Świadkowie Jehowy - forum dyskusyjne
INNE RELIGIE, WYZNANIA, ATEIZM... => I WSZYSTKIE INNE => Wątek zaczęty przez: Nadaszyniak w 02 Listopad, 2019, 18:48
-
(mtg): Dziś, Dzień Zaduszny patrząc w zadumie na ogniki ognia uciekające z ciemnej cmentarnej pustki, zrodziła się refleksja z którą pragnę się podzielić:
Śmierć to sacrum, zjawisko budzące szacunek i trwogę, a zetknięcie ze śmiercią to zetknięcie z ciemną i tajemniczą stroną rzeczywistości. Śmierć wskazuje na naszą podległość wobec nieubłaganych praw przyrody.
Jednak człowiek nie chce umierać, nie chce pogodzić się ze swoją śmiertelnością, pragnie wpłynąć na swój los, aby przynajmniej opóźnić nadejście śmierci.
Rozwój nauk medycznych sprawił, że ludzie zaczęli ulegać złudzeniom na temat rychłej możliwości bezkresnego przedłużania życia.
Śmierć jest w przyrodzie zjawiskiem powszechnym, jest efektem powstania i utrzymywania się w toku ewolucji różnorodności w przyrodzie.
Zwierzęta nie posiadają zatem wiedzy o swojej przyszłej śmierci. Wyjątkiem jest człowiek, który zdaje sobie z tego sprawę i musi żyć ze świadomością, że wszelkie jego dążenia prędzej czy później znajdą kres.
Śmierć jest nieuniknionym losem każdego człowieka, każdemu z nas przeznaczona jest nieuchronna zagłada.
Człowiek intuicyjnie doświadcza obecności tajemniczej mocy, która wzbudza w nim zarówno grozę, jak i fascynację.
Niewątpliwie powszechna i uporczywa skłonność do religii musi opierać się na czymś, w czego realność nikt nie wątpi, a więc na czymś, co nie jest przedmiotem wiary, lecz przedmiotem wiedzy. Źródłem wiary religijnej nie jest Bóg, ponieważ jest jej przedmiotem, ponadto w istnienie Boga można wątpić.
Mylą się zatem ci, którzy sądzą, że do wiary skłania człowieka jakieś odczucie nieskończoności i przynależności do niej. Otóż nie, człowieka pociąga ku wierze świadomość śmierci, do której należy. Gdyby nie musiał umierać, to by się ową nieskończonością mało przejmował. A tak musi.
Ten stan rzeczy jest wyznacznikiem ludzkiej kondycji bytowej.
Można więc uznać, że człowiek jest świadomy duchowego aspektu swej egzystencji dzięki temu, że jest świadomy swej śmiertelności.
Śmierć nadaje zarówno życiu, jak i religii aspekt głębi. Zetknięcie ze śmiercią sprawia, że oprócz naszej powszedniości dostrzegamy ciemną stronę świata przyrody, całkowicie inny od naszych zwykłych smutków i radości, niesamowity świat – świat umarłych. Śmierć wskazuje na naszą podległość wobec nieubłaganych praw przyrody.
To jest siła kierująca myśli i uczucia ludzkie ku Bogu, ku sprawom innym niż sprawy tego świata.
Ludzie młodzi nie myślą o śmierci tyle, co ludzie starzy. Młodzi nie odczuwają jeszcze tak dotkliwie szybkiego upływu czasu, wprost przeciwnie – mają złudzenie jego nieskończoności.
Dla starych śmierć własna i bliskich jest już o miedzę, a nie jak się młodym często zdaje – gdzieś hen, za siódmą górą i siódmą rzeką ... . Oni już weszli w sferę śmierci. Żyją z pełną świadomością, że ich życie dobiega końca.
Zauważmy, że z jednej strony człowiek jest pewien, że musi kiedyś umrzeć, choć oczywiście nie wie, w jakim czasie to nastąpi, z drugiej strony zaś myślenie o śmierci zazwyczaj staje się intensywniejsze dopiero u ludzi starszych, którzy często z zaskoczeniem odkrywają zbliżanie się kresu.
Człowiek posiada pewność, że kiedyś umrze, i w tym sensie rozumieć należy jego tezę, iż korzeniem religii jest śmierć.
Religia akceptuje niejako śmierć, jej nieuchronność, i chce zapewnić ludzkiemu życiu sens mimo faktu, że jest ono skończone w czasie. Jednak człowiek nie chce umierać, nie chce pogodzić się ze swoją śmiertelnością, i pragnie wpłynąć jakoś na swój los – skoro nie może odsunąć śmierci w nieskończoność, to chciałby przynajmniej opóźnić jej nadejście.
Można powiedzieć ogólnie, że religia jest to zorganizowana wspólnota duchowa w obliczu śmierci.
Śmiertelność jest zaś wpisana w istotę naszego człowieczeństwa, a świadomość kresu nie może być nam obojętna.
Dlaczego, skoro jesteśmy świadomi tego, że musimy umrzeć, boimy się śmierci?
-
oczywiste, że można oswoić sie ze śmiercią: wystarczy popracować 5 lat w zakładzie pogrzebowym, a śmierć spowszednieje
-
Pięknie napisane Nadaszyniaku :)
Ja osobiście nie tyle boje się śmierci, co starości i wszystkich problemów z nią związanych. Ze śmiercią się już pogodziłam, gorzej dożyć wieku kiedy jest się niedołężnym i zależnym od innych, smutne...
-
Obecnie bardziej powątpiewa się w to, że śmierć jest tylko momentem przejścia z jednego świata do drugiego
Ewidentnie z biegiem wieków w ludzką egzystencję zaczął wpisywać się coraz większy strach przed śmiercią. Kiedyś wojowie nie bali sie śmierci , nawet jej pragnęli .
Wszystko wynika z wiedzy lub jej braku .
-
Do wszystkiego można przywyknąć, oswoić się z tym.
Kiedyś unikałam zmarłych na ile się dało, zwyczajnie mnie to przerastało, mowiłam, że...nigdy nie dam rady.
Jak mówi przysłowie...nigdy nie mów nigdy.
Życie postanowiło mnie nauczyć pokory. W ostatnich dwóch latach trzy razy stanęłam " twarzą w twarz" ze śmiercią.
Dziś wiem jedno, że najważniejsze aby ktoś kto jest przytomny nie odchodził w samotności.
A sama śmierć...jest pewna jak nic w życiu, a że boimy się to normalne, nieznane bywa stresujące.
-
oczywiste, że można oswoić sie ze śmiercią: wystarczy popracować 5 lat w zakładzie pogrzebowym, a śmierć spowszednieje
[/b][/size]
Sebastianie zapytaj się grabarza czy boi się śmierci, gdy sytuacja jego dotyczy. Co innego patrzeć na trupa mając świadomość, że jest się młodym i zdrowym, a co innego będąc chorym lub w podeszłym wieku z wyrokiem śmierci, będąc świadomym, że czas się kończy.
A odpowiadając na pytanie postawione w tytule wątku: To nie można. Każdy chce żyć za wszelką cenę.
-
Pięknie napisane Nadaszyniaku :)
Ja osobiście nie tyle boje się śmierci, co starości i wszystkich problemów z nią związanych. Ze śmiercią się już pogodziłam, gorzej dożyć wieku kiedy jest się niedołężnym i zależnym od innych, smutne...
Podziękuj Bogusławowi Wolniewiczowi...to jego przemyslenia nie Nadaszynmiaka
http://kulturaiwartosci.umcs.lublin.pl/wp-content/uploads/2011/11/Joanna-Smakulska-Bogus%C5%82awa-Wolniewicza-rozumienie-fenomenu-%C5%9Bmierci.pdf
-
(mtg):
Fakt, pewne myśli zaczerpnąłem z jego referatu mojego ulubionego profesora filozofii, co w tym złego? napisz nawet w taki sposób z ciekawością przeczytam >:D
Jeśli pewna grupa ludzi mówi między sobą o chorobach, o przyczynach śmierci, agoniach, jeśli w ten
sposób pielęgnuje trupi posmak grozy,
wtedy pozwala się ogarnąć całemu potokowi podobnych wyobrażeń —
potokowi, który w końcu nieomylnie sprowadzi chorobę i cierpienie, w jakiejkolwiek bądź formie.
-
Śmierć to coś naturalnego i jak każdą rzeczą naturalną można się oswoić ale to zupełnie coś innego niż przywyknąć tak jak grabarz.Wiek i choroby może i mają wpływ na proces oswajania się ze śmiercią,również wiara w istnienie życia po śmierci lub jej brak nie stanowi istotnego elementu w oswajaniu się z nadchodzącą śmiercią,może być jedynie przyczynkiem do brawury.Nie wiem tylko czy oswojony ze śmiercią to to samo co być gotowy na to by umrzeć.Dzisiaj jesteśmy przyzwyczajeni do tego że gdy ktoś umiera to dzieje się to w szpitalu a gdy zdarzy się śmierć w domu to wyspecjalizowane instytucje wyręczą nas do tego stopnia że na pogrzebie czujemy się jakbyśmy uczestniczyli w pogrzebie sąsiada.A jeszcze pod koniec ubiegłego wieku na wsiach śmierć przychodziła do domu i tam gościła kilka dni,tak że nawet małe dzieci oswajały się z widokiem trupa. Czy zatem myśl biblijna jest utrwaleniem rzeczywistości,,Dzień śmierci jest lepszy niż dzień narodzin" ja w to wątpię bo nie byłoby śmierci gdyby nie narodziny.Dzień narodzin jest lepszy mimo,że prowadzi do śmierci,chociaż by dla tego że możemy korzystać z tego daru a więc lepiej oswajać się z życiem nawet gdy uwiera i boli.
-
(mtg):OSOBY o słabych nerwach nie powinni tego czytać !!!
Mówi się potocznie śmierć, lecz sama śmierć to pewien proces w żywych organizmach na pewnym etapie życia.
Natomiast praca w prosektorium czy zakładzie pogrzebowym to pewne obycie się wobec martwego ciała czy w lesie do padłego zwierzęcia.
Kiedy miałem około trzydziestki, ciekawiło mnie balsamowanie, więc poprzez znajomości w tej branży kilka razy uczestniczyłem jako obserwator, najtrudniej było założyć nieboszczykowi buty. Balsamista zawsze mnie przestrzegał abym uważał na trupi jad, który mógłby wypłynąć niespodziewanie przy nagłym ruchu takiego ciała.
Jednak balsamowanie to długi proces np:polega na podaniu do układu krwionośnego płynów konserwujących jednym słowem, efektem końcowym to przywrócenie zmarłemu naturalnego wyglądu natomiast w dalszym procesie prowadzi do wysuszenia ciała a nie rozkładu.
Nie każdy jest zdecydowany do wykonywania takich czynności. To trudny pełen niespodzianek zawód.
-
Śmierć jest może i straszna, ale za to jaka sprawiedliwa. Suki niby niczym nie przekupisz, ale i tak zabierze Ci wszystko. ;)
-
Śmierć nie jest czyms naturalnym!. Jest czymś z czym sie nie godzimy . Moja mama długo umierała w szpitalu na moich oczach...tylko ktoś kto to przeżył wie ...
-
Śmierć jako taka jest powszechna w naturze ,jest procesem który dotyczy każdego a to ,że trudno się z nią pogodzić to insza inszość.Pamiętam jak reagowałem w służbie gdy ktoś mówił coś na temat sprawiedliwości śmierci bo dosięga wszystkich,jeszcze w tedy wierzyłem że śmierci już nie będzie.Dziś pozbyłem się tej niemożliwej jak na razie mrzonki ,choć dalej twierdzę że śmierć obdarza swoimi względami w sposób niesprawiedliwy.Jeden umiera jak to mówią syty swoich dni szybko i bezboleśnie inni muszą się nacierpieć zanim umrą.
-
Tak jak ostracyzm przynosi samo cierpienie tak i śmierć.
Śmierć jest chyba lepsza od ostracyzmu bo po wyplakaniu wszystkich łez jest jeszcze szansa na normalne życie,. Z czasem możemy wspominać bez takiego rozdzierającego cierpienia. Ostracyzm rani nas praktycznie w każdej sekundzie naszego życia.
Co do własnej śmierci to z każdym rokiem coraz bardziej się godze z tym że jest nieunikniona.
-
(mtg):
Fakt, pewne myśli zaczerpnąłem z jego referatu mojego ulubionego profesora filozofii, co w tym złego? napisz nawet w taki sposób z ciekawością przeczytam >:D
Jeśli pewna grupa ludzi mówi między sobą o chorobach, o przyczynach śmierci, agoniach, jeśli w ten
sposób pielęgnuje trupi posmak grozy,
wtedy pozwala się ogarnąć całemu potokowi podobnych wyobrażeń —
potokowi, który w końcu nieomylnie sprowadzi chorobę i cierpienie, w jakiejkolwiek bądź formie.
No chłopie zacytowałeś a cudzysłowów i źródła nie podałeś? ACTA2 zrobi z Tobą porządek :)
-
Dr.Mengele, artykuł opisuje jego eksperymenty w Auschwitz, bestia w ludzkiej skórze, a wyglądał jak amant filmowy.
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/56,114881,23957071,aniol-smierci-z-auschwitz-josef-mengele-eksperymentowal-zwlaszcza.html
Uwaga drastyczne!
-
Śmierć jest może i straszna, ale za to jaka sprawiedliwa. Suki niby niczym nie przekupisz, ale i tak zabierze Ci wszystko. ;)
Tak jak juz ktoś wczesniej powiedzial, nie jest sprawiedliwa.
Choroba upokarzajaca Alzheimer nie demencja starcza 90latki .Prawdziwy złapał moja matke w wieku 50lat. Z pieknej zadbanej eleganckiej babki z dnia na dzien odzieral ja z godności przez 17lat.
Mojej kolezanki siostra 40 lat tętniak pękł jej w głowie, ponad 10lat przelezała w łóżku zanim zmarła na sepse. Natomiast jej ojciec w nocy na matce zawał i koniec !
Gdzie tu sprawiedliwość ?
-
Choroba to nie śmierć. Śmierć jest łaską dla głęboko cierpiącego.
-
Śmierć jest naturalną koleją życia . Wszystko co żyje musi umrzeć. Boli , że człowiek żyje tak krótko . Kiedyś temat śmierci mnie nie dotyczył z racji obietnic religijnych , że jestem tym ostatnim pokoleniem , które żywo przejdzie .
Dziś wiem , że umrę , nie wiem kiedy , nie wiem jak ale stanie się to na pewno .
Nie zgodzę się z Tobą Gandalf , że każdy chce żyć za wszelką cenę. Są tacy co tego nie chcą i wcale nie są jacyś nienormalni . Byłem w ciągu roku przy śmierci obojga rodziców i mam swoje na ten temat przemyślenia .
Wiem , że nigdy nie chciałbym być stary i niedołężny , mam swój plan .
-
Tak, ale chodzi o sprawiedliwość. Jeden choruje i umiera w cierpieniach, drugi we śnie !
-
Ok. EOT z mojej strony.
-
Mengele - niebrzydki niegłupi nie biedny - nienawidzę.
-
Ja osobiście nie tyle boje się śmierci, co starości i wszystkich problemów z nią związanych. Ze śmiercią się już pogodziłam, gorzej dożyć wieku kiedy jest się niedołężnym i zależnym od innych, smutne...
Stąd niektóre kraje wprowadzają eutanazję.
-
Ze śmiercią się nie oswoisz. Ona oswoi się z Tobą. Gorsze od śmierci jest umieranie. Ale co ja się mogę na tym znać?
-
"nic dwa razy sie nie zdarza i dlatego z tej przyczyny rodziliśmy się bez wprawy i umrzemy bez rutyny" (Wisława Szymborska)