Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Autor Wątek: Krew czy życie wieczne? Wywiad u Światusów.  (Przeczytany 163 razy)

Offline Fantom

Krew czy życie wieczne? Wywiad u Światusów.
« dnia: 21 Maj, 2024, 09:04 »
 Sporadycznie oglądam kanał Światusów na YT. Tym razem temat mnie zaciekawił. Młoda dziewczyna ex-ŚJ. Opowiada jak została ŚJ, jak prowadziła podwójne życie, problem z pornografią, seks przedmałżeński, komitet sądowniczy i krótko po ślubie zapada na ciężką odmianę białaczki. Tym razem brawa dla ŚJ, którzy byli przy niej i dawali jej wsparcie. Moim zdaniem bardzo dobry wywiad do wysłuchania dla ex i obecnych ŚJ. ŚJ może dać wiele do przemyślenia. Nagranie dość długie. Polecam.
https://www.youtube.com/watch?v=mZ0VnSXCKNQ ''Świadkowie Jehowy: Krew czy Życie Wieczne?'' - 329
''Brak sprzeciwu wobec błędu jest jego zatwierdzeniem, a niebronienie prawdy oznacza jej tłumienie''
 Ignoruję: Tusia,tomek_s


Offline Gostek

Odp: Krew czy życie wieczne? Wywiad u Światusów.
« Odpowiedź #1 dnia: 21 Maj, 2024, 09:18 »
Sporadycznie oglądam kanał Światusów na YT. Tym razem temat mnie zaciekawił. Młoda dziewczyna ex-ŚJ. Opowiada jak została ŚJ, jak prowadziła podwójne życie, problem z pornografią, seks przedmałżeński, komitet sądowniczy i krótko po ślubie zapada na ciężką odmianę białaczki. Tym razem brawa dla ŚJ, którzy byli przy niej i dawali jej wsparcie. Moim zdaniem bardzo dobry wywiad do wysłuchania dla ex i obecnych ŚJ. ŚJ może dać wiele do przemyślenia. Nagranie dość długie. Polecam.
https://www.youtube.com/watch?v=mZ0VnSXCKNQ ''Świadkowie Jehowy: Krew czy Życie Wieczne?'' - 329


Wywiad bardzo dobry. Chociaż osobiście nie lubię wywiadów młodych osób wychowanych w tzw prawdzie ,którzy to zostali świadkami niejako z automatu i nauczyli się tam prowadzić podwójne życie. To w tym wywiadzie ,chociaż osoba jest młoda ,to jednak sama zapragnęła przyłączyć się do tej organizacji . Różne perypetie związane z byciem świadkiem Jehowy i autentyczna szczerość tej osoby powoduje,że chociaż wywiad jest długi ,to fajnie się go słucha. Polecam go również .🤗


Offline donadams

Odp: Krew czy życie wieczne? Wywiad u Światusów.
« Odpowiedź #2 dnia: 21 Maj, 2024, 09:59 »
Zrobiliście dobrą reklamę to i ja pewnie przy najbliższej okazji posłucham :)

Chociaż osobiście nie lubię wywiadów młodych osób wychowanych w tzw prawdzie ,którzy to zostali świadkami niejako z automatu i nauczyli się tam prowadzić podwójne życie.

Zaciekawiłeś mnie :) dlaczego nie lubisz takich wywiadów?
Chrystus umarł za nasze grzechy, został pogrzebany i trzeciego dnia zmartwychwstał - zgodnie z Pismem.


Offline Gostek

Odp: Krew czy życie wieczne? Wywiad u Światusów.
« Odpowiedź #3 dnia: 21 Maj, 2024, 10:48 »
Zrobiliście dobrą reklamę to i ja pewnie przy najbliższej okazji posłucham :)

Zaciekawiłeś mnie :) dlaczego nie lubisz takich wywiadów?



Obejrzałem kilka takich i wszędzie był podobny schemat. Dorastanie w rodzinie świadkowskiej. Mniejsze bądź większe zakazy odnośnie świata zewnętrznego .Najczęściej też chrzest w młodym wieku..Potem prowadzenie podwójnego życia .Cały czas życie w matni i dzielenia czasu między zbór a inne czynności ,np.chodzenie na studnia ,jakże to bardzo potępiane przez organizację a jednak przez wielu wybierane .😄 Poprosto życie młodego świadka to cały czas próba pogodzenie fałszu z rzeczywistością....Podobnie jest zresztą w wielu rodzinach nieświadkowskich ,np katolickich,gdzie rodzice są bardzo praktykujący a dzie i nie za bardzo i szukają swojej drogi na życie ,aczkolwiek innej niż ich rodzice.

Osoby które sobie same wybrały organizację za swój wzorzec życiowy,działają tam z innych pobudek. Kiedy widzą sprzeczności z czymś dla których przyszli do organizacji a rzeczywistość jaką odkryli doprowadza do konfliktu wewnętrznego  i wyzwala ,bądź tłumi krytycyzm. Osoba taka najczęściej chce szczerze żyć według wzorca ,który ją do organizacji przyciągnął a obserwując wokół siebie matactwa , i fałszywą miłość prędzej czy później dostrzega dysonans pomiędzy tym.co oczekiwała wchodzą do niej a tym jak jest naprawdę ..I jeżeli jest osobą szczerą ,czuje się zdradzona a to najbardziej boli. Dlatego uważam że osoby ,które tam się urodziły i opanowały do perfekcji życie na wiele frontów mogą tam pozostać nawet do przysłowiowego armagedonu, mogą być nawet starszymi i wykonywać z automatu swe czynności a po zebraniach żyć własnym życiem ,tak jakby armagedonu nie miałoby nigdy być. Osoba ,która przyszła z zewnątrz ,"ze świata" ma inne oczekiwania i wyobrażenia ,co do obowiązków wobec Boga i życia w tym zdeprawowanym na zewnątrz świecie. I kiedy odkryje,że była oszukiwana to bardzo ciężko i długo to odczuwa.🙄 Ot taka jest wg. mnie różnica bycia tam świadkiem na niby a zostania świadkiem z własnej woli.


Offline donadams

Odp: Krew czy życie wieczne? Wywiad u Światusów.
« Odpowiedź #4 dnia: 21 Maj, 2024, 11:21 »
Wiesz, jako osoba "wychowana w prawdzie" żyłem w przekonaniu, że organizacja daje najlepsze wzorce życiowe, z biegiem czasu także zauważałem pewne rzeczy, które także prowadziły do konfliktu wewnętrznego. Zupełnie szczerze chciałem żyć według danego wzorca, a jednak nie było to proste - nie ze względu na brak szczerości, tylko na dany wzorzec, co prowadziło też do podwójnego życia.

"Opanowanie do perfekcji życia na wielu frontach" nie oznacza, że nie płaci się ceny takiego życia. Życie w kłamstwie jest obarczone bardzo wysokimi kosztami. W twoim poście brzmi to tak, jakby był to standard, który pozwala na przejście lekką ręką organizacji, czy nawet czerpanie tego co najlepsze z niej i "ze świata" jednocześnie. Ale tak nie jest.

Dla mnie bycie oszukiwanym też nie było jasne od zawsze i kiedy dotarło do mnie, że jestem oszukiwany to też bardzo długo i ciężko to przeżyłem. Nie widzę tutaj żadnych różnic pomiędzy ludźmi z zewnątrz a tymi werbowanymi niejako z wewnątrz. Wszystko zależy od człowieka.

Gdybym ja udzielał takiego wywiadu, pewnie też wyszłoby, że nauczyłem się żyć według podwójnych standardów... ale nie dlatego, że nie wierzyłem organizacji. Chciałem mieć ciastko i zjeść ciastko, najzupełniej szczerze. Prowadzenie podwójnego życia było ciągłą walką ze sobą, a nie sposobem na jakieś "fajne życie".

Także... :)
Chrystus umarł za nasze grzechy, został pogrzebany i trzeciego dnia zmartwychwstał - zgodnie z Pismem.


Offline Gostek

Odp: Krew czy życie wieczne? Wywiad u Światusów.
« Odpowiedź #5 dnia: 21 Maj, 2024, 15:24 »
Wiesz Danadamsie ,ja to  opisałem z mojego punktu widzenia ,oczywiście wszystkich przypadków nie da się generalizować,bo każdy jest inny.Każdy też na swój sposób inaczej przeżywa podobną sytuację . Ja moimi oczyma widziałam jednak różnicę w odbiorze bycia świadkiem,a mam w rodzinie wiele takich młodych osób ,którzy to nie z własnego wyboru zostali świadkami Jehowy.Nawet jak tę organizację niektórzy z nich opuścili to bardzo szybko zaczęli żyć na nowo swoim życiem,ba nawet tematy związane z organizacją już ich nie za wiele interesują. Obserwuję to też wśród moich dzieci.Chociaż byli zaangażowani w życie zborowe,to jednak po opuszczeniu jej szybko potrafili się przestawić i zapomnieć o świadkowaniu a mnie ,któremu sam sobie świadkowanie wybrałem za sposób na życie pozostaje smutek i żal ,jak po stracie czegoś cennego. Taka jest zasadnicza różnica .Czuję się wpuszczony w maliny i oszukany.A czas żałoby jeszcze mnie trzyma,chociaż już na szczęście coraz słabiej.


Offline donadams

Odp: Krew czy życie wieczne? Wywiad u Światusów.
« Odpowiedź #6 dnia: 21 Maj, 2024, 15:39 »
Tak, wiem.

Nie wydaje ci się, że bez względu na to, czy dorosłych spoza czy dzieci z organizacji, to oszukuje się ich tak samo? Różnica pewnie polega na tym, że w przypadku dzieci jest to bardziej niemoralne, ale czy w sumie naprawdę tak jest? Przecież tam są ich rodzice, którzy też są oszukani... Także nie wiem, ale twój opis pasuje do wielu ludzi, których znam, którzy byli wychowani w organizacji, podjęli decyzję o chrzcie samodzielnie, bo ja też taką podjąłem samodzielnie, a że byłem wtedy dzieckiem, to inna sprawa. Ale to była moja decyzja - nikt mnie nie zmuszał. Presja jakaś tam była, ale przecież świadki nikogo nie przypalają nad świeczką, jak nie bierze chrztu, więc tragedii nie było. Decyzję podjąłem, bo byłem pewien że to najlepsza decyzja.

Naprawdę nie widzę jakichś szczególnych różnic. Kłamstwo to kłamstwo, bez względu na to, kogo okłamujesz.

Na twoją sytuację można spojrzeć też inaczej. Znam ludzi, którzy zostali świadkami w wieku około 20 lat, wcześniej nie mając kontaktu z tą religią, po czym kilka lat później już nie byli świadkami, bo zorientowali się, że zostali oszukani. Pozbierali się znacznie szybciej niż ja, bo mieli znajomych poza organizacją, znali inne życie, ich sytuacja była zupełnie inna niż ludzi wychowanych w organizacji, którzy często ulegają już jakiejś formie społecznej patologii nakręconej przez idiotyczne zasady tej sekty.

Żeby jednak nie prześcigać się, która grupa ma gorzej, zostałbym przy tym, że to zależy od indywidualnych kwestii i nie pomniejszałbym ani jednym, ani drugim.
Chrystus umarł za nasze grzechy, został pogrzebany i trzeciego dnia zmartwychwstał - zgodnie z Pismem.