Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Autor Wątek: Wśród ludzi, a mimo wszystko dziwnie samotnie ...moja historia cześć 2  (Przeczytany 2095 razy)

Offline cocacolasong91

  • Nieochrzczony głosiciel
  • Wiadomości: 44
  • Polubień: 97
  • "nikt mniej i nikt więcej, po prostu człowiek"
pora się z tym uporać..choć kawa standardowo już wystygła i w jej  ślady poszła herbata... trochę rozwlekłam się w pierwszej szczęści cóż chaos emocji i jakby skubane ożyły że aż odchodziłam od komputera krążąc po pokoju ale w końcu to nie ma być ładne TO MA BYĆ SZCZERE :) no nie ?

PO CHRZCIE : na początku bardzo się starałam ! służba, służba,aktywność na zebraniach i wszystkie te zborowe atrakcje
z dwóch powodów
1- z miłości do Boga w którego wtedy uwierzyłam...uwierzyłam że uczyni moje życie szczęśliwsze ! (guzik ...)
2-Maciej (ten z 1 cześć ) żywiłam nadzieję że zwróci na mnie w końcu konkretną uwagę i jego matka spojrzy na mnie przychylnym okiem (dla syncia oczekiwała kandydatki nienagnanej , duchowo potrzebnej z możliwymi dla Kobiet "przywilejami " i jakby nie było zamożnej )
nic takiego się nie stało ...Maciej i owszem coś tam podlatywał ale za bardzo bał się matki ...cóż ...

Poznałam innego brata (znajomy mojego brata który jest obecnie poza zborem) nie był duchowo przodujący ale nie był ZAKŁAMANY !i to mnie w nim ujęło.byliśmy ze sobą trochę nawet się zaręczyliśmy...tak z nim zgrzeszyłam po raz pierwszy ...pierwszy seks ...wyrzuty się rodziły jak na zebraniach poruszany był ten temat ale że dzieliło nas ponad 280 km nikt z braci nawet na to nie wpadł...próba zagłuszania sumienia szła w stronę że przecież pobierzemy się  bla bla bla ....
nie nie pobraliśmy się ....roztarliśmy ...(po zaręczynach jakby się uaktywniła zazdrość taka chora ) nie dało się tak

Szacunek do siebie pozostał.Żadne z nas nie poleciało do Starszych w zemście na kablować a raczej wyspowiada się .Kontakt mamy do dziś.Niech mu się wiedzie


Z czasem od zboru odbiłam jeszcze bardziej ....pojawili się chłopcy ze "świata " i znajomi ....imprezy itp
I moje podwójne życie kwitło w sumie
owoc jakiś zdawałam,na zebraniach byłam ,zgromadzeniach i pamiątkach nawet na zbiórkach ....

Ale w środku bardzo mnie to wykańczało ...człowiek na każdym kroku w śród "braci " uważał na słowa ,gesty nawet myśli ...to nie dla mnie pomyślałam ...

Kolejna próba zapuszczania kotwicy w zborze
Nawet mi się udała .Pojawili się znajomi (małżeństwo braci i ich córka ) wróciła moja Kuzynka (nie była po chrzcie ale rodzina świadków mieszkaliśmy na jednej wiosce płot w płot ) i było nawet super
Maciej znów zaczął mi okazywać zainteresowanie (rozmowy,smsy,spojrzenia i uśmiechy na zebraniach ,drobne gesty ) MIAŁO TO DLA MNIE OGROMNĄ WAGĘ ! MYŚLĘ !BÓG MNIE WYSŁUCHAŁ !!

i co ? i guzik
a wręcz cios prosto w zakochane serce ...

PO jednej z pamiątek wszystko przybrało inny kierunek ...
Maciej przyprowadził na pamiątkę dziewczynę ze świata !!! ale nie że zainteresowana koleżankę czy coś ....DZIEWCZYNĘ ...a raczej narzeczoną ...gdyż trzymał ją za rękę ...
i ta jego matka susząca się do niej (choć pewnie w środku ją skręcało :P)
całą pamiątkę nie mogłam się skupić ,chciałam uciec dusiłam się

Gdzieś miałam nadzieje że mu się ona odwidzi ...miesiąc czy dwa później okazało się ze panna jest w ciąży... więc kochani bracia postawili ultimatum albo ślub albo pa pa
wybrał ślub ale nie był szczęśliwy.Nie chciał tego ślubu ...  (pytanie skąd wiem a no ,,,, pracował u małżeństwa z którymi się przyjaźniłam)   
Pamiętam jak pewnej nocy żeby tego nie robił jak tego nie chce on odpisał mi coś i te zdanie do dziś pamiętam
"na wszystko jest już za późno "

Ja odbiłam konkretnie od zboru po tym jak wziął ślub .....drażniła mnie jego obecność na sali ...i te prze mądre  rady z mównicy
"wysilaj się a Bóg cię nagrodzi !" "Służ Jehowie całym sercem, całą swą mocą a otrzymasz moc błogosławieństw ! )
-serio ??? nie no chyba po śmierci ale mnie to nie satysfakcjonowało

Przestałam chodzić do służby (owoc ścieniałam  wpisując 2-3 godzinki ) jakoś nikt z starszych nie próbował mnie reaktywować ...zebrania były sporadyczne, zgromadzenia zerowe
miałam chłopaka ze świata , sypialiśmy razem itd
Życzliwy sąsiad  świadek po 2 czy 3 latach po wnikliwej obserwacji mojego życia poszedł do Starszych i powiedział że chłopak zostaje na noc

I wtedy - SEZAMIE OTWÓRZ SIĘ -Bracia starsi się mną zainteresowali ! przypomnieli sobie mój adres ....przyjechali z znienacka ...poprosiłam rodziców by powiedzieli że mnie nie ma .Rodzice obydwoje byli jeszcze w org . skłamali dla mnie
za 2 razem wykręciłam się że nie mogę ...za 3 postanowiłam przejąc wyzwanie

I to był błąd !! PSYCHICZNE TORTURY ! tak człowieka wycisnęli jak cytrynę tymi naukami zasadami  i zakazami ...
Rodzice byli w 2 pokoju słyszeli rozmowę
Ja oczywiście się nic nie potwierdziłam ( nie że nie chwiałam, bardzo chwiałam to z siebie zrzucić ale nie w taki sposób że ktoś przyciska mnie do ziemi i smaruje błotem że czuje się jak g....)
po rozmowie i jak juz sobie poszli mój tata powiedział mama stała obok " co cokolwiek postanowisz będziemy z tobą " starczyło

Napisałam list dość szczery
za 2 tyg byłam wyłączona z org

i dopiero po odłączeniu zobaczyłam jaki tam syf jaka 2 lewicowość  i że jakieś zasady są ważniejsze niż człowiek niż bycie dobrym człowiekiem
Org odebrała mi dużo..dusze i serce oraz wolne sumienie,czas i sporą cześć rodziny ..



P.s co do Macieja ...rozwiódł się rok po ślubie ..wyjechał za Granicę ....wiadomo "świat " :) go wciągną ..rodzina zaczeła go traktowac jakby nie istniał ....3 próby samobójcze ....silna depresja ...terapia i uczy się a raczej próbuję stawiać nogi
skąd wiem :) złapaliśmy kontakt po tylu latach ...

co wam powiem to wam powiem ale Org ma talent do niszczenia ludziom życia więc ratuj się kto może

pozdrawiam Ewa








Jeśli ktoś traktuje Cię źle pamiętaj że coś jest nie tak z nim a nie z Tobą. Normalni ludzie nie niszczą innych ludzi.


Offline stinkfist34

Dzięki za całość opowieści. Czytałem z wypiekami na twarzy. Dużym problemem ŚJ jest potrzeba tłumienia emocji i potrzeba uważania co się mówi. To też są czasmi tortury, najgorzej jak po pijaku język się rozplącze. Dobrze, że etap ŚJ masz już za sobą. Powodzenia.

Wysłane z mojego LG-H870 przy użyciu Tapatalka



Offline cocacolasong91

  • Nieochrzczony głosiciel
  • Wiadomości: 44
  • Polubień: 97
  • "nikt mniej i nikt więcej, po prostu człowiek"
Dzięki za całość opowieści. Czytałem z wypiekami na twarzy. Dużym problemem ŚJ jest potrzeba tłumienia emocji i potrzeba uważania co się mówi. To też są czasmi tortury, najgorzej jak po pijaku język się rozplącze. Dobrze, że etap ŚJ masz już za sobą. Powodzenia.

Wysłane z mojego LG-H870 przy użyciu Tapatalka
 
Oj tak... Dopiero oni człowieka uczą kłamać ... Choć mówią "prawda Cię wyzwoli".... Na pewno nie ich prawda.... Cieszę się choć że skutkami do dziś się boryka... Pozdrawiam
Jeśli ktoś traktuje Cię źle pamiętaj że coś jest nie tak z nim a nie z Tobą. Normalni ludzie nie niszczą innych ludzi.


Offline Gandalf Szary

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 1 690
  • Polubień: 2690
  • Najbardziej boję się fanatyków.
Co czytam historie osób będących lub byłych ŚJ to jestem coraz bardziej zaskoczony zawiłością życia w zborze. Szok, szok i jeszcze raz szok. Faktycznie organizacja potrafi ogłupić człowieka.
,,Jesteś tak daleko ode mnie, czasami jednak blisko tak"


Offline cocacolasong91

  • Nieochrzczony głosiciel
  • Wiadomości: 44
  • Polubień: 97
  • "nikt mniej i nikt więcej, po prostu człowiek"
Co czytam historie osób będących lub byłych ŚJ to jestem coraz bardziej zaskoczony zawiłością życia w zborze. Szok, szok i jeszcze raz szok. Faktycznie organizacja potrafi ogłupić człowieka.

No Ci powiem czasem rollercoaster z życia się robi ....
Jeśli ktoś traktuje Cię źle pamiętaj że coś jest nie tak z nim a nie z Tobą. Normalni ludzie nie niszczą innych ludzi.


Offline Drengr

Mocna historia- zwłaszcza jak zborowy Johny Bravo wzór cnót przyprowadza laskę w ciąży na pamiątkę 😀

Jak Oni lubują się w pozorach!!! Pozorach duchowości!!!

Z jaką łatwością odrzucają kogoś, wartosciuja i szufladkują.

A jak sobie teraz radzisz?
« Ostatnia zmiana: 09 Lipiec, 2019, 21:21 wysłana przez Drengr »


Offline cocacolasong91

  • Nieochrzczony głosiciel
  • Wiadomości: 44
  • Polubień: 97
  • "nikt mniej i nikt więcej, po prostu człowiek"
Mocna historia- zwłaszcza jak zborowy Johny Bravo wzór cnót przyprowadza laskę w ciąży na pamiątkę 😀

Jak Oni lubują się w pozorach!!! Pozorach duchowości!!!

Z jaką łatwością odrzucają kogoś, wartosciuja i szufladkują.

A jak sobie teraz radzisz?
Z początku odcielam się kompletnie od informacji o SJ... Teraz od nowa odkrywam karty. Choć czuję się strasznie samotna... Z rodzinnego miasta przeprowadziła się na 2 koniec Polski.. I nie zdążyłam nikogo poznać na tyle żeby się zaprzyjaźnić.... Uczę się przestać tęsknić za rodzina... Ciężko...
Jeśli ktoś traktuje Cię źle pamiętaj że coś jest nie tak z nim a nie z Tobą. Normalni ludzie nie niszczą innych ludzi.


Offline Tatra

Z początku odcielam się kompletnie od informacji o SJ... Teraz od nowa odkrywam karty. Choć czuję się strasznie samotna... Z rodzinnego miasta przeprowadziła się na 2 koniec Polski.. I nie zdążyłam nikogo poznać na tyle żeby się zaprzyjaźnić.... Uczę się przestać tęsknić za rodzina... Ciężko...

Hmm drugi koniec Polski, a co robisz dla siebie:
- jakieś studia?
- jakieś tańce, karate, strzelnica, pasje? 

Może warto się za tym rozejrzeć. Poza tym jeśli to duże miasto to może warto poszukać jakiejś wspólnoty. Nie musisz się zapisywać do kościoła czy wyznania, ale wpaść, pogadać z ludźmi, jest też szansa na spotkanie kogoś kto ma styczność z problemem.


Offline Adam_73

o nie nie
org nie odebrala Ci dusze i serca, to nie tak  8-)
nikt nie moze tego zrobic...
jesteśmy wszyscy zwierzętami.. no ok, skrzyżowaniem zwierzęcia z aniołem Bożym ...


Offline Drengr

Hmm drugi koniec Polski, a co robisz dla siebie:
- jakieś studia?
- jakieś tańce, karate, strzelnica, pasje? 

Może warto się za tym rozejrzeć. Poza tym jeśli to duże miasto to może warto poszukać jakiejś wspólnoty. Nie musisz się zapisywać do kościoła czy wyznania, ale wpaść, pogadać z ludźmi, jest też szansa na spotkanie kogoś kto ma styczność z problemem.

To dobry kierunek - dziurę trzeba czymś zasypać 😀

Może jakoś wolontariat (np. w schronisku albo fundacji - można poznać fajnych ludzi, mieć do kogo wyjść i razem coś zrobić) albo hobby - motocykle bardzo szybko rozbudowują grupę znajomych - motocykliści są niezwykle społeczni i otwarci - jak jesteś w kasku to z każdym motocyklistą na mieście pogadasz jak z kumplem. I jest wiele grup na fejsie hobbystycznych.


Offline cocacolasong91

  • Nieochrzczony głosiciel
  • Wiadomości: 44
  • Polubień: 97
  • "nikt mniej i nikt więcej, po prostu człowiek"
o nie nie
org nie odebrala Ci dusze i serca, to nie tak  8-)
nikt nie moze tego zrobic...

W przenośni :) .....zabrali kawał życia to już i tak wystarczy , zabrali rodzinę ...zresztą sami wiecie
Jeśli ktoś traktuje Cię źle pamiętaj że coś jest nie tak z nim a nie z Tobą. Normalni ludzie nie niszczą innych ludzi.


Offline Reskator

W przenośni :) .....zabrali kawał życia to już i tak wystarczy , zabrali rodzinę ...zresztą sami wiecie
U mnie nie zabrali rodziny to ja zabrałem rodzinę z organizacji.
Choć tęsknię za ludżmi ze zboru,są szczerzy oddani.
Nie chcę ich ranić,byli w więzieniach za wiarę,rzucali narzeczonych dla prawdy.
Cenię ich ale nie chcę ranić,"zabijać duchowo"-nie wytrzymali by tego.
« Ostatnia zmiana: 11 Lipiec, 2019, 19:39 wysłana przez Reskator »


Offline Borelioza2

Czy 2 strona Polski to Śląsk? Mamy fajną grupę, między od 20 do 40+


Offline cocacolasong91

  • Nieochrzczony głosiciel
  • Wiadomości: 44
  • Polubień: 97
  • "nikt mniej i nikt więcej, po prostu człowiek"
Hmm drugi koniec Polski, a co robisz dla siebie:
- jakieś studia?
- jakieś tańce, karate, strzelnica, pasje? 

Może warto się za tym rozejrzeć. Poza tym jeśli to duże miasto to może warto poszukać jakiejś wspólnoty. Nie musisz się zapisywać do kościoła czy wyznania, ale wpaść, pogadać z ludźmi, jest też szansa na spotkanie kogoś kto ma styczność z problemem.
Jasne trzeba robić coś dla siebie inaczej już można uznać że się nie żyje i położyć się do trumny i czekać
😉😉😉 Ludzie są w moim życiu ale to nie takie relacje... Jak się człowiek sparzy to ciężko zaufać na nowo.
Wspólnota? Hmmm nie wiem... Muszę przemyśleć sprawę
U mnie nie zabrali rodziny to ja zabrałem rodzinę z organizacji.
Choć tęsknię za ludżmi ze zboru,są szczerzy oddani.
Nie chcę ich ranić,byli w więzieniach za wiarę,rzucali narzeczonych dla prawdy.
Cenię ich ale nie chcę ranić,"zabijać duchowo"-nie wytrzymali by tego.
miałeś to szczęście ale nie zawsze się je ma.... Bo nie każdy chce sobie uświadomić w jakim syfie tkwi... Po 2 jest strach że już w ogóle udadzą że nie żyjesz jak im powiesz co to za "gowienko"
Jeśli ktoś traktuje Cię źle pamiętaj że coś jest nie tak z nim a nie z Tobą. Normalni ludzie nie niszczą innych ludzi.


Offline Cytryna

Cocacolasong91 domyślam się co czujesz.Ten lęk przed nowymi znajomościami,to ma też związek z wieloletnim wmawianiem nam,ze ludzie z poza orga są  nikczemni,oszuści ,nie potrafiący kochać itp itd. Zanim się człowiek otworzy na nowo,musi swoje odczekać,nie da się tak z automatu.Mnie otrzeźwiło,gdy byłam jeszcze "zabetonowana",że w czasie mojej poważnej choroby,nasza rodzina nie doczekała się ani jednej wizyty pasterskiej.A więcej osób z tzw świata dzwoniło do mnie,pisało s-msy. Niektórzy ze zboru NIGDY mnie nie spytali jak się czuję,NIGDY nie przekazali mi zwykłych braterskich pozdrowień  :( :( :( Dlatego wybaczcie ,ale dosłownie rzygać mi się chce,gdy widzę te napompowane hasło tegorocznego zgromadzenia,te sztuczne uśmiechy ,uściski,objęcia.....Po powrocie do swoich zborów znów zaliczą doły.bo tam tej namacalnej miłości nie ma.