używany od ok. 300 p.n.e. do ok. 300 n.e.
Grekę współczesną – kształtowaną przez różne dialekty, jak dorycki, eolski, attycki i joński.
W starożytnej grece istniały trzy liczby: pojedyncza, podwójna i mnoga. Dla większego zroumienia, stworzyłem odpowiednia tabelkę, która wyraźnie wskazuje, że w grece klasycznej, koine i współczesnej pozostają tylko liczby pojedyncza i mnoga.

Liczba            Słowo „bóg”
Pojedyncza   ὁ θεός (ho theós)
Podwójna           τὼ θεώ (tṑ theṓ)
Mnoga           οἱ θεοί (hoi theoí)

Wniosek
Zarówno Księga Daniela, jak i Apokalipsa posługują się językiem, który z punktu widzenia logiki współczesnej wydaje się niespójny. Terminologia „czas, czasy i pół czasu” jest nieprecyzyjna i symboliczna, a brak definicji uniemożliwia ustalenie dokładnych terminów wydarzeń. Z tego powodu niektórzy mogą argumentować, że te księgi nie powinny znaleźć się w zbiorze pism objawionych.
93
BIBLIA - DYSKUSJE..... / Składanie ludzkich ofiar w Biblii
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Andrzejek dnia 01 Kwiecień, 2026, 11:39 »
SKŁADANIE LUDZKICH OFIAR WG BIBLII

Kpł 18:21 Nie pozwalaj żadnemu z twoich potomków przejść przez ogień dla Molocha, abyś nie bezcześcił imienia twego Boga. Ja jestem PAN.

Pwt 12:30-32 Strzeż się, byś się nie dał usidlić, idąc za nimi, gdy będą wytępione przed tobą; nie pytaj się też o ich bogów, mówiąc: W jaki sposób te narody służyły swoim bogom? Tak samo i ja uczynię.
Nie uczynisz tak PANU, swemu Bogu, gdyż wszystko, czym brzydzi się PAN i czego nienawidzi, czynili swoim bogom; nawet swoich synów i swoje córki palili w ogniu dla swoich bogów.
Cokolwiek wam nakazuję, pilnie wypełniajcie. Nic do tego nie dodasz ani od tego nie ujmiesz.

Sdz 11:30-39 Tam Jefte złożył PANU ślub, mówiąc: Jeśli naprawdę wydasz synów Ammona w moje ręce;
Wtedy to, co wyjdzie z drzwi mego domu naprzeciw mnie, gdy wrócę w pokoju od synów Ammona, będzie należało do PANA albo ofiaruję to na całopalenie.
Wyruszył więc Jefte przeciwko synom Ammona, by walczyć z nimi, a PAN wydał ich w jego ręce.
I zadał im wielką klęskę od Aroeru aż do wejścia do Menit – w dwudziestu miastach – i aż do równiny winnic. Tak synowie Ammona zostali poniżeni przed synami Izraela.
A gdy Jefte wracał do Mispy, do swego domu, oto jego córka wyszła mu naprzeciw, z bębnami i muzyką. A była ona jedynaczką, bo nie miał żadnego syna ani innej córki.
I gdy ją zobaczył, rozdarł swoje szaty i powiedział: Ach, moja córko, bardzo mnie zasmuciłaś! I jesteś z tych, którzy mnie zasmucają, bo złożyłem ślub PANU i nie mogę tego cofnąć.
Ona mu odpowiedziała: Ojcze mój, jeśli złożyłeś ślub PANU, uczyń ze mną tak, jak wypowiedziały twoje usta; PAN bowiem dał ci pomstę na twoich wrogach, na synach Ammona.
Powiedziała też do swego ojca: Tylko uczyń dla mnie to jedno: wypuść mnie na dwa miesiące, bym mogła pójść i chodzić po górach, i opłakiwać moje dziewictwo, ja i moje towarzyszki.
A on powiedział: Idź. I wypuścił ją na dwa miesiące. Poszła więc wraz ze swoimi towarzyszkami i opłakiwała swoje dziewictwo w górach.
A gdy minęły dwa miesiące, wróciła do swego ojca i wypełnił on na niej swój ślub, który złożył, a ona nie obcowała z mężczyzną. I weszło to w zwyczaj w Izraelu;

1Kor 15:3 Najpierw bowiem przekazałem wam to, co i ja otrzymałem, że Chrystus umarł za nasze grzechy, zgodnie z Pismem;
1Pt 2:24 On nasze grzechy na swoim ciele poniósł na drzewo, abyśmy obumarłszy grzechom, żyli dla sprawiedliwości; przez jego rany zostaliście uzdrowieni.
Flp 2:8 A z postawy uznany za człowieka, uniżył samego siebie i był posłuszny aż do śmierci, i to śmierci krzyżowej.

Mamy zatem dwa przekazy na temat ludzkiej ofiary. Jeżeli przyjmiemy argument Kościoła, że ofiara z córki Jeftego nie została przez boga przyjęta, ponieważ nigdzie on tego nie potwierdza, to siłą rzeczy będziemy zmuszeni przyznać że również ofiara z Jezusa nie została przyjęta, bo Jahwe w żadnym swoim cytacie nie mówi że ją przyjął.
Natomiast moim zdaniem, pomimo, że Bóg w zasadzie zabrania składanie ofiar z ludzi, to jednak bez wątpienia uczynił to w wyżej wymienionych dwóch przypadkach.
94
BIBLIA - DYSKUSJE..... / Seks w Biblii
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Andrzejek dnia 01 Kwiecień, 2026, 11:34 »
SEKS W BIBLII

Prokreacja - obowiązek, czy pobożne życzenie ?

Rdz 1:28 I Bóg błogosławił im. Potem Bóg powiedział do nich: Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, napełniajcie ziemię i czyńcie ją sobie poddaną; panujcie nad rybami morskimi i nad ptactwem niebieskim, i nad wszelkimi zwierzętami, które poruszają się po ziemi.
Zwierzętom nie musiał niczego mówić, bo nie byli tępi jak ludzie i same świetnie zrozumiały, że do ich przetrwania potrzebna jest kopulacja.

Rdz 2:18 Pan Bóg powiedział też: Niedobrze, by człowiek był sam; uczynię mu odpowiednią dla niego pomoc.

1Tm 3:2 Biskup więc ma być nienaganny, mąż jednej żony, czujny, trzeźwy, przyzwoity, gościnny, zdolny do nauczania;

Tt 1:5-7 Zostawiłem cię na Krecie w tym celu, abyś uporządkował to, co tam jeszcze zostało do zrobienia, i ustanowił w każdym mieście starszych, jak ci nakazałem;  Jeśli ktoś jest nienaganny, mąż jednej żony, mający dzieci wierne, nieobwiniane o hulaszcze życie lub niekarność. Biskup bowiem, jako szafarz Boży, ma być nienaganny, niesamowolny, nieskory do gniewu, nieoddający się piciu wina, nieskłonny do bicia, niegoniący za brudnym zyskiem;

1Kor 7:1 Co do spraw, o których mi pisaliście: Dobrze jest mężczyźnie nie dotykać kobiety.

1Kor 7:7 Chciałbym bowiem, aby wszyscy ludzie byli tacy jak ja, ale każdy ma swój własny dar od Boga, jeden taki, a drugi inny.

1Kor 7:8 A do nieżonatych i wdów mówię: Dobrze będzie dla nich, jeśli pozostaną jak ja.

1Kor 7:34 Jest różnica między mężatką a dziewicą. Niezamężna troszczy się o sprawy Pana, o to, by była święta i ciałem, i duchem. Mężatka zaś troszczy się o sprawy tego świata, o to, jak się przypodobać mężowi. W tej sytuacji aż dziw bierze, dlaczego jakać kobieta miała by urodzić Jezusa. Przecież przez ten fakt przestała być święta ciałem i duchem. Wstydź się Miriam!

Mt 19:12 Są bowiem eunuchowie, którzy tacy wyszli z łona matki; są też eunuchowie, których ludzie takimi uczynili; są również eunuchowie, którzy się sami takimi uczynili dla królestwa niebieskiego. Kto może pojąć, niech pojmuje.
 
Sławny chrześcijański teolog Orygenes (ur. ok. 186 w Aleksandrii, zm. ok. 253) rozumiał rady moralne bardzo dosłownie. Uważał, że całkowite poświęcenie się Bogu wymaga całkowitego wyrzeczenia się przyjemności cielesnych, co doprowadziło go do samo kastracji. W ślad za nim niektórzy duchowni katoliccy przyjęli zasadę wstrzemięźliwości seksualnej, rezygnując z zawierania małżeństw.
Jednak nie wszyscy byli w stanie wytrzymać taki rygor. Ci, którzy mieli środki i władzę, jak biskupi, kardynałowie czy papieże, często utrzymywali nałożnice lub haremy. Pozostali, którzy nie mogli sobie na to pozwolić, czasem wyładowywali swoje popędy na gospodyniach lub nieletnich. W Stanach Zjednoczonych doprowadziło to do wielu procesów sądowych, w wyniku których Kościół musiał wypłacać setki milionów dolarów odszkodowań.

W Polsce natomiast system społeczno-religijny sprawiał, że oskarżenia wobec duchownych często były bagatelizowane. Każdy kapłan uważany jest za człowieka świętego, a podejrzenia o niewłaściwe zachowania natychmiast budzą domniemanie o wrogości wobec Kościoła. Wiele przypadków pedofilii było zamiatanych pod dywan lub duchowni byli przenoszeni na nowe placówki, gdzie mogli kontynuować swoją działalność bez przeszkód. Komentarze kościelnych autorytetów często usprawiedliwiały takie sytuacje, sugerując, że jeśli dochodziło do nadużyć, to winni byli sami nieletni.

W czasach wczesnochrześcijańskich wielu duchownych – w tym biskupów i księży – było żonatych. Celibat nie był obowiązkowy, a sam Jezus i apostołowie nie nakazywali bezżenności duchownym. Więc czemu dopiero Sobór Trydencki w XVI wieku (1545–1563) wprowadził obowiązkowy celibat dla całego Kościoła?
Odpowiedź jest prosta: chodziło o pieniądze. Gdyby księża mieli żony i dzieci, dziedziczyłyby one majątek parafii i Kościoła, co mogłoby skomplikować własność kościelnych dóbr. W praktyce oznaczało to, że Kościół chciał zabezpieczyć swoje bogactwo i majątek, a nie dbać o życie rodzinne duchownych.
W przeciwieństwie do katolików, protestanci tworzą wspólnoty religijne finansowane przez członków. To oni decydują, kogo zatrudnić na stanowisku pastora, a on rozlicza się ze wszystkich wydatków i w każdej chwili może zostać odwołany. Dzięki temu finanse są przejrzyste i nikt nie może budować pałacu kosztem zwykłego księdza. W Kościele katolickim natomiast dostojnicy inwestują w luksusowe rezydencje, podczas gdy „szaraczek” ksiądz często mieszka w skromnym pokoju albo na wyrze zbitym z desek i przykryty podartymi szmatami – tak jak zaczynał nasz przyszły papież.

CZYM W BIBLII JEST NIERZĄD?

Nierząd w Biblii (gr. πορνεία - porneia) to ogólne określenie na wszelkie niemoralne zachowania seksualne podejmowane poza ważnym związkiem małżeńskim. Obejmuje prostytucję, przedmałżeńskie stosunki, cudzołóstwo, kazirodztwo i kontakty homoseksualne.

Stary Testament
W Starym Testamencie kary za uprawianie nierządu są rozbite na poszczególne modele i zależnie od nich stosowane są odpowiednie kary.

Kpł 20:10 Mężczyzna, który dopuści się cudzołóstwa z czyjąś żoną, ponieważ cudzołożył z żoną swego bliźniego, poniesie śmierć, zarówno cudzołożnik, jak i cudzołożnica.

Pwt 22:22 Jeśli znajdzie się mężczyznę leżącego z zamężną kobietą, wtedy oboje umrą, mężczyzna, który leżał z kobietą, i ta kobieta. Tak usuniesz zło z Izraela.

Pwt 22:13-16 Jeśli mężczyzna pojmie żonę, będzie z nią obcował, a potem ją znienawidzi; I sprawi, że będą o niej mówić źle, i zniesławi jej imię, mówiąc: Pojąłem tę żonę, lecz gdy obcowałem z nią, nie stwierdziłem u niej dziewictwa; Wtedy ojciec i matka dziewczyny wezmą i zaniosą dowody dziewictwa tej dziewczyny do starszych miasta, do bramy; I ojciec tej dziewczyny powie do starszych: Dałem swoją córkę temu mężczyźnie za żonę, a on jej nienawidzi;

Pwt 22:17-19 A oto sam daje powód, aby mówiono o niej źle, mówiąc: Nie stwierdziłem u twej córki dziewictwa; lecz oto są dowody dziewictwa mojej córki. Wtedy rozłożą prześcieradło przed starszymi miasta. Wtedy starsi miasta wezmą tego mężczyznę i ukarzą go. I nałożą na niego grzywnę wynoszącą sto syklów srebra, które oddadzą ojcu tej dziewczyny, ponieważ zniesławił dziewicę Izraela. Pozostanie jego żoną i nie będzie mógł jej oddalić po wszystkie swoje dni.

Pwt 22:20-21 Lecz jeśli oskarżenie będzie słuszne, a nie znajdą się dowody dziewictwa tej dziewczyny; Wtedy wyprowadzą tę dziewczynę do drzwi domu jej ojca i mężczyźni tego miasta ukamienują ją na śmierć, gdyż popełniła haniebny czyn w Izraelu, uprawiając nierząd w domu swego ojca. Tak usuniesz zło spośród siebie.

Pwt 22:23-24 Jeśli dziewczynę, która jest dziewicą zaślubioną mężowi, napotka jakiś mężczyzna w mieście i będzie z nią obcował; Wtedy wyprowadzisz oboje do bramy miasta i ukamienujecie ich na śmierć; dziewczynę za to, że będąc w mieście, nie krzyczała, a mężczyznę za to, że zhańbił żonę swego bliźniego. Tak usuniesz zło spośród siebie.
 
Pwt 22:25-27 Lecz jeśli mężczyzna napotka zaślubioną dziewczynę w polu, porwie ją i zgwałci, wtedy poniesie śmierć tylko mężczyzna, który z nią obcował.
Ale dziewczynie nic nie uczynisz; dziewczyna nie zasługuje na śmierć, gdyż jest podobnie jak w przypadku, gdy ktoś powstaje przeciwko swemu bliźniemu i morduje go. Napotkał ją bowiem w polu, a gdy zaślubiona dziewczyna krzyczała, nie było nikogo, kto by ją uratował.

Pwt 22:28-29 Jeśli mężczyzna napotka dziewczynę, która jest dziewicą i niezaślubiona, pochwyci ją i będzie z nią obcował, i zostaną przyłapani; Wtedy mężczyzna, który z nią obcował, da ojcu dziewczyny pięćdziesiąt syklów srebra i będzie ona jego żoną; a ponieważ ją zhańbił, nie będzie mógł jej oddalić po wszystkie swoje dni.

Pwt 22:30 Nie pojmie mężczyzna żony swego ojca i nie odkryje brzegu szaty swego ojca.

Kpł 20:11 Mężczyzna, który położy się z żoną swego ojca, odsłonił nagość swego ojca: oboje poniosą śmierć, ich krew spadnie na nich.

Kpł 20:12 Jeśli mężczyzna położy się ze swoją synową, oboje poniosą śmierć. Dopuścili się zboczenia, ich krew spadnie na nich.

Kpł 18:22-23 Nie będziesz obcował z mężczyzną jak z kobietą. Jest to obrzydliwość. Nie będziesz też obcował z żadnym zwierzęciem, bo stałbyś się tym nieczysty. Kobieta nie będzie stawać przed zwierzęciem w celu obcowania z nim. Jest to zboczenie.

Kpł 20:13 Także jeśli mężczyzna obcuje z mężczyzną tak jak z kobietą, to obaj popełnili obrzydliwość. Poniosą śmierć, ich krew spadnie na nich.

Nowy Testament

W przeciwieństwie do Starego Testamentu, Nowy Testament traktuje przestępstwa seksualne dość pobieżnie – ani ich dokładnie nie definiuje, ani nie przewiduje za nie określonych kar. Właśnie dlatego przypadki pedofilii wśród duchownych tak się rozprzestrzeniły, jeśli weźmiemy pod uwagę, że ani w Starym, ani w Nowym Testamencie nie ma wyraźnych zakazów dotyczących kontaktów z nieletnimi, a co za tym idzie – nie przewidziano za nie sankcji. Być może wynika to z faktu, że Żydzi w tamtych czasach nie spotykali się z tego rodzaju dewiacjami.

Rz 1:26 Dlatego wydał ich Bóg haniebnym namiętnościom, gdyż nawet ich kobiety zamieniły naturalne współżycie na przeciwne naturze.

Rz 1:27 Także mężczyźni, opuściwszy naturalne współżycie z kobietą, zapałali w swej pożądliwości jedni ku drugim, mężczyzna z mężczyzną, popełniając haniebne czyny i ponosząc na sobie samych należną za swój błąd zapłatę.

Ga 5:19 A znane są uczynki ciała, którymi są: cudzołóstwo, nierząd, nieczystość, rozpusta;

Mt 5:28 Lecz ja wam mówię: Każdy, kto patrzy na kobietę, aby jej pożądać, już popełnił z nią cudzołóstwo w swoim sercu.

Dlatego też grzechem jest nie tylko oglądanie pornografii, ale również samo łypnięcie na kobietę i erotyczne fantazje na jej temat. Ale to jest już nasza samcza natura stworzona przez Boga i prowadząca do prokreacji. Dlatego też warto byłoby obarczyć tym grzechem pożądania naszego stworzyciela.

Mt 5:32 Lecz ja wam mówię: Kto oddala swoją żonę – poza przypadkiem nierządu – prowadzi ją do cudzołóstwa, a kto żeni się z oddaloną, cudzołoży.
 
Mt 19:9  Lecz ja wam mówię: Kto oddala swoją żonę – z wyjątkiem przypadku nierządu – i żeni się z inną, cudzołoży, a kto żeni się z oddaloną, cudzołoży.
95
BIBLIA - DYSKUSJE..... / Rozmowy z duchami
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Andrzejek dnia 01 Kwiecień, 2026, 11:25 »
ROZMOWY Z DUCHAMI

To, co materialne, musimy definiować zawsze jako coś, co posiada określone części przestrzenne i czasowe, a zatem to, co takich części nie posiada, musi być czymś istniejącym poza materią. Ponieważ tworzywo duchowe, nazwane przeze mnie niematerią jest w stu procentach zaprzeczeniem materii, zatem zdefiniowanie jej właściwości powinno być banalnie proste. Zaś jeśli chodzi o niematerię, to na podstawie Biblii możemy tutaj wyliczyć wszystkie jej charakterystyczne cechy. Będzie to:

- Niewidzialność, gdyż substancja niematerialna jest w 100% przeźroczysta
- Oddziaływanie na materię i niematerię w celu tworzenia różnorakich bytów.
- Możliwość przemiany w materię i odwrotnie.
- Przenikanie przez materię lub plasowanie się w niej.

Niemateria nie może tworzyć żadnego ciała w sensie fizycznym, gdyż nie posiada cząstek o niezerowej masie spoczynkowej. Nie posiada także cząstek o zerowej masie spoczynkowej będących nośnikiem oddziaływań grawitacyjnych i elektromagnetycznych, dlatego też nie może tworzyć żadnego pola fizycznego. Niematerialne ciała cechuje brak gęstości, koloru, lepkości, długości, objętości, masy (a co za tym idzie nie podleganie sile grawitacji) i zapachu.
         
Niemateria jest pod względem gramatycznym rzeczownikiem abstrakcyjnym,    czyli takim, który w rzeczywistości nie istnieje, lub  który nazywa zjawiska, których nie można poznać za pomocą zmysłów, np. godność, grzeczność, nienawiść, milczenie czy myśl. Dlatego też niemateria podlega badaniom jedynie przy pomocy ontologii, czyli podstawowym (obok epistemologii i aksjologii) dziale filozofii starającym się badać strukturę rzeczywistości i zajmującym się problematyką związaną z pojęciami bytu, istoty, istnienia i jego sposobów, przedmiotu i jego własności, przyczynowości, czasu, przestrzeni, konieczności i możliwości. Jednakże ani ontolog, ani żaden teolog czy natchniony pisarz nie daje nam odpowiedzi czym właściwie jest niemateria w sensie duchowego tworzywa z którego zbudowane są wszystkie nieziemskie byty. Wyjaśnijmy sobie zatem parę rzeczy.

   Ad 1. Niewidzialność niematerii polega na całkowitym przenikaniu przez nią fal grawitacyjnych i elektromagnetycznych bez żadnego odbicia. Nie będzie to trudne do zrozumienia, gdyż dla tych fal niemateria jest niczym.

   Ad 2. Niemateria nie może w żaden sposób oddziaływać na materię, gdyż będąc zaprzeczeniem materii nie może wytworzyć siły tarcia, która wytwarza się podczas wzajemnego przenika dwóch ciał. Niemateria jest dla materii czymś, co filozofowie i ontolodzy nazywają niebytem lub nicością.

   Ad 3. Niemateria nie może również być próżnią. We Wszechświecie nie istnieje nic takiego jak próżnia, czy pustka doskonała. Próżnia nie jest nicością. Kwantowa próżnia zdecydowanie pozostaje czymś, i to czymś z gruntu tętniącym aktywnością. Mamy również prawo sądzić, że wszechobecne cząstki wirtualne stanowią fundament fizycznej rzeczywistości. W każdym metrze przestrzennym pustej z pozoru przestrzeni, w skali mikroskopowej dochodzi do ciągłych kwantowych fluktuacji energii. Ich emanacją są wirtualne fotony noszące różną wartość energetyczną – tym większą im krócej cząstki wirtualne istnieją. Jeśli pożyczona przez kwant energia okaże się dostateczna, może dojść do spontanicznej kreacji innych cząstek, najczęściej wirtualnej pary elektron-pozyton.
   Dlaczego nigdy nie zrodzi się samotny elektron albo samotny pozyton? Ponieważ cały proces musi odbyć się w zgodzie ze wszystkimi prawami fizyki, jak choćby zasadą zachowania momentu pędu czy zachowania ładunku. Cząstka pojawia się więc zawsze wraz ze swoją antycząstką, lustrzanym odbiciem, po spotkaniu z którym dochodzi do anihilacji i powtórnej emisji fotonu. A to wszystko dzieje się w niewyobrażalnie małym ułamku sekundy. Jednak mimo ekstremalnie krótkiego żywota, wirtualne byty potrafią nieźle nabroić.    Dlaczego nigdy nie powstanie jakaś niematerialna cząstka? Ponieważ w naszym materialnym świecie nie ma miejsca na wymyśloną przez teologów niematerię. Jej istnienie to oni powinni udowodnić, w oparciu o fizykę i chemię jeżeli chcą, aby ich opowieści biblijne były uważane za prawdę.

   Ad 4. Wzajemne przenikanie się ciał materialnych opisuje zjawisko dyfuzji. Dyfuzja (łac. diffusio - rozprzestrzenianie) – to proces samorzutnego rozprzestrzeniania i przenikania się cząsteczek lub energii w każdym o, środku (o temperaturze T > 0 K) (np. w gazie, cieczy lub ciele stałym itd.), będący konsekwencją chaotycznych zderzeń cząsteczek dyfundującej substancji między sobą lub z cząsteczkami otaczającego ją ośrodka.
Jak do tej pory, żaden teolog nie udowodnił, że niemateria posiada budowę cząsteczkową. A tylko w tym przypadku można byłoby się zastanowić, nad możliwością wzajemnego przenikania się tych dwóch bytów. Ba nie tylko nie udowodnił, ale nigdy żaden z tych mędrców nie podjął żadnego wysiłku w celu udowodnienia możliwości zajścia takiego zjawiska.

   Ad 5. Wszystkie te cechy niematerii prowadzą nas do wniosku, że nie mogą w niej powstać żadne duchowe byty. To tak , jak gdybyśmy nabrali wody do czterech wiaderek i ochrzcili zawartość każdego wiaderka odpowiednio: niebiosa, anioł, diabeł, bóg. Następnie wlewamy to do napełnionej wodą wanny i co otrzymujemy? Jednolitą wodną substancję bez żadnego wyodrębnienia ani nazwy.

   Aby wyczerpać temat niematerii podejmiemy teraz próbę wyewoluowania z tej duchowej substancji pana Boga Jahwe.
Papier, szczególnie w Piśmie Świętym, jest bardzo cierpliwy i stoicko znosi wszelkiego rodzaju wypisywane na nim pomysły jak na przykład ten, że JHWH jest bytem, co oczywiście nie podlega żadnej dyskusji. Ale czy podlega On, działaniom czasu?

   Pisma natchnione zasypują nas opowieściami, w których umieszcza się niematerialne twory w ramach czasowych. Czas, gr. aiṓn - trwanie lub chrónos - następstwo, to kolejność występowania po sobie zjawisk i zdarzeń, stanowiąca przedmiot badań chronologii. Jednakże czas jako miara szybkości następujących po sobie zdarzeń może być stosowana jedynie do materialnych bytów. Przyczyna jest prosta. Czas jest po prostu czwartym wymiarem materii po długości, szerokości i wysokości.

   Wszyscy interesujący się Biblią, wiedzą, że Bóg o imieniu JHWH jest ponad czasowy, to znaczy nigdy nie miał ani początku, ani też nie będzie miał końca. Dlatego też nazywany jest często przedwiecznym. Jednakże stosowanie do świata duchów ram czasokresu ich trwania jest z powodu definicji czasu nonsensem.

Meritum

Z punktu widzenia fizyki rozmowa to proces fizyczny polegający na transmisji informacji za pomocą fal mechanicznych (akustycznych) lub elektromagnetycznych. Jest to interakcja między co najmniej dwoma układami (ludźmi/urządzeniami), w której energia jest przekazywana i przetwarzana.

   Na konwersacjach opiera się całe Pismo Święte. Nieziemskie istoty cały czas przekazują ludziom zarówno rozkazy lub prawdy wiary, jak i połajanki a nawet śmierć. Rozmowy są dwustronne, to znaczy wierny składa bogom (odpowiednio Logosowi, Jezusowi lub Jahwe) hołd, a czasami po prosu prosi o jakąś radę czy wyjaśnienie. Boskie przekazy mogą odbywać się w czasie dnia lub w nocy podczas snu wybrańca. Niekoniecznie będą to słowa, gdyż Bóg potrafi także przesyłać tak nierealistyczne wizje (Księga Apokalipsy), że niektórzy są skłonni je przyjąć jako bredzenie wariata.

   Wielu ludzi wierzy w Boga, ponieważ sądzą, że osobiście, na własne oczy ujrzeli kiedyś jego obraz – bądź anioła czy dziewicę w błękitnej poświacie, albo, że on kiedyś do nich przemówił. Dowód z osobistego doświadczenia dla ludzi, którzy wierzą, że przeżyli zdarzenie o podobnym charakterze, jest najbardziej przekonujący. Słabiej jednak przemawia do tych, którzy dysponują pewną wiedzą psychologiczną. - Richard Dawkins.
To jest święta prawda. Wielu ludzi jak np. ja doświadcza prawdy w powiedzeniu: gadał dziad do obrazu, a obraz do niego ani razu. Jednakże są tacy szczęśliwcy którzy na prawdę rozmawiali z bogiem, na  przykład siostra św. Faustyna Kowalska, zapisująca każdy boski przekaz w swoim dzienniczku, czy Peter Sutcliffe, zwany Rzeźnikiem z Yorkshire któremu Jezus dał rozkaz zabijania ludzkiego śmiecia, czyli prostytutek. W kilku przypadkach udało mu się tego dokonać, jednakże sąd miał inne zdanie w sprawie jego objawienia i skazał to na dożywocie. W. Bush powoływał się na głos Boga, gdy uzasadniał inwazję na Irak (szkoda, tylko że ten głos w swej łaskawości nie objawił mu również, że w Iraku nie ma broni masowego rażenia. Podobnie Hitler też był pewien, że Bóg zainspirował go do holokaustu.
 
   W szpitalach dla psychicznie chorych znaleźć można wielu różnych pacjentów: jedni uważają się za Napoleona albo Charliego Chaplina, część wierzy, że cały świat sprzysiągł się przeciwko nim i spiskuje, inni wreszcie, że potrafią przekazywać własne myśli bezpośrednio do głowy drugiego człowieka. Nie sprzeciwiamy się im, ale nikt nie traktuje ich poważnie, przede wszystkim dlatego, że mało kto je podziela.

   Trudno zarzucić nadmierny cynizm Samowi Harrisowi, który w The End of Faith (Koniec Wiary) napisał: Stworzyliśmy specjalne etykietki, nazwy dla ludzi, którzy żywią nie dające się uzasadnić przekonania. Kiedy są to przekonania bardzo rozpowszechnione, nazywamy takie osoby religijnymi. W rzadszych wypadkach mówimy o  szaleństwie, psychozach i urojeniach. Najwyraźniej zdrowie psychiczne jest funkcją częstości. A tymczasem przecież przez czysty historyczny przypadek w naszej kulturze uważa się za zdrowi, gdy ktoś wierzy, że Stwórca Wszechświata może usłyszeć jego myśli, natomiast objawem choroby psychicznej jest przekonanie, że On komunikuje się z tobą, wystukując polecenia na ramie okna sypialni alfabetem Morse'a. Oczywiście ludzie religijni w ogólności nie są szaleńcami, ale rdzeń ich wiary to szaleństwo.

   Moim zdaniem naiwność i łatwowierność ludzka jest nieograniczona jak nasz wszechświat. Można bardzo łatwo wmówić ludziom dosłownie wszystko, nawet i to, że się jest ich wnuczkiem i ogolić ich z życiowych oszczędności prosząc ich aby wspomogli go czy to w wydatkach na leczenie czy pomoc w wydostaniu się z jakiegoś życiowego dołka. Niewiarygodne, ale ci naiwniacy nie zadzwonią nigdy ani do prawdziwego wnuczka ani do żadnego z członków swojej rodziny aby potwierdzić te hiobowe wieści. Szybko płacą, a potem płaczą. Nie dziwmy się zatem, że bardzo łatwo zostać guru jakiejś sekty sprzedając łatwowiernym jakiś kit. Poniżej podaję przykład, jak łatwo ludziom zrobić wodę w mózgu.

   James Warren „Jim” Jones znany również jako Wielebny Jones (ur. 13 maja 1931 roku w Lynn, w stanie Indiana, zmarły 18 listopada 1978 w Jonestown w Gujanie) był amerykańskim kaznodzieją, założycielem i liderem apokaliptycznej sekty Świątynia Ludu. Jednakże co niektórzy członkowie tej grupy religijnej zdecydowali się na opuszczenie Świątyni Ludu, czemu Wielebny Jones się twardo sprzeciwiał.

         W 1978 roku zaniepokojony całą sytuacją kongresmen Leo Ryan  za namową grupy znanej jako Zatroskani Krewni zorganizował wyprawę do siedziby sekty w Jonestown. 18 listopada Ryan wraz z kilkoma dziennikarzami i adwokatami Jonesa dotarł do celu, gdzie przywitali go uśmiechnięci mieszkańcy kolonii. Leo Ryan uległ początkowo magii obozu i był pod wrażeniem entuzjazmu jego mieszkańców. Jednakże część ludzi wydawała się zastraszona, nie chcieli odpowiadać na stawiane pytania. Jeden z obozowiczów podał przybyłemu z Leo reporterowi kartkę z prośbą o pomoc w opuszczeniu obozu. W następstwie tego wywiązała się ostra dyskusja między kongresmenem a przywódcą sekty. Kongresmen zażądał kategorycznie pozwolenia na opuszczenie obozu przez chętnych do wyjazdu. Jim Jones w rozmowie odpierał wszelkie zarzuty, stwierdził także że każdy, kto chce, może opuścić kolonię. Ostatecznie kilka osób z kolonii zdecydowało się wrócić wraz z przybyłym kongresmenem do kraju. Po przybyciu na lotnisko grupa reporterów i powracających członków kolonii została zaatakowana. Tuż przed odlotem samolotu (były już włączone silniki) podjechał do nich traktor z doczepioną przyczepą. Po chwili znajdujący się na niej członkowie sekty otworzyli ogień do odlatujących. W wyniku ostrzału zginęło pięć osób, w tym kongresmen Ryan, a dziesięć zostało rannych.

   Tego samego dnia, wieczorem, członkowie sekty w czasie tak zwanej białej nocy dokonali zbiorowego samobójstwa przez zażycie cyjanku. Dzieciom truciznę zaaplikowano dożylnie lub doustnie. Sam przywódca sekty Jim Jones zginął od rany postrzałowej skroni, prawdopodobnie popełnił samobójstwo albo został zabity przez jednego ze swych wiernych. W efekcie w nocy z 18–19 listopada 1978 w Jonestown zginęło 909 osób. Udało się przeżyć trzem mieszkańcom kolonii, którzy uciekli, około 80 członków sekty nie było w momencie zbiorowego samobójstwa obecnych w obozie (m.in. przybrane dzieci Jima).

   W medycynie bardzo dobrze jest znany tak zwany kompleks mesjasza, czyli stan psychiczny, podczas którego jednostka uważa, iż została wybrana lub jej przeznaczeniem jest ocalenie pewnej grupy osób lub nawet całej ludzkości. Zwykle pojawia się u osób ze schizofrenią lub zaburzeniami afektywnymi dwubiegunowymi. Gdy kompleks mesjasza występuje w związku z pobytem w Jerozolimie lub Ziemi Świętej, jest on częścią szerszego tzw. syndromu jerozolimskiego.

   Z kolei kompleks Boga jest to stan umysłu, w którym dana osoba uważa, że posiada nadnaturalne uprawnienia lub nieograniczone możliwości. Osoba zazwyczaj uważa się za stojącą powyżej zasad społeczeństwa oraz że należy jej się z tego tytułu szczególna uwaga. Pojęcie stworzył psychoanalityk Ernest Jones. Antoni Kępiński zwraca uwagę na częstotliwość występowania tego Zaburzenia psychicznego.

   Poczucie boskiej wszechmocy nie jest rzadkim zjawiskiem w psychopatologii ostrych psychoz, zwłaszcza typu schizofrenicznego. Chorych z podobnym zespołem objawów można spotkać w każdym szpitalu psychiatrycznym, opisywani są oni w każdym klasycznym podręczniku psychiatrii.

Jak bezstronny człowiek może odróżnić prawdziwe boskie objawienie, od podszeptu diabła czy dewiacji własnego umysłu? W żadnym przypadku nie jest to możliwe, dla osoby wierzącej. Jeżeli przekaz dany Sutcliffe’owi o zabijaniu prostytutek będziemy uważali za wytwór jego chorego umysłu z powodu okrucieństwa, to i wydany Jozuemu rozkaz anihilacji ludności nieżydowskiej też możemy uważać za wytwór jego chorego umysłu podobnie jak rozkaz Boga dotyczący niezostawiania przy życiu czarownic i prostytutek.
Humorystycznie myślę, że w tym wypadku należy przeprowadzić test typu Mussoliniego. Wszedł o na stół i uroczyście powiedział. Panie Boże, jeżeli istniejesz to w tej chwili odezwij się do mnie. Jeżeli tego nie uczynisz, to znaczy to że nie istniejesz. I co powiecie? Bóg całkowicie oblał egzamin!
Dlatego takie osoby jak ja są całkowicie wolne od tego rodzaju dylematów, uważając istnienie jakiejkolwiek istoty wyższej od człowieka za wytwór fantazji.
96
BIBLIA - DYSKUSJE..... / Podążaj ścieżkami Pana
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Andrzejek dnia 01 Kwiecień, 2026, 10:57 »
PODĄŻAJ ŚCIEŻKAMI PANA

Ps 86:11 Naucz mnie, Panie, twojej drogi, abym chodził w twojej prawdzie; nakłoń moje serce ku bojaźni twego imienia.
Ps 25:4-5 Panie, daj mi poznać twe drogi, naucz mnie twoich ścieżek.
Prowadź mnie w twojej prawdzie i pouczaj mnie, bo ty jesteś Bogiem mego zbawienia; ciebie co dzień oczekuję.
Te dwa psalmy wyraźnie nas uczą, że powinniśmy we wszystkim naśladować Boga. Innym słowami, każde jego postępowanie powinno być dla nas drogowskazem. Człowiek jest wewnętrznie wyposażony w Duszę, która umożliwia moralne i duchowe rozeznanie. To ona wspiera w codziennym podążaniu za Bożymi ścieżkami.
Wydany po Soborze Watykańskim Katechizm Kościoła Katolickiego zbiera katolicką naukę o duszy w następujący sposób:
362. Osoba ludzka, stworzona na obraz Boży, jest równocześnie istotą cielesną i duchową. (...)
363. Pojęcie dusza często oznacza w Piśmie świętym życie ludzkie lub całą osobę ludzką(...) „dusza” oznacza zasadę duchową w człowieku.
365. Jedność ciała i duszy jest tak głęboka, że można uważać duszę za „formę” ciała; oznacza to, że dzięki duszy duchowej ciało utworzone z materii jest ciałem żywym i ludzkim; duch i materia w człowieku nie są dwiema połączonymi naturami, ale ich zjednoczenie tworzy jedną naturę.
366. Kościół naucza, że każda dusza duchowa jest bezpośrednio stworzona przez Boga nie jest ona „produktem” rodziców - i jest nieśmiertelna, nie ginie więc po jej oddzieleniu się od ciała w chwili śmierci i połączy się na nowo z ciałem w chwili ostatecznego zmartwychwstania.
367. Niekiedy odróżnia się duszę od ducha(...) rozróżnienie to nie wprowadza jakiegoś dualizmu w duszy.

Podążanie ścieżkami Pana kryje pewne niuanse. Bóg ofiarowuje Żydom nie należące do nich tereny i każe je generałowi Jozuemu opróżnić z ludności tubylczej. Ten dokładnie wypełnia polecenia Boga mordując mężczyzn, kobiety i dzieci. Tymi samymi ścieżkami podąża niejaki Hitler, który ofiarowuje Niemcom ziemię obiecaną w postaci Lebensraum (przestrzeń życiowa, czyli Europy i ZSRR. Angielskie przysłowie mówi: What's good for the goose is good for the gander - co jest dobre dla gęsi jest dobre dla gąsiora. Ponieważ przysłowia są mądrością narodów, więc Hitler jak i Jozue pozostają bez winy.

Jeszcze inny przykład: Wyprawy krzyżowe były organizowane przez papieży, zatem ponosili oni pełną odpowiedzialność za masowe mordy ludności cywilnej (szczególnie Żydów) która miała nieszczęście znajdować się na trasie ich marszu. Przykładem niech będzie masakra w Besiers i upadek Konstantynopola.

Papież Innocenty III ogłosił w 1209 roku krucjatę przeciwko katarom. Hrabia Tuluzy, Rajmund VI, który do tej pory tolerował ich na podległym sobie terenie, postanowił pojednać się z Kościołem i zgodził się wziąć udział w krucjacie. Z ramienia kościoła krucjacie przewodził legat papieski Arnaud Amaury, opat z Cîteaux.
21 lipca 1209 10-tysięczna armia krzyżowców podeszła pod miasto Béziers nad rzeką Orb, zamieszkane zarówno przez katolików, jak i katarów oraz Żydów. Dzień wcześniej Raimond-Roger Trencavel, wicehrabia Carcassonne i Béziers, przekonał mieszczan, że powinni się bronić i wytrzymać kilka dni, zanim nadejdzie odsiecz. Tymczasem ani fortyfikacje miejskie, ani mieszkańcy nie byli przygotowani do oblężenia. Mury były stare, od dawna nienaprawiane, bramy miejskie ledwie trzymające się na zawiasach, a mieszkańcy od dawna nieszkoleni w rzemiośle wojennym.
Krzyżowcy oblegli miasto. Zażądali wydania katarów przebywających w mieście. Odmówiono im. Dowódcy zebrali się na naradę, by opracować szczegóły oblężenia, gdy tymczasem na moście nad rzeką pojawił się tłum mieszczan wywijających białymi flagami, strzelających z łuków i rzucających kamienie, wszystko do wtóru głośnych okrzyków mających sprowokować krzyżowców. Kilku rycerzy rzeczywiście ruszyło na most, ale szybko zostali odparci, zostawiając jednego zabitego, którego tłum poćwiartował i wrzucił do rzeki. To sprowokowało licznych, a spragnionych łupów ciurów obozowych. Zaczęli gromadzić się coraz liczniej przed wejściem na most, a pod wieczór zaatakowali i chociaż uzbrojeni byli w większości jedynie w noże i drewniane pałki, furia ich ataku była nadzwyczajna. Mieszczan na moście zatłuczono pałkami w kilka chwil, po czym nastąpił nieskoordynowany, przez nikogo niedowodzony szturm. Atakujący pięli się na mury i gołymi rękoma wyrywali kamienie z zaprawy. Pod uderzeniami drągów, siekier i zaimprowizowanych taranów ustąpiły bramy i rankiem 22 lipca żądny krwi tłum wdarł się do miasta. 

W kościele wyrżnięto w pień 7000 ludzi, w tym mężczyzn, kobiety i dzieci, a nawet odprawiających mszę kapłanów. Podobnie było w kościele Saint-Nazaire i w miejskiej synagodze. Na ulicach miasta zabito dalsze kilka tysięcy. Ludzi mordowano w domach, które po obrabowaniu podpalano. Dopiero w tym momencie wojsko zdecydowało się wkroczyć do akcji. Rycerstwo zajęło się głównie odbieraniem ciurom zrabowanych dóbr i przeszukiwaniem tych miejsc, które uszły uwagi pierwszej fali rabusiów. Tymczasem miasto płonęło coraz większym ogniem. Wkrótce hełmy i kolczugi zaczęły parzyć. Oślepieni dymem zdobywcy rzucili się do ucieczki w panice, tratując się nawzajem, zostawiając na pastwę płomieni tych mieszkańców Béziers, którzy przeżyli masakrę.

W czasie ucieczki z miasta runął do rzeki most miejski, grzebiąc kilkudziesięciu niedawnych rabusiów. Na wieść o rzezi obrońców Béziers, część katarskich zamków poddała się bez walki. Namiestnik apostolski, opat Arnaud zdał papieżowi listownie następującą relację: Dzisiaj Wasza Świątobliwość, dwadzieścia tysięcy mieszkańców wydano mieczowi, niezależnie od posady, wieku czy płci. Po tak wielkiej rzezi ludzkiej miasto zostało splądrowane i spalone. W ten sposób dosięgła je zdumiewająca kara boska.
Wg Cezarego z Heisterbach, opat Arnaud zapytany przez krzyżowców, jak mają rozpoznać heretyków, którzy, wykorzystując to, że są przemieszani z katolikami, mogą się pod nich podszywać, a później powrócić do wiarołomstwa, miał odpowiedzieć: „Zabijcie wszystkich! Bóg rozpozna swoich” (łac. Caedite eos! Novit enim Dominus qui sunt eius). Ktoś może oponować, że powyżse fakty to chyba przesada, ale nie. Bóg wyraźnie, bez cienia wątpliwości stwierdza, że wszystko co się dzieje na Ziemi powstaje albo na jego rozkaz albo na rozkaz dany ludziom. Innymi słowami nic się nie staje bez jego zezwolenia, co zresztą potwierdza w poniższych cytatach.

Mamy zapewnienia proroka Izajasza 45:7 Ja tworzę światło i stwarzam ciemność, sprawiam pomyślność i stwarzam niedolę. Ja, Pan, czynię to wszystko. a także stwierdzenia: Prz 16: 9 Serce człowieka obmyśla jego drogę, lecz Pan kieruje jego krokami, oraz Prz 16:33 Los rzuca się w zanadrze, lecz jego rozstrzygnięcie pochodzi od Pana.

List do Efezjan 1:11 wyraźnie podkreśla, że wszystko się dzieje z boskiej woli: W nim, mówię, w którym też dostąpiliśmy udziału, przeznaczeni według postanowienia tego, który dokonuje wszystkiego według rady swojej woli;

Dn 4:35 Wszyscy mieszkańcy ziemi są uważani za nic. Według swojej woli postępuje z wojskiem niebieskim i z mieszkańcami ziemi, a nie ma nikogo, kto by wstrzymał jego rękę lub powiedział mu: Co czynisz?

Nawet trudne wydarzenia są pod Bożą kontolą: Hi 2:10 Czy tylko dobro będziemy przyjmować od Boga, a zła przyjmować nie będziemy?
Lm 3:37–38 Czyż nie z ust Najwyższego pochodzi zarówno zło, jak i dobro?

Według ludzkich zasad jest przewinienie jest i kara. Wg boskich zasad dobry i zły Żyd po śmierci udają się do Hadesu, gdzie złego nie czeka żadna kara. Dobry chrześcijanin udaje się po Sądzie Ostateczny w nagrodę do Nieba, a nieochrzczony lub zły człowiek pozostaje bezkarny „nigdzie” (według Słowa Bożego Nowego Testamentu) Natomiast wg ludzkiego słowa - Dogmatu, udaje się do Piekła. Ale nie zawsze. Ewangelia Łukasza (16:19–31) twierdzi, że Hades, w Nowym Testamencie, z magazynu cieni zmarłych zamienia się w komorę cierpienia z gorąca i pragnienia bogaczy.
97
BIBLIA - DYSKUSJE..... / Księga Daniela
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Andrzejek dnia 01 Kwiecień, 2026, 10:52 »
KSIĘGA DANIELA

WSTĘP

Tanach dzieli się na trzy główne części:
Tora (Prawo) – np. Księga Rodzaju, Księga Wyjścia
Prorocy (Nevi’im) – np. Księga Izajasza, Księga Jeremiasza
Pisma (Ketuwim) – m.in. Księga Psalmów, Księga Hioba oraz

Dlaczego Daniel jest w „Pismach”, a nie w „Prorokach”?
Charakter tekstu – księga zawiera głównie wizje apokaliptyczne i opowiadania dworskie, a nie klasyczne proroctwa kierowane do narodu.
Rola Daniela – w tradycji żydowskiej Daniel jest postrzegany raczej jako mędrzec i interpretator snów, a nie prorok w sensie takim jak Izajasz czy Jeremiasz.
Późniejsza redakcja księgi – Księga Daniela powstała stosunkowo późno (II w. p.n.e.), gdy zbiór proroków był już zamknięty. Aramejski w Księdze Daniela jest językowo późniejszy niż aramejski z V w. p.n.e. — to ma duże znaczenie dla datowania księgi.

Daniel czy Danel
Choćby byli pośród niej ci trzej mężowie: Noe, Daniel i Hiob, to oni przez swoją sprawiedliwość wybawiliby tylko własne dusze, mówi Pan Bóg. Ez 14:14

Oczywiście, nie może to być Daniel, którego znamy jako autora księgi Daniela, bo ten urodzi się dopiero trzy wieki później. Dlatego też logicznie należy go powiązać z legendą o Aqhacie, rozpowszechnioną na bliskim wschodzie od XIV-XIII wieku p.n.e. Legenda o Aqhacie to starożytny ugarycki epos zapisany w języku ugaryckim na glinianych tabliczkach odkrytych w Ugarit. Tekst stanowi jeden z najważniejszych przykładów literatury kananejskiej, ukazując wczesne motywy mitologiczne i refleksję nad losem człowieka.
Epos opisuje historię pobożnego i sprawiedliwego mędrca Danela, któremu bogowie w nagrodę za oddanie zsyłają syna – Aqhata. Bohater otrzymuje od boga Kothara potężny łuk, co budzi zazdrość bogini Anat. Po odmowie przekazania jej broni, Aqhatu zostaje zdradziecko zabity, a jego śmierć sprowadza klęski i żałobę. Opowieść kończy się niepełnym epizodem zemsty, co podkreśla tragiczność losu człowieka wobec kaprysów bogów.

Mądrość Daniela

Dn 1:17  Tym czterem młodzieńcom dał Bóg wiedzę i zrozumienie we wszelkim piśmie oraz mądrość. Ponadto Danielowi dał zrozumienie wszelkich widzeń i snów.
Gdy minęły dni wyznaczone przez króla, by ich przyprowadzić, przełożony dworzan wprowadził ich przed Nabuchodonozora. I król rozmawiał z nimi, ale nie znalazł się pośród nich wszystkich nikt taki, jak Daniel, Chananiasz, Miszael i Azariasz. I stanęli przed królem. We wszystkich sprawach mądrości i rozumu, o które pytał ich król, stwierdzał, że są dziesięciokrotnie bieglejsi od wszystkich magów i astrologów, którzy byli w całym jego królestwie. I Daniel był tam aż do pierwszego roku króla Cyrusa. Dn 1:18-21
Jednak fakty mówią same za siebie. Bóg obdarzył Daniela i jego towarzyszy chorym umysłem. Zamiast przedstawić im z nazwy cztery królestwa, powiązał je bez żadnego sensu z metalami. Ale to nie koniec tych bzdur. Po przeminięciu ostatniego z czterech królestw miało miało powstać następne, obejmujące rządy nad całym światem, w tym nad Eskimosami, Aborygenami i Sentinelezianami z Wyspy Pólnocnej Sentinel.
 . Po upadku czterech królestw, upadały następne, ale wszyscy wiedzą, że do dnia dzisiejszego nie nastąpiło królestwo obejmujące swoim zasięgiem cały glob. Wydaje mi się, że najbliżej tego zadania stał Ojciec Narodów Stalin, który podobnie jak Daniel był święcie przekonany, że jego komunizm zapanuje nad całym światem.
Ale chore umysły nie umarły wraz z Danielem. Do dnia dzisiejszego po świecie pętają się tabuny nawiedzonych, przekonanych o własnej potędze tłumaczenia snów. Ba, wydają nawet podręczniki jak np. Sennik Królowej Saby, Sennik Marzena czy Sennik Loffera, które jasno i bez złudzeń tłumaczą sens każdego snu. Inni z powodzeniem zajmują się przepowiadaniem przyszłości, widzeniami bez lornetki na odległość, czy czytaniem treści z zamkniętych kopert. Jeszcze inni widzą przyszłość człowieka zapisaną w gwiazdach układając horoskopy. Naprawdę, nie musimy wariatów szukać w Piśmie Świętym. Jest ich bowiem wystarczająca ilość w naszej rzeczywistości.

Złoty posąg
Dn 3:1 Król Nabuchodonozor wykonał złoty posąg o wysokości sześćdziesięciu łokci i szerokości sześciu łokci i postawił go na równinie Dura w prowincji Babilonu.
Babiloński łokieć to 0,514m. Po wykonaniu prostego obliczenia, wychodzi nam objętość posągu 48,9 m3 co  czyni nam 19320 kg złota. W VI wieku naszej ery była to niewyobrażalna ilość złota, gdyż kilkanaście razy przekraczała  możliwości wydobycia tego kruszcu przez wszystkie starożytne państwa. Zatem Złoty Posąg istnieje jedynie w bujnej fantazji Daniela.

Przygody w ognistym piecu
Dn 3:20 Najsilniejszym ludziom ze swego wojska rozkazał związać Szadraka, Meszaka i Abed-Nego i wrzucić do pieca rozpalonego ogniem.
Pomimo tego Jahwe wybawił z ognia trzech młodzieńców, bo przecież okazali się w jego oczach niewinni. Kilkanaście wieków później jego syn Jezus nie był tak jak on wyrozumiały, dla skazanych na podstawie wyroków Świętej Inkwizycji nie znał litości, i nie wybawił nikogo ze śmierci w płomieniach. Świadczy to, że skazani byli winni jak grzech.


Dariusz Med
Trej samej nocy Belszazar, król Chaldejczyków, został zabity. A Dariusz, Med, przejął królestwo, mając około sześćdziesięciu dwóch lat Dn 5:30-31.
Niestety, przykro mi to mówić, ale wygląda na to, że Dariusz Med po prostu przyśnił się Danielowi, a ten korzystając ze swojego niesłychanego daru tłumaczenie każdego snu, zaakceptował go w 100% nie wiedząc, że Bóg tylko sobie zażartował, gdyż w istocie taka postać nigdy nie istniała. Ale jest jeszcze jedno wyjaśnienie, a mianowicie, że że Daniel po prostu do reszty zwariował.

Wniosek końcowy
Od rozdziału 6-go Księgi Daniela widać postępującą chorobę umysłową autora, którą najwyraźniej widać w ostatnim rozdziale - 12-tym jego księgi, gdzie jego bezsensowne bredzenia doszły do apogeum.

Gdybym ja zaczął głosić i publikować podobne brednie, to moi najbliżsi natychmiast by skierowali mnie na szpitalne leczenie. To jest normalna reakcja społeczeństwa. U bardziej prymitywnych ludzi, jak np. u Indian w czasach kiedy jeszcze nie zaznali dobrodziejstw cywilizacji w postaci alkoholu, chorób wenerycznych czy bezsensownych mordów, człowiek dotknięty chorobą psychiczną był traktowany jako dotknięty przez Manitou, lub Wielkiego Ducha  i cieszył się pobłażaniem, wyrozumiałością, a nawet pewnym szacunkiem zgodnie z powiedzeniem: żyj i daj innym żyć. Ale przy tym nikt nie wierzył w głoszone przez niego absurdy. Na to potrzeba było cywilizacji.
98
BIBLIA - DYSKUSJE..... / Koniec Świata
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Andrzejek dnia 01 Kwiecień, 2026, 10:45 »
KONIEC ŚWIATA

Ludzkość ma dziwną słabość do własnego końca. Od tysięcy lat z uporem godnym lepszej sprawy wyznaczamy daty ostatecznej zagłady, jakby chodziło o premierę długo wyczekiwanego filmu. Problem w tym, że seans wciąż się nie zaczyna.
Już w czasach Jezus Chrystus atmosfera była gęsta. Według Ewangelii Mateusza mistrz, zmęczony sporami z faryzeuszami, roztoczył przed uczniami wizję iście kosmicznej katastrofy: słońce gaśnie, księżyc traci blask, gwiazdy spadają z nieba. Brzmi jak zwiastun widowiska z budżetem Hollywood.
Najciekawsze przyszło jednak chwilę później. Nie przeminie to pokolenie, aż się to wszystko stanie Mt 24:34 — padło z ust nauczyciela. Uczniowie mogli więc odetchnąć z ulgą. Wszystko jasne: koniec świata jeszcze za ich życia. Nie trzeba planować emerytury.

   Pierwszych chrześcijan bardzo denerwowało niedotrzymanie powyższej obietnice przez ich guru, dlatego też wyznaczano coraz to bardziej fantastyczne terminy pojawienia się tego wydarzenia, które przedstawiłem poniżej.
375-400 rok - taką datę kónca świata wyznaczył św. Marcin z Tours
992 rok Wielki Piątek - Święto Zwiastowania miało być terminem końca świata. Obliczenia chrześcijanie oparli na Księdze Objawienia.
1412 rok to następna data końca świata wyliczona przez św. Marcina z Tours.
20 luty 1524  to z kolei zapowiedź Potopu skalkulowanego przez Johannesa Stoefflera
Od zapowiedzi Jezusa minęły dwa tysiące lat i… cóż, wygląda na to, że kalendarz się nieco rozjechał.
Nie jest to zresztą przypadek odosobniony. Historia pełna jest ludzi, którzy z niezachwianą pewnością wiedzieli, kiedy wszystko się skończy. Każde stulecie ma swoich proroków zagłady, swoje daty graniczne i swoje spektakularne rozczarowania. A mimo to mechanizm działa dalej — jak zepsuty zegarek, który nigdy nie pokazuje właściwej godziny, ale za to robi to z ogromnym przekonaniem.

Nawet współczesność nie jest wolna od tej pokusy. Wystarczy wspomnieć choćby przypisywane wizje Ojciec Pio, gdzie wichury, wstrząsy i pojawienie się szatana miały zwiastować finał wszystkiego. Brzmi dramatycznie, ale jak dotąd — bez skutku.
Może więc problem nie polega na tym, że świat ma się skończyć, tylko na tym, że my bardzo chcemy znać datę. Bo wtedy wszystko staje się prostsze: sens, cel, kierunek. Tymczasem rzeczywistość uparcie odmawia współpracy.
I tak żyjemy dalej — między jedną a drugą zapowiedzią końca świata, który najwyraźniej nie ma zamiaru nadejść zgodnie z harmonogramem.

Zdaniem Baby Wangi, popularnej wieszczki z Półwyspu Bałkańskiego, zanim nastąpi zagłada, całą powierzchnię ziemskiego globu skuje lód. Na skutek braku możliwości uprawy roślin i hodowli zwierząt ludzie będą głodować i chorować.

Święta siostra Faustyna Kowalska ze zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia. przepowiedziała swoim dzienniczku, że w owym dniu nastąpi ciemność, rozjaśniona wyłącznie znakiem krzyża na niebie.

Rok 1000 przyniósł sporo strachu i stanów histerii wśród społeczeństwa. Millenaryzm był wówczas jednym z bardziej powszechnych poglądów. Z tego właśnie względu uznano, że po 31 grudnia 999 nastąpi koniec świata. Sprzedawano i rozdawano dobra ziemskie lub oddawano majątki na rzecz kościoła.

Apokaliptyczne wróżby sprawiły, że chłopi, mając w perspektywie zbliżającą się zagładę stwierdzili, że nie ma sensu obsiewać pól. By zapobiec klęsce i uniknąć głodu, władca Sylwester II posłał wojsko, by skłonić ludzi do rolnictwa w Państwie Kościelnym. Przymus ten miał uchronić ludność od braku pożywienia w ewentualnym roku następnym. Ludność organizowała pielgrzymki na Wschód, by spotkać się z Chrystusem w Jerozolimie.

Ciężarna dziewica Southcott (1750-18140) była angielską samozwańczą prorokinią, która początkowo związana była z ruchem metodystycznym. Z czasem zaczęła twierdzić, że otrzymuje boskie objawienia i posiada szczególną misję od Boga. Pisała liczne broszury (ponad 60), w których opisywała swoje wizje i przepowiednie.
Zyskała ogromną popularność — liczba jej zwolenników sięgnęła nawet ok. 100 000 osób, co pokazuje, jak silny był wówczas klimat religijnego oczekiwania i podatności na charyzmatycznych przywódców. Southcott utożsamiała się z symboliczną postacią z:Apokalipsa św. Jana. Chodzi o wizję niewiasty obleczonej w słońce, z księżycem pod stopami i koroną z gwiazd — interpretowaną przez nią jako zapowiedź jej własnej roli. W wieku 64 lat ogłosiła, że: jest dziewicą, jest w cudownej ciąży, urodzi Mesjasza, a 19 października 1814 nastąpi koniec świata. Wraz z tymi zapowiedziami rzeczywiście zaczęto obserwować u niej powiększenie brzucha, co dodatkowo wzmacniało wiarę jej zwolenników. Ale przepowiednia się nie spełniła: nie doszło do narodzin dziecka ani końca świata, Southcott zmarła 24 grudnia 1814 roku. Jej wyznawcy początkowo wierzyli, że: zmartwychwstanie, lub że cud jeszcze nastąpi. Jednak autopsja wykazała, że nie była w ciąży — najprawdopodobniej objawy były wynikiem choroby (często sugeruje się tzw. ciążę urojoną lub schorzenia jamy brzusznej).

Postać Williama Millera była kluczowa dla powstania ruchu millenarystycznego w XIX wieku, szczególnie w Stanach Zjednoczonych. Miller próbował obliczyć datę powrotu Jezusa na podstawie proroctw biblijnych, głównie z Księga Daniela. Cytowany  fragment odnosi się do wersetu Dn 8:14 - I powiedział do mnie: Aż do dwóch tysięcy trzystu wieczorów i poranków. Wtedy świątynia zostanie oczyszczona. Miller przyjął kilka kluczowych założeń:
„2300 wieczorów i poranków” = 2300 lat (stosował tzw. zasadę „dzień za rok”,
Początek tego okresu powiązał z wydarzeniami historycznymi dotyczącymi odbudowy Jerozolimy (ok. 457 r. p.n.e.).
Po dodaniu 2300 lat doszedł do wniosku, że powrót Jezusa nastąpi około 1843–1844 roku.
Czas minął i nic szczególnego się nie wydarzyło. Mimo to, zwolennicy baptysty nie zatracili wiary. W wyniku kolejnych dysput i analiz badań przesunięto datę końca świata na 18 kwietnia. Również i tego dnia nic się nie wydarzyło. Datę znów przełożono, tym razem na 22 października. Bez efektu. William Miller wyczekiwał nadejścia Armagedonu do końca swych dni (zmarł pięć lat później, w 1849 roku). Gdy kolejne daty pokazały, że przepowiednia się nie spełnia, wierni zaczęli występować z ruchu. Czas ten nazwano "Wielkim Rozczarowaniem", ze względu na to, że zaślepieni zwolennicy Millera sprzedali majątki i porzucili dotychczasową pracę, by odpowiednio przygotować się na powtórne przyjście Chrystusa.

Wiara w zbliżający się koniec świata może prowadzić do tragicznych konsekwencji. Jednym z najbardziej wstrząsających przykładów jest historia komety Hale-Bopp oraz działalność sekty Heaven’s Gate.
Kometa została odkryta w 1995 roku przez dwóch badaczy – Alan Hale oraz Thomas Bopp. Była ona wyjątkowo jasna i przez długi czas widoczna gołym okiem, co wzbudzało ogromne zainteresowanie, ale także niepokój. Dla wielu osób jej pojawienie się stało się źródłem irracjonalnych lęków i spekulacji dotyczących nadchodzącej zagłady.

Szczególnie dramatyczne skutki miały te przekonania wśród członków sekty Heaven’s Gate. Grupa ta powstała w latach 70. XX wieku, a jej przywódcą był Marshall Applewhite. Wyznawcy wierzyli, że za kometą Hale’a-Boppa ukrywa się statek kosmiczny, który ma ich zabrać na „wyższy poziom istnienia”. Uważali, że jedynym sposobem na opuszczenie Ziemi i uniknięcie nadchodzącej zagłady jest śmierć.
W marcu 1997 roku 39 członków sekty popełniło zbiorowe samobójstwo. Byli do tego starannie przygotowani – zażyli truciznę, popijając ją alkoholem, a następnie doprowadzili do uduszenia zawiązując sobie na głowie foliowe torby. Wszyscy byli jednakowo ubrani, co dodatkowo podkreślało ich podporządkowanie grupie i ideologii. Wierzyli, że w ten sposób ich dusze opuszczą ciała i zostaną przeniesione na pokład statku kosmicznego.
Historia ta pokazuje, jak niebezpieczne mogą być skrajne przekonania, szczególnie gdy łączą się z manipulacją i ślepą wiarą w autorytet przywódcy. Strach przed końcem świata oraz obietnica ocalenia mogą doprowadzić do utraty zdolności racjonalnego myślenia i podejmowania decyzji, co w skrajnych przypadkach kończy się tragedią.

Koniec świata 2000
Podobnie jak w czasach, gdy zbliżał się rok tysięczny, tak i 13 lat temu popłoch wywoływał rok 2000. Powszechna prawda o dawnych lękach powróciła w obliczu okrągłej daty. Pomimo upływu tysiąca lat, przypomniały się średniowieczne motywy i obrazy. Koniec drugiego tysiąclecia obfitował w gorączkowe poszukiwania wskazówek na przyszłość. Ludzie obawiali się nadejścia końca świata, który miał być znakiem końca wieku XX. Fantastycznym wizjom nie było końca. Autor książki "Kod Biblii", Michael Drosnin, odnalazł obrazy zagłady świata na łamach pierwszych pięciu ksiąg Starego Testamentu. Między wierszami udało mu się przeczytać, że nastąpi ona w wyniku "atomowego holokaustu". Co jednak miało się kryć pod tą frazą, tego nikt nie wie.
Inne proroctwo w odniesieniu do roku 2000 pochodziło od Richarda Noone’a, który zapowiedział, że zagłada nastąpi 5 maja, w wyniku ulokowania się w jednej linii wszystkich planet Układu Słonecznego. Rzadkie zjawisko astronomiczne miało spowodować, że Ziemię pokryje lód z obu biegunów. Według niego zapowiedź tych wydarzeń była od wieków skryta w Wielkiej Piramidzie w Gizie.

Wizja końca świata wiązana była przez niektórych z poglądem millenaryzmu. Uwadze proroków uszedł fakt, że milenijny przełom dotyczy wyłącznie chrześcijan. Dla Chińczyków bowiem wówczas minęło już ponad 4 700 lat! Data zagłady w roku 2000 została wskazana również przez Kasjopejan. Zapowiadali oni, że pojawi się wtedy krzyż kosmiczny wraz z zaćmieniem Słońca. W Ugandzie na przełomie XX i XXI wieku około pół tysiąca członków apokaliptycznej sekty popełniło samobójstwo na wieść o zbliżającym się Armagedonie. Byli to zwolennicy Ruchu na rzecz Przywrócenia Dziesięciu Przykazań Bożych. Afrykańska sekta dokonała samospalenia. Wśród ofiar tego zdarzenia były także dzieci.

Popłoch wśród ludności wywoływała wizja światowego chaosu spowodowanego przez błąd roku 2000. Mógł on wystąpić w komputerach ze starszym oprogramowaniem i wywołać awarię wielu urządzeń na świecie. Dodatkowo miał spowodować uszkodzenie światowej komunikacji, systemów bankowych i elektrowni atomowych. Pod koniec roku 1999, przed zbliżającym się wielkimi krokami końcem świata, na ulicach polskich miast można było natknąć się na ludzi, którzy rozdawali ulotki z ofertą swych kościołów. Reklamy traktowały o zbliżającym się końcu oraz przypominały o tym, że to ostatnia chwila, by "zorganizować sobie" zbawienie. Ludzie mieli problem z wyborem właściwej ścieżki, ponieważ każda ulotka z osobna zapewniała, że to właśnie ten kościół może zapewnić zbawienie. Przed sylwestrem Mormoni ogłosili wszem i wobec, że zamknęli listę nowych wyznawców. Ten, któremu nie udało się zapisać, utracił jedyną i niepowtarzalną szansę i nie zostanie zbawiony!
Kolejny koniec świata nie nastąpił 21 maja 2011 roku, choć Howard Camping zapewniał, że tak właśnie się stanie. Końce świata przychodzą i odchodzą, a my nadal istniejemy…

Świadkowie Jehowy od samego początku swojej działalności włożyli niezwykłe zaangażowanie w poszukiwanie daty Końca Świata. Od wydania pierwszego numeru „Strażnicy” w lipcu 1879 roku minęło już ponad sto lat, a przepowiednie dotyczące końca świata pojawiały się w ich literaturze tak często, że powstało nawet powiedzenie: „co trzy lata koniec świata”.

Już w 1799 roku, według publikacji Harfa Boża, można było dostrzec oznaki „czasu końca”. W 1874 roku pastor Charles Taze Russell nauczał, że od tego roku trwa druga obecność Chrystusa i że jest to moment rozpoczęcia zmiany w Bożym działaniu na ziemi.

W początkach XX wieku zwracano uwagę na znaczenie Wielkiej Piramidy w Gizie jako symbolicznego potwierdzenia proroctw biblijnych. Interpretacje pomiarów piramidy początkowo wskazywały na rok 1874 jako moment duchowego przybycia Oblubieńca, później jednak uznano, że właściwym rokiem początku wielkiego ucisku jest 1914. Wydarzenia przewidywane na 1910 i 1915 rok dotyczyły sprawdzania „wiernych członków oblubienicy” oraz obalenia obecnych systemów rządów i kościołów.

Kolejne daty, jak 1918 i 1925, wiązały się z przewidywanym upadkiem chrześcijaństwa i ustanowieniem Królestwa Bożego. 1925 rok miał przynieść powrót do życia wiernych mężów Izraela i objęcie przez Abrahama obiecanego dziedzictwa. Gdy przewidywania te nie spełniły się, daty przesuwano na 1931 i 1932 rok, obserwując jednocześnie napięcia międzynarodowe, które prowadziły do wybuchu wojny światowej.

W kolejnych dekadach Świadkowie Jehowy nadal wyznaczali czas Armagedonu, przewidując go m.in. w 1941 roku jako moment intensyfikacji pracy ewangelizacyjnej oraz w 1975 roku, uznawanym za zakończenie 6000 lat istnienia człowieka na ziemi i początek siódmego tysiąclecia pod panowaniem Królestwa Bożego. Siódmy dzień żydowskiego tygodnia, sabat, miał symbolicznie przedstawiać ten okres odpoczynku i odnowy dla ludzkości.

Proroctwa te w XX wieku łączono z interpretacjami Objawienia św. Jana. W 16 rozdziale wiersze 14–16 opisują „wielki dzień Boga Wszechmogącego”, zwany Armagedonem. Zgodnie z interpretacją Świadków Jehowy, wojna ta miała rozegrać się w XX wieku, a jej przebieg miał spełnić proroctwa dotyczące wojen światowych, głodów i trzęsień ziemi.

W ten sposób historia Świadków Jehowy ukazuje nieustanne próby przewidzenia Końca Świata, bazujące na biblijnych proroctwach, interpretacjach historycznych i symbolice Wielkiej Piramidy. Choć wiele dat okazało się nietrafnych, literatura tego ruchu pozostaje świadectwem ich konsekwentnego i szczegółowego poszukiwania momentu, w którym według nich ludzkość wejdzie w nowe, boskie porządki.

Obecnie mamy chwała Bogu XXI wiek i mimo tylu pomyłek mechanizm wciąż działa. Wciąż pojawiają się nowe przepowiednie, nowe daty, nowi prorocy.
Może więc problem nie polega na tym, że świat ma się skończyć. Problem polega na tym, że bardzo chcemy znać datę.
Bo data porządkuje wszystko. Nadaje sens, kierunek, pozwala zamknąć rachunki. Tymczasem rzeczywistość uparcie odmawia współpracy. Koniec świata nie nadchodzi zgodnie z harmonogramem — i wygląda na to, że nie zamierza.
I tak żyjemy dalej, między jedną a drugą zapowiedzią apokalipsy. Trochę rozczarowani, trochę rozbawieni, a trochę — co tu kryć — wciąż czekający na ten wielki finał, który najwyraźniej nie ma zamiaru się rozpocząć.
Na razie więc pozostaje nam jedno: płacić rachunki, siać zboże i planować przyszłość. Wbrew wszystkim prorokom. Bo jak pokazuje historia — to właśnie przyszłość ma największą skłonność do… nadchodzenia.

Ludzie, którzy nie kierują się przekonaniami religijnymi, znajdują się w wyjątkowo komfortowej sytuacji – swoje życie i poglądy opierają na nauce, która pozwala przewidzieć los naszej planety w sposób logiczny i przewidywalny. Chociaż perspektywa końca świata może wydawać się przerażająca, nauka daje nam pewien rodzaj spokoju: wiadomo, czego się spodziewać i kiedy mogą nastąpić zmiany.

Kosmiczne zagrożenia: niespodziewany koniec świata Najbardziej dramatycznym scenariuszem byłoby uderzenie ogromnej asteroidy, zdolnej unicestwić życie na Ziemi. Podobne zdarzenie miało miejsce 66 milionów lat temu, kiedy w nasz glob uderzyła asteroida o średnicy około 15 km, wywołując masowe wymieranie gatunków, w tym dinozaurów. Na szczęście życie przetrwało, ale przypomnienie o tej katastrofie pokazuje, jak kruche jest istnienie naszej planety. Niebezpieczeństwo wciąż istnieje – każdy większy fragment kosmicznego gruzu może powtórzyć tamtą katastrofę. Zderzenie z planetoidą nie jest teoretyczne – około 4,5 miliarda lat temu jedna z nich doprowadziła do powstania Księżyca. Kosmos może jeszcze pokazać swoje nieprzewidywalne oblicze.

Słońce i długofalowe zmiany: pewny koniec świata
Innym, nieuniknionym scenariuszem jest powolna ewolucja Słońca. Nasza gwiazda urodziła się około 4,6 miliarda lat temu i znajduje się obecnie w połowie swojego życia, stabilnie spalając wodór. W kolejnych 4–5 miliardach lat jej jasność będzie stopniowo wzrastać, przynosząc dramatyczne zmiany dla życia na Ziemi. Za około miliard lat Słońce będzie jaśniejsze o 10–15%, co spowoduje topnienie lodowców i problemy dla życia wodnego. Rośliny mogą mieć trudności z fotosyntezą. Za 1,5–2 miliarda lat oceany mogą zacząć parować, a życie na powierzchni ograniczy się do ekstremalnych środowisk – głębokich oceanów czy podziemnych źródeł.
Za pięć miliardów lat Słońce przekształci się w czerwonego olbrzyma. Jego promieniowanie i ekspansja mogą pochłonąć Ziemię lub całkowicie ją spalić. Po odrzuceniu zewnętrznych warstw pozostanie jedynie białym karłem – małym, gęstym i stopniowo stygnącym obiektem. Całkowity czas życia Słońca szacuje się na około 10–11 miliardów lat.

Zagrożenia od człowieka: przyspieszony koniec świata
Człowiek, choć stosunkowo młody w skali historii Ziemi, od samego początku wykazuje destrukcyjny wpływ na siebie i środowisko. Najważniejsze zagrożenia to:

1. Zmiany klimatyczne – globalne ocieplenie wywołane emisją gazów cieplarnianych może prowadzić do podnoszenia się poziomu mórz, ekstremalnych zjawisk pogodowych i masowego wymierania gatunków. Raporty IPCC ostrzegają, że jeśli nie ograniczymy emisji CO₂, dramatyczne skutki mogą nastąpić w ciągu 50–100 lat.

2. Wojny nuklearne – konflikt nuklearny może spowodować natychmiastową śmierć milionów ludzi oraz wywołać „zimę nuklearną”, czyli gwałtowne ochłodzenie klimatu z powodu pyłu blokującego światło słoneczne, prowadząc do głodu na skalę globalną.

3. Pandemie i biohazard – działalność człowieka zwiększa ryzyko wycieku niebezpiecznych patogenów z laboratoriów oraz szybkiego rozprzestrzeniania się nowych chorób w wyniku podróży i zmian środowiskowych.

4 Katastrofy ekologiczne i utrata bioróżnorodności – masowe wylesianie, zanieczyszczenie oceanów i nadmierna eksploatacja zasobów mogą doprowadzić do kolapsu ekosystemów. Utrata kluczowych gatunków i równowagi ekologicznej w dłuższej perspektywie zagrozi przetrwaniu człowieka.

Nauka uczy nas, że koniec świata może mieć różne przyczyny – od kosmicznych katastrof, przez naturalny cykl życia gwiazd, po destrukcyjne działania człowieka. Jednocześnie pozwala planować, przewidywać i – choćby w ograniczonym stopniu – chronić siebie i planetę. Świadomość zagrożeń nie jest powodem do lęku, lecz do odpowiedzialnego działania i docenienia kruchości życia na Ziemi.
99
BIBLIA - DYSKUSJE..... / Kara boska
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Andrzejek dnia 01 Kwiecień, 2026, 10:36 »
KARA BOSKA 

Człowiek
Na temat wymierzania przez Najwyższego kar za przekroczenie jego przykazań, w chrześcijaństwie jest szereg powiedzeń, z których najbardziej znane to:
Boskie młyny mielą powoli, ale nieuchronnie, oraz
Pan Bóg nierychliwy, ale sprawiedliwy.
Te ludowe mądrości mają również częściowe odbicie w następujących przekazach Pisma:
Na 1:3 Pan jest nieskory do gniewu i wielki w mocy, a winnego nie uniewinni. Droga Pana jest w wichrze i w burzy, a obłok jest prochem pod jego stopami.
Ga 6:7 Nie łudźcie się, Bóg nie da się z siebie naśmiewać. Co bowiem człowiek sieje, to też żąć będzie.
Nie da się jednak zaprzeczyć, że boska sprawiedliwość w przeważającej ilości przypadków rozciąga się w czasie, a w pewnych przypadkach grzesznika nie spotyka na tym ziemskim łez padole kompletnie żadna kara.
To zjawisko zauważyli już Żydzi, dlatego w swoim piśmie (Stary Testament) zawarli szereg celnych rad i uwag, mających zastępować opieszałość Pana. Dla przykładu, Kto by złorzeczył ojcu albo matce, winien być ukarany śmiercią. Wj 21:17, a jeśli nas uderzą - zabić - Kto by uderzył swego ojca albo matkę, winien być ukarany śmiercią Wj 21:15.

Pomiędzy Starym a Nowym Testamentem jest też zasadnicza różnica - w Starym Bóg bardzo często osobiście bierze sprawiedliwość w swoje ręce i na pniu karze przestępcę, przeciwnie niż to się dzieje w Nowym, gdzie jego założyciel Jezus preferuje raczej łagodność i wyrozumienie dla przestępców, powtarzając na przykład jak mantrę: nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni Mt 7:1, lub w przypadku złapanej na gorącym uczynku cudzołożnicy głosi: Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamieniem J 8:7.
Taka łagodność w religii katolickiej, wydaje się przynajmniej w oczach wyznawców tej wiary mieć to pewien sens, gdyż pozwala grzesznikowi dać czas na opamiętanie się i zmianę swojego stylu życia, ewentualnie  poczekanie na Sąd Ostateczny. Dla niecierpliwych Kościół wprowadził instytucję spowiedzi, pojęcie żalu doskonałego, pokutę i rozgrzeszenie, a często nawet odpust zupełny.
W przeciwieństwie do tych przekonań, Żydzi stoją na stanowisku, że do przebaczenia upoważniony jest tylko i wyłącznie Bóg, a grzesznik musi nosić swój bagaż grzechów aż do śmierci. Oczywiście w religii judaistycznej jest szereg zaleceń, co powinien uczynić grzesznik. Przede wszystkim powinien zadośćuczynić spowodowaną krzywdę i uzyskać przebaczenie pokrzywdzonego, wyrazić żal i postanowić poprawę. Jednak to nie załatwia sprawy, bowiem grzesznik do śmierci nie może mieć pewności czy Bóg mu przebaczył czy nie, a to jest najważniejszy element i straszak przed popełnianiem błędów.
Na kanwie porównywania tych dwóch systemów wydać wyraźnie pogląd Żydów, którzy stoją na stanowisku, że żaden człowiek nie może zostać plenipotentem Boga w sensie przebaczania grzechów gdyż każdy człowiek jest mniejszym czy większym grzesznikiem. Udowodnili to niejednokrotnie nie tylko katoliccy księża, ale nawet papieże, których wybryki poświadczyły prawdę, że nie nadawali się nie tylko do pasania owieczek, ale nawet świń.

Duchy
Jeżeli chodzi o karanie duchów, to od razu widać ostrą różnicę pomiędzy Starym a Nowym Testamentem. W tym pierwszym nie ma winnych duchów, bowiem wszystkie, nawet te złe są wysłannikami Boga działając z jego plenipotencji i są mu ślepo posłuszne. Na przykłada taki anioł - Ha Satan działa jako boski oskarżyciel (przypadek Hioba) , a Duch Kłamstwa na rozkaz Boga postanawia zwieść króla Achaba.
Pojawiają się jednakże takie postacie jak Azazel czy Lewiatan, które stworzył Jahwe w niewiadomym dla nas celu. Jednakże nie są to żadne złe duchy, a po prawdzie to nie wiadomo czym są. Po prostu istnieją, ale nigdzie nie ma ani słowa że mogą szkodzić ludziom czy Bogu. Można je traktować na równi z innymi zwierzętami.
Dla odmiany w nowym Testamencie aniołowie postanowiły się w niewyjaśnionych przez NT okolicznościach, ni z tego ni z owego się zbuntować. Nowy Testament jest pod tym względem dziurawy jak sito, bowiem nie mówi nam którzy z aniołów i której klasy ( np. serafin, cherubin czy chaszmalim) się zbuntowały, ani jaka była ich totalna liczba. Nie podaje nam również przyczyny ich buntu, a to jest najważniejszy element w tej całej sprawie.
Jest jednak drugi aspekt tej sprawy. W 2 Liście Piotra 2:4 czytamy: Bóg nie oszczędził bowiem upadłych aniołów, lecz wtrącił ich do ciemności piekielnych, gdzie oczekują na sąd. Logika sugeruje, że skoro buntownicy zostali uwięzieni, to na świecie nie ma już zbuntowanych aniołów. Jednak rzeczywistość biblijna wydaje się bardziej złożona: teksty Pisma Świętego wskazują, że buntownicy podzielili się na różne klasy – na przykład duchy nieme, legiony czy smoki – i wciąż realizują swoją zgubną dla człowieka działalność.
Dlatego, chociażby z tej tylko przyczyny, nie można uważać NT za prawdziwe słowo boże. Ale skoro mleko się już wylało, to możemy przystąpić do dalszego ciągu wydarzeń.
Mamy na przykład parę cytatów mówiących o fakcie, że wszelkie dobro i zło ma swój początek w Bogu.
Iz 45:7 To Ja stworzyłem światłość i ciemność. To Ja zsyłam dobrobyt i nieszczęścia. To Ja, Pan, robię to wszystko.
Lm 3:38 Czy nie z ust Najwyższego pochodzi zarówno zło, jak i dobro?
Am 3:6 Czy lud się nie przerazi, gdy ktoś w mieście w róg zadmie? Czy zdarza się w mieście coś złego, czego Pan by nie zrządził?

   Na tym tle rodzi się ważne pytanie: dlaczego Bóg dopuścił bunt swoich synów? Na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Można jedynie przypuszczać, że Bóg postanowił, iż od pewnego momentu ich zadaniem będzie wyłącznie szkodzenie ludzkości. Prawdopodobnie sam nie mógł już skutecznie powstrzymać rozprzestrzeniania się zła na świecie.
   Ale po co miałby to robić? Mógłby po prostu zastosować inną zasadę postępowania i zacząć rozpowszechniać tylko dobro, które w końcu całkowicie zlikwidowałoby zło. Podobny system działa w świecie zwierzęcym, gdzie poszczególne gatunki nie tępią siebie nawzajem i, co najważniejsze, nie niszczą własnego środowiska.
Jednak takie działanie całkowicie wyeliminowałoby sens istnienia Boga, który zostałby zmuszony udać się na emeryturę. Tyle że bezczynność mogłaby go zniszczyć, dlatego wybrał ciągłe prowokowanie ludzi do działań przeciw sobie.

W Nowym Testamencie Bóg, Logos, stworzył 11 klas złych duchów, które szkodziły ludziom. Zwalczaniem ich z zapałem zajął się jego syn Jezus wraz ze swoimi akolitami.
Niestety, była to walka Don Kichota z wiatrakami i nie przynosiła większych efektów. Duchy mnożyły się w piorunującym tempie, ponieważ Jezus i jego pomocnicy ograniczali się jedynie do wyganiania ich z jednego miejsca do drugiego.
Teraz rodzi się zasadnicze pytanie: dlaczego Logos nie uśmiercił tych złych duchów, skoro doskonale widział, że wracają jak gumka recepturka i nadal szkodzą ludziom ?

Odpowiedź Kościoła.
Logos nie „uśmiercił” złych duchów, bo ich obecność służy nauce, wolnej woli i duchowemu wzrostowi ludzi. Wyganianie duchów jest sygnałem, że zło można pokonać, ale nie w sposób natychmiastowy ani jednostronny.

Mój argument.

Obecność złych duchów w sposób istotny posłużyła duchowemu wzrostowi ludności. W organizowanych przez Papieży wyprawach Krzyżowych zginęło około miliona ludzi niekoniecznie okupantów Jerozolimy. Byli to przeważnie cywile, którzy mieli nieszczęście znaleźć się na trasie przemarszu krzyżowców. Łupem tych zbrodniarz padali zarówno mężczyźni jak i kobiety i dzieci. Jaka z tego wypłynęła moralna nauka? To wyraźnie pokazała I wojna światowa podczas której poległo około 30 mln ludzi. Ludzie dalej moralnie się rozwijali do tego stopnia, że podczas ostatniej wojny światowej można było swobodnie mówić o liczbie zabitych 85 milionów.

Kościół Katolicki cały czas zawodzi o bożym miłosierdziu zapominając że działa ono jedynie na korzyść zbrodniarzy a nigdy pokrzywdzonych. Zawsze zbrodnie są usprawiedliwianie głupim argumentem wolnej woli człowieka i niemożności jej likwidacji, przez Najwyższego, gdyż wg nich, człowiek stał by się automatem. Zaślepieni swoimi ideałami teolodzy nigdy nie zdali sobie sprawy, że wolna wola nic nie ma wspólnego z grzesznym postępowaniem człowieka. To nie wolna wola pcha go do grzechu, ale stworzony przez Boga jego wredny od samego początku charakter.

Jeśli grzech byłby wynikiem wolnej woli, to w momencie stworzenia człowiek byłby neutralny moralnie i w pełni zdolny do wyboru dobra lub zła. Historia religijna i literacka pokazuje jednak, że nawet niewinne dzieci wykazują skłonności do egoizmu i agresji, co sugeruje, że wrodzony charakter predysponuje do grzechu, niezależnie od wolnej woli.
Nawet osoby o wyraźnym poczuciu moralności często ulegają pokusom lub robią coś złego w sytuacjach stresowych czy nagłych, co wskazuje, że charakter, a nie świadoma decyzja, steruje postępowaniem.
Wolna wola może istnieć teoretycznie, ale praktyczne działanie człowieka jest zdeterminowane przez jego wrodzone cechy.
100
BIBLIA - DYSKUSJE..... / Odp: J 8,1-11
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Andrzejek dnia 01 Kwiecień, 2026, 09:59 »
Opowieść o cudzołożnicy pochodzi z Ewangelii Jana (J 8,1–11). Żydowskie prawo Tory nakazywało ukamienowanie osoby przyłapanej na cudzołóstwie (Wj 20,14; Pwt 22,22). Tak więc formalnie Jezus był Żydem i żył w społeczeństwie, w którym obowiązywały te przepisy. Ale z drugiej strony można mu wybaczyć jego postępowania, bo wszak on sam pochodził z cudzołożnego związku Ducha Świętego i ziemianki Miriam, która w tym czasie była w małżeńskim związku z Józefem.
Strony: 1 ... 8 9 [10]