Świadkowie Jehowy - forum dyskusyjne
DYSKUSJE DOKTRYNALNE => BIBLIA - DYSKUSJE..... => Wątek zaczęty przez: Andrzejek w 08 Kwiecień, 2026, 09:20
-
Rozdział III DOGMATU
O BOSKIM NATCHNIENIU PISMA ŚW. I O JEGO INTERPRETACJI
Prawdy przez Boga objawione, które są zawarte i wyrażone w Piśmie świętym, spisane zostały pod natchnieniem Ducha Świętego. Albowiem święta Matka - Kościół uważa na podstawie wiary apostolskiej księgi tak Starego, jak Nowego Testamentu w całości, ze wszystkimi ich częściami za święte i kanoniczne dlatego, że spisane pod natchnieniem Ducha Świętego (por. J 20:31; 2 Tm 3:16; 2 P 1:19-21; 3:15-16) Boga mają za autora i jako takie zostały Kościołowi przekazane. Do sporządzenia Ksiąg świętych wybrał Bóg ludzi, którymi jako używającymi własnych zdolności i sił posłużył się, aby przy Jego działaniu w nich i przez nich, jako prawdziwi autorzy przekazali na piśmie to wszystko i tylko to, co On chciał. Ponieważ więc wszystko, co twierdzą natchnieni autorzy, czyli hagiografowie, winno być uważane za stwierdzone przez Ducha Świętego, należy zatem uznawać, że Księgi biblijne w sposób pewny, wiernie i bez błędu uczą prawdy, jaka z woli Bożej miała być przez Pismo św. utrwalona dla naszego zbawienia. Dlatego «każde Pismo przez Boga natchnione użyteczne (jest) do pouczania, do przekonywania, do napominania, do kształcenia w sprawiedliwości: by człowiek Boży stał się doskonały i do wszelkiego dobrego dzieła zaprawiony» (2 Tm 3:16-17).
Wnioski s Pisma
Przekazywanie wiadomości przez Boga odbywało się z iście godną podziwu kreatywnością: raz szeptem, niemal konspiracyjnym, prosto do ucha wybranych; innym razem poprzez sny i majaki, które dziś moglibyśmy uznać za pierwowzór radia i telewizji – tyle że nadawanej bez prądu i bez możliwości zmiany kanału.
Nie zadowalając się jednak samym słowem, Bóg zdaje się z zapałem oddawać twórczości wizualnej. Zaludnia swoje przekazy fantastycznymi stworami: bestiami, smokami, gigantycznymi wężami – jakby sama treść nie była wystarczająco zagadkowa bez tej barwnej, momentami groteskowej scenografii.
Jego wyobraźnia osiąga apogeum w wizjach tajemniczych konstrukcji: posągów o symbolicznej anatomii czy kosmicznego rydwanu – Merkawy – funkcjonującego według zasady „ruchomego w ruchomym”, która zdaje się wyprzedzać nie tylko fizykę, ale i zdrowy rozsądek. W tym samym duchu odkrywa przed nami nowe prawa matematyki, w których czas – dotąd nieuchwytny abstrakt – można dowolnie mnożyć, dzielić i rozciągać, jakby był kawałkiem gumy.
Ta nieograniczona inwencja przybiera chwilami formę poznawczego chaosu. Aniołowie, rozstawieni na czterech rogach świata (który sam w sobie zdaje się przechodzić geometryczne kryzysy tożsamości), dmą w swoje puzony, jakby chcieli ogłosić kolejną rewizję kosmologii: od płaskiego dysku po bliżej nieokreślony wielokąt.
Ale na tym eksperyment się nie kończy. Bóg ingeruje głębiej – w samą strukturę człowieka, powołując do istnienia duszę. A żeby egzystencja nie okazała się zbyt jednostajna, inicjuje bunt aniołów, którzy z zapałem zaczynają komplikować ludzkie myśli i sumienia. Następnie oferuje rozwiązanie problemu, który sam współtworzył: im więcej zła, tym więcej łaski – mechanizm przypominający system, który najpierw produkuje chorobę, by potem triumfalnie sprzedawać lekarstwo.
A gdy sceptycyzm zaczyna przybierać na sile, na scenę wkracza syn – ofiara doskonała, uniwersalna, działająca wstecz i wprzód, obejmująca wszystkie czasy i wszystkie winy. Spektakl zostaje domknięty formułą o wieczności, która ma nadać całości ostateczny sens – lub przynajmniej tak skutkuje w oczach wiernych.
Dla mnie osobiście jest oczywiste, że tego typu przedstawienia nie tyle odsłaniają, co zaciemniają rzekome boskie przesłania, tworząc rozległe pole dla domysłów, spekulacji i dowolnych interpretacji. Trudno bowiem uznać za przejaw doskonałej komunikacji system, który wymaga nieustannego tłumaczenia, reinterpretacji i sporów. A przecież nie to zdaje się być pierwotnym zadaniem Najwyższego – tym bardziej że nie pozostawił On nigdzie czytelnego klucza pozwalającego przełożyć swoje wizje na jednoznaczny, ludzki język.
A co moi koledzy o tym wszystkim sądzą?
-
Ze powines zmienic forum bo tutaj w te bzdury nitk nie uwierzy.
Pozatym jak mozna niezwruszonym nazwac cos to potrafi na jednej stronie zaprzeczyc samo sobie kilka razy...
-
Czy poza tym możesz przytoczyć więcej konkretów?
-
Czy poza tym możesz przytoczyć więcej konkretów?
Wpisz w google "contradictions in Bible". Ja nie mam checi na glebsza dyskusje z ewangelizatorami, wole popatrzec w sciane.
-
Ze powines zmienic forum bo tutaj w te bzdury nitk nie uwierzy.
Pozatym jak mozna niezwruszonym nazwac cos to potrafi na jednej stronie zaprzeczyc samo sobie kilka razy...
Przecież JEST temat na Forum ''BIBLIA - DYSKUSJE.....'' - więc dyskutuje Andrzejek, ma prawo zamieszczać swoje ''algorytmy''
Przejdź na FORUM BIBLINE ANDRZEJKU, tu nic nie wskórasz, tu tylko o świadkach Jehowy i całej tej sekcie (Ww)
Jeszcze dostałeś w nagrodę od moderacji na zielono ...
-
A jaki Andrzejek ma stosunek do PŚ. Jest księga nadchniona czy też nie. Przeczytałem twój komentarz i nie wiem.
-
A jaki Andrzejek ma stosunek do PŚ. Jest księga nadchniona czy też nie. Przeczytałem twój komentarz i nie wiem.
Zapytaj Andrzejka, co? - nie wiesz
-
Czy Nadarzyniak to Andrzejek? Byłby czwarty.
-
Zapytaj Andrzejka, co? - nie wiesz
[/quot
Właśnie pytanie było do Andrzejka, to jego komentarz przeczytałem aż się spociłem. Jest tam że tak, ale nie itd :)
-
A jaki Andrzejek ma stosunek do PŚ. Jest księga nadchniona czy też nie. Przeczytałem twój komentarz i nie wiem.
Ja też jestem ciekaw, ale wydaje mi się, że Andrzejek wierzy w Boga i Jego autorstwo natcnienia PŚ, z następujących wypowiedzi
Wnioski s Pisma
Przekazywanie wiadomości przez Boga odbywało się z iście godną podziwu kreatywnością: (...)
Nie zadowalając się jednak samym słowem, Bóg zdaje się z zapałem oddawać twórczości wizualnej. (...)
Bóg ingeruje głębiej – w samą strukturę człowieka, powołując do istnienia duszę. (...)
A przecież nie to zdaje się być pierwotnym zadaniem Najwyższego (...)
Tylko, że zdaniem Andrzeka kłopot polega na błędnym rozumieniu, co skutkuje niewłaściwą interpretacją z powodu, jaki podaje.
... że nie pozostawił On nigdzie czytelnego klucza pozwalającego przełożyć swoje wizje na jednoznaczny, ludzki język.
A co moi koledzy o tym wszystkim sądzą?
Otóż ja po kilku dziesięcioleciach uczestnicząc w różnych formach dyskusji, na różnych forach, osobistych spotkaniach kultu, wsłuchiwaniu się licznych debat ludzi wykwalifikowanych, którzy poświęcają swe życie na zgłębianiu bogów i tak zwanych świętych Pism, przeczytaniu wielu książek wybitnnych w tym zagadnieniu, obserwacji ludzi o różnych poglądach doszedłem do następującego wniosku. Wszystkie tego rodzaju książki są jedynie wytworem czysto ludzkim, bez jakiejkolwiek ingerencji rzekomego bytu z poza obszaru transcendentalnego. Obecnie Biblię traktuję jako zbiór faktów historycznych, geograficznych, pouczeń moralnych, które powstały w dużej mierze z wcześniejszych mitów i legęd i.t.p. literackich opowieści. Dla mnie dobrym komentarzem jest satyryczna książka Cavanny Pismo nieświęte (https://doci.pl/dareks_/pismo-nie-swite+fx5vn1), które przedstawia w formie dekonstruującej religijne dogmaty i mity.
-
Podzielam twoje zdanie.
Ludzie na siłę doszukują palca bożego.
Kombinują jak koń pod górę.
Tak jak śj z zazębiającym się pokoleniem.
Religie natworzyli sobie przywódców, zrobili z nich autorytety, jeszcze dorzucają swoje manipulacje aby całość łyknąć.