Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Autor Wątek: specyficzna"pobożność ludowa"w zborach świadków Jehowy w PolsceLudowej i później  (Przeczytany 519 razy)

Offline Sebastian

każdy z nas wie, jak wygląda pobożność ludowa u katolików (np. Matka Boska objawia się na szybie okiennej, szarlatani podobni do Jackowskiego z Człuchowa ale bardziej religijni niż on zapowiadają różne zdarzenia, Domański buduje w Oławie prywatny kościół i ściąga na siebie klątwy kościelne, itd. itp.)

każdy z nas wie, że (mówiąc pół żartem pół serio) obecnie Jehowa "wykluczył z organizacji" i poddał ostracyzmowi wszystkich świadków Jehowy, :) ... gdyż spotykają się online i już nie mają tej zintegrowanej społeczności, co kiedyś (więc i okazji do rozwijania "pobożności ludowej" jest jakby mniej), ale...

wielu z nas słyszało, że w Polsce Ludowej:
- kwitła "nieoficjalna" twórczość literacka świadków Jehowy,
- opowiadano z ust do ust różne opowieści o demonach atakujących świadków Jehowy,
- krążyły maszynopisy opowiadające o zachowaniu wiary przez bohaterów, których prześladowano
- wielu zbierało się nieoficjalnie przy herbacie i opowiadało sobie "budujące doświadczenia"
itd. itp.

Temat "demonicznych" opowieści już został dobrze omówiony (na tym forum też są wątki na ten temat), więc to możemy sobie odpuścić.

Chciałbym, abyśmy sięgnęli do swoich wspomnień i opowiedzieli sobie, z jakimi przejawami _nieautoryzowanej_ przez organizację "pobożności ludowej" zetknęliśmy się w młodości, będąc świadkami Jehowy.
« Ostatnia zmiana: 14 Styczeń, 2022, 12:43 wysłana przez Sebastian »
czy wiesz, że (wg świadków Jehowy) _można_ łamać prawo Jehowy _bezkarnie_ przez 183 dni,  ale przez 184 dni NIE można?!


Offline Gostek

Ja słyszałem o umawianiu się na kawę i ciasteczko. Konsumpcja oczywiście live po każdej stronie przez internet. 🤣. Takie zachęty były podawane niedawno w ogłoszeniach dotyczących zboru. 🙃


Offline Mahershalalhashbaz

Z twórczości własnej świadków w Polsce pamiętam tylko wierszyk "miły przyjacielu" czy jakoś tak się to nazywało. Był to apel do "przyjaciela" katolika od świadka Jehowy. Pamiętam z niego coś w tym rodzaju

"Czemu tyś w kościele tyle się nasiedział
Ale o Królestwie nic się nie dowiedział?"

aha, jeszcze była taka kserowana karteczka "rozwój wierzeń Kościoła Katolickiego" a na niej daty ustalania różnych doktryn, kiedy się pojawił kult świętych, Maryi, odpusty, nieomylość papieża itd.
All lies and jests,
still a man hears what he wants to hear
and disregards the rest.


Offline Roszada

aha, jeszcze była taka kserowana karteczka "rozwój wierzeń Kościoła Katolickiego" a na niej daty ustalania różnych doktryn, kiedy się pojawił kult świętych, Maryi, odpusty, nieomylość papieża itd.
Ten schemat był już w latach 20. XX w. w publikacjach, a później w latach 50. XX w. Mam takowe.


Offline Sebastian

U mnie w zborze opowiadano historię, że jakiś odstępca nazwał swojego psa imieniem Jehowa i wołał do niego "Jehowo, ty psie" i potem ten pies go zagryzł na śmierć...

Wg innej opowieści, ktoś imieniem Bożym nazwał świnię i też gorzko tego pożałował...

Inni opowiadają o złym człowieku, który wytatuował sobie święte imię Boże na pięcie, "aby ciągle deptać imię Boże"... I jak to w bajkach bywa, zło musi być ukarane, więc ta pięta zaczęła gnic, doszło do zakażenia i ten zły człowiek umarł...

Oczywiście, w każdej z tych opowiastek najważniejszy był "morał", że na wrogów Jehowy spada kara i to surowa...
« Ostatnia zmiana: 14 Styczeń, 2022, 16:59 wysłana przez Sebastian »
czy wiesz, że (wg świadków Jehowy) _można_ łamać prawo Jehowy _bezkarnie_ przez 183 dni,  ale przez 184 dni NIE można?!


Offline Lovely

Spróbuję sobie przypomnieć więcej, ale tak na szybko to pamiętam następującą opowiastkę. Gdy próbowano spalić ubrania noszone przez medium spirytystyczne to  uciekały z niego demony. Tzn. najpierw skakały nad ogniskiem a potem syczały i dopiero po chwili pozwoliły na spalenie ubrania.

Wysłane z mojego RMX3241 przy użyciu Tapatalka



Offline DeepPinkTool

Cudowne ocalenie w opowieści ze świętego źródła. Rzecz ponoć działa się w latach 60-tych ub.w. we frankistowskiej Hiszpanii. Może to pewien archetyp dla wielu polskich opowieści?

"Zabrano mi wszystkie moje rzeczy, w tym także Biblię, i zamknięto w izolatce. (...)
Pewnej niedzieli podano do śniadania plasterek cytryny. Kiedy wyciskałem ją do miski z ryżem, kilka kropli soku spadło na czerwoną posadzkę, zostawiając na niej nieznaczny ślad. Przyszło mi wtedy na myśl, żeby takim sokiem napisać coś na podłodze celi. Cytrynę dawano raz w tygodniu. Tak to w poprzek celi powstał stopniowo napis: „El nombre de mi Dios es Jehová” („Mój Bóg nosi imię Jehowa”). Słowa te ciągle mi przypominały, że nie jestem całkiem sam. Ta prosta prawda u mych stóp kierowała umysł ku głębszym prawdom dotyczącym więzi człowieka z Bogiem. Później woskiem ze świecy wypolerowałem całą posadzkę, tak iż była gładka i lśniąca jak lustro.
(...)
Komendant otworzył drzwi celi. Wbiegłem do środka i ukryłem się w kącie, usiłując zasłonić najwrażliwsze miejsca przed gwałtownym atakiem. Rzucił się ku mnie z oczyma nabiegłymi krwią, rycząc jak oszalały. Podłoga była wypolerowana na wysoki połysk. Poślizgnął się i upadł na twarz. Pieniąc się z wściekłości usiłował powstać. I wtedy dojrzał napis na podłodze: „El nombre de mi Dios es Jehová”. Był bardzo przesądny. Zobaczywszy imię Boże, powiedział cicho i z niedowierzaniem: „Jehowa!” Następnie zaczął wykrzykiwać coraz głośniej: „Jehowa! Jehowa!” I prawie na czworakach uciekł z celi. Uniknąłem pobicia i już nigdy mnie nie zaczepiał."
[Strażnica, w85/20 ss. 21-22]


Offline Ekskluzywna Inkluzywność

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 1 006
  • Polubień: 3318
  • Kronikarz Brata Bogumiła
- Unikanie telewizora i komputera w dzień pamiątki,
- unikanie kreskówek i filmów z elementami okultystycznymi jako potencjalnie demonicznymi,
- nie przyjmowanie urodzinowego cukierka podczas obchodów klasowych,
- podawanie ręki absolutnie każdemu na sali czy znasz czy nie znasz - w Stanach tak nie robią i podobno reagują na to zażenowaniem; jak jest w innych krajach, nie wiem.


Offline NieZnaPrawdy

Jestem mały mam 6 lat mnie nie cieszy stary świat ......


Dalej nie pamiętam.


Offline Storczyk

Niszczenie wszystkich pamiątek mających związek z wcześniejszym wyznaniem.
Palenie zdjęć z chrztu , komuni, przy choinkach z urodzin imienin, ślubów koscielnych.
Wyrzucenie, palenie lub oddawanie książek .




Offline NieZnaPrawdy

Talerz z namalowanym hasłem rocznym zawieszony na ścianie.
Może to bardzo lokalny zwyczaj kultywowany tylko przez niektórych w Choszcznie i okolicach.


Offline DeepPinkTool

Talerz z namalowanym hasłem rocznym zawieszony na ścianie.
Może to bardzo lokalny zwyczaj kultywowany tylko przez niektórych w Choszcznie i okolicach.

Widziałem coś takiego i w łódzkim, ale tak z 25-30 lat temu.


Offline Roszada

Mój znajomy ze szkoły ŚJ powiedział mi, że teraz już nie będzie mi odpowiadał słowem "cześć!" na moje jego przywitaniem, a tylko słowami "dzień dobry!",
To pierwsze bowiem wywodzi się od "cześć ci cezarze!".

Choć starałem się szukać, to nie znalazłem takiego uzasadnienia w publikacjach.
Musiała to być jakaś lokalna tradycja. :-\


Offline Sebastian

ja jako nieochrzczony jeszcze nastolatek pytałem o tę sprawę brata, który prowadził ze mną studium biblijne. Lepiej trafić nie mogłem, gdyż o jego kwalifikacjach świadczy to, że ponad dwie dekady usługiwał jako nadzorca podróżujący. I wiecie co ów brat mi odpowiedział?

pytasz, Sebastianie, o pozdrawianie _rodziców_ słowem "cześć"... Jest to jednoznacznie dozwolone, gdyż w dekalogu napisano "czcij" ojca i matkę. A zatem "cześć" wobec rodzica (w rozumieniu olbrzymiego szacunku dla ziemskiego ojca i ziemskiej matki) jest jak najbardziej zgodna z wolą Boga Jehowy...

szczęka mi opadła z wrażenia...

nie wiem, czy był to autorski wymysł pana Wacława czy lokalna tradycja, ale zakładam że raczej nie było to stanowisko uznawane przez wszystkich ŚJ w Polsce, a tym bardziej na świecie...
czy wiesz, że (wg świadków Jehowy) _można_ łamać prawo Jehowy _bezkarnie_ przez 183 dni,  ale przez 184 dni NIE można?!