Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Autor Wątek: Rodzice vs Dzieci, które opuściły Organizację ŚJ  (Przeczytany 20712 razy)

Offline HARNAŚ

Odp: Rodzice vs Dzieci, które opuściły Organizację ŚJ
« Odpowiedź #75 dnia: 04 Czerwiec, 2017, 17:20 »
To bardzo przykre , gdy rodzice wybierają  żle rozumiana lojalność względem Boga a ignorują w tym czasie  uczucia swoich  własnych dzieci. Znam to z autopsji , wiem jakie schematy to wywołują ale i tak trudno mi to zjawisko zrozumieć, tym bardziej , że jestem rodzicem i niesamowicie inteligentnego  młodego człowieka , który często podczas posiłków zadziwia swoją metodą postrzegania świata. Choć z czasem to szokuje co myśli i mówi , to gdy się człowiek z tym oswoi i prześpi to nie sposób odmówić mu racji.


Offline Gwiazdor

Odp: Rodzice vs Dzieci, które opuściły Organizację ŚJ
« Odpowiedź #76 dnia: 26 Lipiec, 2017, 21:52 »
Jako ze juz się zarejestrowalem to opowiem swoją historię. Od dziecka byłem kierunkowany na ŚJ, mama od dziecka była w Prawdzie a ojciec później (byli małżeństwem i mieli dziecko jak nadal jedno było ŚJ a drugie "światusem". Oczywiście jak wszystkim nie podobało mi się jako dziecku, że inni dostają prezenty, święta, urodziny itp a u mnie zero. Zawsze było info które też innym dzieciom i ludziom przekazywałem: prezenty można ofiarować w każdy inny dzień, zupełnie bez okazji. Oczywiście były zebrania, służba, studium itp. Mnie jarało często podawanie mikrofonu, obsługa sprzętu audio podczas zebrań, dysponowanie literaturą itp. Jednak ciągle mnie karcono, że takie zadanie bardziej zaangażowane osoby mogą realizować. Kilka razy się udało bo nie było osób które to robią czy jakaś awaria i wtedy czułem się ważny (najbardziej pamiętam jak komórkę miałem blisko nadajnika i jak był sms czy połączenie na całej sali był dźwięk na głośnikach fal telefonu :-D). Swoje życie w szkole podstawowej przeżyłem, gimnazjum to był koszmar bo weszło palenie, wagary, bez alkoholu i rodzice byli wzywani do szkoły - czego się nie zrobi dla poklasku wśród kolegów i koleżanek. Niestety w trakcie gimnazjum odszedłem z organizacji - powodem jest coś co gorszy nawet katolików. Wydało się przypadkiem w domu i potem przez kilkanaście miesięcy był horror. Rodzice byli załamani i płakali. Najbardziej szkoda było mi mamy, ojciec alkoholik (starszy) i często się zastanawiałem czy dobrze robię ale jednak silniejszy był świat. Wspomnę ze dopiero teraz od kilku dni dowiaduje się jakie są faktycznie problemy i akcje w Organizacji. Wcześniej nie odszedłem z powodu poznania jakiejś wiedzy czy informacji. Podziękowania dla www.przerywamymilczenie.pl - reklama w autobusie w Warszawie pokonała mnie i musiałem zaspokoić ciekawość. Nigdy nie sądziłem, że można tak jawnie o tym mówić. Wracając do mnie po wyjściu z Organizacji oczywiście nikt już mnie nie poznał na ulicy, odwracali wzrok (nigdy na szczęście nie byłem ochrzczony), czesc osób się odzywala i odzywa do mnie. Rodzice początkowo stosowali wobec mnie kary typu szlaban na wyjście z domu czy inne. Ale po dłuższym czasie jednak mam najpierw powiedziała, że skoro wybrałem to moja decyzja a ona zawsze będzie mnie kochać. Jako że byłem niepełnoletni to nie mogli mnie z domu wyrzucić aby całkowicie zerwać kontakt. W międzyczasie rodzice wzięli rozwód wiec ojciec został sam a ja z rodzeństwem młodszym zostałem z mama. Starsze rodzeństwo miało swoje życie (brat i siostra wykluczeni, brat stara się wrócić a siostra żyje w zgodzę z własnym życiem). Niestety całą rodziną jakoś tak nie po drodze miała z Prawdą. Brat tez początkowo przekazywał mamie, że odpowiedni lekarze i leczenie może mi pomóc. Ale jak przychodził czas aby mu pomóc w przeprowadzce czy czym innym to nagle miał brata młodszego... Zdaje sobie sprawę, że rodzice grzeszą utrzymując kontakt ze mną ale tak jak moja siostra mówi: mama grzeszy wg ludzi, Jezus by powiedział: Kochaj! I tak też myślę, mama jest w Organizacji, jest na zebraniach, głosi itp (co prawda o hipokryzji ludzi ze zborów to już temat na inna dyskusję) i żyje w zgodzie z Bogiem. Ja ją kocham i nie wyobrażam sobie abym mógł zerwać kontakt bo nie jestem w Organizacji - dla mnie to bzdura. Ale już wcześniej widziałem hipokryzje w zborze, jak starsi mają klapki na oczach, jak udają świętych. Ale to też na inny dział temat. Miłego wieczoru ODSTĘPCY

Wysłane z mojego SM-N910F przy użyciu Tapatalka



Offline Salome

Odp: Rodzice vs Dzieci, które opuściły Organizację ŚJ
« Odpowiedź #77 dnia: 26 Lipiec, 2017, 22:35 »
Podziękowania dla www.przerywamymilczenie.pl - reklama w autobusie w Warszawie pokonała mnie i musiałem zaspokoić ciekawość. Nigdy nie sądziłem, że można tak jawnie o tym mówić.

No to super, że reklama strony przerywamymilczenie.pl przerywa milczenie. O to chodzi. Oby jak najwięcej osób.

Witaj na forum Gwiazdor!  :) pozdrawiam
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippmann


Offline Lechita

Odp: Rodzice vs Dzieci, które opuściły Organizację ŚJ
« Odpowiedź #78 dnia: 26 Lipiec, 2017, 22:58 »
Witaj wśród nas Gwiazdor!

Dziękuję za opisaną historię. Mam nadzieję, że pozostaniesz dłużej na forum i dorzucisz swoją wiedzę i doświadczenia do tego co już zostało tu napisane.
Miłego i owocnego pobytu.

Serdecznie pozdrawiam - Lechita :)

"Czytaj wszystko, słuchaj każdego. Nie dawaj wiary niczemu, dopóki nie potwierdzisz tego własną wnikliwą analizą"  William "Bill" Cooper


Offline Estera

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 5 572
  • Polubień: 12844
  • Wiara, to nie łatwowierność.
Odp: Rodzice vs Dzieci, które opuściły Organizację ŚJ
« Odpowiedź #79 dnia: 27 Lipiec, 2017, 14:53 »
   Świetnie, Gwiazdor
   Twoja relacja, że dzięki informacji w autobusie, wszedłeś na stronę "przerywamy milczenie" ...
   Potwierdza tylko moje myślenie, że dla wielu ciekawość, będzie bramką do otwarcia tej strony i poczytania.
   Oby więcej takich osób, jak Ty, tam trafiło.
   Świetnie, że tu z nami jesteś.
   Pozdrawiam :) :)

 gedeon:edycja
« Ostatnia zmiana: 27 Lipiec, 2017, 16:40 wysłana przez gedeon »
Zachęcam do czytania, warto ... https://jedrusiowy.wordpress.com
Tego bloga również skarbnica wiedzy ... https://komitetsadowniczy.blogspot.com


Offline Gwiazdor

Odp: Rodzice vs Dzieci, które opuściły Organizację ŚJ
« Odpowiedź #80 dnia: 28 Lipiec, 2017, 11:36 »
No i oczywiście po nitce do kłębka trafiłem na forum. Mój poziom "odstępcy" wzrasta - zamówiłem Kryzys Sumienia :-)

Dziękuję za miłe słowa.

Wysłane z mojego SM-N910F przy użyciu Tapatalka



Offline Voyager

Odp: Rodzice vs Dzieci, które opuściły Organizację ŚJ
« Odpowiedź #81 dnia: 19 Marzec, 2018, 17:56 »
Najgorsza sprawa to właśnie odrzucenie przez rodziców. Moi zostali odrzuceni przez swoich gdy zostali świadkami to tłumaczyli wtedy że mają wolną wolę i przecież nie robią nic złego. Teraz w drugą stronę już wolnej woli mieć nie wolno. Przykre. Już od trzech lat jestem właściwie bez rodziców. Da się żyć.


Offline Villa Ella

Odp: Rodzice vs Dzieci, które opuściły Organizację ŚJ
« Odpowiedź #82 dnia: 19 Marzec, 2018, 19:39 »
Witaj Gwiazdorze. Kogoś, kto ma silną wiarę, nic nie zgorszy. Kogoś, kto nie jest pewien swego, lub uważa się za bardziej świętego, niż inni- gorszy wszystko. Już nasz wielki poeata renesansowy, Jan Kochanowski, pisał o takiej pseudo pobożności : "Jeżeli nie grzeszysz, jako mi powiadasz, dlaczego się miła tak często spowiadasz?" Bądź sobą, nie oglądaj się na innych. W życiu, nie zawsze wszystko jest idealne. Ważne, aby nie krzywdzić innych oraz siebie.
Obojętnie czy postąpisz według czyjejś rady, czy według własnego uznania, konsekwencje zawsze poniesiesz  ty sam.


Offline monik_

Odp: Rodzice vs Dzieci, które opuściły Organizację ŚJ
« Odpowiedź #83 dnia: 04 Kwiecień, 2018, 12:46 »
Niestety tę okrutną hipokryzję można zauważyć we wszystkich instytucjach wiary...
Jednak przerażające jest jednak to, że wystąpienie z takich instytucji (szczególnie konserwatywnych) wiąże się nie tylko z odrzuceniem przez daną społeczność, ale przede wszystkim przez własną rodzinę. Zapewne Twojej rodzicielce było o wiele trudniej od tak odciąć się od Ciebie, gdyż matka to... matka. Zawsze będzie Cię kochała bezwarunkowo. :) Także uważam, że powinieneś podążać drogą, którą dyktuje Ci serce i własne przekonania, a nie tylko głowa kościoła. Jeżeli jesteś wierzący natomiast, to Bóg będzie Ci towarzyszył wszędzie.