Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Autor Wątek: Pytanie biblijne 64-2: Kuszenie Jezusa, jaka była kolejność ?  (Przeczytany 71 razy)

Offline ROB660

  • Głosiciel
  • Wiadomości: 154
  • Polubień: 13
  • odłączony od wielu lat
    • KALENDARZ BIBLIJNY
Początek  kuszenia po 40 dniach postu
1. próba chleba Mt4:4 i ta sama lub 2 podobna ( poszerzona odpowiedź wskazuje na dodatkowe pytanie - a czym żyje jak nie chlebem ) Łuk 4:3

2. Wyjście w górę Łuk4:5 ( TU NIE MA słowa „góra” (ὄρος) ale jest ἀναγαγὼν (anagagōn) poprowadzić w górę )czyli na jakieś wzniesienie w drodze do Jerozolimy. Z resztą droga do Jerozolimy to ciągle w górę   

3. Na blanku świątyni w Jeruzalem wspólne przekazy Mt i Łk - można się domyślać że było święto

4 . Diabeł odchodzi na jakiś czas a Jezus zostaje w świątyni.

5. Jezus znowu wchodzi na pustynie i dociera do bardzo wysokiej (niezwykle wysokiej) góry i diabeł powtarza pokusę o władzy ale roztacza dużo lepszy widok z tej wysokości wysokości

6.  Idź precz szatanie -koniec kuszenia i zaczynają usługiwać aniołowie
2


Offline Andrzejek

Masz rację. Biorąc dosłownie, to  faktycznie, słowo ἀναγαγὼν (anagagōn) to imiesłów aorystu czynnego (czyli czynność dokonana, wcześniejsza względem głównego czasownika), oznacza: „ten, który wyprowadził / gdy wyprowadził / wyprowadziwszy”. Jest tylko jedno ale. Jak po  wyprowadzeniu Jezusa w górę Jezus mógł zobaczyć wszystkie królestwa ziemi nie będąc na wysokiej górze? Zważ że Mateusz wspomina o wysokiej górze. Stąd użyłem wyrażenie: w mojej ocenie...
Jerycho leży w Dolinie Jordanu – jest jednym z najniżej położonych miast na świecie (około −250 m p.p.m.), a Jerozolima znajduje się na wyżynie (ok. 750–800 m n.p.m.). Dlatego każda droga z Jerycha w kierunku Jerozolimy oznacza strome podejście „pod górę”. W Biblii jest nawet znana trasa zwana „wstępowaniem do Jerozolimy” , którą podróżni pokonywali właśnie z Jerycha. Ale prawda jest jedna. Droga ta nie  kończy się żadną wysoką górą. Istnieje ona jedynie w wyobraźni ewangelistów.