Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Autor Wątek: Czas na dzieci....po Armagedonie  (Przeczytany 2194 razy)

Offline PoProstuJa

Odp: Czas na dzieci....po Armagedonie
« Odpowiedź #15 dnia: 03 Październik, 2018, 23:09 »
podobnie może być z deklaracjami o nieposiadaniu dzieci: powołanie się na teokratryczną zasadę może służyć ucięciu rozmowy i uniknięciu konieczności "tłumaczenia sie przed obcymi ludźmi" ze swoich osobistych "wygodnickich" decyzji życiowych.

Też tak może być.
Przy czym ja bym tego nie nazywała wygodnictwem, a po prostu normalną decyzją o nieposiadaniu potomka.

Ludzie nie mają dzieci z różnych powodów. Może chcą mieć, ale się im nie udaje - wtedy hasło "dzieci po Armagedonie" ucina wścibskie pytania w ich stronę.
A są tacy, którzy naprawdę wolą, aby ich dziecko żyło w rajskich warunkach, a nie na tym łez padole - nie mają więc dzieci z troski o ich dobro - to szlachetne.

Mnie osobiście wszelkie rady i pytania dotyczące dzieci denerwują. No bo niby czemu mam się tłumaczyć komuś z tego dlaczego nie mam dziecka... Albo dlaczego tylko 1 dziecko zamiast 2?

Kiedyś gdy leżałam z dzieckiem w szpitalu inna pacjentka udzieliła mi wspaniałej rady, żebym miała drugie dziecko, bo dwójka się lepiej chowa.
No super rada! Udzieliła mi jej kobieta, która mieszka w tym samym budynku razem z teściową. Teściowa o godz. 5.00 tupta na górę do wnuków żeby się nimi zająć i siedzi z nimi codziennie do godz. 17.00. Oprócz tego pomaga jeszcze w pracach domowych.
No to w takich warunkach, to można mieć nawet 10 dzieci. Nie każdy ma jednak taką pomoc do dzieci i nie każdy chce siedzieć w pieluchach przez kilka czy kilkanaście lat.
Więc te "rady" to można do kosza wrzucić.
--------

Ja mam ostatnio inny dylemat - czy dziecko powinno mieć rodzeństwo czy niekoniecznie.
Kiedy obserwuję różne rodzeństwa, to dostrzegam, że sporo jest między nimi konfliktów - w dzieciństwie to kłótnie o zabawki, a w dorosłości to kłótnie o spadek po rodzicach.
Zapewne są również kochające się rodzeństwa, ale przychodzi mi na myśl ich mniej niż tych skonfliktowanych ze sobą.
Tak więc o to jest pytanie - jedynak czy rodzeństwo? A może braciszek po Armagedonie? :)


Offline Trinity

Odp: Czas na dzieci....po Armagedonie
« Odpowiedź #16 dnia: 03 Październik, 2018, 23:32 »
było lobby żeby nie mieć dzieci było
dużo znajomych nie ma 😔
w moim zborze był czas że było tylko 2 maluszków i to sióstr po 40 które zwyczajnie wpadły
ja również nie chciałam dzieci
bo Armagedon bo głoszenie bo biada karmiącym w owe dni
ale na szczęście spotkałam człowieka dla którego posiadanie potomstwa było normalne
bosze jakie to wielkie szczęście
jak robiłam test ciążowy to była mistyka
pamiętam jak pojechaliśmy na kongres z oseskiem
i jedna sis "hm... urodziłaś! no cóż.. może w ten sposób będzie sie organizacja odradzać!?
puściłam to mimo uszu

mam wrażenie że braci "puściło" po 95 jak przyszło nowe światło odnośnie pokolenia
w zborze w którym jestem obecnie jest istne bebe bum
dzieci cały korytarz, drą sie gaworzą te biedne matki nie mają gdzie karmić
jedna przed drugą zachodzi


 


Offline matus

Odp: Czas na dzieci....po Armagedonie
« Odpowiedź #17 dnia: 04 Październik, 2018, 00:37 »
Co za różnica?
Przecież śJ rozmnażają się poprzez głoszenie.
Bogowie są gorsi od Pokemonów, bo nie da się złapać ich wszystkich, tylko jednego (albo małą grupkę), bo się obrażają.


Offline Sebastian

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 4 001
  • Polubień: 5489
  • tel.kom. (+48)799831259 prezes@wyzwoleni.org
Odp: Czas na dzieci....po Armagedonie
« Odpowiedź #18 dnia: 04 Październik, 2018, 00:44 »
mnie teraz także denerwują pytania o dzieci - a wścibscy znajomi dopytują kiedy, a niektórzy nawet nie proszeni o to samowolnie prawią mi morały że to ostatni dzwonek bo Beatka właśnie skończyła 40-stkę a ja zbliżam się do 50-tki (wtedy przed odpowiedzeniem czegoś przykrego powstrzymuje mnie tylko to że pytającymi są kobiety, a uczono mnie do kobiet odnosić sie z szacunkiem, co wyklucza puszczenie soczystej wiąchy na którą wtedy miałbym ochotę)

kiedyś jeden ze znajomych (mężczyzna) pyta 'czy dorobiliście sie wreszcie dziecka z Beatką' ja nic nie odpowiadam a ten dalej swoje 'pytałem ile macie dzieci' (już nie "czy" ale "ile" jak gdyby posiadanie dziecka było obowiązkiem) wtedy ja z kamienną twarzą odpowiedziałem "tak, mamy trzynaścioro dzieci"; koleś zrozumiał, że jest to odpowiedź nieprawdziwa a z mojej twarzy wywnioskował jak bardzo mnie ten temat irytuje, więc od tej pory już tego tematu nie porusza...


Offline Nadaszyniak

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 3 712
  • Polubień: 5665
  • Psychomanipulacja owieczek # wielkiej wieży(Ww)
Odp: Czas na dzieci....po Armagedonie
« Odpowiedź #19 dnia: 04 Październik, 2018, 01:01 »
moje trzy grosze:
Uważam, że Centrala (Ww), wpadła na szalony pomysł i bocznym torem, chcąc poddać próbie swoje wyhodowane społeczeństwo, oznajmiła taki slogan-stop rodzeniu dzieci przed armagedonem.
Reakcja na takie przedstawione hasło ujawni szeregowych potwierdzenie bezgranicznej postawy i posłuszeństwa wobec swoich naczelnych generałów.
Natomiast w przyszłości z użytym magicznym słowem armagedon podawana kolejna zakłamana propaganda,  jednomyślnie będzie uznawana jako stopniową zapowiedź ''strasznicowego boskiego światła''.
Po 1975r na przestrzeni lat wyraźnie można dostrzec, że zaślepiony lud '' strasznicowy'' jest całkowicie zachłyśnięty kłamstwami przekazywanych przez ck(Ww).



Offline Sebastian

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 4 001
  • Polubień: 5489
  • tel.kom. (+48)799831259 prezes@wyzwoleni.org
Odp: Czas na dzieci....po Armagedonie
« Odpowiedź #20 dnia: 04 Październik, 2018, 05:28 »
mam wrażenie że braci "puściło" po 95 jak przyszło nowe światło odnośnie pokolenia
w zborze w którym jestem obecnie jest istne bebe bum
dzieci cały korytarz, drą sie gaworzą te biedne matki nie mają gdzie karmić
jedna przed drugą zachodzi
oseski drą się i gaworzą?! przecież oseski poczęte w 1996 i urodzone na początku 1997 mają obecnie prawie 22 lata i zapewne niektórzy z nich mają już własne dzieci...

co więcej: jeśli faktycznie doszło do poluzowania dyscypliny to świeckie pokolenie 1997 roku raczej nie garnie sie do rodzenia dzieci ale przeciwnie: studiują i decyzję o dziecku odkładają na potem...


Offline Nemo

  • El Kapitan
  • Wiadomości: 4 312
  • Polubień: 10178
  • Często pod wiatr. Ale zawsze własnym kursem.
Odp: Czas na dzieci....po Armagedonie
« Odpowiedź #21 dnia: 04 Październik, 2018, 08:00 »
Nie ma dzieci = nie ma komu budować albo wrzucać pieniędzy do skrzynek :P

Podcinają gałąź na której sami siedzą. Może faktycznie wierzą, że armagedon prędko. Ale jak prędko, to po co im się tak trząść o dopływ kasy zamiast spokojnie gromadzić skarby w niebie?
A może cielec kierowniczy myśli tak... jak nie ma dzieci, to dorośli maja więcej pieniędzy, które mogą przeznaczyć też na datki, maja więcej czasu, czyli można ich zapędzić do częstszego łażenia po domach, a może nóż widelec kogoś skoptują, a to jakby nie patrzył, to byłby następny portfel w orgu.
A co cielca obchodzi co będzie za 40-50 lat. Ich już nie będzie, pożyli sobie w dostatku, a co zrobią ich następcy to już ich nie obchodzi. Zawsze można błysnąć nowym światełkiem i gawiedź zadowolona na jakiś czas.
Niemądrym jest być zbyt pewnym własnej wiedzy. Zdrowo jest pamiętać, że najsilniejszy może osłabnąć, a najmądrzejszy się mylić.
Mahatma Gandhi


Offline klara kot

Odp: Czas na dzieci....po Armagedonie
« Odpowiedź #22 dnia: 04 Październik, 2018, 08:05 »
zastanawiałam się ostatnio nad rozpoczęciem identycznego tematu.

ja cały czas miałam tłuczone do głowy... zaraz koniec, po co dzieci? więc zrezygnowaliśmy z ich posiadania.
teraz chce mi się wyć z rozpaczy. my dzieci nie mamy a moi śwętoszkowaci braci po 2-3 i jak widać w d... mieli koniec świata.
mnóstwo znam małżeństw, które podjęły podobną decyzję jak my a teraz żałują.
i niestety do grzechów org należy dodać nakłanianie do bezdzietności

tak mi przykro :( to naprawdę bardzo bardzo smutne. Zawsze uważałam, że nikt - ani rodzina, ani tym bardziej religia - nie powinni wpływać na takie osobiste sprawy.
Ja nie jestem osobą, która zadaje wścibskie pytania, szanuję decyzje innych i nikogo do niczego nie zachęcam. Takie rozmowy powstawały raczej spontanicznie przy okazji żartów czy pojawiły się po urodzeniu naszego dziecka.
Wątek ten założyłam, bo temat jest mi bardzo bliski. Podczas, gdy w naszym zborze złożonym z wielu młodych małżeństw nasze dziecko jest jedyne od kilku lat i wywołało niemały szok, ja nieustannie marzę o drugim...
Czytając Wasze komentarze zdziwiło mnie to, że takie rady były jednak już od dawna, a nie dotyczą tylko mojego pokolenia.
Może chodzi o to, że nie mając dzieci mamy większe możliwości działania w służbie i możemy pozyskać więcej osób niż poświęcając się rodzinie i mieć udział w służbie symboliczny.


Offline Trinity

Odp: Czas na dzieci....po Armagedonie
« Odpowiedź #23 dnia: 04 Październik, 2018, 08:08 »
między rokiem 95 a oseski drą się i gaworzą
jest potężny skrót myślowy który zauważyłeś Sebastianie ponieważ jesteś czuły na detale,
cały ty 😉

braci puściło po nowym świetle które to było 95r
a
OBECNIE NA MOJEJ SALI OSESKI DRĄ SIĘ I GAWORZĄ
lepiej?

przykład z mojego rodzinnego zb
małżeństwo bezdzietne bo służba dla Boga, dzieci dopiero w nowym porządku Bożym
on miał nawet wywiad  a kongresie że studia przerwał bo poznał prawdę
prawdziwe orły
i takie tam
później zachorował i zmarł
ona wpadła w straszną depresje tak że siostry ze zboru miały dyżury żeby z nią spać
oczywiście nie w jednym łóżku
przez rok chyba odbywał się ten preceder
i kiedyś ją spotykam (z 5 lat od jego śmierci) i pytam jak sie czuje
a ona mi wyrzygała że strasznie źle jest bardzo samotna odkąd go nie ma,
że służba ją już tak nie cieszy, że koleżanki nie mają dla niej tyle czasu, bo mają swoje sprawy
że choć jakby dziecko miała to już by było inaczej bo by musiała się nim zająć a tak to cały czas się użala nad sobą. dziś jest już w sędziwym wieku i pewnie miałaby już wnuki.
smutne

także tego
oczywiście nie każdy może/musi mieć dzieci nie ma obowiązku
ale to często nasza potrzeba bodziec i sens życia - mówię o sobie
i ciężko byłoby mi go czymś zastąpić
« Ostatnia zmiana: 04 Październik, 2018, 08:11 wysłana przez Trinity »


Offline Gandalf Szary

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 1 426
  • Polubień: 2288
  • Najbardziej boję się fanatyków.
Odp: Czas na dzieci....po Armagedonie
« Odpowiedź #24 dnia: 04 Październik, 2018, 08:26 »
Może chodzi o to, że nie mając dzieci mamy większe możliwości działania w służbie i możemy pozyskać więcej osób niż poświęcając się rodzinie i mieć udział w służbie symboliczny.
[/quote]
[/size]
Nie może chodzi o to, ale właśnie o to chodzi. Głównym powodem wyrzeczeń osobistych jest działalność głoszenia i całe życie ma być temu podporządkowane. Ile razy na zgromadzeniach słyszało się wywiady przeprowadzonych z małżeństwami rezygnującymi ze swych samolubnych planów w tym posiadania potomstwa, wykształcenia, pracy zawodowej. Ile młodych osób nie zawarło przez to związków małżeńskich i dziś będąc w podeszłym wieku nie mają do kogo ust otworzyć. Niby nikt niczego oficjalnie nie zakazuje, ale kierunek działania organizacji jest taki, a nie inny. Słyszałem o przypadkach, gdy takie osoby użalały się do starszych na powyższą politykę organizacji i zawsze odpowiedz była jedna: nikt do niczego cię nie zmuszał to twoja decyzja. Pomija się fakt nieformalnych nacisków typu postrzeganie ciebie jako nieprzykładnego, nieufającego w obietnice Boże.  Czasami zbór posuwa się do lekkiego ostracyzmu, odsuwając się od takich osób. Naciski ze strony zboru są, a konsekwencje decyzji człowiek musi ponieść sam. 
« Ostatnia zmiana: 04 Październik, 2018, 08:29 wysłana przez Gandalf Szary »
,,Jesteś tak daleko ode mnie, czasami jednak blisko tak"


Offline vincent

Odp: Czas na dzieci....po Armagedonie
« Odpowiedź #25 dnia: 04 Październik, 2018, 08:52 »
Może chodzi o to, że nie mając dzieci mamy większe możliwości działania w służbie i możemy pozyskać więcej osób niż poświęcając się rodzinie i mieć udział w służbie symboliczny.

Nie może chodzi o to, ale właśnie o to chodzi. Głównym powodem wyrzeczeń osobistych jest działalność głoszenia i całe życie ma być temu podporządkowane. Ile razy na zgromadzeniach słyszało się wywiady przeprowadzonych z małżeństwami rezygnującymi ze swych samolubnych planów w tym posiadania potomstwa, wykształcenia, pracy zawodowej. Ile młodych osób nie zawarło przez to związków małżeńskich i dziś będąc w podeszłym wieku nie mają do kogo ust otworzyć. Niby nikt niczego oficjalnie nie zakazuje, ale kierunek działania organizacji jest taki, a nie inny. Słyszałem o przypadkach, gdy takie osoby użalały się do starszych na powyższą politykę organizacji i zawsze odpowiedz była jedna: nikt do niczego cię nie zmuszał to twoja decyzja. Pomija się fakt nieformalnych nacisków typu postrzeganie ciebie jako nieprzykładnego, nieufającego w obietnice Boże.  Czasami zbór posuwa się do lekkiego ostracyzmu, odsuwając się od takich osób. Naciski ze strony zboru są, a konsekwencje decyzji człowiek musi ponieść sam.
Świetnie napisane. W punkt!
Od dawna o tym mówiłem. To się tyczy każdej sfery życia. Nikt oficjalnie nie zakaze Ci pójścia na studia bo to sprawa sumienia i osobista sprawa ale jak pójdziesz to czemu nie dostaniesz przywilejów i jesteś postrzegany gorzej? Przecież to sprawa sumienia. Właśnie to mnie głębi w tym całym jw syfie. Nieformalne wymuszanie roznymi psychol technikami - często mało eleganckimi.
Podobna sprawa z dziećmi.
Wiec: my Ci zasugerujemy jak żyć, ale decyzja należy do Ciebie. Pamiętaj jednak ze jak zrobisz nie po naszemu to będziesz bee a jak wyjdzie Tobie na szkodę to wiesz - Twoja decyzja i Ty ponosisz odpowiedzialność.
Wygodne co??? 😉😉😉


Offline Estera

Odp: Czas na dzieci....po Armagedonie
« Odpowiedź #26 dnia: 04 Październik, 2018, 10:12 »
Świetnie napisane. W punkt!
Od dawna o tym mówiłem. To się tyczy każdej sfery życia. Nikt oficjalnie nie zakaze Ci pójścia na studia bo to sprawa sumienia i osobista sprawa ale jak pójdziesz to czemu nie dostaniesz przywilejów i jesteś postrzegany gorzej? Przecież to sprawa sumienia. Właśnie to mnie głębi w tym całym jw syfie. Nieformalne wymuszanie roznymi psychol technikami - często mało eleganckimi.
Podobna sprawa z dziećmi.
Wiec: my Ci zasugerujemy jak żyć, ale decyzja należy do Ciebie. Pamiętaj jednak ze jak zrobisz nie po naszemu to będziesz bee a jak wyjdzie Tobie na szkodę to wiesz - Twoja decyzja i Ty ponosisz odpowiedzialność.
Wygodne co??? 😉😉😉
   Dokładnie jest tak, jak napisałeś.
   Kojarzę sobie moment, kiedy u mnie rodziły się dzieci, jakie było takie ciche "niepisane" oburzenie w co u niektórych w zborze.
   Jeden z nadzorców, jak będąc w ciąży, poszłam na zbiórkę, to wprost powiedział, że ...
   Teraz to nie jest czas na rodzenie dzieci, bo koniec blisko i trzeba się skupiać na "ważniejszych" sprawach.
   Pamiętam jak poczułam się z tym fatalnie.
   Ze zbiórki wracałam prawie że z płaczem, napiętnowana i z poczuciem winy, że niedługo urodzę dziecko.
   Cieszę się, że to już przeszłość.
   :D
   
Zachęcam do czytania, warto ... https://jedrusiowy.wordpress.com
Tego bloga również skarbnica wiedzy ... https://komitetsadowniczy.blogspot.com


Offline Sebastian

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 4 001
  • Polubień: 5489
  • tel.kom. (+48)799831259 prezes@wyzwoleni.org
Odp: Czas na dzieci....po Armagedonie
« Odpowiedź #27 dnia: 04 Październik, 2018, 11:20 »
owszem, wkurzają mnie teksty o ostatnim dzwonku, ale cieszę się że nie należę do organizacji która odradza rodzenie dzieci.

myślę że odradzanie rodzenia dzieci osobom które tego pragną jest przejawem cynicznej sekciarskiej postawy (więcej czasu na darmową pracę dla korporacji, więcej pieniędzy z dobrowolnych datków, a poza tym jak człowiek nie założy własnej rodziny a rodzice poumierają to na starość zostanie sam jak palec i wtedy będzie emocjonalnie uwiązany; może chodzić także o kwestie spadkowe: większe prawdopodobieństwo że ktos zapisze mieszkanie czy inną nieruchomość dla towarzystwa strażnica)